To miało się nie udać – recenzja filmu „Piłsudski”

Marszałek Józef Piłsudski należy do ścisłej czołówki najbardziej rozpoznawalnych postaci w Polsce. Ciężko więc uwierzyć, że mimo umiłowania wielu rodzimych twórców do dzieł historycznych i patriotycznych, do dziś nie był on głównym bohaterem typowo biograficznego kinowego filmu. Tłumaczyć to z pewnością można kontrowersjami, których w przypadku tej postaci pominąć nie sposób, jak chociażby jego romans z Aleksandrą Szczerbińską czy działalność w Polskiej Partii Socjalistycznej. Wreszcie z biografią “Ziuka” postanowił zmierzyć się Michał Rosa, który całe szczęście nie miał na celu stawiać bohaterowi pomnika i przymykać oczu na kontrowersje.

Akcja “Piłsudskiego” rozpoczyna się w roku 1901, kiedy tytułowy bohater (Borys Szyc) rezyduje w petersburskim szpitalu dla umysłowo chorych. Poznajemy go więc w sytuacji, w której jest wycieńczony psychicznie i fizycznie, co błyskawicznie sprowadza przyszłego marszałka z pozycji ikony. Dzięki przygotowanej przez Aleksandra Sulkiewicza (Józef Pawłowski) akcji, protagoniście udaje się wydostać na wolność. Umożliwia mu to rozpoczęcie działań mających na celu przywrócenie Polsce niepodległości.

Ze względu na to, jak rozległy horyzont czasowy przedstawia film, narracja koncentruje się na momentach przełomowych, takich jak wspomniana akcja uwolnienia Piłsudskiego, formowanie się organizacji paramilitarnej pod jego nadzorem, czy atak na pociąg w Bezdanach. Mniej istotne wydarzenia, jak i tło historyczne uzupełniane są pojawiającymi się regularnie planszami, sygnalizującymi również upływ lat. Zabieg ten niestety potrafi wprowadzać chaos, zwłaszcza przy scenach zakończonych w sposób pozostawiający niedopowiedzenia, ale prawdopodobnie był on jedynym wyjściem ze względów finansowych. 

Braki w budżecie da się zauważyć również w scenach batalistycznych, których skala delikatnie mówiąc nie zachwyca. Niedobory statystów, mimo starań twórców zdjęć, powodują, że ciężko jest zbudować aurę wojennego chaosu. Autorzy mając tego świadomość ograniczyli działalność Pierwszej Brygady Legionów Polskich do niezbędnego minimum, bardziej ochoczo portretując działalność paramilitarną, czy wręcz terrorystyczną, jaką prowadziły bojówki Polskiej Partii Socjalistycznej. Owocem tego jest spektakularna, jak na warunki rodzimego kina, inscenizacja, wspomnianej już, akcji pod Bezdanami, będąca ponad czterominutowym mastershotem nagrywanym na specjalnie w tym celu zbudowanej wiernej replice tamtejszego dworca.

Znając wcześniejsze dokonania reżysera, takie jak “Rysa” czy “Szczęście świata” łatwo dojść do wniosku, że dobrze czuje się w kameralnych dramatach, w których najważniejsze są relacje międzyludzkie, a cała siła drzemie w dialogach. Mimo diametralnie innego charakteru dzieła, w “Piłsudskim” Rosa stara się robić to samo. Między innymi portretując kryzys małżeński Józefa i Marii (Magdalena Boczarska), między którymi, wraz z upływem czasu i wzrostem zaangażowania męża w swoją niepodległościową misję, stopniowo dogasa uczucie. Oczywiście pojawia się też wątek kochanki – Aleksandry Szczerbińskiej (Maria Dębska), jednak jest to o wiele gorzej naszkicowana relacja, w której bohaterka jest niemal pozbawiona charakteru i sprawia wrażenie kobiety, której jedynymi atutami w oczach Józefa są młodość oraz bezgraniczne uwielbienie do swojego przyszłego partnera i jego działań.

W całym filmie na palcach jednej ręki można policzyć sceny, które dzieją się bez udziału Piłsudskiego. Wcielający się w protagonistę Borys Szyc ma więc mnóstwo okazji do zaprezentowania swojego aktorskiego warsztatu. Aktor dużą wagę przykłada do mowy ciała marszałka oraz do jego głosu, który wzbogaca wschodnio brzmiącym akcentem, który w obawie przed popadnięciem w parodię jest jednak nieco uwspółcześniony (oryginalnego głosu Piłsudskiego można posłuchać tutaj). Wcielając się zarówno w charyzmatycznego przywódcę, twardego negocjatora jak i pogubionego uczuciowo mężczyznę Szyc stworzył najlepszą swoją rolę od lat, pokazując że mimo licznych występów w słabych komediach, wciąż potrafi zachwycić widzów, jeśli scenariusz mu na to pozwoli.

Piłsudski” to kino historyczne nastawione na zbudowanie jak najbardziej przekonywającego portretu bohatera. Twórcy z dużą dbałością podchodzą do scenografii i kostiumów starając się w ten sposób przenieść bohatera do czasów początku XX wieku, co działa zdecydowanie najlepiej podczas scen mniej spektakularnych. Niestety twórcy zrezygnowali z bardzo wielu wydarzeń z życia marszałka, co finalnie pozostawia poczucie olbrzymiego niedosytu. Aby biografię takiego bohatera pokazać w sposób godny i uczciwie oddający zarówno jego zasługi, jak i kontrowersje jakie mógł wzbudzać potrzeba zdecydowanie więcej ekranowego czasu oraz dużo wyższego budżetu lub po prostu wielogodzinnego serialu. Niemniej próbę Michała Rosy należy odebrać jako wyjście z tego zadania obronną ręką i stworzenie filmu, który chociaż nie wzbudza zachwytów z pewnością zasługuje na miano solidnego dzieła

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż

Piłsudski

Rok: 2019

Gatunek: historyczny, biograficzny

Kraj produkcji: Polska

Reżyser: Michał Rosa

 

Występują: Borys Szyc, Magdalena Boczarska, Maria Dębska i inni

Dystrybucja: Next Film

Ocena: 3/5