Zwietrzałe goździki – recenzja filmu „Projecto Global” – Rotterdam 2026

Projecto Global Ivo M. Ferreiry wpisuje się w długą tradycję europejskiego kina rozliczającego się z rewolucyjnego dziedzictwa drugiej połowy XX wieku. Akcja filmu przenosi nas do Portugalii początku lat 80., w okres narastającego rozczarowania demokracją i powrotu przemocy politycznej. To doświadczenie historyczne, wielokrotnie opisywane w europejskim kinie, szczególnie wyraźnie obnaża napięcie między utopijnymi aspiracjami a ich skomplikowanymi konsekwencjami.

Rewolucja Goździków z 25 kwietnia 1974 roku zakończyła niemal półwiecze faszystowskiej dyktatury i na krótki moment uczyniła z Portugalii laboratorium radykalnych przemian społecznych i politycznych. Lata 1974-1975, znane jako PREC, upłynęły pod znakiem masowej mobilizacji, nacjonalizacji przemysłu, reformy rolnej, a także gwałtownego procesu dekolonizacji, który w krótkim czasie doprowadził do rozpadu portugalskiego imperium i masowego powrotu obywateli z dawnych kolonii. Rewolucyjny impet został zatrzymany wraz z nieudanym puczem 25 listopada 1975 roku, po którym kraj wkroczył w okres politycznej „normalizacji”. Druga połowa dekady przyniosła porzucenie socjalistycznych ambicji, reintegrację z zachodnim porządkiem gospodarczym oraz powrót własności w ręce dawnych elit. Towarzyszyły temu kryzys ekonomiczny, bezrobocie i narastające poczucie zdrady rewolucyjnych ideałów, które w kolejnej dekadzie stało się paliwem dla radykalizacji części skrajnej lewicy.

Film osadza swoją narrację właśnie w tym momencie zawieszenia między niespełnioną utopią a twardą rzeczywistością lat 80. Śledzimy losy członków zbrojnej organizacji FP-25 – Rosy, Jaimego i Queiroza – funkcjonujących pod przykrywką, w stanie nieustannego zagrożenia. Ich działania – napady na banki, zamachy i życie w podziemiu – przedstawione zostają równolegle z perspektywą aparatu państwowego, uosabianego przez policjanta Marlowa. Ferreira konstruuje fabułę wokół przecięcia się tych biografii, przywołując klasyczny motyw nierozłączności prywatnych relacji i ideologicznych wyborów. Zamiast rekonstruować historię FP-25 w sposób kronikarski, film skupia się na codzienności konspiracji i stopniowej erozji więzi, na których miała się ona opierać.

Ferreira od początku wybiera strategię zanurzenia widza w sam środek wydarzeń, rezygnując z klarownego wprowadzenia w realia polityczne, struktury organizacji czy motywacje bohaterów. Projecto Global składa się początkowo z luźnych epizodów: krótkich akcji, rozmów prowadzonych półgłosem i migawkowych scen z życia w ukryciu. Na rogu każdej ulicy czai się ktoś podejrzany, wszyscy udają, że czytają gazety, nikogo nie dziwi noszenie przerośniętych płaszczy w środku lata, a wszystkich zaskakują wyciągnięte z nich karabiny – Ferreira świadomie operuje kliszami politycznych thrillerów. Ta eliptyczność w narracji początkowo działa na korzyść filmu, oddając atmosferę dezorientacji i paranoi. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy reżyser porzuca tę zasadę i zaczyna nadrabiać wcześniejsze niedopowiedzenia w sposób gwałtowny i skrótowy. Zamiast stopniowego zagęszczania sensów, otrzymujemy sceny porządkujące całość ex post – jak policyjny briefing, który jedną sekwencją objaśnia wszystko o FP-25: ich genezę, pobudki i metody. Podobnie potraktowane zostają relacje postaci pobocznych: ledwo zarysowane i błyskawicznie przechodzące do emocjonalnej kulminacji. Wątek Jaimego i jego ojca, których bliskość zanikła wskutek światopoglądowych różnic, rozgrywa się dosłownie w przeciągu dwóch czy trzech przeładowanych treścią scen. W efekcie film o znacznym metrażu (140 minut) funkcjonuje paradoksalnie jako dzieło jednocześnie skrótowe i rozwlekłe.

Centralną postacią Projecto Global jest Rosa, wokół której zbudowana zostaje główna oś narracyjna filmu. To ona znajduje się w najbardziej wyrazistym splocie sprzecznych lojalności: jest członkinią zbrojnej organizacji, samotną matką małego syna i osobą żyjącą w ciągłym lęku przed dekonspiracją. Jej dawny partner, policjant Marlow, próbuje wyciągnąć ją z półświatka i zaoferować namiastkę bezpiecznego życia, podczas gdy sama organizacja naciska, by Rosa wyjechała z kraju i nie narażała operacji. Film sugeruje dramatyczny wybór, ale nie potrafi nadać mu realnej stawki. Marlow pozostaje też postacią zaskakująco płaską: nie ponosi żadnego istotnego ryzyka, nie przeżywa wyraźnych moralnych rozterek, a jego uwaga rozprasza się wręcz w pobocznym romansie z siostrą Rosy. Imię, przywołujące skojarzenia z klasycznymi detektywami kina noir, okazuje się pustym znakiem – nie idzie za nim ani wyrazisty charakter, ani szczególna kontemplacyjność. Nie sposób odeprzeć wrażenia niespełnionego potencjału.

Projecto Global korzysta z niezwykle nośnego momentu historycznego, ale nie potrafi przełożyć go na narrację o podobnej sile. Najjaśniej świeci w nieco pulpowych i zgrabnie zrealizowanych scenach akcji, takich jak pościg przez labirynt nagrobków – ale są to momenty zbyt rozproszone i niepołączone zajmującą opowieścią. Strukturalna chwiejność rymuje się z doświadczeniem powolnego rozpadu snu o rewolucji, ale nie przekłada się na siłę oddziaływania obrazu ani na szczególnie trafną polityczną diagnozę. Ostatecznie, opowiadając o dezintegracji ideowej i chaosie, Ferreira sam pada ofiarą podobnej dezorganizacji narracyjnej.

Projecto Global

Rok: 2026

Kraj produkcji: Portugalia, Luksemburg

Reżyseria: Ivo M. Ferreira

Występują: Jani Zhao, Rodrigo Tomás, José Pimentão i inni