Pozycja dziecka – recenzja filmu „Fortuna” – Tallinn Black Nights

Pozycja dziecka – recenzja filmu „Fortuna” – Tallinn Black Nights

Jest wiele sposobów na opowiadanie o otaczającym nas źle, o tabloidowych krwawych wydarzeniach. Można to robić publicystycznie i z otwartą przyłbicą wprost pokazując wszystkie wydarzenia widzowi, jak chociażby „Lincz”, „Amok”, czy udany „Pokój”. Można też do sprawy podejść bardziej artystycznie, by widz musiał wysilić mózg w interpretacjach, tę drogę wybiera w swoim debiucie Włoch Nicolangelo Gelormini.

Gelormini zaczynał swoją karierę jako asystent Paola Sorrentino na planie Wielkiego piękna, a następnie zajął się tworzeniem krótkich metraży, reklam oraz teledysków. Na swoim koncie ma m.in. współpracę z Isabelle Huppert (interaktywny Hotel Vivier Cinematheque), Cristiną Ricci i Dianą Agron (Abracashoes), czy prezentowane na festiwalu w Wenecji wideo do piosenki All the Things, wykonywanej przez Chrystę Bell, a napisanej przez Davida Lyncha na potrzeby serialu Twin Peaks. Ten muzyczny background twórcy owocuje w Fortunie¸ thrillerze , w którym większość grozy wynika właśnie z montażu i niepokojącej warstwy dźwiękowej.

Tytułowa Fortuna jest kosmiczną księżniczką z planety Tabbys, która utknęła na Ziemi w ciele kilkuletniej dziewczynki, a teraz musi dać odpór, chcącym ją zgładzić, złym Gigantom. Tak przynajmniej twierdzą jej przyjaciele Nicola i Anna. Jej matka – Rita (świetnie zagrana przez Valerię Golino, największą gwiazdę filmu) twierdzi z kolei, że dziewczynka to Nancy i tu mieszka, a brak wspomnień wynika z choroby, z którą pomóc jej próbuje psychoterapeutka Gina (Pina Turco).

Niczym przed kilku laty Austriak Markus Schleinzer, w swoim debiutanckim dziele Michael (2011), Gelormini nie mówi nam wprost o co chodzi w filmie. Skupia się na wywoływaniu w widzu niepokoju, przekonania, że coś tu nie gra. Podnosi to jednak do bardzo wysokich tonów, na ekranie pojawiają się zakłócenia, psycholożka staje się matką i na odwrót, dorośli mówią niezrozumiałe komunikaty do siebie i skaczą na trampolinie. Reżyser stara się wpędzić w widza w całkowitą dolinę niesamowitości, podobnie jak robiła to Sandra Wollner w swoim bardzo udanym O niedogodności narodzin nagrodzonym na ostatniej edycji festiwalu Nowe Horyzonty.

Jest to także kino architektoniczne, w którym bardzo wiele komunikatów przekazywanych jest poprzez scenografie. Kontrastują ze sobą piękne patio z roślinami, żwirkiem i białymi ścianami oraz odrapane, brudne, zaszczane klatki schodowe, z wiecznie zepsutymi windami. Podobnie ciasnota pomieszczeń skonfrontowana zostaje z wydawałoby się niczym nieograniczoną przestrzenią na płaskim dachu bloku. Powierzchnią, która kusi wolnością i wydaje się jedynym miejscem, gdzie da się oddychać pełną piersią. Dachy mają jednak także krawędzie, a ten konkretny także przerażającą budkę na narzędzia.

Jestem przekonany, że podobnie jak wspomniany film Wollner Fortuna podzieli swoją publikę, jednych zszokuje, innych oburzy. Ja jednak nie potrafię odmówić tej popisowej wizji autorskiej wielkiego uznania. To zarówno zapadająca w pamięć publicystyka, jak i emocjonalnie działające kino gatunkowe.

Marcin Prymas
Marcin Prymas

Fortuna

Tytuł oryginalny: „Fortuna”

Rok: 2020

Gatunek: thriller, na faktach, psychologiczne

Kraj produkcji: Włochy

Reżyseria: Nicolangelo Gelormini

Występują: Valeria Golino, Pina Turco, Cristina Magnotti i inni

Ocena: 3,5/5