Pogadamy później – recenzja filmu „Złudzenie” – Nowe Horyzonty 2026

„Świat wczesnego poranka czasu. Ciężki, nieprzyjazny świat”. Te słowa pozadiegetycznego narratora stanowią wstęp do krótkometrażowego Ah, Liberty! Bena Riversa. Wykrzyczana w tytule „wolność” uzewnętrznia się jako pojęcie względne, podobnie zresztą jak sam czas. Brytyjski reżyser już w 2008 roku zakwestionował jego podstawową cechę, czyli mierzalność. Trzynaście lat później wyreżyserował Złudzenie – duchową kontynuację swojej filozoficznej myśli, tym razem czyniąc z hiszpańskiej wyspy Minorki epicentrum nieprzerwanego ciągu chwil.

Główną bohaterkę poznajemy w momencie raptownego zderzenia, którego  współuczestnikami są glebowe wzniesienie oraz Renault Clio prowadzone właśnie przez Moon (Moon Guo Barker). Jeszcze nie nastoletnia dziewczynka, absolutnie niewzruszona bieżącym zajściem, rusza wzdłuż żwirowej drogi. Zebrawszy do swojego ubogiego ekwipunku poręcznego żółwika, prowadzi następnie kilkuminutowy monolog. Nie myślcie, że ten losowy i dość absurdalny zbieg wydarzeń powie wiele o świecie przedstawionym. Ben Rivers sam stwierdził, że preferuje przystępowanie do swoich filmów jako osoba z zewnątrz – zarówno wiedząca, jak i niewiedząca tyle, ile bohaterowie czy widz. Dystynktywność rzeczywistości, po której nawiguje Moon, wyklaruje się jednak w trakcie kolejnych historii. Świat w Złudzeniu jest pozbawiony dorosłych (to najbliższy punkt wspólny łączący najnowszy obraz z Ah, Liberty!).

26. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty poza samymi sekcjami pozwoliła wyszczególnić co najmniej kilka grup tematycznych. Zabawa zasadzająca się na szukaniu wspólnych motywów czy symboli wśród festiwalowych pozycji to coroczny zwyczaj (w tym roku dane nam było oglądać wyjątkowo dużo piesków i piłki nożnej). Dominantą semantyczną kilku utworów obecnych na tegorocznej imprezie stali się młodociani protagoniści przedwcześnie postawieni przed wrotami dorosłego świata (często przy braku realnej pomocy osób z dojrzałością poznawczą). Obok doskonałych pod tym względem Rzecznego pociągu Lorenza Ferra i Lucasa A. Vignale [NASZA RECENZJA] oraz Josephine Beth de Araújo plasuje się właśnie Złudzenie. U Riversa porzucenie na życiowym placu boju jest jak najbardziej dosłowne. Reżyser Zaklęcia, które odpędza ciemność osadza akcję w realiach przypominających postapokaliptyczny krajobraz, proponując wizję przyszłości zdestabilizowanej przez bliżej nieokreśloną katastrofę. Pozostaje się domyślać, czy klimatyczną, choć duchota i żar uzyskiwane dzięki zdjęciom Riversa i Carmen Pellon zdają się na to wskazywać. Wymarli dorośli pozostawili więc dzieciom planetę w stanie środowiskowego rozpadu. Opuszczeni przez ojców – można by rzec, że również przez Boga – odtwarzają uniwersalne schematy. Tak wygląda futurystyczna mutacja wygnania za grzechy pierworodnych. By odnaleźć podobne znamiona fałszywej utopii i modyfikacji raju, wystarczy sięgnąć do zeszłorocznego Lamalandu Pablo Sigga [NASZA RECENZJA]. 

W Złudzeniu odosobnienie prowadzi do utworzenia małej wspólnoty, w której dziecięca swoboda ma pełnić rolę wartości nadrzędnej. Bitwa na poduszki, neo-szachy czy rzemieślniczo wytwarzane hybrydy (np. części roweru z instrumentem muzycznym) mogą być pierwotnie wynikiem wyłącznie młodzieńczego, niezbrukanego umysłu. Nie sposób pozbyć się jednak myśli o zamkniętym obiegu podświadomych wzorców. Autorefleksyjna sekwencja kręcenia filmu ujawnia odwieczne podziały. Relacja dominacji jest ziarnem, z którego wyrosła idea na pozór niewinnego teatrzyku – polowania na zwierzynę, w którą wciela się jeden z małoletnich. Ofiara otoczona przez oprawców zostaje także zamknięta w klatce obiektywu. 

Suchość i upał uderzające z zewnętrza Minorki sugerują ucieczkę w głąb grot, które w filmie funkcjonują jako miejsce formowania światopoglądu Moon – zarówno przez interakcję werbalną, jak i milczącą wymianę gestów czy spojrzeń. W jednym z epizodów Rivers tworzy ze skalnego zagłębienia scenę dla adaptacji The Word for Snow. Sztuka Dona DeLillo – pełna powagi dysputa między pielgrzymem a uczoną i jej tłumaczką – staje się niejako zwiastunem następnych pieśni. Sama w sobie jest jednak uniwersalną przypowieścią o języku. Szepty już niemalże milczącej erudytki tłumaczone są dla Moon w sposób najbliższy przystępnego. Świat po klęsce stanął przed szansą wymyślenia się na nowo, skutki kary za wieżę Babel dało się cofnąć. Nie przekonało to ludzkości, która odrzucając istnienie obiektywnego sensu, zamieniła komunikację na fizyczność. O językach już nie language a tongues. I choć daleko temu zjawisku do chrześcijańskiego rytuału glosolalii, łączy je zatracenie znaczeniowej logiki opisywania rzeczywistości. Nihilizm jednoaktówki autora Białego szumu zdaje się rzucać cień na resztę Złudzenia, redukując słowo mówione do minimum.

Moon wybiera się w przeszłość, choć ta jej nie dziwi – parafrazując tytuł jednej z lekcji (bohaterka zapisuje je kredą na szkolnej tablicy). Trafiając na zastygłe, ukryte w jaskini posągi dorosłych, widzi autorów teraźniejszości. Prekaryjność sytuacji, w której się znajduje jest zarazem paradoksem. Brak stabilności czy niepewność wynika przecież ze świadomości powtarzających się schematów. Dlatego także epizod wieńczący, mianowicie podróż w przyszłość, jest pozbawiony jednoznacznej deklaracji zmiany. Moon za kierownicą samochodu niejako domyka klamrę kompozycyjną, jaką jest inicjująca film stłuczka. Współczesność jest zatem pojęciem równie ryzykownym – niejasnym zdarzeniem w cyklu powracających wydarzeń i form cywilizacyjnych. 

Warto na koniec posłuchać Bena Riversa, dobitnie potwierdzającego relatywność wartości rewidowanych w swoim najnowszym dziele. Temat wolności jako braku ograniczeń wykiełkował w jego głowie podczas pandemii koronawirusa. Perspektywa dzieci zamkniętych w domach nakłoniła go do zmaterializowania wizji rzeczywistości pozbawionej reguł czy tradycyjnej hierarchii wychowawczej. I mimo że interpretacja autorska maluje się w znacznie jaśniejszych barwach, znów nasuwa dokuczliwe pytanie o funkcjonalność projektu utopii w jakiejkolwiek postaci. 

Piotr Nowacki

Złudzenie


Tytuł oryginalny:
Mare’s Nest

Rok: 2025

Kraj produkcji: Wielka Brytania, Francja, Kanada 🇬🇧🇫🇷🇨🇦

Reżyseria: Ben Rivers

Występują: Moon Guo Barker

Ocena: 3,5/5

3.5/5