Kariera Jamesa Graya w pewien sposób zatoczyła koło. W trakcie weneckiej edycji z 1994 r. zadebiutował Małą Odessą z Timem Rothem w roli głównej -– opowieścią o płatnym mordercy wracającym po kilku latach tułaczki do tytułowej dzielnicy. Teraz w Papierowym tygrysie powtarza tematy z debiutu oraz bierze na warsztat ambicję, kwestię lojalności i odwraca mit o Kainie i Ablu, żeby domknąć po Armageddon Time dylogię o amerykańskim śnie.
Ostatni weekend lata 1986 i żydowskie enklawy Queens, gdzie powoli awansujące społecznie rodziny spędzają ostatnie dni wakacji, kręcąc biodrami do country. W tym pejzażu nostalgii i małomiasteczkowości niczym z piosenek Podsiadło żyje Irwin (Miles Teller), skromny neurotyczny inżynier, marzący o niczym więcej niż o solidnym, mieszczańskim komforcie dla żony Hester (Scarlett Johansson) i dwóch synów, Scotta i Bena. Jego przeciwwagą jest starszy brat Gary (Adam Driver), niegdyś gwiazda nowojorskiej policji, dziś cwaniak żyjący z uroku osobistego i sieci kontaktów, przekonany, że potrafi utrzymać nad ziemią wszystkie kulki, którymi żongluje. Tango braci uzupełnia ich wspólny interes z rosyjską mafią, polegający na nielegalnym zrzucaniu przemysłowej ropy do Kanału Gowanus.
To już kolejna podręcznikowa opowieść o amerykańskim śnie Jamesa Graya. Gary to niejako queensowska wersja Gatsby’ego, człowieka wierzącego, że charyzma i sieć znajomości mogą zastąpić fundament moralny. Od bohatera prozy Fitzgeralda różni go złudna władza pod postacią rdzawej już odznaki oraz byli koledzy z komisariatów, zawsze chętni do pomocy (chyba że pali im się grunt pod nogami). Według amerykańskiego twórcy sam kapitalizm jest najbardziej groźny nie w aspekcie różnic międzyklasowych, ale w ramach palenia mostów między braćmi – muszą w końcu wybrać między lojalnością wobec rodziny a zabezpieczeniem swojego bytu. We wstępie pisałem o odwróconym micie o Kainie i Ablu. Twórca Kochanków w interesujący sposób zmienia akcenty, ponieważ zamiast ostatecznego zerwania więzi, zazdrości i bratobójstwa, poniekąd sugerowanego w trakcie projekcji, dochodzi do bezwarunkowego aktu miłości w postaci samopoświęcenia.
Rosyjscy imigranci niszczą iluzję bezpieczeństwa, jaką oferuje życie w Queens. Sekwencja domowej inwazji, jeden z najlepszych fragmentów filmu, przekształca „papierowego tygrysa” w dosłowną grę cieni – poprzez teatr sylwetek zakradających się mafiozów i zastraszonej rodziny, rzucanych na ścianę salonu. Spokój amerykańskich przedmieść to też w optyce reżysera przywilej klasowy – kruchy i łatwy do naruszenia, w tym wypadku przez ambicję domowników. Nie sposób pominąć w tym aspekcie pokrewieństwa Papierowego tygrysa z Rokiem przemocy [NASZ TEKST] J.C. Chandora – filmem eksplorującym podobne terytorium moralnego kompromisu imigranckiego kapitalizmu, gdzie amerykański sen okazuje się nierozerwalnie spleciony z przemocą konieczną do jego realizacji.
Końcowe minuty filmu to zdecydowanie jego najmocniejsze elementy. Mise-en-scène sekwencji w trawie przywołuje Bunt Masakiego Kobayashiego. Gray postanowił odwrócić technikę zastosowaną przez Japończyka – odjął dźwięk, budując grozę poprzez ciszę i dwuznaczność ruchu łodyg poruszanych bądź to przez wiatr, bądź skradającego się zabójcę. Finałowe ujęcie produkcji to użycie slit-dioptera, techniki kojarzonej historycznie z kinem Lumeta, gdzie można utrzymać ostrość na dwóch planach głębi jednocześnie. W nim zawarto całą dialektykę filmu: pamięć i przyszłość, żałobę i ocalenie, winę i miłość, złączone w jednej nierozerwalnej płaszczyźnie obrazu.
Przekornie można napisać o amerykańskim ulubieńcu Thierry’ego Fremauxa, że od 20 lat tworzy kroniki rodzinnych tragedii w staromodny sposób. Papierowy tygrys w porównaniu do Armageddon Time to udany powrót do korzeni reżysera, poruszający się w ramach kina Sidneya Lumeta i Michaela Manna, z najlepszą rolą Adama Drivera od czasów Historii małżeńskiej. Może i tegoroczna epopeja nie wpisze się w kanon klasyków o nowojorskich przedmieściach, ale w filmografii Jamesa Graya z miejsca wskakuje na podium obok Kochanków z Joaquinem Phoenixem i Ad Astry z Bradem Pittem. Czy to może być w końcu produkcja, o której publika, głównie amerykańska, nie zapomni od razu w zalewie kolejnych Nolanów, Villeneuve’ów czy Sorkinów? Nie wiem, lecz pamiętam o tym, że brat bratu ma być bratem, a nie może dojść do sytuacji, kiedy brat brata na ropę harata.
Papierowy tygrys
Tytuł oryginalny: Paper Tiger
Rok: 2026
Kraj produkcji: USA
Reżyseria: James Gray
Występują: Adam Driver, Miles Teller, Scarlett Johansson
Dystrybucja: Monolith Films
Ocena: 3/5