Loża Krytyków, dzień 1 – Festiwal Kamera Akcja

W tym roku Loża Krytyków towarzysząca Festiwalowi Kamera Akcja gości w progach Pełnej Sali. Poniżej znajdziecie oceny filmów z programu wystawiane przez krytyczki, krytyków, dziennikarzy i ludzi związanych z kinem, którzy uczestniczą w łódzkim wydarzeniu. 14. odsłona FKA trwa od 12 do 15 października i przez kolejne cztery dni na platformie Think Film.

BULION I INNE NAMIĘTNOŚCI

Kino o miłości. O miłości i do gotowania i do miłości przez gotowanie wyrażanej. Jest tu delikatność i świeżość bulionu. Najpiękniejsze sceny to te, w których nie trzeba słów – bo językiem komunikacji są kolejne dania. Mimo że jedzenie i uczucie często idą w parze, to w tym filmie nie brakuje świeżości.

Gdyby Linda Williams napisała swoją książkę o „Szaleństwie widzialności”, tylko w kontekście food pornu – film Trana byłby idealnym case study.

Film bliski perfekcji; czysty i syty jak rondelek klarowanego masła. Odruch zaglądania do garnka doczekał się tu apoteozy w kuchennych piruetach kamery.

Tu wstawić wszystkie najlepsze metafory kulinarne, wymieszać i doprowadzić do wrzenia. Chciałbym tak pięknie mówić o filmach, jak oni o jedzeniu. #foodporn #asmr @robertmaklowicz

CHŁOPI

W malowanych „Chłopach” jest tyle życia! Pulsujące, zachwycające obrazy, dynamiczne sceny tańca, porywająca, świetna muzyka.

„Chłopi” jak malowani. Trochę bryk z Reymonta, ale bryk inteligentny. Udaje się wydobyć ze znanej historii nową treść, a bohaterowie i narracja nie jest przykryta artystyczną formą. Mógł być kiczowaty przegląd polskiego malarstwa, ale wyszło naprawdę ciekawie. Bez wstydu.

Idealny polski towar eksportowy. Film łączący lokalny koloryt z uniwersalnym wydźwiękiem, wyrafinowaną formę z tragiczną opowieścią o krępujących mackach tradycji, patriarchalnej władzy mężczyzn oraz indywidualności, która musi zostać zduszona w zarodku, jeżeli społeczność dostrzeże w niej zagrożenie dla własnej integralności.

Audiowizualne szaleństwo, w którym klasyczna historia słusznie ustępuje miejsca współczesnej energii. Szczególnie zakończenie filmu Welchmanów pozostanie ze mną na długo. W tym roku nie trzeba wstydzić się za polskiego kandydata do Oscara.

Rotoskopia dodaje scenom tańca i cielesnych namiętności infernalnego, magnetyzującego charakteru. Diaboliczni mężczyźni, okrutny lincz na kobiecie, bezlitosne prawa wsi – „Chłopi” odczytani w feministycznym kluczu są prawdziwą perełką. Chciałabym jednak móc bardziej kibicować Jagnie i nie oglądać na ekranie wyjącej Wieniawy.

Towar eksportowy, który „egzotyzuje” i „folkloryzuje” wieś bez grama pomyślunku, dlaczego i dla kogo Chełmoński i inni przedstawiali chłopów w konwencji bukolicznej. Strasznie powierzchowny jest też feminizm tego filmu, dokonuje się tu raczej spłycenie wielowymiarowych postaci kobiecych z powieści Reymonta.

CZERWONE NIEBO

Wygląda na to, że duch Erica Rohmera powrócił do świata żywych i wstąpił w ciało Christiana Petzolda. Wakacyjna historia miłosna łączy się tu z rozważaniami na temat relacji artysty z rzeczywistością – a wszystko to schodzi na drugi plan, gdy coraz bardziej realna staje się perspektywa nadciągającej (eko)katastrofy.

Ach, co za główny bohater! Niby najgorszy człowiek na świecie, ale tak naprawdę trochę każdy z nas.

Rozdygotane wejrzenie w twórcze narcyzmy, które rozpadają się wraz ze światem wokół. Fascynujący writer-gaze, który kontroluje, czuwa, dopasowuje do swojej chyboczącej się rzeczywistości.

Czerwiec, niemiecki Bałtyk i menage a trois plus jeden. Plus jeden napięty jak plandeka na żuku, co staje się motorem kilku naprawdę zabawnych scen. Seriożny na ogół reżyser Christian Petzold popisuje się fajnym poczuciem humoru. Kto by przypuszczał? W tle bardzo ważny kontekst ekologiczny, do którego nawiązuje tytuł. Uczciwie 7/10.

Ego vs id (superego nie ma tu szans) w kwaśnej komedii, gdzie każda szansa jest z łatwością marnowana, a ogień jest najmniejszym z problemów, dopóki nie jest. Główny bohater jest tak blisko nas, a tak bardzo go z nami nie chcemy. Jak oglądanie własnych błędów przez pryzmat humoru i/lub dyskomfortu.

Petzold zaprasza do jakby rohmerowskiego świata, pełnego poetyckiego fatalizmu i malowniczych kadrów. Długo udaje mu się swoją artystyczną obietnicę spełniać w luźnej narracji okraszonej szczyptą humoru. Z czasem jednak wpada w coraz to sztywniejsze okowy zarówno fabularnych tropów, jak i klasycznych ram opowieści, które irytują niemalże tak mocno jak pierwszoplanowy narcyz.

KSIĘŻNICZKA W OŚLEJ SKÓRZE

REALITY

Jeśli coś jest tak dobrze zainscenizowane i zagrane, że siedzisz w kinie jak na szpilce, choć dochodzi 23, może to oznaczać tylko jedno – komuś tu wyszedł film!

Formalna konsekwencja oraz precyzyjna inscenizacja sprawiają, że „Reality” pozostawia daleko w tyle filmy pokroju „Snowdena” czy „Piątej władzy”. Jeżeli opowiadać o systemowej opresji wobec jednostki oraz o konsekwencjach walki o wolność dostępu do informacji, to właśnie w ten sposób.