Ciało nie do poznania – recenzja filmu „Teddy” – Splat!FilmFest

Ciało nie do poznania – recenzja filmu „Teddy” – Splat!FilmFest

Po Willy 1er, pokazywanym w Cannes w 2016 roku, jako część programu ACID, bracia Boukhermowie zrealizowali film o nastoletnim wilkołaku z francuskiej prowincji. Teddy znalazł się w selekcji Cannes 2020, a w Polsce możemy go oglądać za sprawą Splat!FilmFest

Produkcja opowiada historię tytułowego Teddiego – chłopaka, który po usłyszeniu niepokojących dźwięków wydobywających się z lasu, naiwnie wyrusza w ich kierunku, wskutek czego zostaje ugryziony przez bliżej niezidentyfikowane zwierzę / bestię. Zawiązanie opowieści wpada w schematy wilkołaczego kina grozy, co również objawia się w jednej z pierwszych scen, w której obserwujemy policję oglądającą miejsce rzezi owiec. Idea obłąkanego zwierzęcia prowadzi do niepokoju w lokalnej społeczności i wzajemnej podejrzliwości. Przytoczony opis brzmi znajomo i przywodzi na myśl wiele produkcji o podobnej tematyce. By nie szukać daleko, wystarczy przypomnieć sobie takie klasyczne projekty jak, Skowyt czy Amerykański wilkołak w Londynie

Boukhermowie znaleźli rozwiązanie za pomocą, którego film jest w stanie wyróżnić się na tle konkurencyjnych produkcji – jest nim przytoczony wcześniej główny bohater Teddy i związana z nim warstwa tematyczna, która łączy coming-of-age story z wilczym kinem grozy. Tylko pozornie jest to opowieść o irytującym, ciągle chodzącym w jednym podkoszulku nastoletnim punku, bo tak naprawdę mamy do czynienia z historią o niepanowaniu nad własnymi emocjami i traceniu chęci do życia. 

Dualność tematyczna jest także zawarta w warstwie formalnej filmu. Sceny zwierzęcych popędów zostały zarezerwowane dla sekwencji nokturnowych, a te związane z prywatnym dramatem dominują za dnia. Gdy powoli zbliżamy się do napisów końcowych to możemy zaobserwować zacieranie się tego podziału, aż do jego całkowitego zaniku. Dni zostają przemianowane na okres rehabilitacji po wydarzeniach, które wymknęły się Teddiemu spod kontroli w nocy. Celem tego zabiegu jest przygotowanie widza na nieuniknioną tragedię, do której film nieśpiesznie zmierza. 

Boukhermowie interesująco podeszli do kwestii adolescencji, która przez aspekt zezwierzęcenia jest jeszcze bardziej wyolbrzymiona, zarówno pod kątem fizycznym, jak i psychicznym. Tytułowa postać zostaje pozbawiona strefy komfortu oraz świadomości własnych czynów, coraz bardziej popadając w obłęd, tracąc znajomość własnych zachowań, a dodatkowo ciało staje się dla niego obce, nie może go poznać. Z resztą jedna z postaci stara się wytłumaczyć protagoniście zachodzące w nim zmiany – „Będziesz miał włosy na plecach, pod pachami, może nawet w nosie […] to normalne”.

Teddy używa mechanizmów dysocjacyjnych, nie dopuszcza do siebie myśli, że może być sprawcą kolejnych przestępstw. Zaprzeczenie jest dla niego próbą utrzymania własnej osobowości w stanie do którego był przyzwyczajony przez dotychczasowe 19 lat życia, bo wszak jest to historia o nastolatku, który nie potrafi dorosnąć. 

Szkoda jedynie, że rozterki miłosne Teddiego nie zostały potraktowane jako punkt kulminacyjny całości. Sytuacja domowa głównego bohatera aż się prosi o odpowiednie opracowanie dramaturgiczne, ponieważ w obecnej formie pełni głównie rolę tła dla całej opowieści a dodanie dramatu rodzinnego do całości obrazu pomogłoby w kreowaniu wiarygodniejszego portretu psychologicznego protagonisty.  

W produkcji Boukhermów przydałyby się także intensywniejsze momenty body horrorowe, ponieważ skuteczniej zazębiłyby formalne i tematyczne zamierzenia twórców. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że filmy o przemianie w bestię bardzo często przykładają się do scen transformacji (nawet jeśli pozostałe elementy filmu są dość umowne). Chociaż zdaję sobie sprawę, że największą przeszkodą stojącą przed reżyserami były kwestie budżetowe. 

Najciekawsze wydarzenia obserwujemy do momentu kulminacyjnego. Perypetie miłosne ciekawie współgrają z narastającym obłędem u Teddiego. Niestety ten aspekt do pewnego poziomu zostaje porzucony w zakończeniu, a reżyserzy skupiają się na sprostaniu oczekiwań fanów gatunku. Szkoda, bo Boukhermowie przez lwią część produkcji starali się wyrwać z objęć klasycznie rozumianego filmu o wilkołakach, a finalnie podjęli decyzje by spełnić żądania oglądających, używając do tego typowych rozwiązań kina gatunkowego.

Mateusz Małecki
Mateusz Małecki
Teddy plakat

Teddy

Rok: 2020

Gatunek: horror, coming of age

Kraj produkcji: Francja

Reżyseria: Ludovic Boukherma, Zoran Boukherma

Występują: Anthony Bajon, Christine Gautier, Ludovic Torrent i inni

Ocena: 3/5