Na co do kina? #108 Cotygodniowy przegląd premier

Na co do kina? #108 Cotygodniowy przegląd premier

Wstrzymujemy oddech, bo powrócił na polskie ekrany Ari Aster – jeden z najciekawszych twórców horroru młodego pokolenia. Część z nas już widziała "Midsommar. W biały dzień", którego absolutnie nie można zamykać w ramach gatunku. To coś więcej: tropy slasherowe łączą się z bergmanowską wiwisekcją rozpadu związku, antropologiczną podróżą gdzie spotykają się podstawowe podziały Natura-Nauka oraz satyrą na temat amerykańskiego postrzegania kultury europejskiej. A to tylko wierzchołek góry lodowej - koniecznie idźcie! W kinach poza tym kolejny marvelowski odcinek serialu o superherosach (ponoć sympatyczne przygody Człowieka-Pająka, który wybiera się do… Europy), zeszłoroczny kenijski kandydat do Oscara (też w klimatach superbohaterskich) oraz film, w którym Elle Fanning udowadnia, że ma spory potencjał jako piosenkarka popowa. Na pewno wybierzecie coś dla siebie.

PREMIERA TYGODNIA

MIDSOMMAR. W BIAŁY DZIEŃ

Tytuł oryginalny: Midsommar
Rok: 2019

Gatunek: dramat, horror

Kraj produkcji: USA
Reżyser: Ari Aster

Występują: Florence Pugh, Jack Reynor, Will Poulter i inni

Dystrybucja: Gutek Film

JUŻ WIDZIELIŚMY

„Midsommar. W biały dzień” to taki film, o którym najlepiej nic nie wiedzieć przed seansem. Jeśli jednak samo nazwisko Ariego Astera nie stanowi dla Was wystarczającej rekomendacji, wiedzcie, że drugie dzieło Amerykanina nie jest takie, jak sugeruje to zwiastun. Jeśli miałbym wyciągnąć gatunkowe etykietki z szuflady z napisem passé, nazwałbym „Midsommar” folk horrorem (a także slasherem) świadomym swych wielkich przodków, ale jeszcze trafniej… dramatem obyczajowym (a może nawet baśniowym melodramatem!). Podobnie jak w „Hereditary”, Astera interesują przede wszystkim ludzkie związki, tym razem w dwóch aspektach: rodziny i relacji partnerskich. Nie boi się on tych więzi rozciągać, rozrywać, kroić i poddawać badaniom, by dojść do niepokojących wniosków dotyczących funkcjonowania człowieka. W „Midsommar” porzuca (i dobrze!) ciężką intensywność znaną z „Hereditary”, pozostając jednak w sferze języka uczuć, próbując przekazać, jakie emocje towarzyszą przełomowym chwilom w życiu bohaterów. 

Mimo że reżyser odwołuje się do rzeczywistych rytuałów związanych z nordyckim świętem przesilenia letniego, nie obciąża opowieści zawiłościami historyczno-kulturowymi. Okrasza ją za to makabreską i czarnym humorem, budując lekki dystans, a jednocześnie dbając, by nie przesłoniło to przemyślanej struktury fabularnej i problematyki. „Midsommar” to film spokojny, nadzwyczaj zdyscyplinowany, wręcz stonowany dramaturgicznie, w którym próżno szukać większych kulminacji czy nagłych zwrotów okoliczności. 

Pewnej reżyserii towarzyszą olśniewające, technicznie wymagające zdjęcia Pawła Pogorzelskiego: prześwietlone, operujące pastelowymi barwami, skąpane w bieli przechodzącej w blady róż. Choć fabuła jest w zamierzony sposób przewidywalna (i sama w sobie godna uwagi), najciekawsze często dzieje się na planie metaforycznym. Losy postaci ponownie nabierają znamion fatalizmu (scenografia skrywa wiele wskazówek, zapowiadając przyszłe wydarzenia). Tak jak w debiucie młody twórca pozwala bohaterom powoli odkrywać przerażającą prawdę stojącą za strukturami i wspólnotami, które uznajemy za bezpieczną przystań. I jeśli gdzieś skrywa się element grozy, to właśnie tu – Amerykanin po raz kolejny zwraca uwagę na sprzeczności i skrajności skryte w człowieku, związkach, jakie buduje, jego relacjach z otoczeniem. Często wypierane, chowane w cieniu, w „Midsommar” wychodzą one na światło dzienne, ujawniając niepokojącą prawdę o nas samych.

Wojciech Koczułap
Wojciech Koczułap

 

SPIDER-MAN: DALEKO OD DOMU

Tytuł oryginalny: Spider-Man: Far From Home
Rok: 2019

Gatunek: superbohaterski, przygodowy

Kraj produkcji: USA
Reżyser: John Watts

Występują: Tom Holland, Jake Gyllenhaal, Zendaya i inni

Dystrybucja: United International Pictures Sp. z o.o.

 

Po kulminacji trzeciej fazy kinowego uniwersum Marvela, jaką było “Avengers: Koniec gry” mamy szansę zapoznać się z jej epilogiem w postaci filmu “Spider-Man: Daleko od domu”. Druga część przygód przyjaznego Pająka z sąsiedztwa, zdaje się wykraczać jednak poza lokalny konflikt. Peter Parker wciąż przepracowując stratę jaką Avengersi ponieśli w wyniku ostatecznego starcia z Thanosem, postanawia odwiesić kostium i wybrać się z przyjaciółmi do Europy. Jak łatwo się domyślić jego plan urlopowy nie pokrywa się z terminem wakacji u jednego ze złoczyńców. 

Oczekiwania:

  • “Homecoming” był jedną z bardziej udanych produkcji MCU, więc istnieje duża szansa, że John Watts ponownie sprawdził się za kamerą,
  • Ciekawe wprowadzenie wątku alternatywnych rzeczywistości,
  • Szersze spojrzenie na krajobraz  po bitwie z “Końca gry” może być interesujące,
  • Tom Holland to urodzony Spider-Man,
  • Jake Gyllenhaal wkracza do świata Marvela.
  • Europa jako miejsce akcji.

Obawy:

  • Zwiększenie skali konfliktu z lokalnego na globalny wydaje się nie pasować do stosunkowo niedoświadczonego Spideya,
  • Przesyt Marvelem po przeładowanych atrakcjami Avengersach,
  • Może okazać się tylko miałką podbudową pod kolejną fazę.

PAMIĄTKI CLAIRE DARLING

Tytuł oryginalny: La dernière folie de Claire Darling
Rok: 2018

Gatunek: Dramat

Kraj produkcji: Francja
Reżyser: Julie Bertuccelli 

Występują: Catherine Deneuve, Chiara Mastroianni, Alice Taglioni i inni
Dystrybucja: Aurora Films

JUŻ WIDZIELIŚMY

Być może znacie tę sytuację jak to mama, babcia, kuzyn lub kolega z pracy mówią nagle: „Oglądasz tyle tych filmów, jeździsz na te festiwale – jaki film byś mi polecił na wieczór?”. Naprawdę starasz się wybrać coś „zwyczajnego”, ale i tak słuchasz potem pretensji na to dziwactwo, które im zarekomendowałeś. Mam dobrą wiadomość. „Pamiątki Claire Darling” jest filmem, który możecie bez obaw polecić mamie, cioci czy babci – zwłaszcza, gdy mają one szczególne umiłowanie w antykach i starociach (jak większość mojej rodziny). Najnowszy film Julie Bertuccelli według powieści Lyndy Rutledge z niezwykłą wrażliwością i pietyzmem pokazuje bowiem niemal w każdej scenie dom pełen starych przedmiotów i dzieł sztuki, a kamera Iriny Lubtchansky z czułością skupia się na poszczególnych obiektach: a to na starym zegarze w kształcie słonia, a to mechanicznej lalce z XIX wieku, czy starym pierścionku zagubionym w zakamarkach wiekowego biurka. Te wszystkie starocie stają się w filmie dosyć wymownym symbolem przeszłości i bagażu życia, który ciąży na barkach tytułowej Claire Darling (Catherine Deneuve). Decyzja o wielkiej wyprzedaży, związana z przeczuciem nadchodzącej śmierci, staje się pretekstem do powrotu córki Marie (w tej roli córka aktorki, Chiara Mastroianni), a to z kolei jest okazją do przepracowania dramatów i traum przeszłości. Wielbiciele kina artystycznego będą narzekać zapewne na miałkość filmu oraz dosyć bzdurną miejscami fabułę (zwłaszcza w finale), ale wierzcie mi – mama i babcia będą zachwycone. Wydaje mi się jednak, że nawet stary wyjadacz kinowy może tu znaleźć trochę przyjemności dla siebie. Mnie na przykład dużo frajdy dało właśnie to jak twórczynie eksponują i używają w filmie zabytkowe przedmioty. Poza tym oglądanie Catherine i Chiary wspólnie na ekranie to czysta przyjemność.

Paweł Tesznar (Snoopy)
Paweł "Snoopy" Tesznar

SUPA MODO

Tytuł oryginalny: Supa Modo
Rok: 2018

Gatunek: Familijny, dramat

Kraj produkcji: Kenia/Niemcy
Reżyser: Likarion Wainaina 

Występują: Stycie Waweru, Marrianne Nungo, Nyawara Ndambia i inni
Dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Jedną z najbardziej oryginalnych premier tego tygodnia niewątpliwie będzie prawdopobnie pierwszy kenijski film w historii polskiej dystrybucji – „Supa Modo”. Zwycięzca zeszłorocznej edycji festiwalu „Afrykamera” i kandydat do Oscara to kierowany do całej rodziny film superbohaterski, czy będzie miał jednak coś do zaoferowania polskej publice, czy będzie jedynie orientalną ciekawostką?

Oczekiwania:

• Niecodzienna tematyka
• Wciąż mało Afryki na ekranach polskich kin
• Liczne nagrody na festiwalach z całego świata
• Niezależnie od poziomu będzie to ciekawe przeżycie
• 100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes

Obawy:
• Inny chwalony kenijski film „Rafiki” delikatnie mówiąc nie prezentował najwyższego poziomu
• To kino familijne z egzotycznego kraju
• Dobry procent na Rotten Tomatoes jest z jedynie 7 recenzji
• Pokazy w kinach tylko z lektorem

INNE PREMIERY

W tygodniu z tak mocnymi premierami będzie trudno zobaczyć każdy warty uwagi tytuł. Być może w innej sytuacji naszą większą uwagę zyskałby udział Agnieszki Grochowskiej w zachodniej produkcji u boku m.in. Elle Fanning. „Moja gwiazda: Teen Spirit” zebrała całkiem dobre recenzje na festiwalu w Toronto, gdzie chwalono przede wszystkim kreację Fanning. Zachęcić może też tematyka polskiej mniejszości w Wielkiej Brytanii. Może starczy czasu, zobaczymy. Na pewno jednak pominiemy komedię „Imprezowi rodzice”, zmiażdżoną przez krytykę i zbierającą fatalne oceny na IMDb. Najwyraźniej gwiazdy w obsadzie kolejny raz nie wystarczyły na dobry film. Wierzymy jednak, że lekka produkcja znajdzie popyt wśród widzów szukających niezobowiązującej letniej rozrywki (choć chyba tylko tych unikających kina superhero).

MOJA GWIAZDA: TEEN SPIRIT

Tytuł oryginalny: Teen Spirit

Rok: 2018

Gatunek: dramat, muzyczny

Kraj produkcji: USA

Reżyser: Max Minghella

Występują: Elle Fanning, Agnieszka Grochowska, Zlatko Buric i inni

Dystrybucja: Monolith Films

 

IMPREZOWI RODZICE

Tytuł oryginalny: Drunk Parents

Rok: 2018

Gatunek: komedia

Kraj produkcji: USA

Reżyser: Fred Wolf

Występują: Alec Baldwin, Salma Hayek, Jim Gaffigan i inni

Dystrybucja: Kino Świat