Rumuński system rozgrywek – recenzja filmu “W otchłani futbolu”

Rumuński system rozgrywek – recenzja filmu “W otchłani futbolu”

Kultura kocha bohaterów beznadziejnych, Syzyfów toczących bezowocne boje każdego dnia, zapatrzonych na swoje nieosiągalne cele Don Kichotów, czy nieustannie cierpiących Werterów. Takim bohaterem jest Laurenţiu Ginghină, urzędnik żyjący w Rumunii i marzący o gruntownym zreformowaniu piłki nożnej. Zresztą, po co porównywać go do klasycznych archetypów, skoro w polskich mediach już od lat przewija się jego nadwiślański odpowiednik — twórca M-Systemu.

“W otchłani futbolu” to dokument zrealizowany przez jednego z czołowych przedstawicieli Rumuńskiej Nowej Fali. Reżyser filmu — Corneliu Porumboiu dał się poznać szerokiej publiczności między innymi za sprawą “12:08 na wschód od Bukaresztu” czy swojej poprzedniej produkcji pod tytułem “Skarb”. W swoich fabułach, podobnie jak inni twórcy tego nurtu, stara się nakreślić obraz swojego kraju w czasach współczesnych, gdzie nowoczesność zderza się z reliktami minionego ustroju, a marzenia bohaterów trafiają na prozaiczne przeszkody, okazujące się zaporami nie do przeskoczenia.

Nie inaczej jest w przypadku “W otchłani futbolu”, chociaż okoliczności są zupełnie inne. Nie mówimy przecież o postaciach naszkicowanych w fikcyjnym scenariuszu, ale o człowieku z krwi i kości. Laurentiu jest urzędnikiem, który w młodości dużo grał w piłkę nożną. Niestety podczas jednej z gier złamał nogę, a ta za sprawą błędu lekarzy zrosła mu się w taki sposób, że do dziś bieganie jest dla niego niemożliwe. Bohater nie szuka winy w grających nieczysto kolegach, czy rumuńskiej służbie zdrowia. Już dawno odnalazł ją w zasadach piłki nożnej, które postanowił za wszelką cenę zrewolucjonizować. Głównym celem proponowanych przez niego zmian jest zwiększenie bezpieczeństwa graczy poprzez zmniejszenie możliwego zagęszczenia zawodników oraz zmiana kształtu boiska na bardziej naturalne, zdaniem autora idei, ośmiokątne.

Zresztą to nawet nie założenia reformy są tutaj najważniejsze, ale postać ojca tych założeń. Porumboiu z dużą gracją portretuje jego upór, przekonanie o niezwykłej unikatowości pomysłu, jak i jego potencjale. Delikatnie łechcząc ego bohatera, skłania go do rozważań, w których popiera swoje pomysły nauką Dalekiego Wschodu czy nawet Biblią, a samego siebie porównuje do superbohatera, który za dnia prowadzi nudne życie w pracy, a w wolnych chwilach rozpoczyna futbolową rewolucję. Ciekawa jest też droga, jaką podczas kręcenia filmu pokonał sam reżyser. Od cierpliwego słuchacza i wnikliwego obserwatora przechodzi przez stadium zaangażowanego w projekt konsultanta, by ostatecznie szyderczo punktować luki logiczne projektu Laurentiu i sprowadzać go na ziemię.

O ile sam temat dokumentu swoją atrakcyjnością nie dorasta do pięt wielu produkcjom prezentowanym podczas Docs Against Gravity, prezentujących istotne zagadnienia technologiczne, społeczne czy polityczne, to jego forma ma naprawdę wiele do zaoferowania. Reżyser w intrygujący sposób buduje obraz bohatera pogrążonego w walce ze wszystkimi niemal piłkarskimi organizacjami z FIFĄ na czele, w której to nie ma praktycznie żadnych sojuszników. Ponadto w oparciu o historię tej dość unikatowej jednostki, stara się sportretować całą współczesną Rumunię, co wychodzi mu nad wyraz dobrze.

Marcin Grudziąż
Marcin Gruziąż

W otchłani futbalu


Rok: 2017

Gatunek: dokumentalny

Reżyser: Corneliu Porumboiu

Ocena: 3/5