Wszyscy artyści to prostytutki – recenzja filmu „Tak” – Nowe Horyzonty 2025

Kolejny film Nadava Lapida, jak przystało na dzieło ekskamerzysty ślubnego, został zainspirowany przez materiał wideo. Tym razem punktem wyjścia było skandaliczne nagranie z telewizji Kan News, na którym dzieci z izraelskiego osiedla sąsiadującego ze Strefą Gazy śpiewały nową wersję hymnu z wersetami o charakterze genocydalnym. W Tak, pokazywanym, niesłusznie tylko w canneńskim Quinzaine des Cinéastes, autor Policjanta bez żadnych oporów bierze się za bary ze współczesnym Izraelem.

Tuż przed rozpoczęciem tegorocznego festiwalu Nowe Horyzonty, zamiast radości z obchodów jego ćwierćwiecza i tradycyjnego odliczania do pierwszych seansów, wybucha nieprzyjemna i nadal nierozwiązana inba wokół tytularnego partnera imprezy. Sprawę nagłośniła lokalna wrocławska organizacja (Solidarnościówka), a szczegóły opisały ogólnopolskie media (np. Gazeta Wyborcza). Kontrowersje związane z działalnością banku finansującego zarówno święto kina (i kilka innych wydarzeń kulturalnych na terenie całej Polski), jak i przemysł zbrojeniowy w Izraelu, doprowadziły do wycofania się z programu twórców palestyńskich. Tym samym jeden z niewielu głosów w programie w sprawie trwającej od niemal dwóch lat agresji reżimu Netanjahu wobec mieszkańców Strefy Gazy należy do… Izraelczyka. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że film podejmujący temat ludobójstwa na Palestyńczykach wyszedł spod ręki Nadava Lapida, otwarcie krytykującego działania swej ojczyzny. Jak scenariusz tego oskarżenia wobec obecnej syjonistycznej degrengolady przeszedł przez powiązany z władzą Israel Film Fund pozostaje tajemnicą twórcy. Być może użył starego triku z państw, gdzie cenzura ingeruje w treść dzieł kultury: zrealizował zupełnie inny tekst niż przedłożył komisji.

Podobnie jak w poprzednim projekcie, Kolanie Ahed [NASZA RECENZJA], choć jeszcze intensywniej z uwagi na narastającą niezgodę na draństwo zza miedzy, Lapid podejmuje temat artysty uzależnionego od łaski patronów, sponsorów i publiczności. W mrocznych czasach ukręcania karier, tłumienia wolności i promowania wygodnych władzy narracji reżyser Synonimów [NASZA RECENZJA] pyta o sens bycia przyzwoitym. Włożenie kija w nacjonalistyczne mrowisko, nie pozbawia jego filmu pewnej uniwersalnych pytań, z którymi mierzy się sztuka od początku: nacisk władzy kontra zachowanie własnego głosu i godności. Lapid zaczyna wywód tam, gdzie Ostlund kończył swoje, niesłusznie skądinąd, nagradzane filmy – w jego ujęciu upadek moralny elit i zblatowanie ich ze światem kultury opisywany chętnie przez Szweda to dopiero pierwszy krąg piekielny. W Tak izraelski reżyser poszerza te rozważania m.in. o wątek (post)kolonialny, na samym festiwalu pięknie rymujący się z takimi filmami jak Lew o siedmiu głowach Glaubera Rochy czy Odpoczywam tylko w burzy Pedro Pinho.

Filary społeczeństwa, obraz George’a Grosza (wpisanego potem przez III Rzeszę na listę artystów zdegenerowanych), odczytywany jako karykatura elit zaangażowanych w budowę nazistowskiego systemu, tu staje się synekdochą współczesnych izraelskich wyższych sfer. Bohater Lapida imieniem Y (Ariel Bronz) wkracza na salony, trochę jak Jep Gambardella w prologu Wielkiego piękna Sorrentino. W rytm eurodancowego szlagieru Be My Lover zabawia towarzystwo wraz ze swą żoną Yasmine (Efrat Dor), kuszącą starców z politycznej i wojskowej socjety. Napędzany dragami i niespożytą chęcią awansu społecznego taniec prowadzi ich do kolejnych ustępstw, upokorzeń i sprzedawania cząstki duszy dla piekielnej fabryki blichtru. Jednocześnie wydaje się, że tej dwójki, poza pragnieniem kariery i wychowywaniem malutkiego syna, nie łączy zbyt wiele. Lapid unaocznia nam ten fakt w błyskotliwej scenie: para siedzi na kanapie w ciszy, ale zza okna dźwięki miasta zakłócają im spokój. Jedynym rozwiązaniem okazuje się znowu szalony pląs (uchwycony frenetycznymi ruchami kamery) do Aserejé Las Ketchup. W kontrze do tej zasłony dymnej związkowej pustki na playliście czeka Presleyowskie Love Me Tender, ale czy kiedykolwiek będzie czas na ten kawałek?

Oto tutejsi państwo Wiśniewscy – istne jestem jaki jestem z Tel Awiwu. Zamiast Mandaryny tancerka, która kocha obracać się w towarzystwie, nawet za cenę tego, że kokę wciągnie ze spoconych pośladków obrzydliwie bogatych Żydów. Zamiast swojskiego Wiśni – niespełniony pianista i komik na usługach rządowej propagandy. Tym razem nie będzie piosenki dla ŁKS-u i Samooobrony, będzie klaunowanie z żoną na rautach tudzież pisanie nowego hymnu na zlecenie ruskiego oligarchy (Aleksej Sieriebriakow). Jest tu nawet Magda Femme – była protagonisty, obecnie skompromitowana pijarówa pracująca dla sztabu generalnego, która potrafi kłamać o działaniach w Strefie Gazy w aż siedmiu językach!

Wiśnia-Y, aby wreszcie uciec z ciasnego mieszkania koło synagogi, farbuje włosy na blond i skacze na główkę w sam środek wojny informacyjnej. W końcu ojczyzna jest zagrożona, zatem i satyryk z gęsią na ramieniu przyda się na froncie. Zamiast karabinu nasz karierowicz chwyta za klawisze fortepianu – ten nie spadnie nikomu na głowę jak w filmie Dupieux, ale pomoże w mamieniu społeczeństwa, że palestyńskie domy i szpitale niszczące przez izraelskie bomby są tylko bazami terrorystów. 

Lapid ukazuje swego bohatera jako beztroskiego chałturnika, który w wegańskim i tolerancyjnym Tel Awiwie pokazuje synkowi piękno otaczającego świata („dobry żołnierz, dobra hulajnoga”), gdy nagle bańka kłamstw zbudowana dla wygodnego mieszczaństwa pęka. Na smartfonie atakują nagłówki z mediów palestyńskich, niby wszyscy wierzą armii – trudno przecież nie ufać w jej misję po hekatombie dokonanej przez Hamas 7 października 2023 roku. Ale wykreowany przez ekipę Netanjahu Truman Show z dnia na dzień okazuje się jednak Trumna Show. Czy ucieczka z tego wygodnego więzienia jest w ogóle możliwa, czy po prostu trzeba przymknąć oko i dalej żyć pod Żelazną Kopułą kłamstw?

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk

Tak

Tytuł oryginalny:
Ken

Rok: 2025

Kraj produkcji: Izrael, Francja, Cypr, Niemcy

Reżyseria: Nadav Lapid

Występują: Ariel Bronz, Efrat Dor, Aleksej Sieriebriakow i inni

Ocena: 4,5/5

4.5/5