Nieświeży oddech – recenzja filmu „Theo i jego metamorfozy” – Nowe Horyzonty

Nieświeży oddech – recenzja filmu „Theo i jego metamorfozy” – Nowe Horyzonty

Powrót kontrowersyjnego francuskiego reżysera do zestawienia konkursowego Nowych Horyzontów był wyczekiwany przez garstkę widzów, którym etyczna debata nie przysłoniła oczu na formalne piękno, operatorską wyobraźnię i wrażliwość na dylematy klasowe, jakie przyczyniły się do artystycznego sukcesu debiutanckiego Oddechu, nagrodzonego w Wenecji za osiągnięcia w plastycznym kreowaniu magicznego środowiska. Po osiemnastu latach Damien Odoul wraca na łono natury, by kolejny raz podkreślić problemy nowoczesnej mentalności i kultury, a na jego tle przedstawić rytuał – tytułową metamorfozę, którą przechodzi dorosły mężczyzna z syndromem Downa.

Szukając jedności ze światem, który wcześniej skazał go na alienację, Theo (Théo Kermel) puszcza wodze fantazji i wprowadza się w stan autohipnozy, by doświadczyć kolejnych lekcji przetrwania w dziczy – tej dosłownej, otaczającej japońską chatę w środku lasu, a także tej symbolicznej, gdzie brakuje miejsca na seksualną wolność, szczerość uczuć, metafizyczne ekstazy i komunikację z przyrodą. Obserwując poszukiwanie tożsamości pod okiem starszego opiekuna w funkcjonującej poza globalnym obiegiem informacji enklawie, w połączeniu z licznymi odniesieniami do azjatyckiej ikonografii, topografią diegezy i motywem reinkarnacji, trudno nie pokusić się o porównanie z Wiosną, latem, jesienią, zimą… i wiosną, której tematem także była buddyjska podróż w stronę harmonii z naturą.

Sfera imaginacji o dwuznacznym statusie ontycznym, podkreślonym przez krótkie elipsy montażowe lub co rusz znikające i pojawiające się osoby, jawi się często równie brutalnie co brutalny jest logos królestwa zwierząt, którym ponownie Odoul nie daje na planie wytchnienia. Runda jiu-jitsu z królikiem, palenie myszy polnych, polowanie na sarny – to kilka z obrazów, jakie mogą odstraszyć wyczulonego odbiorcę. Nie ten aspekt, ani nie wszechobecna nagość i paradujący przez połowę metrażu z penisem na wierzchu ojciec i syn z zespołem Downa są głównym problemem Theo i jego metamorfoz – skądinąd filmu poruszającego interesujące zagadnienia filozoficzne i traktującego niepełnosprawnego bohatera jako pełnoprawnego narratora oraz filtr optyczny, przez który pokazywana jest rzeczywistość.

Nużąca i odbierająca moc wizualnej gimnastyce – i tak związanej przez realistyczną konwencję fotografii – jest dobiegająca z offu autorefleksyjna opowieść snuta przez niewiarygodnego bohatera. To niewątpliwie zawód po intrygującej sekwencji otwierającej, w której na pierwszy plan wyłania się umiejętność reżysera w operowaniu dźwiękiem i efektami bocznymi, przekształcającymi ciemny świat jaskini w przestrzeń klaustrofobiczną, ewokującą raczej wnętrze układu pokarmowego morskiego stwora niż skalistą pułapkę. Rodząca się wewnątrz subiektywizacja, zapowiadana pierwszoosobowymi ujęciami, niestety przyjmuje formę audialnego dziennika z podróży w głąb siebie i z dala od stechnicyzowanego świata, nie dostrzegającego zagrożenia w kreowaniu bytów na własne podobieństwo. Może na to chciał zwrócić uwagę Francuz, romantyzując nieco wrodzone wady genetyczne swego bohatera w kontekście szerszego spojrzenia na stan ludzkości i komunikacyjne bariery, które systematycznie burzy Theo, posługując się podobnie brzmiącymi słowami o odmiennym znaczeniu. Najistotniejszy jest fakt, że nie uczynił z nich przedmiotu dramaturgicznej emfazy i pretekstu do emocjonalnego szantażu, który przychodzi na myśl o dziełach portretujących niepełnosprawności.

Chociaż wybrany sposób narracji pozwala na wtłoczenie w treść utworu kilka zabawnych żartów – nierzadko autobiograficznych i odwołujących do relacji reżysera z pewnymi grupami społecznymi – trudno powiedzieć, że działa na korzyść nie tylko dynamiki układu bohatera z postaciami rzeczywistymi i wyimaginowanymi mieszkańcami „wieloświatów”, ale również na klarowność ekscentrycznego wywodu, który potrafi przytłoczyć niczym kamienna lawina w zapadającej się nad głową grocie. Odoul zgubił w niej chyba tę naturalną zdolność do subtelnego łączenia sfery magicznej z realną, a misja ratunkowa przyniosła zaledwie chwilowy oddech. Niestety, tym razem nieświeży.

Tomasz Poborca
Tomasz Poborca

Theo i jego metamorfozy

Tytuł oryginalny: Théo et les métamorphoses

Rok: 2021

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Francja

Reżyseria: Damien Odoul

Występują: Theo Kermel, Pierre Meunier i inni

Ocena: 2,5/5