wff

Filmy wyświetlane na WFF 2017 z sekcji Konkurs Międzynarodowy

2557 (2017)

Reżyseria: Roderick Warich
Gatunek: kryminał, dramat, thriller
Kraj: Niemcy
Ocena: 4/5
Hugo

Film, po którym nie miałem pojęcia czego się spodziewać. O osobie niemieckiego reżysera wiadomo tyle, co nic. Enigmatyczny opis sugerował, że będzie to coś w rodzaju wideopamiętnika młodej Tajki i portretu nocnego życia Bangkoku. Początkowo autoportret związanej z lokalnym gangsterem, zapatrzonej w smartfona siksy, nie zwiastuje nic specjalnie zajmującego. Szczęśliwie okazało się, że to wcale nie dresiarska wariacja na temat "Wszystkich nieprzespanych nocy", a oniryczny kryminał ukazany z oryginalnej perspektywy. Zrealizowany w formie pseudodokumentu z aktorami – naturszczykami prawdopodobnie grającymi samych siebie. Długie, kontemplacyjne ujęcia, mroczna ambientowa muzyka i lekko ezoteryczne motywy hipnotyzują oraz nadają całości melancholijnego tonu. Zaś realistyczna otoczka tworzy przy tym pełen napięcia thriller. Między wierszami dostajemy też komentarz na temat społecznej znieczulicy wśród wychowanej w sieci młodzieży, której nawet chmury podczas zachodu słońca kojarzą się z internetowymi memami. Pewien jestem, że seans podzieli widzów i wielu zirytowanych narracją zarzuci mu pustkę. Dla mnie to do tej pory największe pozytywne zaskoczenie festiwalu.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny
Pomiędzy słowami

Pomiędzy słowami (2017)

Reżyseria: Urszula Antoniak
Gatunek: dramat
Kraj: Polska
Ocena: 4/5
Hugo

Samotność w wielkim mieście. Emigracja. Powrót ojca marnotrawnego. Problemy z tożsamością narodową. A to wszystko skąpane w czarno-białych kadrach. Trudno nie zachwycić się najnowszym obrazem Urszuli Antoniak. Mimo że poruszane są bardzo aktualne tematy, udało się uniknąć publicystycznego tonu. Reżyserka stworzyła uniwersalną historię o poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Nie wchodzi w polityczną narrację, a od strony czysto ludzkiej ukazuje dramat niedopasowania. Robi wrażenie subtelnością w kreśleniu bohaterów, jak i umiejętnością przekłucia balonika tam, gdzie patos zaczyna niebezpiecznie się rozrastać. Pozwala widzom na chłonięcie obrazu i przeżywanie razem z bohaterami ich problemów. Zamiast zbudowania ideologicznych zasieków, woli z empatią pochylić się nad człowiekiem samym w sobie. "Pomiędzy słowami" to film, który na pewno nigdy się nie zestarzeje.

Marcin Kempisty
Marcin Kempisty
Górnik

Górnik (2017)

Reżyseria: Hanna Wojcik-Slak
Gatunek: dramat
Kraj: Niemcy, Słowenia
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Kino z byłej Jugosławii, zwłaszcza to wysyłane na Oscary, bardzo lubi się odwoływać do traumy wojny z lat 90. Nie inaczej jest w filmie Hanny Slak, tu jednak problem ludobójstwa Bośniaków jest schowany na drugi plan. Skupiamy się na walce o prawdę o masowych grobach niedobitków niemieckiej armii z ’45 roku i patologiach rządu oraz państwa słoweńskiego anno domini 2007. Tytułowy górnik to Mehmedalija Alić, ojciec dwójki dzieci, uchodźca z Bośni od 30 lat zamieszkały w Słowenii. Pewnego dnia zostaje zmuszony przez zapatrzonego tylko w zysk złego prezesa kopani do samodzielnej eksploracji dawno wyłączonego szybu węglowego i złożenia raportu o tym, że nic w środku nie znaleziono. Inna odpowiedź nie będzie akceptowana. Obraz nie jest pozbawiony wad, rozwój fabuły można bez większego problemu przewidzieć, poruszana tematyka i pomysły nie są zbyt oryginalne, a scenariusz lubi nam pewne rzeczy powiedzieć o ten raz za dużo. Mimo to „Górnik” pozostawia w widzu bardzo dobre wrażenie, nawet jednoznacznie negatywne postaci nie stają się komiczne, ciągłe mieszanie wątków współczesnych i historycznych stanowi ciekawą formę podkreślenia pewnej stałości mentalności, a trzeci akt, zwłaszcza scena protestu kolejarzy, to coś cudownego. WFF ponownie dał tylko wyróżnienie najlepszemu filmowi w konkursie głównym.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
zabić arbuza

Zabić arbuza (2017)

Reżyseria: Zehao Gao
Gatunek: dramat
Kraj: Chiny
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Uczciwy, pełen prostoty farmer i sprzedawca arbuzów, Chen Cao (Dong Yong) jest posłuszny władzom, życzliwy i godny zaufania. Jego nastawienie zaczyna zmieniać się wraz z pojawieniem się tajemniczego motocyklisty, który mimo skromności, przykuwa uwagę Chena swoją rezolutnością. Przybysz kosztując arbuza przytacza historię świni, która sprowadziła na siebie kłopoty, gdy nauczyła się gwizdać (opowieść słynnego chińskiego satyryka Wang Xiaobo), po czym odjeżdża w pośpiechu gubiąc banknot. Pod wpływem zbiegu okoliczności zainicjowanego przez klienta okazuje się, że bohater zawdzięcza życie poszukiwanemu mordercy. Rozbudzona świadomość protagonisty kwestionuje od tej pory autorytet rządzących i z wzorowego obywatela zmienia się on w osobę, która ma wątpliwości. Czyni obserwacje (syn nie musi być zawsze posłuszny ojcu), analogie (dostrzega podział na dzikie arbuzy - pozbawione wad, nie zawsze idealne i te wyhodowane przez człowieka - wadliwe). Proste ujęcia współgrają z charakterem głównego bohatera. Obserwujemy dość statyczny obraz, gdzie rozgadanie jest typowe dla gry scenicznej. Wątpliwa egzekucja, symboliczne wypalenie banknotów z wizerunkiem Wielkiej Izby Ludowej w Chinach wnoszą do tej satyry śmiałą krytykę tego, jak ślepe posłuszeństwo staje się poparciem dla niesprawiedliwości i zatuszowanego ciemiężenia.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska

Balkan Noir (2017)

Reżyseria: Dražen Kuljanin
Gatunek: dramat
Kraj: Szwecja, Czarnogóra
Ocena: 3,5/5
Star_rating_3.5_of_5

Reżyser Dražen Kuljanin wie jak zachwycić warszawską publiczność. Trzy lata temu wygrał bowiem główną nagrodę w „Konkursie 1-2” filmem „Jak zatrzymać ślub”. Na obecną edycję festiwalu powrócił z ciekawą wariacją na temat kina zemsty. Na seansie „Balkan Noir” każdy fan Tarantino czy koreańskiego „Oldboya” poczuje się jak u siebie. Widać jak na dłoni, że szwedzki twórca o bośniackich korzeniach jest kinofilem z krwi i kości. Film opowiada historię kobiety, która za wszelką cenę chce ukarać porywacza i prawdopodobnie mordercę swojej zaginionej przed laty córki. Bohaterka, by zagłuszyć ból, bierze mnóstwo silnych leków i pali jednego szluga za drugim. Co ciekawe, nie ma chyba w tym filmie żadnej sceny bez papierosa. Aktorka przyznała, że w ciągu pięciu dni zdjęciowych musiała wypalić ich aż dwieście. Pomiędzy sceny reżyser wplótł nawet, zabawne z dzisiejszej perspektywy, reklamy Lucky Strike’ów sprzed kiludziesięciu lat. Motyw papierosa stał się zatem formalnym spoiwem filmu, co jest zdecydowanie największą zaletą obrazu, a zarazem popisem kreatywności. Trochę szkoda, że nie został on jednak lepiej umotywowany treścią filmu.

Krystian Prusak
Krystian Prusak

Gdybyś mu zajrzał w serce (2017)

Reżyseria: Joan Chemla
Gatunek: dramat
Kraj: Francja
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Cyganie są dość ciekawą nacją, która doczekała się już wielu filmów o sobie. Ich wspólnym mianownikiem zazwyczaj jest bieda i wykluczenie, nie inaczej jest w pełnometrażowym debiucie młodej francuskiej reżyser. Głównym bohaterem "Gdybyś mu zajrzał w serce" jest Daniel, młody Rom żyjący we Francji, mieszkający w obskurnym hotelu i próbujący związać koniec z końcem. W tym celu chwyta się wszystkiego, chociaż trzeba przyznać, że większość jego metod nie mieści się w definicji "uczciwego zarobku". Poza fatalną sytuacją ekonomiczną zmaga się z innym, dużo gorszym problemem. Po stracie przyjaciela, który dosłownie umarł na jego rękach, Daniel nie ma w sobie już chęci do życia. Film przepełniony jest smutkiem i żalem, co wcielający się w główną rolę Gael García Bernal pokazuje w koncertowy sposób. Ten niezwykle intensywny, dołujący nastrój udziela się i nam podczas seansu. Joan Chemala pieczołowicie buduje go, przeplatając szczęśliwe chwile przeszłości, z teraźniejszym brakiem nadziei i perspektyw. Chociaż ciężko tu znaleźć coś świeżego, czy nowatorskiego mam wrażenie że twórcy sprawnie zrealizowali tu wszystko co zaplanowali.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Urodziny (2017)

Reżyseria: Dan Chişu
Gatunek: dramat
Kraj: Rumunia
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Sukcesy artystyczne „Sieranevady”, czy „Egzaminu”, a w poprzednich latach także innych wielkich filmów rumuńskiej Nowej Fali, sprawiły, iż filmy z tego wschodnioeuropejskiego kraju niejako z automatu zaczęły przykuwać uwagę widzów na wszelkich światowych festiwalach. „Urodziny” Dana Chisu wychodzą z podobnych założeń co wspominane już tu dzieło Cristiana Puiu. Nawet zaczyna się od bliźniaczej sceny podróży samochodem, zabiera nas na 94. urodziny nestora rodu. Niestety mnogość treści i przesłań będąca wielką zaletą zeszłorocznego rumuńskiego kandydata oscarowego tu została sprowadzona zasadniczo do jednego wątku: komu powinien wyspowiadać się jubilat. Na imprezę zostają zaproszeni niezależnie od siebie ksiądz, psycholog i pop, a dyskusje między tą trójką - podobnie jak całą resztę projekcji - można nazwać niewykorzystanym potencjałem, stanowią dość miłe przerywniki od niezbyt porywającej, monotematycznej dyskusji przy stole. Seans tego filmu nie jest czasem zmarnowanym, ale nic do życia widza specjalnie nie wniesie, nie pozostaje również specjalnie w pamięci.

Marcin Prymas
Marcin Prymas

Na uboczu (2017)

reżyseria: Tayfun Pirselimoğlu
Gatunek: dramat
Kraj: Turcja, Grecja, Francja
Ocena: 3/5
Star_rating_3_of_5

Kino tureckie od kilku już lat niezmiennie przyciąga moją uwagę na festiwalach i nie pamiętam by kiedykolwiek mnie zawiodło swą jakością. Bohaterem tegorocznego reprezentanta tej kinematografii w „Konkursie Międzynardowym”, czyli filmu „Na uboczu” jest pracujący w kawiarni mężczyzna z niezwykłym znamieniem na plecach w kształcie liścia. Niedawno zamieszkał w małym miasteczku, którego mieszkańcy zaczynają wieszczyć szybki koniec świata. Wszędzie widzą znaki świadczące o nadchodzącej apokalipsie, a nowoprzybyłego biorą niespodziewanie za swojego zbawiciela. Reżyser Tayfun Pirselimoğlu konstruuje swoją opowieść niczym antyczną tragedię o roli przeznaczenia, jednocześnie odwołując się do współczesnych wierzeń religijnych i komentując aktualną sytuację polityczną w Turcji. Przepiękne czarno-białe kadry i tematyka filmu przywołują skojarzenia z ostatnim filmem Beli Tarra, a statyczne surrealistyczne sceny z twórczością Roya Andressona. Niestety, to uczucie déjà vu negatywnie wpłynęło na mój odbiór filmu.

Krystian Prusak
Krystian Prusak

Bomba (2017)

Reżyseria: Ralston Jover
Gatunek: dramat
Kraj: Filipiny
Ocena: 2,5/5
Star_rating_2.5_of_5

Historia głuchoniemego Pippo, jego kilkunastoletniej przyjaciółki i ich desperackich prób zapewnienia sobie godnego bytu, wbrew skrajnie nieprzyjaznym warunkom. Niepełnosprawny bohater szybko wychodzi w tej opowieści na pierwszy plan. Jego codzienne potyczki ze światem, mimo swojej prostoty nabierają iście tragicznego nacechowania, a najprostsza czynność, wymagająca międzyludzkiej interakcji jest dla niego niebywałym wyzwaniem. Postać ta pokazuje nam jak na dłoni, jak bardzo wykluczone z życia społecznego są takie osoby, jeśli miały nieszczęście urodzić się w krajach trzeciego świata. Niestety poza tą kreacją ciężko doszukać się innych zalet. Natomiast wad "Bomba" ma wiele, przede wszystkim to film, który ewidentnie odstaje od reszty stawki jeśli chodzi o kwestie techniczne. Zdecydowanie brakowało mi w nim wprawnego montażu, dobrego udźwiękowienia jak i większej spójności przy pisaniu scenariusza. Mnóstwo wątków prosi się o rozwinięcie, którego nigdy nie otrzymuje. "Bomba" to film, który miał potencjał, ale ewidentnie zabrakło mu zasobów. Nie wiem, czy ludzkich, czy finansowych, ale dla mnie jako widza nie ma to znaczenia.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
pewnego razu w listopadzie

Pewnego razu w listopadzie...(2017)

Reżyseria: Andrzej Jakimowski
Gatunek: dramat
Kraj: Polska
Ocena: 2,5/5
Star_rating_2.5_of_5

Historia młodego chłopaka i jego matki, którzy z powodu zadłużenia skazani są na bezdomność. Ona nocuje w squacie zamieszkanym przez członków antify, on pomieszkuje u swojej dziewczyny i stara się urządzić w opuszczonym pomieszczeniu gospodarczym, na szczycie jednego z warszawskich wieżowców. Dodatkowo ich losy splatają się z kolejnym Marszem Niepodległości, który mimo woli bezpośrednio wpływa na ich życie. Historia, chociaż przejmująca, sprawia wrażenie niedopracowanej. Ciężko mi zrozumieć motywacje postaci, uważam ich zachowania za nieracjonalne. Mam wrażenie że są po prostu niedbale napisane, chociaż i tak o niebo lepiej niż członkowie niepodległościowego pochodu, którzy w oczach reżysera pozostają jednolitym bydłem. Stara się on złamać to wrażenie jedną, przejmującą sceną, ale to za mało. Uwielbiam twórczość Jakimowskiego, więc ten film był dla mnie sporym rozczarowaniem, całe szczęście chociaż jedno się nie zmieniło, reżyser wciąż potrafi niesamowicie opowiadać obrazem, a z każdego kadru wyciągać piękno w najczystszej postaci.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Wyznanie (2017)

reżyseria: Zaza Urushadze
Gatunek: dramat
Kraj: Gruzja
Ocena: 2,5/5
Star_rating_2.5_of_5

Do ukrytej w górach małej gruzińskiej mieściny przyjeżdża nowy ksiądz, który w ramach aktywizacji tutejszych mieszkańców organizuje przy kościele mini-kino. Klasyki Hollywood nie tylko zapewniają mieszkańcom rozrywkę, ale jak się dowiadujemy później są też przyczynkiem do zwierzeń, a także nawiązania z duchownym relacji towarzyskich. Szczególną rolę ma tutaj młoda wdowa Lili, której wszyscy wytykają podobieństwo do Marilyn Monroe. Ona sama zaś czuje, że jej ponadprzeciętna uroda to przekleństwo, które sprawia, że wszyscy mężczyźni są w stanie traktować ją jedynie w kategorii obiektu seksualnego. Z czasem okazuje się, że wbrew temu co stara się wmówić głównemu bohaterowi sama nie jest święta. Pomysł na film wcale nie jest zły, ale rażą w nim proporcje. Dominuje nijaki dramat obyczajowy, a kiedy zaczynają się poważne rozterki i problemy natury moralnej "Wyznanie" w ekspresowym tempie dobija do napisów końcowych. Niestety jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie filmów festiwalu, niestety okazał się koszmarnym zawodem. Po wybitnych "Mandarynkach" Urushadze stworzył dzieło co najwyżej poprawne.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
czuwaj_zdjęcie

Czuwaj (2017)

reżyseria: Robert Gliński
Gatunek: thriller
Kraj: Polska
Ocena: 1,5/5
Star_rating_1.5_of_5

Od jakiegoś czasu istnieje w Polsce moda na poszukiwanie tego, co tak naprawdę kieruje "młodymi ludźmi". Najczęściej stosuje się przy tej okazji kwantyfikatory ogólne i wrzuca wszystkich do jednego worka. Urokowi tego trendu uległ również Robert Gliński, przedstawiając widzom w "Czuwaj" obraz pełen powierzchownych analiz oraz jednostronnych ocen. Historia o morderstwie jednego z uczestników obozu harcerskiego staje się okazją do rozliczenia z obecnie istniejącym wśród młodych kultem Powstania Warszawskiego. Czarno-białe (dosłownie i w przenośni) zaprezentowanie bohaterów, ślepo wierzących w sens krwawej ofiary za ojczyznę, służy jedynie ośmieszeniu. Brak zniuansowania, jak również widoczne stanięcie twórcy po jednej ze stron barykady, sprowadza film do karykatury. Zamiast pytania o źródła zapatrzenia się w ten epizod naszej historii, reżyser woli dokonać jednoznacznej oceny. Boli ta jednostronność i paternalistyczne podejście do młodego pokolenia. Cieszy natomiast rola Mateusza Więcławka, który wziął na siebie ciężar produkcji i zaprezentował całkiem wiarygodną rolę.

Marcin Kempisty
Marcin Kempisty