Nie nasza wojna – recenzja filmu „Obłoki śmierci – Bolimów 1915”

Nie nasza wojna – recenzja filmu „Obłoki śmierci – Bolimów 1915”

Wśród najważniejszych bitew na ziemiach polskich każdy, kto odebrał choćby podstawową edukację, bez trudu wymieni obronę Westerplatte, Bitwę Warszawską, bitwę pod Grunwaldem czy pod Racławicami. W porównaniu z tymi słynnymi wydarzeniami niezwykle ważną dla losów I wojny światowej bitwę pod Bolimowem możemy traktować jako historię zupełnie zapomnianą przez naszych rodaków. Powód jest prosty: Polska nie istniała wtedy na mapach, a w lasach pod Skierniewicami nie walczyły nasze armie, lecz Rosjanie z Niemcami. O tym, że wydarzeniom z 1915 roku warto poświęcić chwilę uwagi, w swoim debiutanckim filmie Obłoki śmierci - Bolimów 1915 przekonuje Ireneusz Skruczaj.

Bolimów to wieś w województwie łódzkim, położona niedaleko Skierniewic i otulona lasami Bolimowskiego Parku Krajobrazowego. To spokojne dziś miejsce było ważnym punktem na linii frontu wschodniego, podczas I wojny światowej. Nad płynącą nieopodal rzeką Rawką okopały się wówczas wrogie armie Cesarstwa Niemieckiego i Imperium Rosyjskiego. Wymiana ognia trwała od stycznia do maja. Chęć przełamania impasu i przedarcia się na wschód, w stronę Warszawy, sprawiła, że Niemcy zdecydowali się na, zupełnie wówczas innowacyjną, broń chemiczną. Historia tej bitwy długo pozostawała nieznana, do tego stopnia, że w przedmowie do polskiego wydania powieści Łazarz Andre Malraux z 1977 roku, niejednokrotnie przywoływanej w filmie, znalazły się słowa opisujące użycie trujących gazów na ziemiach polskich jako fikcję literacką.

Twórcy filmu Obłoki śmierci – Bolimów 1915 zdecydowali się przybliżyć historię tej walki w formie fabularyzowanego dokumentu, w którym zrealizowane w bardzo konwencjonalny sposób rozmowy z ekspertami przeplatane są inscenizowanymi scenami z okopów lub chemicznych laboratoriów. Grono wypowiadających się gości nie było zbyt liczne, ale dostatecznie różnorodne, by wprowadzić do materiału merytoryczną wiedzę. Reżyser rozmawiał z dr hab. Anną Zalewską – archeolożką prowadzącą wykopaliska na ziemii bolimowskiej, ściśle współpracującym z nią historykiem Stanisławem Kalińskim, dr. Maciejem Śliwakowskim – chemikiem specjalizującym się w analityce broni chemicznej oraz Wiesławem Sokołowskim, pochodzącym ze Skierniewic poetą, od lat starającym się rozpowszechniać wiedzę o bitwie pod Bolimowem. Otrzymujemy zatem solidną dawkę informacji zarówno o tym, jakie znaczenie historyczne miała sytuacja w okopach nad Rawką, jak i o samych substancjach użytych w pierwszych atakach bronią chemiczną, ich działaniu na organizm człowieka oraz metodach produkcji. Wstawki fabularne również traktują temat dwojako. Na przemian widzimy  ostrzeliwujących się żołnierzy i sceny przedstawiające życie Fritza Habera – wrocławskiego chemika żydowskiego pochodzenia, który swoją pracą doprowadził do pierwszego użycia broni chemicznej.

Po tak nieudanych próbach stworzenia w Polsce fabularyzowanego dokumentu jak Pilecki czy Baczyński do Obłoku śmierci podchodziłem nieco sceptycznie. Jednak w tym przypadku trzeba przyznać, że sceny fabularne nie odrzucają widza, wręcz przeciwnie, stanowią jedynie tło i pozwalają zobrazować sobie zdarzenia, których nie udało się odnaleźć na archiwalnych  fotografiach. W przypadku części kluczowych scen, jak natarcie niemieckiej armii na duszących się w okopach Rosjan, wizualizacja ta ma olbrzymie znaczenie w innych stanowi jedynie przyjemny dla oka wypełniacz.

Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że scen fabularyzowanych jest w tym filmie za mało, dlatego w części stricte dokumentalnej szybko dopada nas monotonia. Głowy ekspertów na czarnym tle (z wyjątkiem pana Sokołowskiego, który z niewyjaśnionych przyczyn został nagrany w inny sposób), ujęcia z lotu ptaka na bolimowskie lasy i ożywione smugami dymu archiwalne fotografie z czasem zaczynają po prostu irytować powtarzalnością.

Ciekawym i nieoczywistym wątkiem, jest udział polskich żołnierzy w walkach na froncie wschodnim. Twórcy przypominają, że w obydwu armiach bez trudu można było odnaleźć polsko brzmiące nazwiska, a niejednokrotnie naprzeciw siebie stawali sąsiedzi czy członkowie jednej rodziny. Dowody tego można znaleźć na nagrobkach lokalnego cmentarza wojskowego.

Debiutujący Ireneusz Skruczaj z pewnością może jeszcze wiele poprawić w kwestii formalnej, jak i w samym budowaniu dramaturgii, ale ciężko zarzucić mu brak przygotowania merytorycznego. W efekcie Obłoki śmierci – Bolimów 1915 stanowi sporą dawkę wiedzy o zapomnianej przez Polaków bitwie, podanej w przystępny sposób. Z pewnością taki seans zadowoli pasjonatów historii i zapewne jako produkcję kierowaną właśnie do takich widzów powinniśmy ten obraz traktować.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
plakat obłoki śmierci bolimow

Obłoki śmierci – Bolimów 1915

Rok: 2020

Gatunek: Fabularyzowany dokument

Kraj produkcji: Polska

Reżyseria: Ireneusz Skruczaj

Występują: Mirosław Zbrojewicz, Jarosław Kostrzewa i inni

Dystrybucja: Best Film

Ocena: 3,5/5