Diabeł w beżowym swetrze. O filmie „Zniknięcie”.

Największe przerażenie rzadko potrzebuje rozlewu krwi – czasami wystarczy chwila nieuwagi między dystrybutorem paliwa a regałem z napojami. Gdy w kultowym Zniknięciu młoda kobieta rozpływa się w powietrzu na oczach partnera, George Sluizer zaprasza widza do udziału w chłodnym eksperymencie. Holenderski thriller nie daje łatwych odpowiedzi, udowadniając, jak bardzo zubożał nasz dzisiejszy język opowiadania o złu.

Współczesna popkultura zredukowała zbrodnię do banalnej, klinicznej usterki. Algorytmy streamingowych gigantów mielą seryjnych morderców na papkę dziecięcych traum, usilnie szukając alibi dla każdego aktu okrucieństwa. George Sluizer w Zniknięciu odrzuca te usprawiedliwienia. Co prawda morderca diagnozuje tu u siebie socjopatię, jednak traktuje ten fakt wyłącznie jako techniczny parametr własnego umysłu. Reżyser radykalnie odcina mrok od patologicznego dzieciństwa czy bolesnej przeszłości. Wymierza cios, stawiając nas twarzą w twarz ze złem w wyprasowanej koszuli – ojcem rodziny pieczołowicie mierzącym własne tętno podczas testowania chloroformu.

Kino rzadko znajduje odwagę, by spojrzeć w twarz oprawcy wyzbytemu przyziemnych motywacji. Alfred Hitchcock w Sznurze ubrał morderstwo w garnitur nietzscheańskiej pychy, a Michael Haneke w Funny Games wpuścił do letniskowego domku dwóch młodzieńców torturujących ofiary z czystej, burżuazyjnej nudy. Raymond Lemorne dumnie kroczy w tej samej awangardzie, potęgując koszmar absolutną zwyczajnością i przekraczając moralne granice wyłącznie z powodu dobrobytu. Ocalenie tonącego dziecka uświadamia mu potęgę własnej woli, dlatego postanawia przetestować jej mroczną przeciwwagę. Zniknięcie młodej dziewczyny na zaludnionej stacji benzynowej w biały dzień to dla niego jedynie chłodny eksperyment. Dokonuje aktu skrajnie nikczemnego z wyrachowanej kalkulacji, samozwańczo koronując się na demiurga.

Szukający zaginionej partnerki Rex stanowi perfekcyjne lustrzane odbicie swojego oprawcy, trawione od środka przez tę samą egzystencjalną pustkę. Mężczyzna porzuca walkę o sprawiedliwość, depcze pamięć o ukochanej i poświęca wszystko dla własnej, niezaspokojonej ciekawości. Wiedza staje się jego niebezpieczną obsesją, dla której bez mrugnięcia okiem ofiarowuje resztki własnego człowieczeństwa. Spotkanie Rexa i Raymonda wyklucza rywalizację. Ofiara dobrowolnie oddaje się w ręce kata, poświęcając miłość nowej partnerki za samą obietnicę poznania prawdy. Rex wypija truciznę z pełną świadomością jej smaku, a dreszczowiec zamienia się w dramat człowieka, który z lubością zatrzaskuje wieko własnej trumny.

zniknięcie 1

Cała ta egzystencjalna pułapka domyka się w wizji złotych jaj. Sen ofiary, Saskii, skupiony na dwóch obiektach dryfujących w bezkresnej próżni, symbolizował lęk przed wieczną samotnością. W finale reżyser brutalnie odziera ten obraz z poezji, zamieniając świetliste obiekty w dwa owalne zdjęcia na łamach tabloidu, budzące upiorne skojarzenia z cmentarnymi porcelankami. Samo uwięzienie pod ziemią również zostaje tu odarte z filmowej ułudy. Podczas gdy Quentin Tarantino w drugim Kill Billu potraktował pogrzebanie żywcem jako efektowną przeszkodę, a Panna Młoda przebijała wieko trumny gołymi pięściami, napędzana komiksową siłą woli, Sluizer dusi wszelką nadzieję na zmartwychwstanie. Rex budzi się w ciemności wyłącznie po to, by poczuć zapach mokrego żwiru i uświadomić sobie absolutny koniec. Ostateczne zjednoczenie kochanków materializuje się w ciasnym grobie przy autostradzie. Dopiero pięć lat później reżyser ugiął się pod presją amerykańskich producentów i nakręcił profanację własnego dzieła. Fabryka Snów wymusiła ocalenie bohatera za pomocą trywialnego łomu, ponieważ masowa widownia panicznie boi się ostatecznego potępienia. Amerykański remake uratował fizyczne ciało Rexa, ale zabił całą duszę opowieści.

O tym, jak potężny jest pierwotny, bezkompromisowy finał, świadczy rzekome przerażenie samego Stanleya Kubricka. Oryginalne Zniknięcie patrzy prosto w otchłań, zostawiając widza ze świadomością, że prawdziwy mrok porzucił nawiedzone hotele i gotyckie zamczyska. Diabeł ma twarz everymana, a my sami chętnie wsiadamy do jego samochodu, byle tylko poznać odpowiedź na dręczące pytania.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny
zniknięcie

Zniknięcie


Tytuł oryginalny: Spoorloos

Rok: 1988

Kraj produkcji: Holandia, Francja

Reżyseria: George Sluizer

Występują: Bernard-Pierre Donnadieu, Gene Bervoets, Johanna ter Steege,

Dystrybucja: Past Perfect