Włoski magiczny sen – recenzja filmu „Szczęśliwy Lazzaro”

Włoski magiczny sen – recenzja filmu „Szczęśliwy Lazzaro”

“Szczęśliwy Lazarro” oszałamia wielowymiarowością. Współczesne kino przyzwyczaiło nas do nadmiernej interpretacji filmu, zamknęło się na magię, stało się surowe, hiperrealistyczne. Przypomnieć się może historia abstrakcjonisty ekspresjonistycznego Marka Rothko, który zgodził się przyjąć zamówienie od właścicieli Seagram Building. Artysta wychowany w biednej rodzinie nie przejmował się pieniędzmi, wpojono mu zupełnie inne wartości. Zaoferowano aż dwa i pół miliona dolarów za wykonanie murali dla ekskluzywnej restauracji Four Seasons. Zaakceptował prośbę, gdyż chciał wzbudzić wstręt wśród snobistycznych elit. Wstręt i oburzenie, które miało odzwierciedlić jego własne nastawienie. Miał zamiar wzbudzić emocje, pokazać ludziom, że sztuka powinna ich głęboko dotykać. Taki sam cel przyświecał Alice Rohrwacher, która odbiegła od jednoznaczności zmuszając widza do intensywnego przeżywania.

Nie bez kozery reżyserka otrzymała nagrodę za scenariusz na festiwalu w Cannes. Sięgnęła do korzeni śródziemnomorskiej kultury. Igrając czasem, stworzyła świat przesiąknięty oniryzmem z wyczuwalnym schulzowskim duchem. Prymitywna symbolika wilka – pragnącego wolności indywidualisty oraz duch nieposkromionego, acz trochę naiwnego marzyciela – Don Kichota łączą się w postaci Lazarro. Chłopiec ten to z jednej strony uosobienie niewinności, bezinteresownego dobra, altruizmu, zaufania dla każdego człowieka i pokory wobec wyzyskiwania przez innych. Z drugiej zaś – samotnik, kroczący własnymi ścieżkami, nierozumiany przez swoją własną społeczność, bez korzeni, rodziny, relacji. Odtrącony i pozbawiony podmiotowości. Odcięty od rzeczywistości.

“Szczęśliwy Lazzaro” podzielony jest na dwie części. W pierwszej akcja ma miejsce w zapomnianej włoskiej wiosce – Inviolacie, gdzie u schyłku dwudziestego wieku Markiza de Luna wykorzystuje nieświadomość jej mieszkańców i zmusza ich do niewolniczej pracy. Żyjący w de facto feudalnym systemie rolnicy hodują i zbierają tytoń, który zostaje następnie nielegalnie sprzedany dla ich, jak sami ją nazywają, Pani. Kobieta nie widzi w tym nic złego – wieśniacy wyzyskują Lazzaro tak samo jak ona ich, i on również kogoś wyzyskuje – to reakcja łańcuchowa. Jej syn – Tancredi jednak nie chce się z nią zgodzić, stawia pytanie, które jest najważniejsze dla całego obrazu: “Może on nie czerpie korzyści od nikogo?”. Aby udowodnić swoją teorię i postawić się matce postanawia zbliżyć się do Lazzaro. W tym celu pozoruje swoje porwanie, zmusza do uczestnictwa w tym kłamstwie głównego bohatera. Żartobliwie nazywa go swoim przyrodnim bratem, przekazuje procę jako “broń” i pasuje na rycerza – urzeczywistniając tym samym donkichotyzm Lazarro, który nasuwa się od pierwszych ujęć filmu. Potem jednak następuje coś, co zbliża obu bohaterów – wspólne wycie razem z wilkami. W tym momencie Tancredi i Lazarro faktycznie zostają duchowymi braćmi. Sami stają się w pewnym sensie wilkami, odkrywają swoją wilczą  naturę.

W ten sposób reżyserka płynnie przenosi widzów do drugiej części, tchnącej magią i nierzeczywistością. Lazzaro zostaje przeniesiony do brutalniejszego, jeszcze bardziej uwypuklającego jego nieprzystawalność do rzeczywistości świata. Do świata smutnego, w którym wilk musi biegać po torach, otoczony śmieciami, oszukując aby przeżyć. Gdzie rośliny, których nazw zapomniano, rosną dziko przy płocie. Gdzie muzyka jest zamknięta w czterech ścianach. Realia, które go zgniotą i nagną do siebie albo w których odkryje on na nowo nazwy roślin, uwolni muzykę, stanie się na powrót szczęśliwym. Szczęśliwym Lazarro.

Utrzymanie obrazu w baśniowej konwencji jeszcze silniej podsuwa nam puentę. Rohrwacher stworzyła dzieło kompleksowe, ukazujące nie tylko antropologiczne wartości wyznaczające ściśle określone kierunki w życiu każdego człowieka. Przedstawiła rozpacz w jakiej pogrążona jest rzeczywistość, z którą obcujemy na co dzień. Warto pokontemplować, zastanowić się, wczuć się i pogrążyć się w dwugodzinnym śnie na jawie. Niesamowity klimat zapewniają zdjęcia autorstwa Hélène Louvart. Użycie 16mm taśmy wzmaga magię, naturalność i specyfikę wykorzystanego gatunku. Baśń o Lazzaro przywodzi na myśl bajki oświeceniowego mistrza Ignacego Krasickiego. Nie wiadomo jednak czy podążyć za dyrektywą nieufności, czy jednak najważniejsza jest wszechobecna, metafizyczna i symboliczna dobroć.

Ola Szwarc
Aleksandra Szwarc
lazzaro

Szczęśliwy Lazzaro

Tytuł oryginalny: „Lazzaro Felice”

Rok: 2018

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Francja / Niemcy / Szwajcaria / Włochy

Reżyser: Alice Rohrwacher 

Występują: Adriano Tardiolo, Luca Chikovani, Alba Rohrwacher 

Dystrybucja: Aurora Films

Ocena: 4/5

złoty bilet