„Co ludzie powiedzą” – w drodze na Oscary: Norwegia

„Co ludzie powiedzą” – w drodze na Oscary: Norwegia

Nisha jest pilną uczennicą oraz posłusznym dzieckiem niesprawiającym problemów wychowawczych. Rodzice są z niej dumni. Sytuacja zmienia się felernej nocy, gdy ojciec przyłapuje nastolatkę sam na sam z kolegą. Młodzi przebywają razem w jednym pokoju. To wystarcza, by rodzic zaczął egzekwować tradycyjne prawo do decydowania o życiu i śmierci swego potomstwa. By ukarać rozwiązłą córkę i zatrzeć skutki skandalu, mogącego wstrząsnąć zamkniętą społecznością muzułmańskich imigrantów w Norwegii, Mirza postanawia wywieźć Nishę wbrew jej woli do Pakistanu na swoistą reedukację.

Iram Haq buduje swój film na konfliktach. Centralne miejsce zajmuje spór międzypokoleniowy między rodzicami a dziećmi, na który nałożony zostaje kontekst kulturowy. Nisha to przeciętna nastolatka, pochłonięta sprawami, którymi nie chce dzielić się z rodziną. Pochodzenie etniczne zostawia w domu, razem z tradycjami religijnymi, obyczajowymi czy kulinarnymi. W wieloetnicznym środowisku swojej dzielnicy odnajduje się bez trudu. Dla jej rodziców natomiast szczególnie istotną kwestią jest zachowanie tożsamości. Nie przeszkadza im zamykanie się w swoistym mentalnym getcie i ograniczanie do minimum kontaktów z nie-Pakistańczykami. Tak postrzegają warunek przetrwania tradycji. Jednocześnie widzą, że kolejne pokolenie ma inne życiowe cele, że młodzi chcą stać się zwykłymi członkami norweskiej społeczności.

Nisha, jak wielu jej rówieśników, jest dzieckiem dwu kultur i na tej charakterystyce buduje swą tożsamość. Koegzystencja, jaką symbolizuje postać urodzonej w Europie Pakistanki, choć niełatwa, to do pewnego momentu wydaje się możliwa. Podstawy światopoglądu dziewczyny zostają zburzone, gdy przekracza ona granicę zachowania akceptowalnego w islamskim kręgu kulturowym. Kontakty nastolatki z rówieśnikami prowadzą rodziców do konkluzji, że córka splamiła honor rodziny, więc należy ją bezwzględnie ukarać. Porwanie i uwięzienie w Pakistanie to i tak „łagodne” wyjście z sytuacji. Historia Nishy jest tym bardziej wstrząsająca, że oparto ją na biografii samej reżyserki.

Bohaterka zostaje więc wbrew woli skonfrontowana z kluczowymi pytaniami o swe pochodzenie. Tu rodzi się kolejny konflikt: Europejka gardzi islamską kulturą, nie chce jej zrozumieć. Z czasem jednak bunt ustępuje miejsca pragmatyzmowi. Nisha uczy się zachowywać ciszę, nie afiszować się ze swoim zdaniem; sprowadzona zostaje niemal do bycia przedmiotem, towarem na patriarchalnym rynku. Jej niezgoda nie może wydostać się na światło dzienne, gdyż wiązałoby się to z dotkliwą karą. System oczekuje od niej wyrzeczenia się prawa do decydowania o własnym losie oraz stopniowej internalizacji poglądów. Ścieżka życia muzułmańskich kobiet wydaje się być z góry przesądzona, a ich życiorysy pisane są przez mężczyzn. To w dużej mierze od decyzji ojca zależy zatem, jak potoczą się losy Nishy.

Świat obserwujemy oczyma protagonistki: wraz z nią buntujemy się przeciw niesprawiedliwym decyzjom rodzica, próbujemy uciec, załamujemy się, by znowu podnieść do walki. Ale powoli w ten światopogląd wsącza się niepewność. Sporo miejsca Haq poświęca postaci ojca Nishy – i to wydaje się najciekawszym scenopisarskim zabiegiem. Ukazując punkt widzenia Mirzy, scenarzystka stawia nie tylko bohaterkę, ale i odbiorcę filmu przed kolejnymi wątpliwościami: czy to możliwe, by troskliwy ojciec okazał się po prostu nieczułym tyranem? Czy na pewno zależy mu tylko na opinii sąsiadów, a nie na dobru córki? A może nie potrafi wyjść poza wpojone mu zasady, wielowiekowe zwyczaje, dziś uważane za nieludzkie, ale jednak funkcjonujące od stuleci? Wszak życie w Pakistanie jest tak samo złożone, jak w każdym innym miejscu globu. A tam, gdzie jedni widzą wolność, inni dostrzegają raczej ograniczenia.

„Co ludzie powiedzą” można rozpatrywać jako film o nastoletnim buncie przeciw niesprawiedliwym zasadom, to jednak odczytanie powierzchowne. W dziele norweskiej reżyserki znacznie więcej jest relatywizmu, pytań i wątpliwości oraz złożonych konfliktów, a nie prostych rozwiązań. Wołanie o wolność nie rozbrzmiewa zatem tak bezwzględnie i klarownie jak w „Mustangu” Deniz Gamze Ergüven, choć Haq odwołuje się nawet do podobnych metafor (jak zawsze skuteczne zakratowane okno czy latawce unoszące się na wietrze). Brak też postaci wszechmocnego zbawcy, który uwolniłby dziewczynę od nieuchronnych decyzji męskich przedstawicieli rodu, co obserwowaliśmy w „Oku na Julię” Kima Nguyena. Haq konsekwentnie ucieka od modelu narracyjnego „bohater przeciwko światu”. „Co ludzie powiedzą” to film poparty znajomością tematu, a przy tym autentyczny i pozwalający emocjonalnie zaangażować się w opowiadaną historię. Intymna, osobista perspektywa wybrzmiewa tak autentycznie, że nabiera wręcz charakteru manifestu, przywodząc na myśl choćby wstrząsający apel Sonity Alizadeh, młodej Afganki, która w piosence „Brides for Sale” na krótko przypomniała światu o sprawie wymuszonych małżeństw, do jakich dochodzi w muzułmańskich społecznościach.

Siłą norweskiego kandydata do Oscara jest podkreślanie wątpliwości, będących początkiem drogi wiodącej ku zrozumieniu i znalezieniu równowagi. Z jednej strony mocne konflikty uwydatniają dramaturgię, z drugiej – zawsze towarzyszą im pytania: a może jednak…? Co, jeśli mój punkt widzenia nie jest tym wyłącznie słusznym? Nawet jeden szary element sprawia, że narracyjna wieża budowana z czarno-białych klocków musi runąć. Co wtedy?

Wojciech Koczułap
Wojciech Koczułap

Co ludzie powiedzą

Tytuł oryginalny: Hva vil folk si

Rok: 2017

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Norwegia / Szwecja / Dania / Niemcy / Francja

Reżyser: Iram Haq

Występują: Maria Mozhdah, Adil Hussain, Sheeba Chaddha i inni

Dystrybucja: nc+

Ocena: 3,5/5