Jak brat i siostra – recenzja filmu „Złodziejaszki”

Jak brat i siostra – recenzja filmu „Złodziejaszki”

Są takie zespoły muzyczne jak Rolling Stones czy AC/DC, od których fani i rynek wymagają nagrywania non stop tej samej płyty. Znamy też aktorów odgrywających ciągle według przeznaczonego im emploi w kółko jednakowe role, by wymienić chociażby taką znakomitość jak Humphrey Bogart czy, nieco już złośliwie, Ryan Gosling. Nie inaczej jest również wśród reżyserów. Przekonał się o tym niedawno japoński twórca Hirokazu Koreeda, gdy niespodziewanie dla wszystkich pokazał na festiwalu w Wenecji kryminał „The Third Murder”. Fatalne przyjęcie filmu było wyraźnym sygnałem, że powinien trzymać się tworzenia typowego dla niego shomin-geki, japońskich współczesnych dramatów rozgrywających się wśród zwykłych, często biednych, ludzi. Kontynuowanie tradycji kina spod znaku m.in. Mikio Naruse*, przyniosło mu w zeszłym roku wyczekiwaną Złotą Palmę za „Złodziejaszków”.

Już w pierwszej scenie poznajemy Osamu (stały współpracownik Koreedy – Lily Franky) i jego nastoletniego syna Shotę (Jyo Kairi) jak, zgodnie z tytułem, napełniają swoje kieszenie sklepowymi produktami. Resztę klanu Shibata stanowią żona Osamu – Nobuyo (Sakura Andô, młoda gwiazda japońskiego kina i popularnych dram, znana w Polsce m.in. z kultowej „Miłości obnażonej” Siona Sono), jej siostra Aki (Mayu Matsuoka) i nestorka rodu Hatsue (wspaniała jak zawsze Kirin Kiki w swojej ostatniej roli przed śmiercią).

Wszyscy pomieszkują, prawdopodobnie nie do końca legalnie, u babci. Żadne z nich nie ma stałej, dobrze płatnej pracy, imają się aktualnie dostępnej fizycznej roboty. Niczym za dobrze znanych Polakom czasów PRL, wszędzie próbują kombinować. Raz Nobuyo uda się podkraść coś drogocennego w pralni, a innym Hatsue naciągnąć syna z kolejnego małżeństwa zmarłego męża na pieniądze. Okazja goni okazję i jakoś udaje się przetrwać kolejne miesiące. Oczywiście nikt z rodziny nie nazwie tego kradzieżą czy oszustwem, bo przecież, jak mówi Osamu, jak coś jest w sklepie to nie ma jeszcze właściciela. Shota dokłada się do wspólnego „interesu” jak może, nie chodzi bowiem do szkoły. Wie przecież dobrze, że inne dzieci uczęszczają na lekcje tylko dlatego, że nie mają możliwości, jak on, by uczyć się w domu.

Codzienną rutynę zaburza bohaterom pojawienie się osoby z zewnątrz. Pewnego dnia Osamu i Shota znajdują zagubioną dziewczynkę o imieniu Yuri i zabierają ją do domu by nakarmić. Gdy jednak następnego dnia okazuje się, że rodzicom nie zależy na zgubie, a na dziecięcej skórze znajdują się podejrzane ślady po oparzeniach, które, jak utrzymuje sama Yuri, to tylko wynik upadku, postanawiają zatrzymać wbrew wszystkiemu dziewczynkę u siebie. Młoda bohaterka staje się swoistym katalizatorem przyszłych wydarzeń. Shota przysposabiając przyszywaną siostrę do zawodu kieszonkowca, po raz pierwszy zaczyna widzieć „okazje” z zupełnie innej strony. Gdy nie jest już najmłodszy w rodzinie, a staje się odpowiedzialny za młodą niewinną duszyczkę, zaczyna mieć wyrzuty sumienia, których na początku nie rozumie. Powoli zaczynają wychodzić też za jaw od dawna skrywane tajemnice rodzinne.

Koreeda w pierwszej fazie filmu buduje pozorne poczucie oglądania feel good movie spod znaku choćby swojej „Naszej młodszej siostry”. Powoli jednak przemyca do świadomości widza ambiwalentne uczucia. Dużo szybciej niż Shota przestajemy zatem kibicować sklepowym wyprawom. Jednymi z kluczowych scen wzbudzających dziwny dyskomfort są zaś wizyta na komisariacie i ukrywanie babci Hetsue. Nigdy jednak nie mamy wątpliwości, że reżyser kocha swoich bohaterów, a niuansując opowieść rezygnuje z cukierkowej otoczki na rzecz realizmu i społecznego przekazu.

Mimo, że Koreeda już wielokrotnie podejmował w swoich dziełach tematykę więzów rodzinnych, za każdym razem dokłada kolejną cegiełkę do swojej wizji świata. W filmie „Jak ojciec i syn” pokazał dylemat i różne postawy bohaterów wobec tego co daje większe prawo do bycia rodzicem: urodzenie dziecka czy wychowanie go od małego. Tutaj zdaje się dawać wolność swoim bohaterom i możliwość wyboru. Nawet, jeśli nie mamy przecież wpływu na nasze narodziny, to otoczenie w jakim przebywamy i ludzie, których nazwiemy naszymi braćmi i siostrami zależą już tylko od nas.

*Cel na dziś: nie użyć ani razu w recenzji nawiązania do Ozu.

Krystian Prusak
Krystian Prusak
złodziejaszki

Złodziejaszki

Tytuł oryginalny: „Manbiki Kazoku”

Rok: 2018

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Japonia

Reżyser: Hirokazu Koreeda

Występują: Lily Franky, Sakura Andô, Kirin Kiki i inni

Dystrybucja: PMPG Polskie Media

Ocena: 4/5