Warto być przyzwoitym – Recenzja filmu „Obywatel Jones”

Warto być przyzwoitym – Recenzja filmu „Obywatel Jones”

Agnieszka Holland niejednokrotnie dała się poznać jako twórczyni zaangażowana politycznie. Sama zresztą wprost powtarza, że są przypadki, kiedy artysta milczeć nie powinien. W “Pokocie” reżyserka zdecydowała się na swojego rodzaju wegetariańsko-ekologiczny manifest, popadający momentami w nachalną agitację i bezpośredni atak w całą kulturę myśliwską. Tym razem Polka znów wkłada kij w mrowisko, portretując oportunizm i zakłamanie dziennikarzy, konfrontując całe środowisko z jednym nieustępliwym idealistą, który na zawsze zmienił losy świata.

Tytułowy bohater dzieła autorki “Kopii Mistrza” to urodzony w Walii dziennikarz Gareth Jones, pracujący jako doradca Lloyda Gorge’a, premiera Wielkiej Brytanii do spraw zagranicznych. Po wielkim zawodowym sukcesie, jakim było opublikowanie wywiadu z dochodzącym do władzy Adolfem Hitlerem, ambitny Brytyjczyk postanowił za wszelką cenę porozmawiać z innym wielkim wodzem — Józefem Stalinem. Warto dodać, że przywódca Związku Radzieckiego imponował wówczas całej Europie niesamowitym wzrostem produkcji, jaki można było zaobserwować w jego kraju. Bohater jednak zachowywał sporą dozę sceptyzmu wobec dokonań sowieckiego wodza, zastanawiając się, w jaki sposób udaje mu się finansować budowy kolejnych fabryk w dobie światowego kryzysu.

Na drodze do swojego celu Jones niejednokrotnie napotyka przeszkody. Na początku w niejasnych okolicznościach ginie jego przyjaciel, który miał pomóc mu zaaranżować spotkanie. Następnie okazuje się, że jego wiza na pobyt w ZSRR zostaje skrócona do dwóch dni, a ponadto nie może on opuszczać stolicy kraju. W Moskwie poznaje za to całą śmietankę zagranicznych korespondentów, włącznie z laureatem Pulitzera Walterem Durantym. Kilka dni w Hotelu Metropol, nieopodal Kremla, w zupełności wystarczyło bohaterowi do tego, by przekonać się, że jego koledzy po fachu wybrali bezpieczne życie w luksusie i głoszenie partyjnej propagandy, zamiast zgodne z etyką zawodu poszukiwanie prawdy. Kiedy był już pewien, że Stalin jest dla niego celem nieosiągalnym, zdecydował się na podróż w głąb Związku Radzieckiego, która pozwoliła mu odkryć jaka bieda i głód panowały wówczas na ziemiach obecnej Ukrainy. A przekazanie światu wszystkiego, co widział, stało się dla niego misją, konieczną do wykonania ponad wszystko. Dla dobra całego świata.

Obywatel Jones” w sporym stopniu przypomina “Kuriera” Władysława Pasikowskiego. Podobnie jak u twórcy “Psów” mamy do czynienia z intelektualistą z dobrego domu, niewpisującym się w stereotyp szpiega czy wojennego bohatera, który dzięki swojej nieustępliwej postawie staje się postacią z kluczowym wpływem na wojenną historię. Nieustępliwość i etyka, jaką cechował się Walijczyk, portretowana jest przez Holland jako najwspanialsza z cnót. Jednak mimo wystawiania protagoniście laurki, reżyserka nie przedstawia skorumpowanych dziennikarzy w zupełnym kontraście, jako najgorsze szumowiny. Raczej stara się pokazać ich ludzką twarz i strach, przede wszystkim o to, co mogą stracić – a wiemy, że w przypadku ZSRR gra zawsze toczy się o życie.

Najnowszy film Holland rozpoczyna się jak typowe kino szpiegowskie czy polityczne, by z czasem zaprezentować widzowi solidną dawkę survivalu w scenach, w których bohater ścigany przez wojsko, na własnych nogach przemierza bezkresne, zaśnieżone pola Ukrainy. Błąkając się po zupełnie nieznanej okolicy, momentami przypomina Vincenta Gallo z “Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego. Mimo zdecydowanie różnej estetyki te dwie części filmu pozostają spójne. Zupełnie inaczej jest ze wstawkami prezentującymi pracę George’a Orwella nad „Folwarkiem Zwierzęcym”, które sprawiają wrażenie dodanych do fabuły zupełnie na siłę. Jednak ten niefortunny wątek jest jedynym poważnym zarzutem, jaki mam wobec dzieła prezentowanego na tegorocznym Berlinale.

Po nieudanym “Pokocie” obawiałem się, że co do kolejnego filmu Holland nie należy mieć wysokich oczekiwań. Okazało się jednak, że wzięcie na tapetę biografii przedwojennego dziennikarza pozwoliło reżyserce zrealizować dzieło o silnie idealistycznym przekazie, a jednocześnie za sprawą dbałości o prawdę historyczną, powstrzymać się przed przesadnie nacechowanym politycznie przekazem. Ponadto, co warto zauważyć, stworzyła ona wyjątkowo plastyczny i przemawiający do wyobraźni widza obraz Hołodomoru. Bez cienia wątpliwości “Obywatel Jones” jest dobrze zrealizowany i niesie za sobą spore walory edukacyjne. Część widowni Nowych Horyzontów z pewnością może mieć filmowi za złe jego tradycyjną formę, ale przecież nie bez przyczyny został on umieszczony w sekcji Pokazów Galowych.

 

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
jones

Obywatel Jones

Rok: 2019

Gatunek: Dramat historyczny

Kraj produkcji: Polska, Ukraina, Wielka Brytania

Reżyser: Agnieszka Holland

 

Występują: James Norton, Peter Sarsgaard, Vanessa Kirby i inni

Dystrybucja: Kino Świat

Ocena: 3/5