pasażer

Kiedy w 2008 r. do kin weszła wyprodukowana przez Luca Bessona niskobudżetowa „Uprowadzona”, specjaliści od analizowania wyników box office’u przecierali oczy ze zdumienia, a lekko już zapomniany Liam Neeson momentalnie awansował do grona najbardziej rozpoznawalnych gwiazd Hollywood. Z powodu niespodziewanego sukcesu filmu aktor, niekojarzony wcześniej z kinem akcji, stał się wręcz jego ikoną. W wyniku zawiązanej wkrótce potem współpracy wraz z reżyserem Jaumem Colletem-Serrą wypracował autorski podgatunek kina sensacyjnego. „Pasażer” jest już czwartym filmem duetu twórczego zrealizowanym według sprawdzonej formuły. Wszystko wskazuje na to, że panowie nadal rozumieją się bez słów.

W „Pasażerze” Neeson wciela się w byłego policjanta Michaela MacCauleya, który od dziesięciu lat pracuje dla firmy ubezpieczeniowej. Wraz z ukochaną żoną prowadzi spokojne, ułożone życie. Jednym z codziennych rytuałów wypełniających ich dni jest poranna podróż pociągiem do pracy, umilana czytaniem lektur szkolnych syna. Pewnego dnia, gdy bohater niespodziewanie traci zatrudnienie, jego życie ulega wymuszonej zmianie. W drodze powrotnej do domu przysiada się do niego tajemnicza kobieta o imieniu Joanna (Vera Farmiga), która proponuje mu wyzwanie: jeśli znajdzie w pociągu konkretną, nietypowo opisaną przez nią osobę, otrzyma dużą sumę pieniędzy. Mimo początkowych oporów Michael daje się wciągnąć w niebezpieczną grę.

Collet-Serra dostarcza fanom Liama Neesona dokładnie tego, czego oczekują po seansie. Nie brakuje tu zatem efektownych scen akcji, przywodzących na myśl najlepszych reprezentantów gatunku z lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Film wyraźnie nakierowany jest na widzów znudzonych przeładowanymi komputerowymi efektami specjalnymi blockbusterami, a gwiazdor (może poza jedną tylko sceną) bardziej identyfikuje się z ekipą Sylvestra Stallone’a z „Niezniszczalnych” niż z łamiącą prawa fizyki ferajną z serii „Szybcy i wściekli”. Michael, w zgodzie z emploi aktora, wyróżnia się zdecydowaniem i determinacją, jak również wrażliwością na krzywdę innych i przywiązaniem do rodziny.

Intryga mimo fabularnych niedociągnięć i stosunkowo przewidywalnego zakończenia potrafi skutecznie przykuć uwagę. Nie poprzestając na tym, Collet-Serra pod płaszczem kina czysto rozrywkowego próbuje przemycić kilka obserwacji o współczesnym świecie. Przechodząc wraz z Michaelem od wagonu do wagonu, widz poznaje duży wycinek obrazu społeczeństwa XXI wieku – od młodych dorobkiewiczów w drogich garniturach po sędziwych pracowników fizycznych. Szczególnie istotna okazuje się w tym kontekście postać egoistycznego maklera giełdowego, a twórcy nie omieszkają, niby mimochodem, przypomnieć o kryzysie z 2008 r., w wyniku którego Michael stracił oszczędności życia. Nie przypadkiem zresztą w filmie tak ważne okazuje się zderzenie nowoczesności z tradycją. Reżyser dobrze wie, że w najmniej odpowiednim momencie technologiczne gadżety potrafią zawieźć, a zwykła mapa czy latarka może uratować życie. Czy nadużyciem będzie zatem stwierdzenie, że „Pasażer” promuje tradycyjne czytelnictwo?

Kataloński twórca, jakby na przekór stwierdzeniom „o kolejnym schematycznym akcyjniaku z Neesonem”, zaskakująco odważnie bawi się formą filmu. Otrzymujemy kilka świeżych pomysłów operatorskich i montażowych, obrazujących, między innymi, stan psychiczny bohatera po stracie pracy. Miłośników intertekstualnych gier z widzem ucieszy też zapewne fakt wykorzystania w jednej ze scen słynnego, a niemal już zapomnianego, efektu vertigo.

Od dwóch lat Liam Neeson na przemian potwierdza i zaprzecza doniesieniom, jakoby czuł się zmęczony i za stary na kino akcji, a swoją przyszłość wiąże już jedynie z rolami dramatycznymi. Pozostaje trzymać kciuki by ekranowy Rob Roy pozostał jak najdłużej w dobrej formie i oprócz ambitniejszych produkcji wystąpił jeszcze w kilku „schematycznych akcyjniakach”.

Krystian Prusak
Krystian Prusak

Pasażer


Rok: 2018

Gatunek: Thriller

Reżyser: Jaume Collet-Serra

Występują: Liam Neeson, Vera Farmiga, Patrick Wilson i inni

Ocena: 3,5/5