W podwodnym zagajniku – recenzja filmu „Cudowne chwile” – Pięć Smaków

W podwodnym zagajniku – recenzja filmu „Cudowne chwile” – Pięć Smaków

„Cudowne chwile” to tajwański miszmasz. Skutecznie łącząc realizm z opowieścią fantastyczną obnaża oblicze współczesnego Tajwanu, depresyjną rzeczywistość młodych ludzi parających się gangsterką i dysfunkcyjne rodziny. Film przywodzi na myśl „Made in Hong Kong” wyświetlany podczas poprzedniej edycji festiwalu Pięć Smaków. Nasza redakcja upodobała sobie obecne tam ożywcze spojrzenie na dorastanie. Jak bardzo oba tytuły są do siebie podobne?

Pierwszy z tytułów koncentruje się na więziach rodzinnych, które mimo że patologiczne, to zapadają łagodnie w pamięć. U Fruit Chana dla odmiany boleśnie czuć nieobecność dorosłych. W obu produkcjach rodzice nie są w stanie zapobiec tragediom przydarzającym się ich podopiecznym. Inne elementy wspólne dla tych filmów to: praca na usługach mafii, chora na raka dziewczyna i broń, której pojawienie się w rękach nastolatka zwiastuje nieuniknione kłopoty.

Dwóch dziewiętnastolatków zamieszkuje obskurne przedmieścia Tajpej. Przyjaźnią się, a dzielące ich różnice osobowości tylko przyciągają młodych do siebie. Nadpobudliwy i zwariowany Jie oraz powściągliwy i pragmatyczny Wei są niczym ogień i woda, dwa komplementarne żywioły, które tkwią we wzajemnej zależności.

W tajwańskim dramacie duże wrażenie robi chociażby scena umierania ukazana przerażająco, przepełniona bólem osoby odchodzącej z ziemskiego padołu, ale też gotowością na najgorsze jej bliskich. Agonia ma miejsce nagle, potraktowana jako fragment codzienności. Obraz zgadza się w tym podejściu z “Umrzesz jutro” Nawapola Thamrongrattanarita. Różnica jest tylko taka, że tajski reżyser uzyskał podobny efekt bez kładzenia nacisku na unaocznianie dramatycznych momentów nadejścia śmierci.

Kiedy widz już myśli, że film chyli się ku końcowi, dotychczas utrzymany w naturalistycznej tonacji niespodziewanie eskaluje w kierunku realizmu magicznego. Zakładam się, że nie tylko ja na sali kinowej wybałuszyłam oczy w zdumieniu. Warto śledzić uważnie tę opowieść, by doświadczyć niebywałej, magicznej sztuczki, jednej z tak pieczołowicie wcześniej praktykowanych przez  Jie. Dobrze w opowieści znajdą się fani Quentina Tarantino, przygotowani na słodko-gorzką brutalność oferowaną przez reżysera.

Obraz młodości jest pozbawiony nostalgiczności, przepełniony energią, gdzie fantazja jest filtrem nakładanym na rzeczywistość, przejawem buntu. Postaci obserwują otaczający świat przez akwarium, by stać się koniec końców częścią przestrzeni odgraniczonej od reszty świata niewidzialną barierą. Otoczeni ze wszystkich stron wodą tkwią w swoim prywatnym placu zabaw, odnajdując pozorną namiastkę wolności.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska

Cudowne chwile

Tytuł oryginalny: Mei li shi guang

Rok: 2001

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Tajwan / Japonia

Reżyser: Chang Tso-chi

Występują: Fan Wing, Kao Meng-chieh, Tsai Ming-shiou i inni

Ocena: 4/5