Zgodnie z zapowiedzią 32. odcinek Cinema Post Castu dotyczy zbliżającej się edycji festiwalu MFF T-Mobile Nowe Horyzonty. Weteran imprezy – Garret Reza odpowiada na pytania nowicjuszy, czyli Adriana i Grzegorza, którzy dopiero w tym roku przeżyją to święto kina. Czy na Horyzontach są koncerty? Czy jest tam pogo? Czy to prawda, że podczas seansu można pić alkohol? Posłuchajcie sami.

Poniżej macie wgląd w najważniejsze kwestie jakie poruszamy. Pamiętajcie jednak że w samym podcaście jest ich znacznie więcej. Czasami wspominamy o nich w kilku zdaniach, innym razem powracamy do omawianego tematu. Dlatego tylko odsłuch całej audycji da wam najszersze spojrzenie, choć nie wymagamy tego oczywiście od nikogo.

Spis Treści:

0:00 „Jak się przespać z kobietą na Nowych Horyzontach” oraz Intro

1:55 O festiwalach słów kilka

5:00 Co to są Nowe Horyzonty i o festiwalach ciąg dalszy

12:54 Czy 5 filmów dziennie to nie jest za dużo?

18:13 Integracja

21:14 Jacy są/ jacy nie są horyzontowicze

30:04 Niezbędnik horyzontowicza plus kwestie jedzenia na seansach

36:26 Jak to jest z wchodzeniem na sale/ wychodzeniem w trakcie seansów

44:35 Ważna informacja w środku podcastu

44:48 Rezerwacje i informacje dla karnetowiczów

54:38 Przywileje karnetowicza

57:10 O koncertach i dodatkowych wydarzeniach na festiwalu.

65:50 Gdzie idziemy na piwo, gdzie można się wybrać na jedzenie?

70:00 Czy trzeba wydawać na Horyzontach dużo pieniędzy?

76:36 Codzienność na festiwalu

82:05 Kwestia sesji Q&A po seansach

83:33 Nocne szaleństwo!!!

92:50 Są jakieś gadżety do kupienia?

96:06 Prelekcje i powrót do kwestii Q&A

102:00 Nowohoryzontowe plany podcasterów

110:00 Pożegnanie, Outro i Bloopersy

  • Maciej Kowalczyk

    Nocne Szaleństwo ma swoją specyfikę tak jak DKF Najgorsze filmy świata. Tam się tylko alkohol pojawia, chodzi o wprowadzenie luzu. W 2015 byłem o 22:00 na retrospektywnie kina litewskiego i pozostałe 5 osób nie otwierało piwa.

    • Adrian Burz

      Sugerujesz że nie zawsze sale są wypełnione, tylko Garret trafia na takie seanse? I że zawsze pije się alkohol, tylko Garret tam oranżadę/colę sączy? 😀

      • Raczej o to, że na późnych seansach poza Nocnym Szaleństwem nie pije się alkoholu.

        • Adrian Burz

          No Way ! 😉

          • Krystian Prusak

            Piwo to tradycja Nocnego Szaleństwa, specyfika filmów jest wtedy odpowiednia:)

  • Karolina Kostyra

    Pozdrawiam również i dzięki za cenne rady. Doświadczonego festiwalowicza poznasz po tym, czy nosi własny ręcznik w torbie. 😀 Widzimy się w kinie, w Trio i na kraftowym!

    • mota zostawiła nam komentarz na PełnejSali. Wygrałem już chyba w życiu.

      W podcaście zapomniałem wspomnieć jednej ważnej rzeczy – podczas pokazów na rynku lepiej siadać po wewnętrznych stronach, bo z zewnątrz bezdomni się dosiadają.:)

  • Krystian Prusak

    Muszę kilka rzeczy sprostować, bo nóż się aż w kieszeni otwiera;)
    – Można śmiało wnosić jedzenie i picie na sale (w zeszłym roku były z tym pewne problemy, ale mam nadzieję, że to chwilowe: trafili się nadgorliwi wolontariusze), przynajmniej w plecakach. Nikt plecaków nie przeszukuje. Często się pożywiam tuż przed seansem, jeśli wcześniej nie zdążyłem. Chodzi o to by w czasie seansów nie hałasować, nie przeszkadzać itp. W czasie długich Diazów warto mieć wolne miejsce obok, ułożyć sobie otwarte picie i jedzenie wyjęte już z papierków, by podjadać po cichu, bez szeleszczenia.
    – Karnety i rezerwacje są mega:) Wiadomo, ze jest pewne ryzyko, że się nie dostaniesz na wybrany seans, ale element dreszczyku i wysłuchiwanie narzekań innych jest nieodłącznym elementem klimatu tego festiwalu (średnio 48 na 50 planowanych seansów się udaje zarezerwować). Byłem dwa razy na biletach i to nie było po prostu to samo. Na karnecie jest taniej i masz możliwość zmiany filmu nawet bodaj 30 minut przed seansem (warto przeczytać regulamin karnetów: 55 pkt w sumie, 5 punktów karnych za nieprzyjście na czas na zarezerwowany seans itp.), co do rygoru, to po prostu jest niezbędny, by wszystko poszło gładko, kiedy sale są zapełnione, i był płynny podział między karnetowiczami i bileciarzami. Znajomy powie, że film, który planujesz to szmira, a warto zobaczyć inny i można spontanicznie zmienić plany. A darmowa koszulka i torba festiwalowa to świetne pamiątki. Czasami są też zniżki w sklepiku na książki, w zaprzyjaźnionych jadłodajniach itp., ale ostatnio rzadziej. Możliwość zmiany seansu może się okazać też istotna, gdy dzień przed filmem dowiadujesz się, że przyjeżdża na seans Twój ukochany reżyser:)
    – Bar mleczny 2 kroki przy kinie, który niedawno otworzono, to świetne miejsce by trochę kasy i czasu oszczędzić. Oczywiście nie jest to najlepsze jedzenie na świecie, ale jak najbardziej akceptowalne. Warto tak zaplanować seanse przed festiwalem by raz dziennie była chociaż ta godzina przerwy na jedzenie (i piwo). Seanse są zawsze w 5 blokach: 1 blok to 9.45, 10.00 lub 10.15 i następne 4 bloki co 3h, czyli ostatni film zaczyna się o 22.15. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji, gdy film jest dłuższy niż 3h.
    – Sale są zapełnione tylko czasami. Głównie wtedy, gdy organizator nie doceni popularności filmu i da tylko 2 seanse w najmniejszej sali, a rozejdzie się fama, że warto zobaczyć. Czwarty seans nawet canneńskiego hitu jest już zazwyczaj luźniejszy. Po publikacji programu, będzie widać ilu ludzi zaznacza, że chce zobaczyć dany film i będzie można oszacować tzw. priorytet rezerwacji, czyli w ile sekund zejdzie. Film otwarcia schodzi w pół sekundy 😀 bo tam większość sali zajmują VIPy.
    – Zdecydowanie warto zabrać laptop. Bo wycieczka do kina na 8.30 (zamiast na 10) do komputerów bardzo skróci czas na sen.
    – Oczywiście, że można wyjść z seansu bez problemu. Czasem nawet pół sali wychodzi po pół godziny filmu. To bardzo irytuje, bo rozpraszają. Na Bartasie były liczne takie wycieczki, więc dziwne, ze Garret nie pamięta. Nawet się śmialiśmy, że im więcej osób wychodzi tym lepszy film 😉 Przy wyjściu do ubikacji rzeczywiście się zostawia karnet, by nie było oszustw, że potem wejdzie inna osoba. Moim zdaniem uczciwe.
    – Nie warto się spóźniać, bo po spotach sponsorów prawie na pewno nie wpuszczą i 5 pkt z karnetu przepadnie. Jeśli sala nie jest zapełniona to prawie na pewno wpuszczą jeszcze na spotach. Warto być jednak wcześniej by dobre miejsce zająć, przy 5 seansach na dobę dobre miejsce zaczyna być bardzo ważne;)
    – Nie rezygnujcie z seansów o 22, bo tylko wtedy jest nocne szaleństwo:) Na piwo możemy pójść później.
    – Atrakcji jest sporo więcej. Nie tylko koncerty, bo są jeszcze wystawy, jakieś wydarzenia specjalne, seanse na rynku, opery, teatr, wykłady mistrzowskie z reżyserami, warsztaty dziennikarskie, plaża festiwalowa. Co roku trochę inaczej.

    • Adrian Burz

      Dużo rzeczy które tu piszesz Garret w sumie powiedział, choć mam nadzieję że ich przypadkiem nie wyciąłem. Choćby że z jedzeniem można wchodzić jeśli jest ono w plecaku. Wyjaśnił jednak że z hamburgerem w ręce raczej mnie nie wpuszczą. Kwestię wychodzenia z seansów opisał zresztą identycznie jak ty.

      Co do reszty:
      -Super że uzupełniasz iż można zmienić rezerwację jako karnetowicz. Właśnie tego mi brakowało i za to poleciało trochę jadu ode mnie w stronę organizatorów. Nie widziałem w tym co Garret nam opowiada żadnej opcji by wybrać się na jakiś film, który polecą nam znajomi. Jeśli mieliśmy karnet to myślałem że trzeba się sztywno trzymać „wyklikanych” dzień wcześniej zamówień, a jeśli bilety to już w ogóle zero swobody. Bo dopowiedz żebym był pewien, mogę zmienić decyzję o filmie na który się wybieram w dniu seansu i jest szansa że mi się uda dostać na inny?

      -Najbardziej interesuje mnie aplikacja na komórkę. Mój laptop może w ogóle się nie połączyć z Wi-fi jak ma humory. A moja komórka to nawet w Barańcu transmisję z Cannes łapała.

      -Jeśli będę miał wybór czy iść na dobry koncert, czy zostać na szaleństwie, to wybiorę koncert. Ot, choćby Fiordmoss lecący pod koniec podcastu chętnie bym zobaczył, a był rok temu. Zwłaszcza że mnie w tym roku czeka jeszcze festiwal horrorów w Lublinie. Naoglądam się dziwactw. A koncertów niewiele sobie zaplanowałem w najbliższym czasie. Chcę trochę „wyobdzierać” glany, zarobić parę siniaków w pogo, albo chociaż pobujać się w rytm jakiejś alternatywy z damskim wokalem. A program z tego co widzę zakłada faktycznie że o 22 są koncerty. Przynajmniej zeszłoroczny.

      -Plaża festiwalowa? Brzmi ciekawie. Czemu o tym nie słyszałem i nie pojawiła się informacja o kąpielówkach w „niezbędniku”? Ręcznik też w takim razie wezmę 😀

      • Plaża to ten piasek na rynku? 😀 O innej nie słyszałem.

        Serio nie mówiłem o zmienianiu rezerwacji? Bo można anulować rezerwację do 15 minut przed startem filmu który uprzednio wybrałeś i zmienić na to, co jest dostępne (spokojnie w każdym momencie dni są miejsca na połowę filmów w każdym bloku, tylko blockbustery jak „Syn Szawła” są zablokowane na amen) i losujesz do woli.

        • Adrian Burz

          Ty się nie śmiej, ty jak czegoś nie wiesz to następnym razem dzwoń do organizatorów żeby Ci opowiedzieli 😉

          • Krystian Prusak

            Może część informacji mi umknęła, bo zmywałem jednocześnie naczynia;) Pamiętam, że mówiliście, że nie można jeść by nie zabrudzić sali.

            Tutaj chyba jest najwięcej o rezerwacjach: https://www.nowehoryzonty.pl/artykul.do?id=941
            W tym roku nowość, że rano jest więcej miejsc dla karnetów a wieczorem dla biletów, trzeba będzie to przemyśleć układać strategię szybkiego wklikiwania.
            Chodzi o to, że o tej 8:30 trzeba w kilka sekund rezerwować, bo wtedy są wszystkie miejsca wolne. Możesz to zrobić później lub następnego dnia nawet minutę przed seansem (na 15 minut przed seansem można zrezygnować), ale wtedy będzie dużo mniejszy wybór. W skrajnym przypadku był blok godzinowy, gdzie wszystkie 7 filmów były zajęte oprócz pustej Trylogii Gomeza, po poszła fama, ze to totalny gniot i ludzie woleli nawet krótkometrażówki niż to;) Sekundę po 8:30 najbardziej oblegany seans jest już zajęty, po 20 sekundach zazwyczaj połowa seansów zajęta. Tylko, że na około pół godziny przed seansem uwalniają się czasem miejsca dla karnetów, jeśli vipy i dziennikarze zostawią coś wolnego i biletów się mało sprzeda. Wtedy przerzucają miejsca z do plus karnetów i można się jeszcze dopisać.

            Koncert są chyba jednak płatne dodatkowo, szczególnie te ważniejsze. Zniżka jest dla karnetów. Tak mi się wydaje, bo też nie chodziłem na koncerty. Co roku zresztą trochę zmieniają zasady. Ogólnie coraz bardziej festiwal się komercjalizuje, a ludzie coraz częściej narzekają, że „to już nie to”. Tego trochę zabrakło w Waszej relacji. Kiedyś nie było tyle hitów z Cannes, wszystko wydawało się nowe i niedostępne, ale to też może kwestia tego, że kiedyś Tarr to była super nowość, a teraz to zwyczajna normalka;)

          • Krystian Prusak
      • Krystian Prusak

        Kiedyś wszedłem z kebabem w ręku, ale uważam, że to jednak powód do wstydu i się kajam, bo to strasznie śmierdzi. Kawę na 99% można wnieść w ręku. Bez kawy/energetyków to chyba festiwalu się nie przetrwa;) W barze w kinie raczej dominuje jedzie dla hipsterów typu ciepła kanapka z rukolą;)

        Aplikacji nie testowałem, raczej mało osób chyba z niej korzysta, do stosowania w ostateczności. Ale Twoja decyzja. Pierwszego dnia testuj zasięgi itp.

        Plaża jest przy starówce, raczej dla dzieci plus leżaki dla hipsterów;), ale mają sprzęt nawet do surfingu na sztucznej fali;)