May El-Toukhy nie należy do najpłodniejszych reżyserek. Zadebiutowała ponad dekadę temu nieszczególnie głośnym Lang historie kort (2015), żeby narobić nieco hałasu z Królową kier (2019), która doczekała się zresztą kilka lat później remake’u w reżyserii Catherine Breillat. Od tamtej premiery świat zdążył się trochę zmienić, natomiast styl El-Toukhy niewiele. Pozostała wierna ascetycznemu chłodowi. W swoim najnowszym filmie wykorzystała go do opowiedzenia historii o przeszłości, od której – choćby bardzo się chciało – nie sposób uciec.
Kiedy wychodziłam z prasówki Kvinde ukendt (Woman Unknown), oznajmiłam redakcyjnej ekipie, że oto obejrzałam zdobywczynię jakiejś nagrody. Odkładam w tym momencie jeszcze na bok własne zdanie o słuszności takich wyborów: wyróżnienia dla El-Toukhy byłam bardziej niż pewna. Nie pomyliłam się, a nawet nie doceniłam skali sympatii festiwalowego jury – reżyserka skończyła, zwyciężając cały festiwal. Niespecjalnie zaskoczyła też nagroda dla grającej główną rolę Mathilde Arcel. Gdyby z „festiwalowości” filmu można było zdawać egzamin, Kvinde ukendt zaliczyłaby go na ocenę celującą.
Marie, główna bohaterka, podobnie jak miejsce akcji: powojenna Dania, w której właśnie trwa społeczne oczyszczenie po latach niemieckiej okupacji, stoi na skraju dwóch rzeczywistości. W jednej była nianią córki bogatego wdowca. W drugiej zostaje jego narzeczoną. Samo przejście między tymi światami okazuje się zaskakująco mało dramatyczne. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy z jej szafy wychyla się schowany trup – przeszłość Marie, którą starannie tam upchnęła. Zanim sekrety zaczynają wypełzać zza drzwi, El-Toukhy dobitnie pokazuje, że bohaterka ma szczególny talent do chowania niewygodnych rzeczy głęboko. Podobno na polecenie narzeczonego zabiera małej pasierbicy fotografię zmarłej matki, żeby chwilę później brutalnie ją podrzeć. Kiedy rozmawiają o żałobie, Marie sprowadza ją do kwestii dyscypliny – chcieć to móc. Nie chcesz się smucić – nie rób tego. Nie ma też większego problemu z tym, że narzeczony na zaślubiny proponuje jej przerobienie sukni po swojej zmarłej żonie. Dla Marie kontrola nad własnym życiem, jego pamięcią i niewygodnymi zakamarkami to prawdziwa sztuka przetrwania. Wszystko można uporządkować, zaszyć, przykryć materiałem tak, by nic przypadkiem nie wystawało.
El-Toukhy opowiada na zimno, bez zbędnych ceregieli. Kadry maluje chłodnymi kolorami, bohaterki zapina pod szyję, włosy wygładza tak, żeby żaden nie zaczął żyć własnym życiem. Tym mocniej uderzają organiczne elementy, kiedy już się pojawiają. Jeśli Marie kaleczy sobie twarz, chwilę później musi jeszcze przykleić zakrwawiony policzek do poduszki. Kiedy do gry wchodzi seksualność, musi być ona intensywna i wyzuta z emocji albo po prostu perwersyjna. To zresztą klucz do historii Marie – trupem w szafie jest w końcu jej romans z nazistowskim oficerem, ale i kłamstwo dotyczące chociażby śmierci rodziców. El-Toukhy nie eksponuje przesadnie seksualnego apetytu bohaterki, ale kiedy zdziera kolejne warstwy z jej idealnie ułożonego życia, coraz wyraźniej sugeruje, że być może kryje się tam jakiś jego drażliwy punkt. Nie przechyla szali na żadną stronę. Nie zmienia historii w moralitet. Marie jest szara jak tynk na ścianie. W zależności od sytuacji czy pozy, jaką chce przyjąć, albo pozycji społecznej, którą pragnie zabezpieczyć, przybiera po prostu odpowiedni odcień.
El-Toukhy udaje się nawet ominąć pułapkę, w którą podobne opowieści wpadają wyjątkowo łatwo: nie próbuje rozgrzeszać Marie za pomocą feministycznej krytyki społeczeństwa. Nie ucieka od niej zupełnie – słusznie, ale pozostawia również furtkę dla mniej jednoznacznych interpretacji. Pokazuje kobietę przestraszoną możliwymi konsekwencjami swojej przeszłości, które ukazuje na ekranie, ale przy tym zdolną do brutalności, gotową bratać się z wrogiem, jeśli tylko pozwoli jej to ocalić własną godność i pozycję. Na tej cienkiej granicy buduje tragedię postaci. Godność Marie faktycznie znajduje się na szali. W powojennej Danii kobiety podejrzewane o stosunki z niemieckimi żołnierzami padają ofiarami brutalnych samosądów: wyciąga się je na ulice, obcina włosy, rozbiera do naga i maluje na ciałach swastyki. Marie nie jest już jednak tylko dziewczyną, która uciekła z rodzinnej miejscowości ze strachu przed takim bestialstwem. Za chwilę ma zostać żoną wpływowego magnata, a ten – co sama wypomina mu w jednej ze scen – podczas wojny robił interesy z Niemcami. Pojawia się tu napięcie między męskim (bo tylko takich biznesmenów tu widzimy) luksusem, by swoją winę móc nazwać interesem, a kobiecym upokorzeniem. Najważniejszym filarem filmu pozostaje Mathilde Arcel. Nic dziwnego, że aktorkę wyróżniono za ten występ. Marie w jej wykonaniu nigdy nie odsłania się całkowicie: gra spojrzeniami, napięciami szczęki, sposobem, w jaki prostuje plecy. Jest niekomfortowa w odbiorze.
Problem w tym, że cały ten film podobnie desperacko tkwi we własnym poczuciu kontroli. Kvinde ukendt jest tak precyzyjnie skrojony pod festiwalowy gust w tym swoim wyuczonym chłodzie, że po pewnym czasie przestaje wywoływać jakiekolwiek wrażenia. Składniki w tym przepisie nigdy nie naruszają decorum: historyczna trauma, moralna niejednoznaczność, represjonowana seksualność, chłodne kadry, powściągliwa gra aktorska. Reżyserka ani na moment nie podnosi głosu. Wszystko znajduje się dokładnie tam, gdzie nakazuje stereotyp duńskiego dobrego filmu. I właściwie niewiele z tego wynika. Film jest zimny i hermetyczny, zgodnie ze stylem El-Toukhy i historycznym duchem fabuły. Bez jakiegokolwiek pęknięcia, nieprzewidywalnego gestu, kija wsadzonego w szprychy własnej eleganckiej konstrukcji, ten chłód szybko po prostu przestaje uwierać, a zaczyna usypiać. Marie może i ma w szafie trupa, ale nie jest on, jak widać, aż tak przerażający, żeby El-Toukhy puściła nieco wodze reżyserskiej fantazji. Kończąc cytatem z wprowadzonego ostatnio ponownie do kin hitu – filmie, „jesteś dobry, ale trochę klasyczny”.
Woman Unknown
Tytuł oryginalny: Kvinde Ukendt
Rok: 2026
Kraj produkcji: Dania, Szwecja, Łotwa
Reżyseria: May el-Toukhy
Występują: Mathilde Arcel, Carsten Bjørnlund, Thorbjørn Hedegaard i inni
Dystrybucja: Best Film
Ocena: 2,5/5