vincent screenshot

Jako miłośniczka animacji (nie tylko tych dla dzieci) i sztuki Vincenta van Gogha nie mogłam przegapić pierwszych pokazów tego filmu na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Na samą premierę czekałam odkąd dowiedziałam się o jego powstawaniu czyli około 2 lata. No i się doczekałam...

Za produkcję odpowiedzialni byli Dorota Kobiela oraz Hugh Welchmann, nagrodzony już Oscarem za polską koprodukcję „Piotruś i Wilk”. Z kolei 65 tysięcy filmowych klatek to dzieło 125 malarzy, którzy stworzyli je malując obrazy w technice i stylu naśladującym van Gogha. Rzeczywiście, film do złudzenia przypomina dzieła holenderskiego artysty, co czyni go bardziej adekwatnym do tematyki. Wkomponowane są także motywy oryginalnych dzieł malarza - zarówno tych ikonicznych np. „Gwieździsta noc” i „Irysy” jak i tych mniej znanych np. „Dom Vincenta w Arles”, „Pole pszenicy z krukami”, „Portret doktora Gacheta” i wiele, wiele innych... (mi udało się wypatrzyć jeszcze „Wagony”, „Nocną kawiarnię”, „Pole pszenicy z cyprysami”, portrety rodziny Roulin, „Gwieździstą noc nad Rodanem” czy „Taras kawiarni w nocy”). Dla miłośników jego sztuki będzie to niczym blisko półtoragodzinna wizyta w muzeum.

Film zapewne był wyzwaniem dla obsady. Wystąpiła w nim np. Saoirse Ronan, jednak nie sposób ocenić jej wkładu. Każde aktorskie posunięcie zostało przemalowane na płótno. W obsadzie jest też polski akcent. Robert Gularczyk w roli Vincenta van Gogha, który wielokrotnie powtarzał, że udział w produkcji był dla niego wielkim przeżyciem.

Jednak to artystyczna ambicja producentki i nowatorski sposób animacji są głównym powodem, dla którego warto wybrać się na seans. Fabuła niestety trochę na tym ucierpiała. Główny motyw to podróż Armanda Roulina, syna listonosza, z ostatnim napisanym przed śmiercią listem Vincenta do brata. Konstrukcja scenariusza jest jak wyjęta z gry RPG - Roulin udaje się od jednej osoby do drugiej, zbiera szczątki informacji i wykonuje zadania. Przede wszystkim fabule brakuje dynamiki. Pretenduje ona do miana kryminału rozwiązującego zagadkę śmierci malarza, a widz ma wrażenie, że ogląda posłańca beztrosko przechadzającego się po uliczkach i prowincji. Myślę, że gdyby wątki zostały lepiej poprowadzone film nie stałby się przytłaczający. Nie odwróciłoby to uwagi od oszałamiającej warstwy wizualnej, a jedynie ją dopełniło tworząc dzieło kompletne i onieśmielające swoją unikalnością. Jednak od strony merytorycznej produkcji nie można nic zarzucić. Przedstawia osoby z otoczenia Vincenta, filmowe kadry korespondują z oryginalnymi obrazami, a prowansalskie widoki i miejsca pobytu van Gogha znajdują odwzorowanie rzeczywistości.

Aspektem, który mocno przykuł moją uwagę była muzyka. Stworzona przez Clinta Mansella znanego m.in ze współpracy z Darrenem Aronofskym (ścieżki dźwiękowe „Requiem dla snu”, „Czarnego Łabędzia”, „Pi”). Nie mam pojęcia jak udało się to osiągnąć kompozytorowi, ale dla mnie jest ona bardzo emocjonalna, wręcz rozdzierająca serce. Przy tym wciąż przyjazna, nie pompatyczna ani groźna. Ze szczególną przyjemnością wracam do motywu „The Night Cafe”.

Myślę, że odbiór filmu może być bardzo zróżnicowany wśród osób o odmiennym guście. Na pewno zostanie cieplej przyjęty przez zakochanych w sztuce van Gogha i niekonwencjonalnej formie niżeli przez oczekujących tradycyjnej biografii czy animacji. Do doskonałości trochę mu brakuje, jednak w moim odczuciu naprawdę niewiele. „Twój Vincent” zbiera bardzo entuzjastyczne recenzje. Pierwszy pokaz na francuskim festiwalu został zwieńczony owacją na stojąco, a artykuły zza Oceanu zwiastują „oscarowego pewniaka”. Ta wizja być może wcale nie okaże się zbyt odległa od rzeczywistości zważając na nowatorską realizację oraz znajome Akademii, za sprawą wcześniej wspomnianego „Piotrusia i Wilka”, nazwisko Hugh Welchmanna. Ja trzymam kciuki za przyznanie nominacji!

aniaw-283x300
Ania Wieczorek
Twój Vincent

Twój Vincent


Rok: 2017

Gatunek: animacja

Twórcy: Dorota Kobiela, Hugh Welchmann

Występują: Douglas Booth, Saoirse Ronan, Robert Gularczyk

Ocena: 3,5/5