Krótkie mgnienia piękna – recenzja filmu „Ula”

Czy można nakręcić film o Urszuli Dudziak, ikonie jazzu, bez słowa o jej najbardziej rozpoznawalnym mainstreamowo utworze Papaji? A jakże! Debiutująca reżysersko Agnieszka Iwańska punkty zwrotne na mapie życia artystki maluje analogowymi zapisami z jej życia, wychodząc poza ramy portretu jednostki i tworząc uniwersalny obraz wykluwania się kobiecej siły i niezależności.

Zawadiacki uśmiech, roziskrzone oczy, długie włosy, drobna sylwetka. Początek lat 70. to wyjazd Urszuli Dudziak z Michałem Urbaniakiem do Nowego Jorku. Epicentrum artystycznej bohemy nie od razu okazuje się ziemią obiecaną, po sukces trzeba odstać swoje w kolejce. Iwańska ucieka jednak od mozolnego i laurkowego faktograficznego odhaczania kolejnych kroków kariery. W kolażu powidoków przeszłości szuka odpowiedzi na pytania, jaka naprawdę jest Ula, co ją ukształtowało. Pomaga jej w tym sama artystka, wracająca głosem z offu do wydarzeń rozpalających serce: miłości – w jej najlepszych i najgorszych momentach, układania sobie życia w zupełnie obcej przestrzeni, współprac osadzających jej nazwisko na mapie światowego jazzu, muzycznych eksperymentów i szukania własnej twórczej drogi. 

Zarejestrowane kamerą Super 8 wspomnienia budują emocjonalny język opowieści. Do naznaczonego ziarnistą fakturą kliszy czasu przeszłego zagląda przeglądająca stare fotografie Urszula dzisiejsza. W impresjonistycznej mozaice przenikają się dwa portrety: artystki i kobiety. Walka o pozycję w świecie sztuki wydaje się być jednak nieporównywalnie łatwiejsza, a przynajmniej wypełniona mniejszymi niewiadomymi, niż walka o miano tej jedynej u boku ukochanego mężczyzny. Talent połączony z umiejętnością stworzenia własnego, niepodrabialnego, przynoszącego natychmiastową rozpoznawalność stylu pomaga przetrwać osobiste piekło: rozwód, brak środków do życia, przymusową pracę fizyczną. Z zachwianego poczucie własnej wartości powoli zaczyna wykluwać się siła, której już nigdy nic nie złamie. 

foto: Agnieszka Pilacińska, ORŁY 2024

Iwańska podobnie jak Jonas Mekas w swojej twórczości czy Annie Ernaux i David Ernaux-Briot w 8 mm cudownych lat [NASZA RECENZJA], daje nam wgląd w intymny portret pamięci zmieniając go w kolektywne doświadczenie. Kolaż naznaczonej pęknięciami kliszy filmowej i płynących z głośników jazzowych dźwięków nadaje narracji niemal kontemplacyjny wymiar, umożliwiający całkowite, wielozmysłowe zanurzenie w to, co nieuchwytne. Odzyskiwanie przez Dudziak wolności krzepi i staje się terapeutycznym drogowskazem. Reżyserce udaje się bezpretensjonalnie uchwycić drogę od dziewczyny zasłaniającej w trakcie występów twarz włosami, zaraz po ich zakończeniu uciekającej ze sceny, przekonanej, że nie zasługuje na otrzymywane komplementy, do kobiety świadomej swojego talentu, pozycji, a przede wszystkim wrażliwości i umiejętności kochania.  

 

Agnieszka Pilacińska
Agnieszka Pilacińska

Ula

Tytuł oryginalny:
Ula

Rok:  2023

Kraj produkcji: Polska

Reżyseria: Agnieszka Iwańska

Występują: Urszula Dudziak, Michał Urbaniak, Jerzy Kosiński

Ocena: 3,5/5

3,5/5