Krwawy Pixar – recenzja filmu „Wszystko wszędzie naraz”

Krwawy Pixar – recenzja filmu „Wszystko wszędzie naraz”

Wojna, pandemia, kryzys gospodarczy, upadek zaufania do struktur społecznych i państwowych — to wszystko doświadczenia ostatnich lat, które w różnej formie odbijają się na kinie. Jedną z form odreagowania jest spojrzenie w kierunku rodziny jako podstawowej komórki społecznej i jej znaczenia w życiu człowieka. Nowe i do tego kinofilskie podejście proponują Dan Kwan i Daniel Scheinert w swoim przebojowym Wszystko wszędzie naraz.

Twórcy Człowieka scyzoryka w drugiej pełnometrażowej fabule postanowili stworzyć tarantinowską z ducha edukacyjną przypowieść dla pokolenia millenialsów. Duet znany jako Daniels eksploruje pytanie “co by było gdyby” — czy nasze smutne i rozczarowujące życie mogłoby być lepsze, gdybyśmy podjęli inne decyzje? Gdzie popełniliśmy błąd? W celu przeanalizowania tych kwestii twórcy postanowili sięgnąć po cieszącą się ostatnio w mainstreamie dużą popularnością w mainstreamie m.in. za sprawą uniwersum Marvela koncepcję światów równoległych. Główną bohaterką jest Evelyn Wang (Michelle Yeoh), stojąca na skraju załamania nerwowego Chinka, która wraz ze swoim mężem prowadzi w Stanach niedochodową pralnię. Poznajemy ją, gdy wszystko się wali, jej pasje i zainteresowania zdają się pieśnią przeszłości, a sama żyje najgorszą wersją siebie. Ale przecież tak nie musiało być?

Duet Danielsów zabiera widzów na rollercoasterową wyprawę po zakamarkach kinofilskiej pasji. W opartej na niezwykle popularnej w ostatnich latach koncepcji multiwersów baśni dla dorosłych sięgają po mądrości i przesłania znane głównie z produkcji Pixara. Evelyn w najgorszym dniu swojego życia zostaje wyrwana z przytłaczającej codzienności, by niezależnie od swojej woli wyruszyć w międzywymiarową odyseję w celu uratowania własnej córki od losu, który sama na nią sprowadza. Powtarza się tu zatem motyw szkodliwości przesadnych oczekiwań narzucanych na dzieci przez Azjatyckie matki, który niedawno przetwarzano chociażby w rewelacyjnym To nie wypanda. Swoją drogą ciekawym potencjalnym punktem analiz może być potencjalna rasistowska konotacja faktu, że w tym toposie niezwykle czesto występują Azjatyckie rodziny, jakby biali nie miewali toksycznych matek.

Wszystko wszędzie naraz

W ramach eksploracji różnych potencjalnych żyć Evelyn odbędzie się wielka podróż przez filmowe gatunki i nawiązania. Mamy zatem kino kung-fu w postaci Pinky of Fury (Wielki szef), Wong Kar-Wai-esque Fractured Personas (Spragnieni miłości), lesbijski melodramat o dojrzałych kobietach Amour et Saucisses, parodię Ratatuja z szopem Raccoonie czy dokument o skałach w stylu NatGeo Rocks. A to nie koniec cytatów i nawiązań. Warto wspomnieć jeszcze przewijające się na ekranie odniesienia do Kill-Billa czy 2001: Odysei kosmicznej, a kluczowego dla fabuły męża protagonistki gra Ke Huy Quan, czyli Wan z Indiany Jonesa i Świątyni zagłady. Z tej całej intertekstualności wynika zresztą lwia część humoru obecnego w najnowszym dziele Danielsów. Dzięki koncepcji wieloświatów twórcy mogą wykazać się kreatywnością i zaskakującymi pomysłami, takimi jak rzeczywistość, w której ludzie zamiast palców mają parówki. Dynamiczny montaż, ciągłe przeskakiwanie między rzeczywistościami, mają za zadanie utrzymać uwagę i zaangażowanie widzów, na zmianę karmiąc ich nostalgią, humorem absurdu, kinofilskimi zagadkami i scenami akcji, tak by ci nie mieli czasu zacząć kwestionować to, co widzą na ekranie. Niestety w połączeniu z przesadzonym dwuipółgodzinnym metrażem całość może się okazać zaskakująco dużym wyzwaniem fizycznym.

Brak kwestionowania zaprezentowanej wizji i bezmyślne popłynięcie za flow produkcji wydaje się warunkiem koniecznym przy obcowaniu ze Wszystko wszędzie naraz. Nie jest to jednak tak duży problem. Fakt, że tytuł filmu zaskakująco trafnie opisuje jego zawartość, stwarza cieplarniane warunki do ulegnięcia eskapizmowi absolutnemu. Bo w czasach wojny, pandemii, ekonomicznego rozpadu świata i obrzydliwej pogody zmieniającej się z dnia na dzień trudno o bardziej budujący morał niż ten, że nawet bycie najgorszą wersją siebie jest na swój sposób piękne i spełniające. To zapewne tłumaczy wielki entuzjazm, z jakim na całym świecie przywitano najnowsze dziecko sławnego A24. 

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Wszystko wszędzie naraz

Wszystko wszędzie naraz

Tytuł oryginalny:
Everything Everywhere All at Once

Rok: 2022

Kraj produkcji: USA

Reżyseria:Dan Kwan, Daniel Scheinert

Występują: Michelle Yeoh, Jamie Lee Curtis, James Hong i inni

Dystrybucja: Best Film

Ocena: 3,5/5