Instastories – recenzja filmu „Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała” – Berlinale 2024

W dyskursie okołofilmowym wciąż pojawia się zdanie „Kino to nie Instagram”. Teza ta, podszyta jakąś pogardą dla dokumentalizmu życia ery cyfrowej, nie wytrzymuje oczywiście zderzenia z twórczością kinowych poetów codzienności, takich jak Jonas Mekas. Klára Tasovská w Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała – jednym z najlepszych dokumentów tegorocznego Berlinale – tworzy autoportret artystki, która gdyby urodziła się pół wieku później, Instagrama nigdy by nie wyłączała.

Libuše Jarcovjáková w wywiadzie dla magazynu Heroine powiedziała „Nigdy nie poszłam do pubu bez aparatu i nigdy nie wyszłam bez zrobienia zdjęcia. Miałam aparat wszędzie, gdzie mieszkałam, przynajmniej w toalecie”. A do pubów chodziła często, jako córka pary malarzy i protegowana Ester Krumbachovej – stałej kostiumografki Věry Chytilovej, scenarzystki Stokrotek, Młota na czarownice czy Walerii i tygodnia cudów – żyła w sercu praskiej bohemy lat 60. i 70. Prawdopodobnie właśnie ta znajomość sprawiła, że Jarcovjáková dysponowała wtedy, zdaje się, nieograniczonym zapasem klisz fotograficznych i, niczym Nan Goldin i Vivian Maier za oceanem, wykorzystywała go w wiecznej desperackiej próbie unieśmiertelnienia chwil i emocji. Podczas gdy bohaterka Całego tego piękna i krwi z pietyzmem ustawiała swoje modelki w odpowiednich pozach, Czeszka obsesyjnie „pociągała za spust”, jakby chciała ożywić obrazy, przenieść Muybridge’owskie studium ruchu do rzeczywistości praskiej speluny. Mimo dekad aktywności światowa publika usłyszała o niej dopiero w 2019 roku, gdy w wieku pięćdziesięciu siedmiu lat Jarcovjáková po raz pierwszy otrzymała własną wystawę – w ramach festiwalu fotografii we francuskim Arles. Z dnia na dzień stała się gwiazdą.

W Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała, głos oddano artystce i jej pracom. Całość to autobiograficzny monolog samej Jarcovjákovej towarzyszący montażowi jej zdjęć. Wciąż znajdująca się na początku swojej reżyserskiej drogi Klára Tasovská wraz z tworzącym do tej pory, głównie krótkie metraże, montażystą Alexandrem Kashcheevem nie ograniczają jednak roli zdjęć wyłącznie do ilustracyjności. Ożywiają oni prace Czeszki, fotografie przenikają się w onirycznym ciągu ulotnych obrazów i chwil, a chwilę później rozbłyskują kolorami w rytm elektronicznej muzyki – impreza w gejowskim klubie po czterdziestu latach znów się budzi. To, co intymne, miesza się z publicznym, to, co minione – z aktualnym w dzikim melanżu pragnienia wolności. Cytując znów bohaterkę: „dużo wina, jedzenia i tańców”.

Życie Jarcovjákovej nie było przywiązane do Czechosłowacji, ze swoim aparatem zaklinała w czasie tak paryskich cyganów, jak brudne ulice Berlina Wschodniego. Tym, co najbardziej się tu jednak wyróżnia, są dwie wyprawy do Japonii. Niczym u Chrisa Markera w Bez słońca ten dalekowschodni kraj staje się symbolem kontrastu wobec europejskiej rzeczywistości. Jej spojrzenie na Japonię przywodzi nieco na myśl Perfect Days Wima Wendersa, jak u Niemca staje się ona symbolem miejsca żyjącego jednocześnie wczoraj i jutro – lecz nigdy dziś. Między czystością a nowoczesną technologią kłębią się kultywowane tradycje i religijne zwyczaje, te wszystkie rzeczy, których brak za żelazną kurtyną. Jednocześnie jednak nie jest tam możliwe zanurzenie się w alkoholowo-narkotycznym ciągu sztuki.

Wiecznie obca, zbyt niezależna na komunistyczną Pragę, zbyt biedna na Berlin, zbyt wschodnioeuropejska na Paryż. Zawsze wątpiąca. Pod koniec filmu mówi: „Nigdy nie przestanę pytać: kim właściwie jestem?”. Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała to portret nie tylko wyjątkowej jednostki i wybitnej artystki z niesamowitym wyczuciem kadru oraz wyjątkowości momentu. To jakaś próba fresku duszy: pokolenia? Narodu? Słowiańskości? A może po prostu dowód na to, że Instagram to największa galeria sztuki w historii, tylko jesteśmy zbyt elitarystyczni, by to pojąć? 

Marcin Prymas
Marcin Prymas

Jeszcze nie jestem tym, kim bym chciała
Tytuł oryginalny:
Ještě nejsem, kým chci být

Rok: 2024

Kraj produkcji: Czechy

Reżyseria: Klára Tasovská

Występują: Libuše Jarcovjáková

Ocena: 4/5

4/5