Wenecja 2026 – prognozy i oczekiwania

Od 2 do 12 września potrwa 83. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji. Tradycyjnie już przygotowaliśmy omówienie wszystkich 21 filmów walczących o Złotego Lwa. W konkursie znalazły się zarówno nazwiska należące do kanonu współczesnego kina, jak Werner Herzog, Nanni Moretti, Hirokazu Koreeda, czy Shinya Tsukamoto, jak i przedstawiciele młodszego pokolenia, m.in. Lance Oppenheim, Rachel Szor i Yuval Abraham. Nie zabrakło również autorów dobrze znanych z poprzednich edycji festiwalu: Cédrica Kahna, Floriana Zellera czy Paola Strippoliego. W stawce znalazły się także produkcje, które już przed premierą są wymieniane w kontekście przyszłorocznych Oscarów, m.in. Wild Horse Nine Martina McDonagha, Possible Love Lee Chang-donga czy otwierający festiwal Ink Danny’ego Boyle’a.

RITORNO A BUENOS AIRES / BACK TO BUENOS AIRES 🇮🇹🇧🇷

reżyseria: Marco Bechis

obsada: Adriano Giannini, Ana Celentano, Verónica Gerez i inni

Marco Bechis jest obecny na scenie europejskiego kina już od dobrych kilku dekad. Mimo to jego nazwisko nigdy na dobre nie zapisało się w jego annałach. Regularnie gości na festiwalach, ale nie zdobywa po nich większego rozgłosu. Syn Włocha i Chilijki zarówno dzieciństwo, jak i edukację dzielił między kontynentami. Doświadczeniem, które mocno naznaczyło całe jego życie – a także tegoroczny projekt – było porwanie i osadzenie w tajnym więzieniu przez argentyńską policję, gdy miał zaledwie 22 lata. Po czterech miesiącach wyszedł na wolność i przeniósł się do Mediolanu, gdzie uczęszczał też do szkoły filmowej.

W 1982 roku stworzył wideoinstalację poświęconą obozowi koncentracyjnemu z czasów argentyńskiej dyktatury wojskowej. Siedemnaście lat później rozwinął ten temat w pełnometrażową fabułę – do dziś swój najgłośniejszy film, Garaż Olimp, premierowo pokazany w canneńskiej sekcji Un Certain Regard. Debiutanckie Alambrado (1991) trafiło do Locarno, a później Bechis poświęcił jeden ze swoich scenariuszy wojnie w Bośni. W Figli/Hijos (2001) opowiedział z kolei o losach zaginionych dzieci, nielegalnie adoptowanych przez rodziny byłych argentyńskich wojskowych. Pomimo wieloletniej obecności w branży największym rozgłosem wciąż cieszy się przede wszystkim we Włoszech, choć jego filmy pokazywano również w Sundance czy Hawanie.

Tegoroczna rywalizacja o Złotego Lwa będzie dla Bechisa dopiero drugą w karierze – po Birdwatchers sprzed 18 lat. Ritorno a Buenos Aires realizuje na podstawie scenariusza napisanego wspólnie z Vijayą Bechis Boll, córką jego wieloletniej współpracowniczki Cateriny Giargii. Reżyser ponownie sięga w nim do własnej biografii: w czasach argentyńskiej dyktatury został porwany i poddany torturom. Podobny los spotyka Mariano Guerrę, bohatera granego przez Adriano Gianniego. W 2008 roku włoski lekarz wraca do Buenos Aires po 33 latach, by zeznawać w procesie oficerów odpowiedzialnych za jego uwięzienie. Gianniemu partnerować będzie Ana Celentano. Projekt tak wyraźnie wpisuje się w dotychczasową twórczość Bechisa, że można spodziewać się filmu utrzymanego w dobrze znanych z jego wcześniejszych dzieł rejestrach.

Julia Palmowska
Julia Palmowska

UN PEU AVANT MINUIT / A BIT BEFORE MIDNIGHT 🇫🇷

reżyseria: Nicolas Pariser

obsada: Melvil Poupaud, Chiara Mastroianni, Anaïs Demoustier i inni

Nicolas Pariser od dekady pozostaje stałym bywalcem najważniejszych europejskich festiwali, choć dotychczas prezentował swoje filmy głównie w sekcjach pobocznych. Jego pierwszy film Le grand jeu (2015), który miał premierę na festiwalu w Locarno, zdobył Nagrodę Louisa Delluca dla najlepszego debiutu. Kolejne filmy – Alicja i mer (2019) i Le Parfum vert (2022) – trafiły do canneńskiego Quinzaine des cinéastes. Un peu avant minuit przynosi mu pierwszy udział w konkursie głównym festiwalu wielkiej trójki.

Bohaterem nowego filmu jest 49-letni Léo, który w momencie rozpadu wieloletniego związku dowiaduje się o śmierci biologicznego ojca, którego nigdy nie poznał. Zanim wyjedzie do Włoch, by zająć się sprawami spadkowymi, zatrzymuje się na kilka dni w Paryżu, próbując uporządkować własne życie. Rozmowy z zaangażowaną politycznie córką oraz spotkania z osobami z przeszłości prowadzą go do pytań o własną tożsamość i relacje, które go ukształtowały.

W głównej roli występuje Melvil Poupaud, a partnerują mu Chiara Mastroianni, Golshifteh Farahani i Anaïs Demoustier, ponownie współpracująca z Pariserem po Alicji i merze. Un peu avant minuit zapowiada się na kameralny dramat o rodzinnych relacjach, pamięci i kryzysie wieku średniego. To tematy dobrze znane z wcześniejszych filmów reżysera, który chętnie zestawia bohaterów różnych pokoleń, konfrontuje ich światopoglądy i umieszcza osobiste rozterki na tle współczesnych debat politycznych oraz społecznych.

Maks Reiter
Maks Reiter

کمی نور / A BIT OF LIGHT 🇮🇷🇹🇷

reżyseria: Ali Asgari

obsada: Misagh Zareh, Sadaf Asgari, Forouzan Jamshidnejad i inni

Asgari nie jest jeszcze tak rozpoznawalnym nazwiskiem jak Panahi czy Farhadi, mimo że na festiwalach „wielkiej trójki” gościł już ponad dekadę temu i od dawna cieszy się estymą wśród entuzjastów kina irańskiego. Wykształcony we Włoszech Teherańczyk w swoich wczesnych krótkich metrażach (Ponad dwie godziny, Cisza) pochylał się nad krzywdzącymi normami i tabu kulturowymi w Islamskiej Republice z perspektywy młodych ludzi czy barierami komunikacyjnymi napotykanymi przez uchodźców na obczyźnie. Fabularne punkty wyjścia z tamtych obrazów rozwijał potem w dłuższych formach (Zniknięcie, Do jutra), zachowując wierność paradokumentalnej poetyce realizmu społecznego. Choć po canneńskiej premierze (sekcja Un Certain Regard) Ziemskich wersetów władze w Iranie przywitały reżysera konfiskatą paszportu i zakazem pracy w kraju, w kolejnym, realizowanym już w Europie filmie Komedie Elahi rozwijał swoją nową strategię twórczą – dalej wymierzoną w opresyjny system, ale tym razem kierującą w niego ostrze satyry zamiast neorealistycznych samograjów.

Pokazywany w tym roku na Lido obraz Kami Nour („Odrobina światła”) opowiada o losach irańskiego lekarza, który po trafieniu do aresztu i utracie możliwości wykonywania zawodu rozważa odebranie sobie życia, ale odnajduje wsparcie i nadzieję na przyszłość u bliskich. Przypominająca zarysem fabularnym caprowskie To wspaniałe życie koprodukcja międzynarodowa, nakręcona w Iranie na krótko przed początkiem wojny, wydaje się kontynuacją artystycznej wendety wobec władz, być może z wątkiem quasi-autobiograficznym. Reżyser w wypowiedziach podkreśla jednak optymistyczny wydźwięk historii: potencjał przejścia ze stanu rozpaczy do poczucia więzi z życiem oraz wartość małych gestów miłości i życzliwości, co wskazywałoby na odejście od bardziej szyderczego tonu obecnego w kilku poprzednich filmach Asgariego.

Dawid Smyk
Dawid Smyk

BUCKING FASTARD 🇮🇪🇺🇸

reżyseria: Werner Herzog

obsada: Kate Mara, Rooney Mara, Orlando Bloom, Domhnall Gleeson

dystrybucja: M2 Films

Werner Herzog przyjeżdża do Wenecji z nowym filmem jako zeszłoroczny laureat Złotego Lwa za całokształt twórczości. W toku trwającej pół wieku i obejmującej ponad 70 tytułów kariery Bawarczyk nie był regularnym gościem festiwalowych konkursów głównych: w Cannes pokazywał ledwie cztery filmy (1975 – Zagadka Kaspara Hausera, nagrodzona m.in. przez FIPRESCI; 1979 – Woyzeck; 1982 – Fitzcarraldo, nagroda za reżyserię; 1984 – Tam, gdzie śnią zielone mrówki), na rodzimym Berlinale gościł trzykrotnie (w 1968 z debiutanckimi, wyróżnionymi wówczas w konkursie Znakami życia; w 1979 z Nosferatu wampirem oraz po latach w 2015 z Królową pustyni), do Wenecji zaś po raz pierwszy zawitał dopiero z Krzykiem kamienia (1991), powracając jeszcze w roku 2009, kiedy o Złotego Lwa walczyły dwa jego filmy: Synu, synu, cóżeś ty uczynił? i Zły porucznik. W ostatnich dekadach reżyser koncentruje się głównie na – niestety rzadziej prezentowanej w najbardziej prestiżowych konkursach – twórczości dokumentalnej. Bucking Fastard to jego pierwszy film fabularny od siedmiu lat.

Produkcja opowiada o identycznych bliźniaczkach Jean i Joan Holbrooke, granych przez siostry Kate i Rooney Mara w ich pierwszym wspólnym projekcie. Postacie oparte są na Grecie i Fredzie Chaplin z Yorku, które ubierały się tak samo i mówiły jednocześnie, a znane stały się w latach 80. przy okazji wytoczonego im procesu o nękanie kierowcy ciężarówki, Kena Ivesona. W filmie Herzoga można spodziewać się wątku sądowego, a także romantycznego trójkąta między siostrami Holbrooke a Garethem Maloney, fikcjonalizowaną wersją Ivesona w interpretacji Orlando Blooma. Gwiazdorską obsadę dopełnia Domhnall Gleeson w roli opiekującego się siostrami pracownika socjalnego, Timothy’ego. Opisy sugerują, że oprócz wątku procesu i medialnej nagonki film będzie przedstawiał także wspólne sny bohaterek oraz próbę wykopania tunelu pod łańcuchem górskim w poszukiwaniu krainy prawdziwej miłości. Czy brzmi to banalnie? Trochę tak. Ale też mocno herzogowsko.

Trudno ocenić szanse Bucking Fastard na znalezienie się wśród nagrodzonych tytułów. Fabularne filmy Herzoga od kilku dekad nie prezentują wysokiego poziomu jego wczesnej twórczości, nie dorównując też wciąż co najmniej solidnym produkcjom dokumentalnym. Jeśli nowe dzieło nie okaże się spektakularnym powrotem do wielkiej formy, to ewentualny Złoty Lew byłby raczej drugą nagrodą za całokształt dla nie dość dopieszczonego laurami wybitnego twórcy – scenariusz o tyle niewykluczony, że podobnie postąpili weneccy jurorzy podczas dwóch poprzednich edycji Biennale. Jednak za najbardziej prawdopodobne uznałbym przyznanie Pucharu Volpiego jednej lub obu z sióstr Mara – umożliwienie aktorkom walki o nagrody miało być zresztą główną przyczyną wycofania Bucking Fastard z festiwalu w Cannes, gdzie film nie został włączony do konkursu głównego.

Jędrzej Sławnikowski
Jędrzej Sławnikowski

BUNKER 🇫🇷🇪🇸

reżyseria: Florian Zeller

obsada: Penélope Cruz, Javier Bardem, Stephen Graham, Paul Dano, Patrick Schwarzenegger

dystrybucja: Kino Świat

Gdy Florian Zeller miał piętnaście lat, poważny atak astmy wprowadził go w śpiączkę. Po wybudzeniu wychowywany przez babcię syn tarocistki i pracującego za granicą inżyniera musiał ograniczyć aktywność fizyczną, przez co zdecydował się na pełne poświęcenie literaturze. To szybko przyniosło owoce – już w wieku 22 lat wydał swoją debiutancką powieść, a dwa lata później, za trzecią (!) książkę, został obsypany laurami, w tym prestiżową Prix Interallié oraz nominacją do Nagrody Goncourtów. Proza miała go jednak frustrować i przygniatać, co skłoniło pisarza do zmiany formy i przeniesienia się do świata teatru. Nieco ponad dekadę później krytycy nazywali go „najbardziej ekscytującym dramaturgiem naszych czasów”. 

Fundamentem jego sukcesu na nowym polu był kulturowy triumf Ojca – kameralnej opowieści o demencji, która podbiła paryskie sceny, a następnie West End. Sztuka dołożyła do gabloty Zellera m.in. Nagrodę Moliera dla francuskiej sztuki roku czy nominację do Tony, a „The Times” nazwał ją „jedną z najwspanialszych sztuk XXI wieku”. Jego sława w świecie teatru rosła wraz z londyńskimi i nowojorskimi premierami Prawdy, The Height of the Storm, Matki oraz Syna, z których każda stawała się fenomenem swojego sezonu, kolekcjonowała pełne zachwytu recenzje oraz wprowadzała autora na kolejne salony. Pozostając w związku z najlepszą przyjaciółką Carli Bruni oraz w bliskiej przyjaźni z Milanem Kunderą, Zeller stawał się celebrytą świata teatru. 

Nic dziwnego, że przyszedł czas na kolejny krok do przodu – tym razem na ekrany kinowe. Ojciec, adaptacja jego własnej przełomowej sztuki, którą samodzielnie wyreżyserował w 2020 roku, najpierw zachwycił Sundance, by potem stać się boxoffice’owym hitem. Film przyniósł mu Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany (oraz łącznie sześć nominacji do tej statuetki), a Anthony’emu Hopkinsowi dał kolejną wielką kreację w bogatej kolekcji. Dużo gorzej wypadło drugie filmowe podejście Zellera. Syn (2022), czyli interpretacja trzeciej części jego rodzinnej trylogii, co prawda przyniósł Hugh Jackmanowi nominację do aktorskiego Złotego Globu, jednak krytycy nie pozostawili na obrazie suchej nitki, a widzowie nie zdecydowali się na zakup biletów. 

Pierwsza klęska w karierze Zellera na kilka lat zahamowała jego dynamiczny do tej pory rozwój twórczy. Bunker będzie pierwszym oryginalnym obrazem Francuza jako reżysera. Zamiast adaptować własną sztukę, tym razem stworzył on scenariusz z myślą o kinie, inspirując się czarną komedią Sąsiad argentyńskiego duetu Mariano Cohn – Gastón Duprat. W tamtym filmie spokojny architekt, mieszkający z rodziną w budynku zaprojektowanym przez samego Le Corbusiera, wchodzi w konflikt z wyglądającym i prowadzącym się jak gangster tytułowym sąsiadem, który postanowił wybić okno dokładnie naprzeciwko jego salonu. Zeller dojrzał w tej lekkiej moralnej historii idealną kanwę dla śmiertelnie poważnego thrillera psychologicznego. 

Dramaturg łączy opowieść o rozpadzie małżeństwa i zachwianym zaufaniu z rozważaniami na temat rozwarstwienia ekonomicznego. Cały projekt miał powstawać z myślą o duecie Penélope Cruz i Javier Bardem, którzy w filmie wcielają się w parę z wieloletnim stażem. Gdy on zgadza się przyjąć zlecenie na stworzenie apokaliptycznego bunkra dla miliardera z branży informatycznej, małżonkowie zostają wplątani w etyczne rozważania i emocjonalny rollercoaster.

Marcin Prymas
Marcin Prymas

COMPANY 🇨🇦🇺🇸

reżyseria: Casey Affleck

obsada: Nick Nolte, Ben Mendelsohn, Adelaide Clemens i inni

Casey Affleck, laureat Oscara za pierwszoplanową rolę w Manchester by the Sea Kennetha Lonergana, należy dziś do najbardziej cenionych amerykańskich aktorów swojego pokolenia. Zaczynał u Gusa Van Santa w Za wszelką cenę, Buntowniku z wyboru i Gerry, a szerokie uznanie przyniosła mu rola Roberta Forda w Zabójstwie Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda, za którą otrzymał nominację do Oscara. Jako reżyser zadebiutował I’m Still z Joaquinem Phoenixem, hybrydą dokumentu, fikcji i performansu, a następnie nakręcił Światło mojego życia, historię ojca chroniącego córkę w postapokaliptycznej rzeczywistości. Naszykowane na Wenecję Company jest jego trzecim pełnometrażowym filmem reżyserskim. Affleck od lat pozostaje jednak postacią budzącą również kontrowersje. W 2010 roku dwie kobiety pracujące przy I’m Still. Jestem, jaki jestem pozwały go, zarzucając mu molestowanie seksualne i niewłaściwe zachowanie na planie. Sprawy zakończyły się ugodami pozasądowymi, a po latach Affleck przyznał, że jako producent dopuścił do powstania nieprofesjonalnej atmosfery i przeprosił za swoje zachowanie.

Company rozpoczyna się zimową nocą w 1975 roku, gdy tajemnicza Evelyn pojawia się bez zaproszenia na świątecznym spotkaniu i opowiada historię Toma, starzejącego się pustelnika, który podczas zamieci w Kolorado w 1953 roku ratuje uwięzioną w śniegu aktorkę. Aby przetrwać noc, kobieta przywołuje kolejną opowieść, tym razem o małżeństwie farmerów, które przygarnia zrozpaczonego młodego włóczęgę, podczas gdy na pograniczu dochodzi do serii makabrycznych morderstw. Historie splatają się ze sobą, przechodząc przez kolejne pokolenia, a ich bohaterów łączą żałoba, pragnienie zemsty, przebaczenie i próby odnalezienia odkupienia. Materiały promujące film sugerują wyraźne pokrewieństwo z kinem braci Coen, zwłaszcza ich zamiłowaniem do czarnego humoru, opowieści o winie i przemocy oraz amerykańskiego pejzażu, a także z surowym, melancholijnym westernem w duchu Johna Hillcoata. Affleck deklaruje jednak, że u podstaw filmu znalazło się przede wszystkim pytanie o to, jak pogodzić się z życiem, które faktycznie zostało nam dane. Company ma być opowieścią o bilansie dobra i cierpienia, o pokusie rozliczania własnych krzywd i o momencie, w którym zamiast pytać, dlaczego odziedziczyliśmy dług, zaczynamy zastanawiać się, co sami możemy wnieść do świata. W rolach głównych występują Nick Nolte, Ben Mendelsohn, Adelaide Clemens i Scoot McNairy.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

DAU 🇩🇪🇫🇷🇸🇪

reżyseria: Ilja Chrżanowski

Niezmiennie będę się upierać, że projekt DAU jest największym i najwybitniejszym osiągnięciem w historii kina. Przypomnijmy: „Zdjęcia powstawały przez blisko trzy lata, na terenie wielkości dwóch boisk piłkarskich, a na rezultat prac składa się ponad 700 godzin materiału na taśmie 35 mm, zmontowane później w cztery serie, trzynaście filmów pełnometrażowych, publikację interaktywną i wystawy. Plan funkcjonował dzień w dzień przez blisko trzy lata, a na stałe w sztucznym miasteczku zamieszkało kilkaset osób, wybranych drogą castingu. Uczestnicy przedsięwzięcia otrzymywali wynagrodzenie w rublach radzieckich, które mogli wydać wyłącznie na miejscu, a całość przerodziła w istny eksperyment antropologiczny, znacznie wykraczający poza standardowe rozumienie pracy w studio. […] Jürgen Jürges, wybitny niemiecki operator znany m.in. z  My, dzieci z dworca Zoo (1981), a także współprac z Rainerem Wernerem Fassbinderem czy Michaelem Haneke, czuwał, by cały kompleks został odpowiednio doświetlony, dzięki czemu w każdej chwili można było rozpocząć zdjęcia, bez konieczności rozstawiania dodatkowego sprzętu”. Więcej o dotychczasowych projektach powstałych w ramach DAU przeczytacie TUTAJ.

Słuszne obawy powinien budzić fakt, że w konkursie głównym festiwalu w Wenecji startuje dzieło rosyjskiego reżysera, nawet jeśli na Biennale reprezentuje Francję i Szwecję. Głos zabrały ukraińskie ministerstwa kultury i spraw zagranicznych, zwracając uwagę na udział podmiotów wspierających reżim Putina na różnych etapach produkcji. Ilja Chrżanowski, choć urodził się w Moskwie, jest otwartym przeciwnikiem zarówno samej administracji Kremla, jak i prowadzonych przez nią wojen, a od kilku lat mieszka za granicą. O ironio, wspierając inny zbrodniczy kraj, Izrael. Reżyser oczywiście wzbrania się przed zarzutami Kijowa, bo choć faktycznie, projektowi de facto pomogli oligarchowie rosyjscy i ukraińscy, to praktycznie od zakończenia zdjęć nie dało się już liczyć na ich wsparcie. A przy pracach o tej skali, ostatni klaps jest tak naprawdę dopiero początkiem etapu selekcji materiałów, montażu i postprodukcji. W przypadku projektu DAU, proces ten trwał prawie trzykrotnie dłużej niż sam plan, i tak już wyjątkowo rozciągnięty.

Nic dziwnego zresztą, że moskalska propaganda milczy, zamiast chwalić się wielkim osiągnięciem i sukcesem rodzimego kina. Opus magnum Chrżanowskiego opowiada bowiem o mechanizmach zła i zagląda między jego trybiki, wskazując na cykliczność przemocy oraz reprodukcję faszyzmu. Jak czytamy w opisie weneckiego festiwalu: „DAU śledzi losy genialnego, urodzonego w Grecji fizyka od 1928 roku przez cztery burzliwe dekady w ZSRR. Kierowany idealistycznym pragnieniem odkrycia praw rządzących wszechświatem zostaje wciągnięty w służbę państwu, by pomóc w stworzeniu jednej z najbardziej śmiercionośnych broni w historii. W murach tajnego instytutu badawczego życie toczy się pod dyktando naukowej ambicji, władzy, inwigilacji i przywilejów. W miarę jak jego autonomia zanika, Dau szuka wolności poza małżeństwem w serii romansów, stopniowo zatracając samego siebie i zdolność do kochania”. Chrżanowski dokończył więc wreszcie pomysł, od którego cały ten eksperyment się rozpoczął – biografię jednej z najważniejszych postaci radzieckiej nauki, Lwa Landaua.

Jakie wątki z tych, które pojawiły się w kilkunastu wcześniej wypuszczonych tytułach, jak DAU. Natasza, DAU. Degeneracja czy DAU. Nowy człowiek, powrócą, a które zostaną przycięte? Chrżanowski uwypukli bardziej kwestie uwikłania nauki w politykę, działania totalitarnej machiny czy jednostkowy konflikt profesora? Które z dotychczasowych rozwinięć i zakończenie wybierze? Obyśmy mieli okazję się o tym w Polsce przekonać. Bo choć ruski mir należy tępić i bojkotować, dobrze mieć do tego narzędzia dawane przez sztukę. A pod względem przestrogi przed tyranią, cały projekt DAU nie ma sobie równych.

Michał Konarski
Michał Konarski

THE ECHO CHAMBER 🇮🇹🇧🇪

reżyseria: Andrea Pallaoro

obsada: Luca Marinelli, Alicia Vikander, Susan Sarandon

dystrybucja: Gutek Film

Andrea Pallaoro to stosunkowo młody reżyser (44 lata) pochodzący z Trydentu. Jego filmografia składa się z zaledwie trzech filmów, jednak wszystkie były prezentowane w Wenecji – nie bez sukcesów. Każdy jest portretem kobiety, stąd łączone są niekiedy w nieformalną trylogię. Debiutancki Medeas (2013) był prezentowany w sekcji Orizzonti, gdzie zdobył jedną z pomniejszych nagród, a chwalony był za wyrazisty poetycki styl oraz zdjęcia (nagroda za debiut dla Chayse’a Irvina na Camerimage). Hannah (2017) zawalczyła już o Złotego Lwa i przyniosła Puchar Volpiego za tytułową rolę dla Charlotte Rampling. Wyciszona Monica (2022) z Patricią Clarkson została zakwalifikowana do weneckiego konkursu głównego, a wyjechała znad Lido z nagrodą Arca Cinemagiovani dla najlepszego filmu włoskiego. W 2024 roku tytuł otrzymał również nagrodę środowisk queerowych GLAAD Media za najlepszy film w ograniczonej dystrybucji. 

W The Echo Chamber reżyser po raz pierwszy pracuje na scenariuszu, który nie jest jego autorstwa. Odpowiada za niego sam Bernardo Bertolucci (oraz Ilaria Bernardini i Ludovica Rampoldi). To ostatni scenariusz mistrza, którego już nie zdążył zrealizować. Trudno znaleźć szczegóły fabuły, wszystkie opisy są dosyć enigmatyczne. Opis festiwalowy mówi, że to „historia miłosna, w której granice między obecnością a nieobecnością, troską a zależnością, pożądaniem a kontrolą zacierają się, aż w końcu zanikają. Leo i Anne krążą wokół siebie w niekończącym się cyklu tęsknoty i rozłąki, bliskości i dystansu. Nie potrafią się rozstać ani uwolnić. W pokojach rozbrzmiewa echo głosu Avy, przenosząc na powierzchnię to, co trwa – i to, czego już nie da się dłużej powstrzymać”. Reżyser dodaje, że film „opowiada o śladach, jakie ludzie pozostawiają w sobie nawzajem – wspomnieniach, ranach, pragnieniach, uzależnieniach – oraz o tym, w jaki sposób relacje mogą stać się zarówno schronieniem, jak i pułapką”.

Pomimo tak enigmatycznych opisów projekt przyciągnął gwiazdy: Luca Marinelli, Alicia Vikander oraz Susan Sarandon. Szczególnie cieszy obecność tej ostatniej, zwłaszcza zważywszy na to, że ponoć ostatnio coraz trudniej jest jej otrzymać wartościowe role w USA, ze względu na jej polityczne zaangażowanie propalestyńskie i antyizraelskie. Film jest koprodukcją włosko-belgijską. Za zdjęcia odpowiada znakomity operator Diego García, współpracujący z najciekawszymi obecnie twórcami filmowymi, takimi jak Gabriel Mascaro (Neonowy byk, Boska miłość), Apichatpong Weerasethakul (Cmentarz wspaniałości), Siergiej Łoźnica (Dzień Zwycięstwa), Carlos Reygadas (Nasz czas), Nicolas Winding Refn (Za starzy na śmierć), czy Yórgos Lánthimos (Nimic). Muzykę napisał Clément Ducol (nominacja do Oscara za Emilię Pérez).

Paweł Tesznar (Snoopy)
Paweł Tesznar (Snoopy)

IL FUOCO CHE TI PORTI DENTRO / THE FIRE WITHIN YOU 🇮🇹

reżyseria: Edoardo De Angelis

obsada: Vanessa Scalera, Lino Musella, Elena Radonicich i inni

Wygląda na to, że Włosi postanowili zrobić swoją wersję Cichej nocy Domalewskiego. Nie mamy tu oczywiście do czynienia z remakiem, ale punkt wyjścia historii jest podobny. Gdy na święta Bożego Narodzenia do mediolańskiej rodziny Antonia (Lino Musella) przyjeżdża z Neapolu matka Angela (Vanessa Scalera), wieczerza wigilijna przemienia się w emocjonalne pole bitwy. Antonio odciął się od swoich korzeni, a jego matka to postać bardzo charakterna, nieco staroświecka, a zarazem bardzo ekspresyjna i dążąca do konfrontacji. Kumulujące się od wielu lat nieporozumienia, urazy i resentymenty wybuchają, podsycane zwyczajowymi świątecznymi problemami oraz wizytą niespodziewanego gościa. Postarzona przez charakteryzację Vanessa Scalera (m.in. Zwycięzca Marco Bellocchio) jest ponoć brawurowa w roli neapolitańskiej matki, nadając filmowi tony zarówno dramatyczne, jak i komediowe. Wydaje się, że tłem obserwowanej rodzinnej psychodramy będą różnice kulturowe między północą a południem Półwyspu Apenińskiego.

Film jest adaptacją autobiograficznej książki Antonia Franchiniego, nagrodzonej cenioną we Włoszech nagrodą literacką Elba. Ekranizacji podjął się pochodzący z miasta Partenopy Edoardo De Angelis, zafascynowany – jak mówi – archetypem neapolitańskiej matki. Ten 47-letni twórca zaistniał na festiwalowej scenie w Wenecji w 2016 roku dzięki osadzonemu w Neapolu dramatowi o bliźniaczkach syjamskich Nierozłączne, a następnie otworzył festiwal w 2023 roku źle przyjętym antywojennym eposem Komandor. W tym samym roku wyreżyserował również miniserial Netflixa Zakłamane życie dorosłych, będący adaptacją powieści Eleny Ferrante. Za zdjęcia odpowiada pochodzący z Sarajewa Vladan Radovic, pracujący przez całe życie we Włoszech (m.in. Zdrajca Marco Bellocchio i serial Genialna przyjaciółka).

Paweł Tesznar (Snoopy)
Paweł Tesznar (Snoopy)

UN BON PETIT SOLDAT / GOOD LITTLE SOLDIER 🇫🇷

reżyseria: Stéphane Brizé

obsada: Alba Rohrwacher, Vincent Lindon, David Talbot, Adrien Bobinet, Sharif Andoura

Na wenecki festiwal powraca Stéphane Brizé, zdobywca nagrody FIPRESCI w 2016 roku za kostiumową Historię pewnego życia i wyróżnienia Katolickiej Organizacji Kinematografii i Sztuki Audiowizualnej SIGNIS za film Un autre monde z 2021 roku. Urodzony w 1966 w Rennes, po studiach ukończył staż w trzecim programie telewizyjnym francuskiego nadawcy publicznego. Ukończył kurs teatralny i zaczął reżyserować własne sztuki. Debiutował filmem krótkometrażowym w 1993 roku. Pełnometrażowy debiut reżysera, Le Bleu des villes pokazywany był podczas Directors’ Fortnight w Cannes. Komediodramat o spotkaniu po latach, które prowokuje pytania o teraźniejszość przyniósł artyście sukces artystyczny i frekwencyjny. Wyprodukowany przez Claude’a Leloucha Entre adultes z 2006 roku to kameralne autorskie kino z aktorami niezawodowymi – sześć kobiet, sześciu mężczyzn i współczesne próby nawiązania relacji romantycznej. W nagrodzonym Independent Spirit Award Mademoiselle Chambon z 2009 roku Stéphane Brizé po raz pierwszy spotkał się na planie z Vincentem Lindonem, z którym nakręci „trylogię pracy” – Miara człowieka (2015), Na wojnie (2018) oraz Un autre monde (2021). W filmach tych pochyla się nad problemami kapitalizmu z perspektywy pracowniczej – bezrobociem, grupowymi zwolnieniami, podziałami w ruchu związkowym. Pomiędzy filmami trylogii nakręcił naturalistyczny, wyciszony dramat kostiumowy Historia pewnego życia na podstawie powieści Guy de Maupassanta. Nagrodzony w Wenecji obraz pozostaje jednocześnie pewnym wyłomem w twórczości reżysera oraz jego najciekawszym dziełem.

W tegorocznym konkursie Stéphane Brizé zaprezentuje film Un bon petit soldat, w którym powraca do świata pracy. W roli czterdziestotrzyletniej szefowej HR w dużej korporacji wystąpiła Alba Rohrwacher. Postać, w którą się wciela, jest oddaną swej pracy menedżerką. Kiedy odkrywa przypadek toksycznego zarządzania, staje u kresu wytrzymałości, ujawniając swoją niepewność. Reżyser przyznaje, że miał zamiar ukazać mechanizmy korporacyjnego podporządkowania w zdominowanym przez mężczyzn świecie. Na ekranie partnerować Albie Rohrwacher będzie Vincent Lindon.

Mateusz Marcin Mróz
Mateusz Marcin Mróz

INK 🇺🇸🇬🇧 (film otwarcia)

reżyseria: Danny Boyle

obsada: Jack O’Connell, Guy Pearce, Claire Foy

dystrybucja: Kino Świat

Festiwale filmowe, jak w zasadzie każda gałąź życia związana z pieniędzmi i wpływami, nie mogą być rozpatrywane z pominięciem polityki. I właśnie jako manifest polityki Wenecji należy rozumieć tegoroczny wybór filmu otwarcia. Mamy bowiem do czynienia z dziełem bodaj najbardziej komercyjnego reżysera w całym konkursie, produkowanym przez Netflixa (na którym, po krótkim okresie kinowej wyłączności, film będzie dostępny już w styczniu), a w dodatku opowiadającym o życiu magnata branży medialnej Ruperta Murdocha, właściciela m.in. gazet: „The Sun”, „The Times”, telewizji „Fox” i „Sky”, wytwórni „21st Century Fox”, a dawniej również platformy „MySpace”.

Oczywiście samo podjęcie tematu życiorysu miliardera nie oznacza jeszcze bezrefleksyjnej laurki. Z drugiej strony trudno oczekiwać, by Boyle miał interes w krytykowaniu czy dyskredytowaniu człowieka, w którego rękach znajduje się jedno z największych studiów filmowych, odpowiedzialne za wiele produkcji brytyjskiego reżysera, w tym za jego największy, przynajmniej pod względem prestiżowych statuetek, sukces, nagrodzonego Oscarem Slumdoga. Co ciekawe, mimo posiadania w swojej prywatnej gablocie wspomnianej nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, a także statuetek Złotych Globów i BAFTA, twórca Trainspottingu ma zaskakująco niewielkie doświadczenie z najważniejszymi festiwalami w Europie. W tym roku zadebiutuje w weneckim konkursie, a do tej pory jego film rywalizował w najważniejszej sekcji jednej z europejskich imprez o podobnym prestiżu tylko raz. Była to Niebiańska plaża, prezentowana w Berlinie 26 lat temu.

Pochodzący z Manchesteru reżyser dał się poznać jako twórca nieustannie poszukujący nowych stylów i inspiracji, unikający zamykania się w jednym nurcie czy gatunku filmowym. Ink zdaje się być kolejnym tego dowodem. Po wesołej, wypełnionej absurdem muzycznej komedii Yesterday i nieco kampowym, pełnym akcji horrorze 28 lat później przyjdzie więc pora na film biograficzny. Z gatunkiem tym Boyle miał już do czynienia 11 lat temu, kiedy pokazał światu dramat Steve Jobs z błyskotliwym scenariuszem Aarona Sorkina. Szanse na udane kino z pewnością więc są, ale nie dopatrywałbym się w najnowszym obrazie Boyle’a faworyta do nagród przyznawanych przez Jury, być może poza kategorią aktora pierwszoplanowego. Historia niejednokrotnie pokazała, że biografie potrafią pozwolić zabłysnąć odtwórcy głównej roli, a Guy Pearce ma wystarczająco dobry warsztat, by zrobić z tego użytek.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

SUCCEDERÀ QUESTA NOTTE / IT WILL HAPPEN TONIGHT
🇮🇹🇫🇷🇪🇸

reżyseria: Nanni Moretti

obsada: Louis Garrel, Jasmine Trinca, Hippolyte Girardot i inni

Nanni Moretti wraca do konkursu głównego w Wenecji po 45 latach, a jego powrót ma w sobie także wymiar symboliczny. Jego związki z Lido sięgają 1981 roku, kiedy za Złote sny otrzymał Nagrodę Specjalną Jury. W 1989 roku Czerwony lobik, dziś uznawany za ważny obraz włoskiego kina politycznego, został wykluczony z oficjalnej selekcji, co doprowadziło do konfliktu reżysera z festiwalem. Film pokazano ostatecznie w sekcji Tygodnia Krytyki (Settimana Internazionale della Critica). Co prawda Moretti przyjeżdżał na Lido jako członek jury w 1997 roku, a w 2001 roku przewodniczył nawet jury konkursu głównego, lecz jako czynny filmowiec zawita tu po raz pierwszy od lat osiemdziesiątych. Przez kolejne dekady częściej wybierał festiwal w Cannes, gdzie w 2001 roku odniósł swój największy sukces: zdobył Złotą Palmę za Pokój syna. Uznaniem cieszył się także na Berlinale, gdzie w 1986 roku otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia (Nagroda Specjalna Jury) za Idźcie, ofiara spełniona.

Najnowszy projekt włoskiego reżysera, Succederà questa notte, to adaptacja prozy izraelskiego pisarza Eshkola Nevo, której akcja koncentruje się na emocjonalnych losach czworga mieszkańców tego samego budynku. W obsadzie znaleźli się Louis Garrel, Jasmine Trinca, Angela Finocchiaro i Hippolyte Girardot. Jak mówi Moretti, ujęła go przede wszystkim precyzja, z jaką Nevo opisuje relacje i stojące za nimi emocje, miłość, spotkania i rozstania, ale także więzi między rodzicami a dorosłymi dziećmi, które towarzyszą nam przez całe życie. Wraz ze scenarzystkami Federicą Pontremoli i Valią Santellą wybrał historie, które najbardziej go poruszyły, a następnie połączył je w jedną opowieść. W centrum filmu znajduje się historia miłosna dwojga ludzi, którzy wciąż spotykają się w niewłaściwym momencie i próbują wierzyć, że życie da im jeszcze jedną szansę. Moretti interesuje się tu czasem, utraconymi możliwościami i odwagą potrzebną, by wreszcie powiedzieć na głos o swoich uczuciach. Film, który wcześniej typowano do konkursu w Cannes, zapowiada się jako kolejna charakterystyczna dla Morettiego mieszanka prywatnych historii i szerszego społeczno-politycznego kontekstu. Jego obecność w Wenecji może być również źródłem kontrowersji ze względu na tematykę filmu i jego izraelski kontekst, festiwal spodziewa się protestów.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

ルックバック / LOOK BACK 🇯🇵

reżyseria: Hirokazu Koreeda

obsada: Natsuki Deguchi, Aju Makita, Furi Nanase i inni

dystrybucja: Aurora Films

Koreeda wraca na Lido po siedmiu latach i po raz czwarty bierze udział w konkursie głównym, po debiutanckim Maborosi, które wyjechało z Wenecji w 1995 roku ze Złotą Osellą oraz po The Third Murder (2017) i Prawdzie (2019). W tym roku zdążył już w maju pokazać w Cannes Chłopca z pudełka – historię małżeństwa przyjmującego od korporacji syntetyczną kopię ich zmarłego syna – i zebrał prawdopodobnie najchłodniejsze recenzje w karierze, z zarzutami, że o sztucznej inteligencji nie ma nic interesującego do powiedzenia. Człowiek, który w Dziecięcym świecie potrafił rozjechać widza emocjonalnie, trzymając kamerę na sadzonkach wetkniętych do kubków po zupce chińskiej, przegrał z robotem. Ten tytuł przywołuje zresztą sam reżyser, kiedy tłumaczy dlaczego wziął się za adaptację mangi.

Autor komiksowego pierwowzoru Look Back, znany przede wszystkim z Chainsaw Mana, Tatsuki Fujimoto skwitował sprawę zdaniem, które brzmi jak abdykacja: skoro film robi Koreeda, mangaka nie ma już nic do dodania, a po prostu czeka. Oryginał zamyka Fujino i Kyomoto – dwie dziewczyny rysujące mangę – w prowincjonalnej dziurze. Opowieść o przyjaźni, izolacji, talencie, zazdrości i okrucieństwie opublikowano na stu czterdziestu paru stronach 18 lipca 2021 roku, dokładnie w drugą rocznicę podpalenia studia Kyoto Animation. Kiyotaka Oshiyama przeniósł to na ekran w 2024, w formie godzinnego anime (nominowanego przez nas do Złotego Konika). Koreeda dostaje blisko drugie tyle czasu ekranowego i tu rodzi się pytanie: gdzie dokładnie mistrz przeciągania kadru zamierza dołożyć własnej treści? Główne role grają Natsuki Deguchi i Aju Makita, obie znane z jego netfliksowego serialu Makanai: w kuchni domu maiko.

Największe ryzyko widzę tam, gdzie Koreeda jest najmocniejszy. Fujimoto zbudował finał na okrucieństwie montażu, a Koreeda kocha pocieszać. Jeśli zmiękczy kluczowe cięcie, dostaniemy ładny i nijaki obrazek o przyjaźni i rysowaniu. Jeśli je zostawi, być może film okaże się jego najlepszym dziełem od czasu Złodziejaszków. Nigdy nie należałem do sekty reżysera, ale Look Back to manga, po której musiałem natychmiast rozchodzić napięcie.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny

ネルソンさん、あなたは人を殺しましたか?/
MR. NELSON, DID YOU KILL PEOPLE? 🇯🇵🇺🇸🇹🇭🇻🇳

reżyseria: Shinya Tsukamoto

obsada: Rodney Hicks, Geoffrey Rush, Tatyana Ali i inni

Tytuł Mr. Nelson, Did You Kill People? jest cytatem autorstwa dziecka. Czarnoskóry Allen Nelson zaciągnął się do piechoty morskiej, mając osiemnaście lat, bo w Nowym Jorku czekała go tylko bieda i rasizm, a w marines dostał przynajmniej mundur. Przeszedł szkolenie w bazie Camp Hansen na Okinawie i trafił na front w Wietnamie w 1966 roku przekonany, że zostanie bohaterem, jakich naoglądał się w kinie. Wrócił z jeszcze wtedy nienazwanym PTSD w wieku dwudziestu trzech lat, stracił rodzinę i wylądował na ulicy, a jedynym ogniwem łączącym go ze światem był psychiatra ze szpitala dla weteranów. Lata później stanął przed klasą japońskich uczniów, żeby ogólnikowo opowiedzieć o konflikcie. Wtedy wstała mała dziewczynka i zapytała: panie Nelson, czy pan zabijał ludzi? 

Shinya Tsukamoto natknął się na jego książkę, zbierając materiały do Ogni w polu i nazwał ją najbardziej przerażającą literaturą faktu, jaką w życiu czytał. Nadchodzący film zamyka nieoficjalną trylogię wojenną – po wspomnianych Ogniach w polu i Hokage, wyróżnionym nagrodą specjalną NETPAC w sekcji Horyzonty. Reżyser Tetsuo: Człowieka z żelaza po raz kolejny sam pisze, odpowiada za zdjęcia i montuje. Jednak nigdy dotąd nie opowiadał o Ameryce. Japoński urząd ratingowy Eirin przypisał filmowi kategorię PG12, co w kontekście człowieka, który bezlitośnie zszył ludzką tkankę z przerdzewiałym metalem brzmi jak żart. Tytułowego Nelsona gra Rodney Hicks znany z broadwayowskiego musicalu Rent, psychiatrę, doktora Danielsa – Geoffrey Rush, a żonę bohatera – Tatyana Ali, która zawsze  będzie kojarzyć mi się z Ashley Banks z Bajera z Bel-Air.

W Mr. Nelson, Did You Kill People? interesuje mnie przede wszystkim kierunek spojrzenia. Tsukamoto filmował już sprawców, ale zawsze takich, którym odjęło mowę. Nelson mówi, jest uczestnikiem pacyfikacji wiosek i spowiadał się z tego przez resztę życia w kraju, z którego wysłano go na wojnę. 

Reżyser wraca na Lido regularnie od Bullet Ballet (1998). Węża czerwcowego (2002) doceniono tam Nagrodą Specjalną Jury w sekcji Controcorrente, a Kotoko (2011) wygrało Horyzonty jako pierwszy japoński film w historii tej sekcji. W konkursie głównym z Ogniami w polu (2014) i Mordem (2018) wrócił z pustymi rękami, więc weneckiego lauru proporcjonalnego do swojego statusu Tsukamoto wciąż nie ma. Trzydzieści siedem lat po tym, jak w Tetsuo pokazał ciało zamieniające się w broń, przyjeżdża z filmem o człowieku, który bronią był i próbował z powrotem stać się ciałem.

Grzegorz Narożny
Grzegorz Narożny

NAZA 🇬🇧

reżyseria: Yuval Abraham, Rachel Szor

„Stworzyliśmy ten film z poczucia obowiązku, by jako Izraelczycy wykorzystać naszą pozycję do zbadania mechanizmów stojących za masową śmiercią palestyńskich cywilów – śmiercią, za którą odpowiedzialność ponosi nasz kraj. Pracując nad materiałem przez ostatnie trzy lata, raz po raz zadawaliśmy sobie te same pytania, które stawiało pokolenie naszych dziadków i które powracały przez cały XX wiek: jak to możliwe, że jedna grupa ludzi godzi się na całkowite odczłowieczenie innej? Jak od środka działają tryby takiego systemu?” – pisze w swoim komentarzu do filmu duet reżyserski Yuval Abraham i Rachel Szor. To ich drugi wspólny projekt. Za pierwszy, zrealizowany wspólnie z Palestyńczykami Baselem Adrą i Hamdanem Ballalem, zdobyli Oscara w kategorii najlepszy dokument dla Nie chcemy innej ziemi. 

Składająca się z nocnych ujęć, kręcona na dachach Tel Awiwu NAZA, podobnie jak zresztą debiut, ma być kolejną próbą pożenienia kina z dziennikarstwem śledczym. Tak też zaangażowały się w nią brytyjskie i izraelskie media, takie jak The Guardian (będący też jednym z producentów), „+972 Magazine” i „Local Call”. Swój wkład w powstanie filmu miał też Jonathan Glazer, autor niedawnej Strefy interesów, otwarcie sprzeciwiający się ludobójstwu w Gazie i zbrodniczej polityce państwa Izrael. Mimo szerokiego wsparcia na wyspach i w świecie festiwalowym, wenecka premiera nie była do końca pewna – nie ogłoszono z jakiego powodu, ale projekt Abrahama i Szor dodano do programu pod koniec sierpnia. Tytuł pochodzi od wojskowego akronimu używanego przez izraelskie siły zbrojne na określenie przewidywanej liczby cywilów, którzy mogą zginąć w nalocie w Strefie Gazy.

Michał Konarski
Michał Konarski

15/18 / A PLACE TO HEAL 🇫🇷

reżyseria: Cédric Kahn

obsada: Zoé Monpart, Malou Khebizi, Kenji Peyran i inni

Cédric Kahn jako licealista recenzował filmy w szkolnym radiowęźle. Następnie, podążając za pasją, wylądował na planie nagrodzonego Złotą Palmą Pod słońcem Szatana Maurice’a Pialata, gdzie asystował montażyście Yannowi Dedet. U progu lat 90. stał się gorącym nazwiskiem nad Loarą. Za komedię Trop de bonheur (1994) odebrał Prix Jean Vigo dla młodego twórcy roku. Erotyczny thriller Nuda (1998) według powieści Alberto Moravii po raz pierwszy dał mu szansę na pokazanie się na festiwalu w Wenecji. Przyniósł mu także Prix Louis-Delluc, czyli kinowy odpowiednik legendarnej, literackiej Nagrody Goncourtów. O prestiżu wyróżnienia świadczy fakt, że rok wcześniej odbierał je Alain Resnais (za Znamy tę piosenkę), a rok później Otar Ioseliani (za Żegnaj, stary lądzie). W XXI wieku kolejne swoje obrazy pokazywał na przemian w Wenecji, Cannes i Berlinie, zazwyczaj przechodząc przez te festiwale bez większego echa. Ostatnim z jego filmów była udana prawnicza docudrama Sprawa Goldmana – oparta na listach i transkrypcjach opowieść o procesie słynnego lewicowego działacza Pierre’a Goldmana. W obsadzie pojawili się tam m.in. Arthur Harari i Jerzy Radziwiłowicz.

W 15/18 faceci w garniturach, z politycznymi manifestami na ustach i naładowanymi pistoletami w kieszeniach, zostają zastąpieni przez zbuntowanych nastolatków bez jutra. Kahn w duchu braci Dardenne opowiada o francuskim systemie szpitali psychiatrycznych dla nieletnich. Scenariusz filmu powstał na bazie dziesiątek godzin obserwacji sesji terapeutycznych, warsztatów i zwykłej codzienności na oddziałach zamkniętych. Reżyser w swojej eksplikacji zauważa, że tego typu miejsca pozwalają zatrzeć się różnicom klasowym, a także jak w soczewce obrazują zderzenie młodości i witalności z rezygnacyjną bezsilnością.

Marcin Prymas
Marcin Prymas

MOŻLIWA MIŁOŚĆ / 가능한 사랑 / POSSIBLE LOVE 🇰🇷

reżyseria: Lee Chang-dong

obsada: Jeon Do-yeon, Sul Kyung-gu, Zo In-sung, Cho Yeo-jeong 

dystrybucja: Netflix

Siedemdziesięciodwuletni Lee Chang-dong nie spieszy się. Mimo iż jego kariera trwa już niemal trzy dekady, w tym roku pokaże swój dopiero siódmy pełny metraż. Owa twórcza powolność przynosi jednak znakomite efekty – każdy dotychczasowy tytuł Koreańczyka był sukcesem artystycznym i kolejną składową jego renomy czołowego reżysera tamtejszej kinematografii. Zadebiutował w 1997 roku Zieloną rybą pokazywaną na festiwalu w Salonikach. Dwa lata później zrealizował Miętowy cukierek, jeden z kluczowych filmów ery odrodzenia kina koreańskiego na przełomie wieków, który łączył odważną strukturę narracyjną z tematyczną ambicją – portretem kraju w ciągu dwóch poprzednich dekad. Obraz wyróżniono Nagrodą Specjalną Jury na festiwalu w Karlowych Warach – co ciekawe, trofeum to przyznano ex aequo: drugim laureatem było… Duże zwierzę Jerzego Stuhra. Po raz pierwszy Lee trafił do Wenecji w 2002 roku z Oazą, która wyjechała z Lido w iście triumfalnym stylu, zdobywając Srebrnego Lwa za reżyserię oraz nagrodę FIPRESCI; był to również pierwszy film Koreańczyka, który zgłoszono do wyścigu o nieanglojęzycznego Oscara. W 2007 roku Lee zadebiutował w Cannes za sprawą Sekretnego światła, które zakończyło udział w festiwalu z nagrodą aktorską dla Jeon Do-yeon, stając się później też kolejnym kandydatem do Oscara w karierze reżysera. Film ten otworzył również krótki okres związania się Lee z francuskim festiwalem: w 2010 roku zaprezentował on tam Poezję, która wygrała nagrodę za scenariusz oraz wyróżnienie Jury Ekumenicznego, zaś w 2018 roku – Płomienie, swój jak dotychczas najbardziej znany film; dzieło co prawda zdobyło nagrodę FIPRESCI, jednak nie otrzymało żadnego wyróżnienia od jury konkursu głównego, które wolało kradnących serce Złodziejaszków. Płomienie były największym oscarowym „sukcesem” Lee – jako pierwsze w historii kina koreańskiego dostały się na shortlistę Oscara nieanglojęzycznego. Najnowszy film reżysera, Ga-neung-han Sa-rang (ang. Possible Love), którym wraca on na Lido po dwudziestu czterech latach, został już zgłoszony jako kolejny kandydat.

Najdłuższy w dotychczasowej karierze Lee obraz (164 minuty) prezentuje się niczym autotematyczna wariacja na temat Kto się boi Virginii Woolf? (1966), opowiadając historię dwóch małżeństw: zwolnionego z pracy robotnika oraz twórczyni filmów dokumentalnych. Ich osobne życiorysy spotykają się podczas pracy nad dokumentem, która będzie pretekstem do zderzenia ich losów i ukrytych pragnień. Lee komentuje: „wierzę, że ciągle dążymy ku wolności – pragnienie to samo w sobie może być formą miłości. Chciałem zrobić film o tym pragnieniu, o miłości, którą napotykamy w życiu, o miłości, którą ostatecznie jesteśmy zobowiązani dać”. Opis ten zapowiada odejście od pesymizmu Płomieni w kierunku charakterystycznego dla Lee humanizmu znanego z filmów z pierwszej dekady XXI wieku. Wątek autotematyczny stanowi jednak novum w twórczości Koreańczyka, co tym bardziej wzmaga ciekawość tego projektu – pytanie, czy zainteresuje również jury.

Kacper Słodki
Kacper Słodki

PRIMETIME 🇺🇸

reżyseria: Lance Oppenheim

obsada: Robert Pattinson, Merritt Wever, Skyler Gisondo, Phoebe Bridgers

dystrybucja: M2 Films

W ostatnich tygodniach polski internet obiegło nagranie ECPU, gdzie proszą starszego mężczyznę o zrobienie rękoma „67”, po czym mówią do kamery, że on umie to tylko dlatego, że pisze z małymi dziećmi przez komunikatory internetowe. Śmiem twierdzić, że współcześnie Chris Hansen potrafiłby posunąć się do podobnych scen, gdyby To Catch a Predator dalej istniało. Obejrzenie kilku odcinków to na pewnym poziomie obcowanie z produkcją na poziomie Dr Phila i poniekąd wydaje mi się, że Stany Zjednoczone są jedynym krajem, gdzie taki program mógł kiedykolwiek istnieć. W trakcie jednego odcinka czułem strach, żal, obrzydzenie, śmiech, a to przede wszystkim przez prowadzącego. Hansen nie miał zamiaru nakierowywać na problem pedofilii. Bazował na najgorszych instynktach, publiczne upokorzenie było częścią sprzedawanego produktu, a To Catch a Predator idealnie wyreżyserowanym spektaklem. Kolejne skandale związane z samobójstwami, samosądami, podejrzanymi transakcjami organizacji Perverted-Justice oraz przegrane sprawy sądowe doprowadziły do szybkiego upadku programu, jak i samego Hansena, znanego współcześnie z bycia zadłużonym bankrutem.

Rok temu na Millenium Docs Against Gravity polską premierę miało Predators – dokument Davida Osita o samym programie To Catch a Predator, jak i poniekąd biorący na tapet całą odnogę true crime i ich spektaklizację tragedii dla zasięgów i wyświetleń. Za reżyserem idzie smutna autorefleksja, że choć cudze upokorzenie nie idzie w parze z dziennikarstwem śledczym, tak w dobie kliknięć nie da się uniknąć tworzenia show dla taniej sensacji.

Lance Oppenheim przyjedzie do Wenecji ze swoim debiutem pełnometrażowym. To jednak już doświadczony twórca, mający na koncie dwa dokumenty – jeden o The Villages, osiedlu na Florydzie dla starszych osób, oraz Spermworld, gdzie opowiedział historię dawców spermy, problematycznego procesu oddawania nasienia, nieustandaryzowanego prawodawstwa i pokazał, jak działa czarny rynek skupiony na sprzedaży boskiej substancji. Obydwie produkcje skupiały się na ekscentrycznych postaciach, a współpracując z Davidem Bolenem wykorzystywał światło oraz ciepłe odcienie, tworząc efekty „bożego światła”. Stawiał często na symetryczne kadry pełne kinowego sznytu, rezygnując ze standardowego stylu dokumentalnego oraz odszedł od ujęć z rozmówcami na rzecz dynamicznych montaży z perkusją, które odzwierciedlały napięcie psychiczne. Wiele z tych elementów mogliśmy zobaczyć w interesującym zwiastunie Primetime. Rola Hansena przypadła Robertowi Pattinsonowi. Sama rola może otworzyć aktorowi drogę do Pucharu Volpiego, a co za tym idzie – upragnionej nominacji do Oscara. Mimika, styl poruszania się, gestykulacja, akcent, w gwieździe tegorocznej Dramy czuć Chrisa Hansena. Za styl produkcji odpowiedzialni będą stali współpracownicy Oppenheima – David Bolen za zdjęcia, Ari Balozian za muzykę, a Daniel Garber za montaż.

Szymon Pazera
Szymon Pazera

L’ESTRANEA / THE SPIRAL 🇮🇷

reżyseria: Paolo Strippoli

obsada: Jasmine Trinca, Romana Maggiora Vergano, Adriano Giannini, Valeria Bruni Tedeschi

Festiwal w Wenecji kojarzy się przede wszystkim z kinem autorskim i tym, co uważa się za kino artystyczne. Do tegorocznej edycji konkursu dostały się również filmy gatunkowe – wśród nich L’estranea Paola Strippolego. Trzydziestotrzyletni twórca z Corato ukończył La Sapienza w Rzymie oraz słynne Centro Sperimentale di Cinematografia. Następnie kręcił filmy krótkometrażowe oraz asystował takim reżyserom jak Gianni Amelio i Daniele Luchetti. W roku 2021 debiutował filmem Klasyczny horror zrealizowanym wspólnie z Robertem De Feo dla Netfliksa. Przewrotny film grozy grający gatunkowymi kliszami został dość dobrze przyjęty przez krytykę i publiczność, a „The New York Times” wymienił produkcję jako jeden z pięciu najlepszych współczesnych horrorów dystrybuowanych w streamingu. Piove z 2022 roku to pierwszy samodzielnie nakręcony obraz Strippolego. Horror psychologiczny o niewyjaśnionej zarazie powodującej mordercze skłonności u mieszkańców Rzymu nie zyskał tak szerokiej dystrybucji jak poprzedni obraz reżysera. Podczas zeszłorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji poza konkursem pokazywano film Przeklęty chłopiec. Był również wyświetlany w ramach BFI London Film Festival. Mroczny horror śledzi historię przeniesionego do górskiej wioski nauczyciela, który odkrywa, iż za idylliczną atmosferą oddalonego miejsca kryje się tajemniczy rytuał. 

W najnowszym obrazie, w którym na ekranie zobaczymy m.in. Valerię Bruni Tedeschi, odkryte zostaną rodzinne tajemice. Dokona tego matka, która pojawiając się niespodziewanie na progu domu swej córki, zburzy pozorny spokój i wyjawi charakter dawnej znajomości. Jak wspomina reżyser, narracja rozpięta jest pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Film jest zarówno sagą rodzinną, psychologicznym dreszczowcem i arystotelesowską tragedią prowadzącą do katharsis.

Mateusz Marcin Mróz
Mateusz Marcin Mróz

DZIKI KOŃ DZIEWIĘĆ / WILD HORSE NINE 🇬🇧🇺🇸🇨🇱

reżyseria: Martin McDonagh

obsada: John Malkovich, Sam Rockwell, Steve Buscemi i inni

dystrybucja: Disney

Zanim Martin McDonagh zajął się kinem, miał już na koncie dwie trylogie dramatów osadzonych w rodzimym irlandzkim krajobrazie. Na ekran wszedł z impetem za sprawą krótkometrażowego Sześciostrzałowca (2004), za którego otrzymał Oscara. Podobnie jak jego twórczość teatralna, także filmy McDonagha pozostają mocno zakorzenione w tragikomedii. W pełnym metrażu zadebiutował cztery lata później, prezentując w Sundance świetnie przyjęte Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj (2008). U boku jego ulubionego aktora, Brendana Gleesona, pojawili się Ralph Fiennes oraz Colin Farrell, który od tamtej pory również regularnie występuje w filmach reżysera. Z kolejnym projektem McDonagh zawitał w 2011 roku do Toronto. Bohaterem Siedmiu psychopatów jest scenarzysta zmagający się z napisaniem kolejnego skryptu, a otaczający go ludzie zdecydowanie nie ułatwiają mu zadania. W roli głównej ponownie Farrell. Największym sukcesem okazał się jednak jego trzeci pełnometrażowy film – Trzy billboardy za Ebbing, Missouri (2017). Historia Mildred, która za pomocą tytułowych billboardów próbuje zmusić lokalną policję do zajęcia się sprawą morderstwa córki, przyniosła Oscary Frances McDormand za rolę pierwszoplanową i Samowi Rockwellowi za drugoplanową. Był to również pierwszy film McDonagha walczący o Złotego Lwa. Kilka lat później reżyser ponownie pojawił się na Lido z Duchami Inisherin, które także spotkały się z dużym uznaniem widowni.

Dziki Koń Dziewięć bez wątpienia zapowiada się równie intrygująco jak poprzednie filmy reżysera. Tym razem McDonagh umiejscawia akcję w Chile w 1973 roku, gdy nad krajem zbiera się widmo zamachu stanu. Szef biura CIA, grany przez Steve’a Buscemiego, przenosi agentów Chrisa i Lee – odpowiednio Johna Malkovicha i Sama Rockwella – z Santiago na Wyspę Wielkanocną. Na miejscu zaczynają piętrzyć się wspomnienia z przeszłości, teorie spiskowe oraz wywrotowy potencjał nowo zawartych przyjaźni. McDonagh po raz kolejny kompletuje obsadę, która zachęca do seansu już samą konfiguracją nazwisk. Poza wymienionymi aktorami w filmie pojawią się również Tom Waits i Parker Posey. Za pozostałe elementy produkcji odpowiadają stali współpracownicy Irlandczyka: muzykę ponownie stworzył Carter Burwell, zdjęcia Ben Davis, a montażem zajął się Mikkel E. G. Nielsen. Można więc spodziewać się solidnej czarnej komedii z dużą dawką aktorstwa z najwyższej półki.

Julia Palmowska
Julia Palmowska

KVINDE, UKENDT / WOMAN UNKNOWN 🇩🇰🇸🇪🇱🇻

reżyseria: May el-Toukhy

obsada: Mathilde Arcel, Carsten Bjørnlund, Thorbjørn Hedegaard i inni

Dla 49-letniej duńskiej reżyserki egipskiego pochodzenia tegoroczny festiwal z pewnością będzie szczególnym przeżyciem. W swojej stosunkowo krótkiej karierze nie miała jeszcze okazji prezentować filmu w konkursie głównym imprezy tej rangi. May el-Toukhy debiutowała w 2015 roku obrazem Lang historie kort, który nie przyniósł jej jeszcze szerokiej rozpoznawalności ani uznania, ale został doceniony przez Duńską Akademię Filmową. Produkcja otrzymała pięć nominacji do Nagród Robert, zdobywając ostatecznie jedną statuetkę za najlepszą drugoplanową rolę żeńską. Kolejnym dziełem reżyserki była Królowa kier, kontrowersyjna, pełna niejednoznacznych emocji opowieść o romansie macochy z pasierbem. Film spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem zarówno w kraju, gdzie zdobył dziewięć Nagród Robert z trzynastu nominacji, jak i za granicą, otrzymując m.in. nominację do Europejskiej Nagrody Filmowej oraz nagrodę publiczności na Sundance. Zaledwie cztery lata po premierze obraz doczekał się francuskojęzycznego remake’u, Ostatnie lato w reżyserii Catherine Breillat, który trafił do konkursu głównego festiwalu w Cannes.

Po festiwalowych opisach Kvinde ukendt możemy wnioskować, że reżyserka nie odejdzie daleko od tematyki i stylu swojego najbardziej nagradzanego dzieła. Film prezentowany w ramach tegorocznego konkursu ma bowiem opowiadać historię Marie, służącej szykującej się do ślubu ze swoim bogatym pracodawcą, która ukrywa historię dawnego romansu z niemieckim żołnierzem. Ponownie zostaniemy więc wciągnięci w świat niejednoznacznych dylematów moralnych, tajemnic i niedopowiedzeń. Intuicja podpowiada mi, że film ten ma spore szanse spodobać się widowni, ale nie będzie faworytem do najważniejszych nagród. O tym będziemy jednak wiedzieć znacznie więcej już po festiwalowej premierze i pierwszych recenzjach.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż