Odpływy świadomości — recenzja filmu „Queen at Sea” — Berlinale 2026

W 1968 roku spotkali się na deskach teatru 69 Theatre Company w Manchesterze. Tom Courtenay grał Hamleta, Anna Calder-Marshall stanęła u jego boku jako Ofelia. 58 lat później ich drogi ponownie się skrzyżowały, a za wspólny występ w Queen at Sea, wyreżyserowanym przez Lance’a Hammera, wspólnie otrzymali Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą rolę drugoplanową podczas 76. edycji Berlinale. Na scenie nie odchodzili od siebie na krok; w filmie dystans między ich postaciami zwiększał się i zmniejszał niczym fala, która cofa się tylko po to, by w pewnym momencie uderzyć ze zdwojoną siłą.

W Queen at Sea nie pojawia się ani tytułowa królowa, ani morze. Zamiast nich jest kobieta pogrążona w demencji oraz mężczyzna, który uparcie stara się zachować dla niej jasność umysłu, a przy tym naiwnie wierzy, że wszystko pozostaje takie jak przez ostatnie dwadzieścia kilka lat ich małżeństwa. Gdy Amanda, grana przez Juliette Binoche, wchodzi do pokoju na samym szczycie ich wąskiego londyńskiego mieszkania i po raz kolejny nakrywa matkę i ojczyma na współżyciu, podtrzymywana od lat iluzja nagle pęka. To wtedy nadchodzi moment konfrontacji i rozpoczyna się usilna próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, gdzie kończy się świadoma opieka, a zaczyna nieświadome nadużycie.

Hammer zdaje się tę granicę zakreślać już od samego początku. A my łykamy ten haczyk, zgadzając się niemal bez zastanowienia. Teza, że jeśli osoba z demencją nie jest w stanie dać jednoznacznej zgody na seks, nie powinno do niego dochodzić, wydaje się przecież oczywista. Być może rozumiemy postawę Martina, który „niesprawiedliwie” zostaje zatrzymany przez policję za spanie ze swoją żoną, lecz mimo tego czynimy z niego antagonistę — kontrę wobec Amandy, najbardziej świadomej z całej ich trójki. Martin natomiast przybiera postać mężczyzny, którego staroświeckie myślenie o konsensualności w małżeństwie łatwo zrzucić na karb podeszłego wieku. A gdy jego tłumaczenia zaczynają brzmieć jak quasi-psychologiczne wywody o prymacie bliskości nad świadomą zgodą, trudno stanąć po jego stronie i przyznać mu rację. Prawda jest jednak taka, że ostateczne zdanie powinno należeć przede wszystkim do Leslie. Tyle że ona od dawna zanurzona jest w świecie, w którym racjonalność zdominowana została przez instynkty, a słowa ustąpiły miejsca gestom i mimice.

Zdjęcia Adolpho Veloso, nominowanego w tym roku do Oscara za Sny o pociągach, budują zarazem intymność i dystans. Dwie równoległe linie narracyjne dają nam wgląd w świat bohaterów, ale zarazem utrzymują nas na granicy zrozumienia. Pierwsza śledzi rozwijający się między starszym małżeństwem a Amandą dramat rodziny, w którym zasady moralne przestają mieć znaczenie, a celem staje się powrót do pierwotnego porządku. Druga z nich skupia się na córce Amandy, Sarze (Florence Hunt), która w obliczu większej swobody zaczyna nagrywać TikToki w skateparku i spotykać się z chłopakiem ze szkoły, stopniowo odkrywając własną seksualność. Młodość zostaje zestawiona ze starością, choć w niektórych momentach kontrapunkt ten wydaje się wymuszony, niemal kuriozalny. Przykładowo, utrata dziewictwa Sary montowana naprzemiennie z fekalnym wypadkiem Leslie przynosi filmowi więcej szkody niż pożytku i osłabia tezę o paraleli pomiędzy dorastaniem a starzeniem się, kwitnieniem a usychaniem. Mimo to pozostają elementy zaskoczenia i ambiwalencji, zmuszające do samodzielnego szukania odpowiedzi po seansie – znalezienie jej może jednak być trudne, wręcz niemożliwe.

Wyróżnienie Queen at Sea Srebrnym Niedźwiedziem — Nagrodą Jury nie było zaskoczeniem. Wśród konkursowych tytułów, z których większość budziła skrajne reakcje, werdykt ten wydaje się jednym z nielicznych, wobec których panowała względna zgoda. Film Hammera nie oferuje jednoznacznego rozwiązania problemu, choć przez chwilę pozwala nam uwierzyć, że je znamy. Narracja postępuje przez kolejne przepływy świadomości, przez momenty nadziei i lekkiego otrzeźwienia, by ostatecznie zostawić nas nie z werdyktem, lecz z dyskomfortem. I być może właśnie w tym tkwi jego największy atut — w ukazaniu, że w świecie, w którym pamięć odpływa, także moralna pewność nie może stać na stałym lądzie.

Queen at Sea

Rok: 2026

Kraj produkcji: Wielka Brytania, USA

Reżyseria: Lance Hammer

Występują: Juliette Binoche, Tom Courtenay, Anna Calder-Marshall, Florence Hunt

Ocena: 4,5/5

4.5/5