Nie oglądaj się – recenzja filmu “Jutro albo pojutrze”

Nie oglądaj się – recenzja filmu “Jutro albo pojutrze”

Pamiętacie kultowy dokument “W obręczy marzeń” Steve’a Jamesa, w którym przez cztery lata kamera rejestrowała postępy w nauce i sportowych sukcesach dwóch młodych Afroamerykanów? Miłość do koszykówki oczywiście stała tam na pierwszym miejscu, ale reżyser sprytnie oprócz tego rozszerzał kontekst o krytykę szkolnictwa w Stanach i szukał przyczyn takiego stanu rzeczy. Zbliżoną perspektywę przyjął Bing Liu w filmie wyróżnionym główną nagrodą zakończonego w niedzielę festiwalu Docs Against Gravity.

Bing Liu zaczynał kręcić “Jutro albo pojutrze” jako 19-latek, ale zawarta w tytule obietnica musiała poczekać wiele lat na spełnienie. W międzyczasie raczkujący filmowiec zdążył przejść na profesjonalizm. Jako asystent operatora pracował przy hollywoodzkich superprodukcjach (m.in. “Jupiter: Intronizacja”, „Transcendencja”, „Niezgodna”) oraz serialach (np. “Sense8”, “Shameless”). Jednak projekt, także dzięki festiwalowi w Sundance, który pomógł debiutantowi w postprodukcji, w końcu ujrzał światło dzienne.

Reżyser początkowo tylko rejestrował popisy kolegów w skateparku. Te amatorskie klipy weszły później do filmu, jak sam twierdzi autor, dodane na ostatnim etapie, dla uatrakcyjnienia przekazu. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to dokument o skateboardingu, jeżdżenie na desce staje się tu jedynie ramą dla boleśniejszych tematów. Z grupy wyrostków od razu wyłowimy czarnoskórego Keire i zarośniętego Zacka. To ich traumatyczne historie postanowił przybliżyć Bing Liu. Siebie zresztą czyni trzecim bohaterem dramatu, odważnie wchodząc z kamerą do własnego domu i badając rodzinne tabu.

Chłopcy mieszkają w Rockford w stanie Illinois, cieszącego się złą sławą 19. najniebezpieczniejszego miasta w Stanach. Statystyki potwierdzają, że spora część przestępstw to przypadki przemocy domowej. To ona stanowi powód, dlaczego historia o trzech skejtach wchodzi na inny poziom. Każdy z nich miał bowiem z nią do czynienia. Keire nie może otrząsnąć się po odejściu ojca, choć ten nigdy nie okazywał mu litości ani szacunku. Dodatkowo niepewność nastolatka wzmaga kwestia rasowa, jako Afroamerykanin czuje się wykluczony, napiętnowany, skazany na niezbyt świetlaną przyszłość. Jednak to właśnie chęć ucieczki przed przeszłością i społecznym etykietowaniem będzie dla niego asumptem do snucia planów i podejmowania prób.

Nadużywanie siły wobec kobiet i dzieci nie kończy się tylko na traumie, wchodzący w dorosłe życie młodzi mężczyźni powtarzają złe wzorce, nie wynoszą nauki z błędów rodziców. Przedwcześnie zakładający rodzinę Zack przenosi frustracje, niepowodzenia i trudy dzieciństwa na swoją dziewczynę Ninę, matkę ich wspólnego dziecka. Młoda dziewczyna staje się kolejną ofiarą, zakleszczoną między osobistym bezpieczeństwem, powinnością wobec synka i uczuciem do oprawcy.

Bing, jak się wyżej rzekło, w autoterapeutycznym geście przekracza drzwi rodzinnego domu. W proces uleczania własnej duszy angażuje przyrodniego brata i matkę. Oni także przeżyli terror zamknięty w czterech ścianach, niepewność kiedy agresor znowu uderzy. Pochodną maltretowanie przez ojczyma było, podobnie jak u innych rówieśników z patologiczną sytuacją rodzinną, coraz częstsze rejterady, byle dalej od zagrożenia. Jazda na desce okazała się nie tylko pasją, zabawą, frajdą, ale jedynym środkiem, by oderwać się od problemów.

Doświadczenie opuszczenia, krzywdy, straconego dzieciństwa towarzyszyła zapewne tysiącom dzieciaków, ale autor “Jutro albo pojutrze” potrafił przekuć cierpienie w akt kreacji. Poprzez swój film pomógł nie tylko sobie, ale też przyjaciołom i rodzinie. Środowisko w jakim przez lata dorastał portretuje z czułością, chociaż nie boi się stawiać niewygodnych pytań, rozdrapywać ran. Niezwykle autentycznie wypadają wszystkie sceny deskorolkowe. Dynamiczna kamera prowadzona przez samego reżysera pędzi za rozpędzonymi kółkami, porusza się z gracją znając tajemną choreografię skateparku. W tych krótkich chwilach w zagubionych dzieciakach czuć iskrę nadziei i powiew wolności. Kiedyś przecież koszmar się skończy…

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Jutro albo pojutrze plakat

Jutro albo pojutrze


Rok: 2018

Gatunek: Dokument

Reżyser: Bing Liu



Ocena: 4/5