„Znów wędrujemy ciepłą ziemią” – poszukiwanie nowej filozofii w oparciu o „Nomadland” oraz literaturę Olgi Tokarczuk i Johna Steinbecka.

„Znów wędrujemy ciepłą ziemią” – poszukiwanie nowej filozofii w oparciu o „Nomadland” oraz literaturę Olgi Tokarczuk i Johna Steinbecka.

Jaką wartość niesie Nomadland wobec nadchodzących przemian migracyjnych? Poszukiwanie nowej filozofii w oparciu o film Chloé Zhao oraz literaturę Olgi Tokarczuk i Johna Steinbecka.

W obliczu nadchodzących i już dokonujących się zmian ekonomiczno-klimatycznych Ziemia stoi u progu wielkich ruchów migracyjnych. Fala imigrantów z Bliskiego Wschodu była, zdaje się, jedynie preludium, z którym kraje europejskie poradziły sobie, nie unikając licznych fałszów i nieczystości. Skala nieprzygotowania ludzkości na nadchodzące zmiany (co na przykładzie lokalnym pokazała swego czasu wręcz niedorzeczna panika Polaków na wieść o przyjęciu kilkuset uchodźców) jest nieporównywalna do tego, co prawdopodobnie nastąpi. Zmieniający się klimat z roku na rok będzie pozbawiał ludzi przestrzeni zdatnych do życia, a coraz to brutalniejsza polityka ekonomiczna, odbierająca godność pracownikom, potencjalnie zaowocuje w kolejne fale migracyjne w XXI wieku. Wobec takich przemian „mobilność” stanie się albo ucieczką, albo właściwym stylem życia. Nomadland Chloé Zhao zdaje się diagnozować źródło tych problemów w mniejszej skali, ograniczając się jedynie do Ameryki, ale czy jest to dzieło, które może być dla społeczeństwa kagankiem, który swym płomieniem rozjaśni lęki przyszłości, albo pozwoli znaleźć rozwiązania?

Pierwszym skojarzeniem, jakie może nasunąć się widzowi po kwadransie seansu jest rozdział rozpoczynający Biegunów Olgi Tokarczuk. Oba teksty wiążą tożsamość nomadyzmu z głęboko zakorzenionym w psychice przekonaniem o potrzebie ruchu, które pozwala na „koczowniczy” tryb życia. W obliczu dzieła polskiej noblistki, które opisywało mobilność w sposób wielowymiarowy, film Zhao stara się skupiać w sobie tę najbardziej podstawową i dosłowną odsłonę bieguńskiego życia, rozpościerając sieć z połączeń międzyludzkich i ciągłego ruchu.

Nomadyzm jest sztuką egzystencji indywidualnej, zarówno u podstaw, jak i w swym rozwoju. Główna bohaterka Fern (grana przez Frances McDormand) zmienia styl życia w momencie, gdy jej miejsce zamieszkania „znika z powierzchni mapy”, na skutek zamknięcia miasteczka Empire po upadku zakładów US Gypsum w stanie Nevada. Jednakże każda przez nią napotkana na drodze osoba, dzieląca się swoją historią, ma u jej początków zawsze indywidualny powód, autonomiczną przyczynę rozpoczęcia wędrówki. Podmiotowość jednostki trwa. Mimo licznych powrotów i rozstań człowiek pozostaje najbliżej siebie, co doprowadza do uzależniającego indywidualizmu. To samodzielność i przyzwyczajenie do niej nie pozwala osiąść Fern na dłużej w jednym miejscu. Aby zrozumieć jeszcze lepiej jednokierunkowość zmiany trybu życia, w sposób prosty, lecz głęboki, wystarczy przypatrzeć się postaci Włóczykija ze świata Muminków. Jansonowski nomada ma zdolność odczuwania radości pośród bliskich, ale to trwanie w podróży pozwala mu zaznać prawdziwego szczęścia. Zhao wydaje się rozumieć przyczynę oraz konieczność ruchu i obok artystów takich jak Tokarczuk, Steinbeck czy Angelopoulos poszerza i przybliża jego obraz.

nomadland

Co zatem w filmie Zhao zbliża do siebie wiecznych wędrowców, pozwala uniknąć hermetyczności i umożliwia pozostanie otwartym? Jest to prawdopodobnie dobro, którym reżyserka obdarzyła każdą postać. Życiowa pogodność i łagodność pozwala łączyć ludzi i pozostaje trwała mimo długich przerw rozłąki. To z niej wynika wzajemne wsparcie (fizyczne i psychiczne), które jest kluczem w indywidualnym przetrwaniu. Istotna jest także tęsknota, będąca siłą nie do uniknięcia w podróży. Zhao dostrzega genezę tułaczki swych bohaterów w próbie ucieczki przed traumą lub w oddaleniu się od cierpienia z przeszłości. Ale pamięć pozostaje trwała, a w świetle indywidualizmu jeszcze bardziej skłania do zagłębienia się w refleksjach. Empatia i zrozumienie według reżyserki dają ludziom komfort i bezpieczeństwo, które z pewnością w utopijnych warunkach byłyby kluczowe w rozwiązaniu wyzwań teraźniejszości i przyszłości. Istotnym problemem jest to, że jakkolwiek nie można odmówić autorce czułego spojrzenia, to jest ono niewystarczające przy tak złożonym problemie. Zhao nie dopuszcza w swym scenariuszu deformacji, a jej próba bezkrytycznego wzięcia nomadycznej społeczności w swe objęcia jest podobnie niemożliwa i brawurowa, jak ta Mickiewiczowska próba przytulenia całego narodu przez Konrada.

Gdzie zatem szukać odpowiedzi? Gdy Bieguni Tokarczuk podchodzą do mobilności w sposób analityczny, literatura Johna Steinbecka zdaje się pochodzić wprost z kurzu tułaczki po długich szlakach wędrownych i rozumieć ją w sposób szczególnie wnikliwy. Zmiana, podróż i jej cel są szalenie istotne w Na wschód od Edenu, Myszach i ludziach, czy Perle, ale najlepiej rezonującym z Nomadland dziełem pisarza są Grona Gniewu. Wydana w 1939 roku powieść ma wręcz identyczne otwarcie historii, co ta u Zhao. To, co w filmie wyrażone jest planszą początkową napisów, w książce oddaje długi wstęp. Przymusowość zmiany miejsca zamieszkania, związana właśnie z drastyczną zmianą ekonomiczną, zmusza rodzinę Joadów do opuszczenia znanej im ziemii i rozpoczęcia nowego trybu życia. Podobnie Fern stara się poszukiwać przetrwania w podróży. Zhao nieśmiało ilustruje problem braku pracy lub jej trudnej dostępności, lecz to Steinbeck pokazuje konieczną i desperacką za nią pogoń. Joadowie po intensywnym okresie jej poszukiwania zostają zmuszeni do zaakceptowania uwłaczających godności pracowniczej warunków pracodawców, by móc zapewnić sobie przetrwanie. O ironio, pojawiający się w Nomadland Amazon, figurujący kilkukrotnie logiem żółtego uśmiechu, w swych faktycznych metodach traktowania pracowników niewiele różni się od chlebodawców Joadów (jednakże w filmie rola pracy w magazynach pozostawiona jest bez większego komentarza). Steinbeckowska podróż staje się jedynym możliwym stylem życia, którego różne odsłony są odkrywane przez członków rodziny. Brat głównego bohatera odłącza się i decyduje na samotną wędrówkę, w której dopatruje się spełnienia. Dla Toma pozostanie blisko rodziny jest sposobem przetrwania. Jednakże oprócz mniej utopijnego spojrzenia na tułaczkę (poprzez ukazanie chociażby zagrożeń i różnorodności osób spotkanych na drodze) pisarz oferuje lepsze rozwiązanie problemu trudności przetrwania w drodze (w wymiarze dosłownym i metaforycznym). A jest nim ogólnie pojęte, lecz niełatwe człowieczeństwo. To ono łączy w sobie współczucie i życzliwą wyrozumiałość Zhao, ale kumuluje także bagaż tolerancji wobec deformacji indywidualnej mobilności. Choć cechuje je subiektywizm, to pozostaje ono także niezwykle intuicyjne. Ostatnia strona Gron Gniewu i zawarte na niej poświęcenie jest ostatecznym obrazem i wypełnieniem humanitaryzmu, który wydaje się najlepszym remedium na obecne lęki przyszłości.

Jaką więc lekcją jest Nomadland? Na pewno wartą uwagi i dostrzeżenia tego, co w niej wartościowe. Empatia Zhao może zostać określona jako coachingowa, może jako naiwna, ale zdecydowanie nie jest ona szkodliwa. Zdobywca Oscara w roku 2021 pozostanie, choć nie pozbawioną uroku, to miniaturą nadchodzącego życia i problemów. Najistotniejsze i trudne steinbeckowskie człowieczeństwo znajduje część swego odbicia w Nomadland, ale jego pełen obraz (zawarty w samej lekturze) powinien być filozofią reprezentowaną przez ludzi XXI wieku. Czy lektura Gron Gniewu jest więc uniwersalnym kluczem rozwiązującym wszelkie obawy? Nie, ale kierowanie się jej nauką pozwoli powiedzieć w przyszłości każdemu „człowiek, to brzmi dumnie”.

Adam Krośnicki-Midoń
Adam Krośnicki-Midoń