Sto lat w kinie – rocznik 1917

PełnaSala to idealna strona do tego, aby przyjrzeć się bliżej kinu sprzed stu lat - jak wtedy wyglądało, co się działo, czy powstały w 1917 roku dobre filmy? I najważniejsze: co kobiety ubierały na plażę?

Mówimy oczywiście o epoce kina niemego, które na dodatek kręcono w atmosferze Wielkiej Wojny, która za parę lat zyska miano Pierwszej Wojny Światowej. Kamery były duże i nieporęczne, a nowe produkcje kręcono w 17 FPS. Reżyserzy w sporej większości dopiero uczyli się tworzyć pełne metraże, a na ekranie królował slapstic. Kino to w dalszym ciągu rozrywka jarmarczna, tylko gdzieniegdzie przewijał się motyw sztuki wyższej.

Takie przyglądanie się odległym rocznikom ma swoje zalety. Poznaję więcej tytułów, których w innych okolicznościach nigdy bym nie zobaczył i przy okazji poszerzam horyzonty. Za przykład może służyć radykalna zmiana w strojach – kiedy w Coney Island bohaterka przebiera się w strój plażowy, to było to atrakcją dla kamery. I mówimy tu o pokazaniu łydek, bo sam strój jako całość dzisiaj byłby uznany jako pełnowymiarowy, w którym można chodzić po ulicy. Może nawet byłby przesadą. W każdym razie, dzięki temu tytułowi możemy cofnąć się o 100 lat i ujrzeć ówczesnego młodego człowieka, który ekscytuje się na perspektywę zobaczenia kobiety w stroju plażowym, które niewiele odsłaniało tak naprawdę.

1917 rok to debiut ekranowy słynnego komika Bustera Keatona. Jeszcze bez swojego słynnego kamiennego oblicza, ale już we współpracy z człowiekiem imieniem Roscoe „Fatty” Arbuckle. W swoim czasie był jedną z najbardziej rozpoznawalnych figur X Muzy, i to dzięki niemu świat poznał geniusz Keatona. Fatty był typowym klaunem o osobowości dużego dziecka. Obiektem żartów była jego grubość, nieśmiałość oraz niedojrzałość (często też łamał czwartą ścianę, patrząc się w kamerę, do widza, machając mu lub puszczając do niego oko). W „The Rough House” budzi się w płonącym łóżku, co więc z tym robi? Drapie się po głowie i wyrusza do kuchni, gdzie nalewa do filiżanki trochę wody. Płyn wylewa na łóżko, ale ono dalej płonie. Fatty wraca więc do kuchni po kolejną filiżankę wody. Po drodze zahacza o jadalnię, gdzie coś podjada, a skoro zjadł, to musi się napić… Z filiżanki którą trzyma. A łóżko dalej płonie. Uwielbiam ten dowcip!

Roscoe Arbuckle w prawdziwym życiu okazał się jednak personą tragiczną. Stał się pierwszym celebrytą zamieszanym w aferę. To wtedy redakcje gazet odkryły, że tego typu temat można maglować, a ludzie będą dzięki temu częściej kupować wydania ich pism. Z tego powodu posuwali się do wymyślania plotek, podkręcania atmosfery sensacji i zajmowania stanowisk w danej sprawie, opierając się na własnych wymysłach. Arbuckle zamieszany był w gwałt oraz morderstwo aktorki. Chociaż był niewinny, to poprzez pompowanie tego w obiegu publicznym przez media jego kariera była skończona. Aktor ten umarł w świecie filmowym akurat wtedy, gdy kino miało przeżyć swój rozkwit, miało stać się sztuką. Kiedy to królowie slapsticku mieli dostać swoją ostatnią szansę aby zalśnić i przejść do historii na zawsze. Harold Lloyd, Buster Keaton oraz Charlie Chaplin wykorzystali tę szansę. Roscoe Arbuckle w tym czasie był szkalowany przez brukowce za coś, czego nie zrobił, i wszyscy mieli o nim zapomnieć. Koniec tej historii miał jednak być szczęśliwy – ponad dekadę od oficjalnego uniewinnienia Fatty miał wrócić przed i za kamerę. Ożenił się, podpisał kontrakt z wielką wytwórnią… I umarł we śnie na zawał serca, w czerwcu 1933 roku. Miał 46 lat.

Zmieniając temat i przenosząc się do Europy – termin „furturyzm” zapewne obił się wam o uszy? W skrócie, był to ruch artystyczny odrzucający przeszłość, mający na celu wyobrażanie sobie przyszłości. Czyli jak mógł wyglądać rok 2017? Zapewne myśleli, że kobiety nadal będą w kuchni. Ale nie wiedzieliście raczej, że we Włoszech istniał w latach 1916-19 ruch „filmowego futuryzmu”? Sam dowiedziałem się dopiero teraz. Wiele tytułów w ten sposób nie powstało (najsłynniejszy – Thais z 1917), ale ważniejsze są w tym miejscu konsekwencje. Mianowicie, ruch ten był fundamentem niemieckiego ekspresjonizm (Gabinet doktora Caligari) oraz zainspirował takich rosyjskich twórców jak Sergei Eisenstein (Pancernik Potiomkin, Październik), Aleksandr Dovzhenko (Arsenał, Ziemia) i Dżiga Wiertow (Człowiek z kamerą filmową).

Pozostając na terenie dzisiejszej Rosji, w 1917 roku umiera tam Yevgeni Bauer, dzisiaj nazywany największym reżyserem, o którym nikt nie słyszał. Jak na czasy w których tworzył, wykazywał się ogromną wrażliwością i zrozumieniem języka filmu. Prawdopodobnie był pierwszym filmowcem, który umiał w tak wizualny sposób poprowadzić aktorów. Przywiązywał dużą wagę do oświetlenia i tworzył melodramaty o pięknych tytułach, takich jak Po śmierci czy Zmierzch kobiecej duszy. W czasach, kiedy to dopiero co kończyła się era magicznych sztuczek Georgesa Mélièsa opartych na montażu i scenografii, a królowały wygłupy klaunów opartych na wytrzymałości ich pośladków – kino w rękach Bauera było czymś naprawdę wyjątkowym. Był bardziej płodny niż Rainer Werner Fassbinder i tworzył aż do końca (ostatni film kręcił z pozycji wózka inwalidzkiego, bo miał złamaną nogę). Umarł na zapalenie płuc w czerwcu 1917 roku, mając 52 lata. Większość jego produkcji została potem przetopiona na cele wojenne.

Pozostaje mi już tylko zamknąć ten tekst zestawieniem tytułów dla ciekawych. Zamiast tradycyjnego rankingu, przyznam w tym małym plebiscycie tytuł najlepszego melodramatu i najlepszej komedii, posługując się moją subiektywną decyzją. Jeśli więc macie ochotę cofnąć się o sto lat i poznać kino starsze niż wasi dziadkowie, ja polecam wam te tytuły:

NAJLEPSZY MELODRAMAT 1917 ROKU: „Umierający łabędź” (Rosja, reż. Yevgeni Bauer). Opowieść o szalonej miłości, bólu i o roli bólu w sztuce. Na ile sztuka pozbawiona go jest sztuką której pożądamy? Niema tancerka przekłada tragiczne doświadczenia życiowe na porywającą ekspresję taneczną na scenie. Odnosi sukcesy, ale to w niczym jej nie pomaga, wciąż jest nieszczęśliwa. Bauer wykazuje się tu ogromną wrażliwością i zrozumieniem istoty języka kinowego. Kino bardzo niewielu słów, ale przy tym wielkich emocji.
 
Na dalszych miejscach: „Małe bogate biedactwo” (USA, reż. Maurice Tourneur) i „Za schastem” (Rosja, reż. Yevgeni Bauer).
NAJLEPSZA KOMEDIA 1917 ROKU: „Plaża” (USA, reż. Roscoe 'Fatty’ Arbuckle). Przyznaję, trzeba trochę poczekać, bo początek jest niemrawy – ale kiedy tylko wszyscy trzej bohaterowie spotkają się już w wesołym miasteczku, i zaczną między sobą rywalizować (o kobietę, oczywiście!), to rozpocznie się autentyczna jazda bez trzymanki. Kolejne gagi następują po sobie jak lawina, trzymając energię i świeżość aż do końca. Zaraz po seansie zacząłem oglądać od nowa. Nie miałem wtedy ochoty na nic innego. Świetna zabawa dla fanów slapsticku!
 
Na dalszych miejscach: „Dom Roughów” (USA, reż. Buster Keaton & Roscoe 'Fatty’ Arbuckle) i „Spokojna ulica” (USA, reż. Charlie Chaplin).

Ta podróż w czasie była dla mnie interesująca i jestem zadowolony, że ją odbyłem. Mimo wszystko autentycznie lubię ten okres w historii filmu. Dziękuję za lekturę i wszystkim miłośnikom starego kina mówię: do zobaczenia za rok, kiedy to przyjrzę się bliżej rocznikowi 1918. Będą oczywiście inne okazje, aby na PełnejSali poczytać o ekstremalnie starych dziełach. Niedawno przecież publikowaliśmy tekst Krystiana o festiwalu Święto Niemego Kina, a w planach mamy zestawienia najlepszych filmów z lat 20. 

– Garret Reza

W 1917 urodzili się: Ella Fitzgerald (artystka jazzowa), John Fitzgerald Kennedy (35 prezydent USA), John Lee Hooker (muzyk bluesowy), Thelonious Monk (pianista jazzowy), Joan Fontaine (aktorka) oraz Arthur C. Clarke (autor „Odysei kosmicznej”).