Netflix po indyjsku – najlepsze kino z Indii na platformie

Netflix po indyjsku – najlepsze kino z Indii na platformie

Jedną z najciekawszych i najpłodniejszych kinematografii świata jest ta indyjska. Czy to słynne Bollywood w hindi, czy też tworzone w innych językach Tollywood (telugu) lub Kollywood (po tamilsku). Do polskiej regularnej dystrybucji bardzo rzadko docierają filmy z tego kraju, ostatnim prawdopobnie była „Umrika” od Aurora Films w 2016 roku. Sytuację ratuje trochę akcja „Bollywood in Poland”, w ramach której regularnie organizowane są w całym kraju pojedyncze pokazy największych hitów z tamtej części świata. Dzisiaj jednak przyjrzyjmy się, co na okres kwarantanny przygotowały nam serwisy streamingowe. Od dawna w dostarczaniu kina z Indii przoduje na naszym rynku Netflix, który z początkiem kwietnia uzupełnił bazę o kolejne kilkanaście tytułów.

Największym skarbem oferty amerykańskiego serwisu jest niewątpliwie duża kolekcja tytułów giganta pieśni i tańca Karana Johara. Co ważne samodzielne projekty Johara nie mają jeszcze tłumaczenia na polski, w związku z tym możemy je obejrzeć jedynie jeśli mamy ustawiony język angielski w swoim profilu. Możemy tam zobaczyć trzy pierwsze fabuły tego reżysera, w tym niewątpliwie najważniejszą pozycję w jego karierze Czasem słońce, czasem deszcz (Kabhi Khushi Kabhie Gham...), czyli największy bollywoodzki przebój w historii polskich kin. To monumentalna, trzyipółgodzinna, rodzinna saga o honorze, miłości i pojednaniu. Na ekranie dwójka największych gigantów Bollywoodu Amitabh Bachchan i jeden z najlepiej opłacanych aktualnie aktorów na świecie Shah Rukh Khan.

Bardziej łakomym kąskiem dla wielu mogą być dwa inne filmu Johara, dużo mniej znane w Polsce. Debiutanckie Coś się dzieje (Kuch Kuch Hota Hai) z 1998, opowiada o dawnych przyjaciołach Anjali i Rahulu, których przed laty poróżniło uczucie do pięknej Tiny. Po jej śmierci, córka Rahula postanawia pogodzić ojca z dawną partnerką. W głównych rolach znany już z Czasem słońce, czasem deszcz duet Rukh Khan – Kajol, a na drugim planie możemy zobaczyć pracującego na co dzień w Hollywood Anupama Khera (Poradnik pozytywnego myślenia, I tak cię kocham, Ostrożnie, pożądanie).

Nigdy nie mów żegnaj (Kabhi Alvida Naa Kehna) to z kolei historia dwóch dusz tkwiących w nieszczęśliwych związkach. On jest sportowcem, którego karierę przerwała poważna kontuzja i który nie może się pogodzić z nagłym uzależnieniem finansowym od święcącej sukcesy w biznesie żony. Ona tkwi w aranżowanym małżeństwie z przyjacielem z dzieciństwa, lecz nie jest w stanie poczuć w nim szczęścia. Przelotna znajomość szybko przeradza się w przyjaźń i ostatecznie w romans. Czy są jednak w stanie porzucić swoje dotychczasowe życia i rodziny?

Aktualnie Johar zrezygnował z kręcenia samodzielnych projektów na rzecz realizacji produkcji nowelowych. Wspólnie z przyjaciółmi Zoyą Akhtar, Dibakarem Banerjee i Anuragiem Kaskyapem przygotował już trzy takie, wszystkie dostępne na Netflixie, także po polsku. Pierwsza z nich – Bombay Talkies stworzone w ramach obchodów stulecia indyjskiego kina i pokazywane na festiwalu w Cannes opowiada o emocjach młodych bombajczyków. Pierwsza, stworzona przez Johara i uważana za najlepszą, opowiada o homoseksualności w konserwatywnym społeczeństwie indyjskim. Koncentruje się na świeżo wyoutowanym geju Avinashu i jego znajomości z będącymi małżeństwem Devem i Gayatri. Pozostałe dotyczą poszukującego natchnienia aktora, chłopaka pragnącego zostać tancerzem i mężczyzny, który próbuje spełnić ostatnią wolę swojego zmarłego ojca.

Po wielkim sukcesie Bombay Talkies Netflix zamówił kontynuację cyklu. W jej ramach powstały Opowieści o pożądaniu (Lust Stories), które znów pokazują nam różne sposoby podejścia do miłości, seksu i związków we współczesnych Indiach. Film zdobył dwie nominację do międzynarodowych Emmy. W tym roku premierę miały Opowieści o duchach (Ghost Stories), czyli eksperyment tych samych twórców z kinem grozy.

Pracujący nad antologiami Anurag Kashyap w 2010 roku zrealizował Dziewczynę w żółtych butach, o Brytyjce, która przybywa do Bombaju by odkryć tożsamość swojego ojca, którego nigdy nie poznała. Z kolei Zoya Akhtar zrealizowała rewelacyjny muzyczny film Gully Boy. Głos ulicy, który w tym roku reprezentował Indie w oscarowym wyścigu, a w Polsce dostępny jest na Amazon Prime. Rzecz opowiada o studencie ze slumsów, którzy pragnie zostać raperem i jest luźno inspirowana losami czołowych muzyków Indii Divanem i Naezy’m.

Prawdopobnie największą perłą Bollywood w tym stuleciu jest Lagaan: Dawno temu w Indiach. Monumentalna, czterogodzinna superprodukcja, z udziałem setek aktorów i tysięcy statystów, nominowana w 2002 roku do Oscara. Rzecz się dzieje w czasach wiktoriańskich, mała indyjska wioska jest gnębiona przez suszę i gigantyczne podatki narzucone przez Brytyjczyków. Ambitny Bhuvan przekonuje aroganckiego dowódcę wojsk kolonialnych do szalonego zakładu. Jeśli złożona z wieśniaków drużyna pokona krykietowy zespół mistrzów Anglii – chłopi na trzy lata zostaną zwolnieni z opłat. Jeśli jednak polegną – zostaną one podwojone. Czy jest sens wspominać o tym, że nikt z wioski dotychczas nie słyszał nawet o krykiecie? Świetnym uzupełnieniem seansu może być, również dostępny na Netflixie dokument o kulisach powstania Lagaana p.t. Madness In The Desert.

Jeśli ktoś woli filmy, które nie trwają czterech  godzin, to powinien zainteresować się kameralnym Soni. Pokazywanym w weneckiej sekcji Orrizzonti przed dwoma laty. To historia młodej policjantki, która podejmuje walkę, na przedmieściach Delhi, z wszechobecną i bezkarną przemocą na tle seksualnym. Czy ma ją jednak szansę wygrać?

Równie ciężkie i poważne tematy porusza Interrogation (Visaranai), oscarowy reprezentant Indii z 2017 roku. To oparty o prawdziwe wydarzenia thriller. Zapis tortur i brutalnych przesłuchań stosowanych przez policjantów na grupie czterech tamilskich robotników. Stróżowie prawa chcą, by tamci się przyznali do przestępstwa, którego nie popełnili. Rzecz o rasowych uprzedzaniach i polityce na nich prowadzonej, które niszczą życie zwykłych ludzi.

Potencjalną perłą jest całkowicie nieznany w Polsce (jedna ocena na filmwebie, za to 10/10) film Duniya z 1984 roku. To pełna zwrotów akcji opowieść o krzywdzie, pożądaniu i zemście, osnuta zgodnie z najlepszymi wzorcami Bollywood (Włóczęga z 1951 roku Raja Kapoora, którego syn Rishi gra w Duniyi główną rolę) osnuta wokół procesu sądowego, ukrytych tożsamości i uraz, a także rodzinnych koligacji.

O zdradach i wendettach opowiada także Agneepath z 1990 roku. Vijay, gdy był małym chłopcem stracił ojca w wyniku knowań Kancha, jako półsierota zdecydował się zostać gangsterem by mieć możliwość pomścić tę stratę. Piękne kobiety, drogie jachty, niezliczone sztuki broni i starcie dobra ze złem.

Na koniec powracamy do względnej współczesności – Gdyby jutra nie było (Kal Ho Naa Ho) to kolejny z fali popularnych także w Polsce romantycznych i rozśpiewanych filmów z początku XXI wieku. Tym razem przenosimy się z Bombaju do Nowego Jorku, by tam poznać młodą i piękną, ale nieumiejącą cieszyć się życiem Nainę. W jej życiu pojawia się bezczelny i radosny Aman (Shan Rukh Klan), wszystko wydaje się świetnie układać, ale mężczyzna (jak to zazwyczaj bywa w Bollywood) skrywa sekret.