Dyktando z patostreamingu – recenzja filmu „Wypadek fortepianowy” – Nowe Horyzonty 2025

W jednej ze scen Wypadku fortepianowego dziennikarka ironicznie strofuje główną bohaterkę. Streszczając jej dotychczasowy dorobek, drwi, że od piętnastu lat generuje wątpliwej wartości rozrywkę opartą na śmiechach z absurdu i syknięciach z dyskomfortu. To zupełnie jak tworzący od półtorej dekady, często-gęsto i przesadnie Quentin Dupieux. W najnowszym filmie Francuz po raz kolejny kręci bekę z artystów, przemocy i kryzysu współczesnego świata.

Autor Morderczej opony chyba wreszcie spełnił swą amerykańską fantazję. Jeszcze jako Mr. Oizo ruszył wszak za Ocean, żeby szukać hojnych dysydentów Fabryki Snów chętnych na finansowanie jego durnowatych pomysłów. Trochę to nawet wyszło – w Stanach spotkał zaufanych współpracowników i producentów, dzięki którym powstały m.in. Wrong, Złe gliny czy Reality. Do Hollywood Dupieux się jednak nie przeprowadził, a na hasło „Quentin” nadal każdy dopowiada „Tarantino”. Ale najwidoczniej trzeba było swoje odczekać – po kilkunastu projektach zrealizowanych po francusku, nareszcie najgrubsza z ryb dostrzegła komercyjny potencjał paryskiego komedianta (albo uznała, że to na nim przepuści tym razem pieniądze). Kolejkę plansz początkowych otwiera więc animacja czerwonego „N” i kultowe du dum.

Gdybym miał wskazać co jest największą zaletą stylu Dupieux, to właśnie ten mariaż francuskości i amerykańskości. Z ojczystych tradycji podebrał co najlepsze – inteligencki rys, erudycyjny humor, żywe zainteresowanie formą. U Amerykanów przeciwnie, zainspirował go idiotyzm, przekraczanie granic dobrego smaku i tych fizycznych. I taki właśnie jest Wypadek fortepianowy: po francusku, we Francji, ale w sercu, zamiast Balzaka czy Truffauta, bije Jackass i odmóżdżająca rozrywka. Dolary nie przesłoniły europejskich wartości – we właściwym sobie stylu Dupieux roztrząsa autotematyczne spory i ruga współczesność za wszystkie absurdy oraz niedogodności.

Na pierwszym planie znajduje się tu upadła gwiazda internetu, która podobnie do wielu innych patostreamerów, wykręca niebotyczne wyświetlenia, epatując własnym cierpieniem. Magalie Moreau, świetnie zagrana przez Adèle Exarchopoulos, posiada wrodzoną obojętność na ból. Chorobowy stan to jednak potencjalny zarobek, freaki w końcu zawsze dobrze się sprzedają – dziewczyna od młodości więc dźga swoje dłonie szpikulcem, wali młotkiem po głowie, kładzie się pod Monster Truckiem, zwyczajnie okalecza się ku uciesze milionów widzów. Poznajemy ją, gdy w kołnierzu i z ręką w temblaku, przeprowadza się do alpejskiej willi – ma chwilowo dosyć sławy, po nieudanym nagraniu z tytułowym instrumentem woli ukryć się przed odpowiedzialnością. Towarzyszy jej Patrick Balandras (w tej roli Jérôme Commandeur), menedżer, sługa, popychadło, słowem człowiek do wszystkiego, którego przy Magalie trzymają już tylko wyrzuty sumienia.

Utkana z gagów fabuła, w porównaniu do ostatnich projektów Dupieux, jest dosyć standardowa – początek, rozwinięcie, zakończenie, przemiana bohaterów, zwroty akcji i całe te, nawet trochę morału. Wypadek fortepianowy stanowi poniekąd ścinki z jego poprzednich filmów. Z Daaaaaalí! pożyczono przeklęty fortepian i przerywany, niewygodny wywiad, tak jak w Drugim akcie [NASZA RECENZJA] czy Yannicku [NASZA RECENZJA] satyra przede wszystkim wymierzona jest w społeczeństwo spektaklu, aktorów i uczestników, a podobnie do Palenie powoduje kaszel trashowa amerykańska telewizja stanowi ważny punkt odniesienia – zarówno w formie, jak i treści. Mniej tu jednak dziwności inscenizacyjnych oraz montażowych; absurd nie wynika z surrealizmu, tylko właśnie rzeczywistości.

Ci, którzy oczekują kolejnej próby zagięcia linii czasowej, onirycznych wycieczek do piekielnych kręgów ludzkiej jaźni czy przesilenia błyskotliwych żartów w dialogach – pewnie się rozczarują. Dupieux szczędzi większych nieporozumień, wyjaśnia wszystkie konteksty, tłumaczy metafory. A mimo to nadal oferuje niepodrabialny, autorski styl, pełen lekkości, konceptualnego humoru oraz inscenizacyjnej swady. Może i zbliżył się nieco do wrażliwości i zainteresowań widza streamingowego, ale nie wróżę mu tam większych sukcesów. To nadal film wyreżyserowany, napisany, nakręcony i zmontowany tymi samymi rękoma, które od piętnastu lat dostarczają chwilę niezobowiązującego eskapizmu festiwalowej publiczności.

Michał Konarski
Michał Konarski

Wypadek fortepianowy

Tytuł oryginalny:
L’Accident de piano

Rok: 2025

Kraj produkcji: Francja

Reżyseria: Quentin Dupieux

Występują: Adèle Exarchopoulos, Jérôme Commandeur, Sandrine Kiberlain i inni.

Dystrybucja: Aurora Films

Ocena: 3.5/5

3.5/5