Sceny z życia reżyserskiego – recenzja filmu „Wyspa Bergmana” – Cannes 2021

Sceny z życia reżyserskiego – recenzja filmu „Wyspa Bergmana” – Cannes 2021

Granica między tym co biograficzne, a fikcyjne w sztuce jest bardzo niejasna. Niektórzy krytycy nawet posuwają się do interpretowania wszystkiego w takim kluczu, a w monografiach autorów umieszczają ustępy poświęcone dziadkowi twórcy, czy sportowym upodobaniom ojca. Ta cienka linia fascynuje także reżyserów, czego najlepszym i najaktualniejszym przykładem jest Wyspa Bergmana, która właśnie miała premierę na festiwalu w Cannes.

Najnowsze dzieło Mii Hansen-Løve, autorki Edenu, czy Co przyniesie przyszłość zabiera nas na tytułowe Fårö, szwedzką wyspę położoną kilka kilometrów od wybrzeży Gotlandii. To żywy skansen pamięci, mieszkającego tam przez ponad dwie dekady i kręcącego w jej plenerach liczne filmy Ingmara Bergmana. Gdy para reżyserów – Chris (cudowna Vicky Krieps) i Tony (Tim Roth) przybywają tam szukając spokojnego miejsca do pracy twórczej nad nowymi scenariuszami zostają wręcz zalani kultem, suwenirami, prelekcjami i ciekawostkami związanymi z autorem Persony. W pierwszym akcie francuska produkcja przypomina wręcz przedziwną wersję Defilady Fidyka, w której Kim Ir-Sena zastąpił Bergman. Próba dyskusji z pamięcią i kultem zmarłego artysty, a także tym jaką rolę w opinii o twórczości powinno pełnić życie prywatne stanowi pierwszą z kilku warstw tego filmu.

Drugą jest ta autobiograficzna, zapowiadana w nagłówku. Paralele między głównymi bohaterami, a reżyserką i jej mężem Olivierem Assayasem są tu niezwykle liczne i trudno nie mieć ich w głowie podczas seansu. Poza zawodem zgadzają się także wyrażane zarówno przez filmową Chris a także udzielającą wywiadów Hansen-Løve dylematy związane ze zbytnim trzymaniem się w twórczości takich samych rozwiązań, czy opinie o Bergmanie. Trzecia, uzupełniająca się z drugą warstwa to już ścisłe rozważania na temat istoty twórczości. Tu objawiają się one około połowy seansu, gdy zaczynamy poznawać szkatułkowy film w filmie – pisaną przez Chris Białą sukienkę. To osadzona na Fårö historia dwójki wieloletnich kochanków, którzy chociaż teraz są w innych związkach, to wciąż czują do siebie wiele. Spotykają się po latach ponownie przy okazji ślubu wspólnej przyjaciółki.

W swoim największym pod względem rozmachu produkcyjnego (zdjęcia trwały ponad dwa lata) i nazwisk w obsadzie (poza Krieps i Rothem także Mia Wasikowska i Anders Danielsen Lie) Hansen-Løve mierzy się z największym problemem każdego filmowca. Co zrobić, jeśli w sumie to nie masz nic do powiedzenia, ale musisz zrobić jakiś film. Najbardziej zaskakujące jest to, że pomimo dość jawnych szwów, stworzony przez nią potwór Frankensteina jest jak najbardziej  udany i widz dobrze się na nim bawi. Wyspa Bergmana to film bardzo zróżnicowany formalnie, Biała sukienka to kino w duchu Honga Sang-Soo, podczas gdy główny kręgosłup fabuły stanowi coś między satyrą, francuskim kinem o związkach i zbiorem wizualnych cytatów z kina Bergmana (zwłaszcza Scen z życia małżeńskiego).

Jak powiedziała pewna całkiem mądra osoba – to kino letnie. Pozwalające przyjemnie się zrelaksować i na chwilę odciąć od problemów, ale nie zostawiające żadnego śladu w pamięci widza. No, może poza wspomnieniem uśmiechu poparcia, gdy zirytowany ciągłymi pytaniami o Ingmara pochodzący z Fårö Jonas parodiuje Mistrza Kina i kończy monolog doniosłym „FUCK BERGMAN!”. No i Vicky Krieps to jedna z najwspanialszych i najnaturalniejszych osób we współczesnym kinie i dla niej warto oglądać każdy film.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Wyspa Bergmana plakat

Wyspa Bergmana

Tytuł oryginalny: „Bergman Island”

Rok: 2021

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Francja

Reżyseria: Mia Hansen-Løve

Występują: Mia Wasikowska, Anders Danielsen Lie, Vicky Krieps, Tim Roth i inni

Dystrybucja: Galapagos Films

Ocena: 3,5/5