Moby Dick – osąd bohatera – recenzja filmu „Wieloryb” – Wenecja 2022

Po premierowym pokazie Wieloryba (The Whale) Darrena Aronofsky’ego na festiwalu w Wenecji rozlega się długa owacja. Z sali trudno wyjść, bo zapłakani widzowie długo dochodzą do siebie po seansie. Po najnowszym filmie twórcy Requiem dla snu i Czarnego łabędzia trudno powstrzymać emocje.

Wieloryb opowiada o kilku dniach z życia Charliego (Brendan Fraser), ważącego ponad 150 kg nauczyciela kreatywnego pisania. Opisywane jako „projekt pandemiczny” dzieło Aronofsky’ego rozgrywa się w całości w przestrzeni mieszkania głównego bohatera. Charlie jest w momencie życia, gdy każdy dzień może być jego ostatnim W związku z czym próbuje odnowić kontakt z 16-letnią córką, której nie widział przez ostatnie 8 lat. 

Perspektywa spędzenia 2 godzin w mieszkaniu głównego bohatera może dla części widzów może wydawać się wyzwaniem, ale Aronofsky wraz ze Samuelem D. Hunterem (jego sztuka stała się kanwą scenariusza filmu) tworzą obraz, którego formalna odwaga i perfekcyjna struktura scenariuszowa sprawia, że w świat Charliego wsiąkamy od pierwszej sceny. Bohatera granego brawurowo przez zapomnianego przez mainstream Brendana Frasera (obecnie wydaje się faworytem do Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową) nie można nie polubić. Jego niezdarna charyzma i inteligencja sprawiają, że film, który mógłby równie dobrze opowiadać historię mężczyzny zniszczonego przez swoje traumy i nawyki żywieniowe, unosi do uniwersalnej historii o wierze, miłości i pasji do życia. Fraser zachwyca w każdej scenie; jego postać często dosyć dosłownie zajmuje prawie cały kadr, ale jego osobowość sprawia, że jakimś cudem  fizjonomia bohatera znika na drugi plan, staje się tylko tłem dla opowieści.

Wieloryb / The Whale

„Wydźwignięcie” i „uniesienie” wydają mi się słowami kluczowymi w warstwie dosłownej i metaforycznej filmu. Zaznajomieni z kinem Arronofskyego wiedzą bowiem, że metafizyka jest nadrzędnym elementem jego twórczości. Bez zdradzania szczegółów fabuły powiem tylko, że Wieloryb kryje w sobie religijno-filozoficzną głębię, w pewnym sensie cały film można by czytać jako metaforę naszego podejścia do wiary – w kontekście duchowym, ale także, a może szczególnie wiary w ludzkość i drugiego człowieka. W pewnym momencie filmu jedna z bohaterek mówi Charliemu, że „nie wydaje jej się, aby ktokolwiek z nas mógł uratować kogokolwiek”. Można odnieść wrażenie, że Aronofsky, Hunter i Charlie jednym głosem głęboko odrzucają takie spojrzenie. Wieloryb to film głęboko ludzki, nawołujący do bliskości – dzieło, którego wszyscy po pandemii potrzebujemy. 

Charlie jako wykładowca kreatywnego pisania zbiera swoje ulubione eseje napisane przez jego uczniów. Jeden z nich ceni szczególnie – powracający przez cały film tekst o Mobym Dicku (wszystkie możliwe ironie, o jakich teraz myślicie, są jak najbardziej na miejscu). Powtarzając jak mantrę ulubione zdania, Charlie recytuje: „najsmutniejsze były dla mnie te nudne rozdziały o rodzajach wielorybów, bo wiedziałam, że pisarz chce nam oszczędzić tego, co ma się wydarzyć na końcu książki”. Najnowsze dzieło Aronofsky’ego jest tak czułe, poruszające i wzniosłe, że nawet te nudne rozdziały chciałbym znów przeczytać jeszcze dziś.

Jan Lubaczewski
Jan Lubaczewski

Wieloryb

Tytuł oryginalny:
The Whale

Rok: 2022

Kraj produkcji: USA

Reżyseria: Darren Aronofsky

Występują: Brendan Fraser, Hong Chau, Sadie Sink i inni

Dystrybucja: Monolith Films

Ocena: 4,5/5

4,5/5