W strzępach – recenzja filmu „Moon, 66 Questions” – Berlinale 2021

W strzępach – recenzja filmu „Moon, 66 Questions” – Berlinale 2021

Grecką nową falę utożsamiamy głównie z absurdalnym czarnym humorem oraz specyficzną manierą aktorską, którą wypełnione są produkcje Lanthimosa, Markidisa, Tsangari, czy Nikou. Gdy jednak spojrzymy poprzez formę, to okazuje się, że zaskakująco spójne te produkcje są także pod względem poruszanych tematów. Żałoba, samotność, patologia relacji rodzinnych, beznadziejna walka o zrozumienie drugiego człowieka – od Kła i Lobstera przez Litość i L, po niedawną Niepamięć, tematy te powracają jak mantra. W mającym swoją światową premierę w sekcji Encounters tegorocznego Berlinale Moon, 66 Questions debiutantka Jacqueline Lentzou ucieka od komediowej formy, by podejść do powyższych zagadnień z innego punktu widzenia.

Gdybym miał porównać formę i atmosferę Moon, 66 Questions do jakiegoś innego greckiego tytułu z ostatnich lat, byłoby to niewątpliwie pokazywane w konkursie ubiegłorocznych Nowych Horyzontów Kala Azar Janis Rafy. W obu produkcjach wyróżnia się urywkowa narracja składająca się raczej z pojedynczych scen z rzeczywistości bohaterów, bez ścisłej przyczynowości. Na pierwszy plan zostają także wysunięte emocje, przeżycia i wątpliwości (również te pozaekranowe), a nie konwencjonalnie rozumiana akcja. Może to być początek jakiegoś większego nurtu w artystycznym kinie greckim: oba te filmy zostały stworzone przez młode reżyserki (odpowiednio rocznik ’84 i ’89), wykształcone filmowo w Wielkiej Brytanii, które już na etapie studenckich krótkich metraży zdobyły pewną rozpoznawalność w środowisku artystycznego kina europejskiego. Lentzou na przykład ma na swoim koncie pokazy m.in. na festiwalach w Berlinie, Locarno, Sarajewie i Toronto, nagrodę w Cannes i udział w TorinoFilmLab.

Od początku kariery Lentzou wierna jest kilku powracającym motywom: nietradycyjnym modelom rodziny, samotności, astrologii i snom. Nic dziwnego, że to właśnie im postanowiła poświęcić swój debiut pełnometrażowy. Chociaż finalny tytuł filmu jest bardzo poetycki i niejasny, to dodatkowy kontekst nadaje mu robocza nazwa projektu rozwijanego już od 2016 roku: On the name of a Father: Selene66. Bo to właśnie relacja córki z ojcem, a może nawet więcej – sama rola ojca, jest tu centralna. Nie przez przypadek całość otwiera się nagraniem dialogu matki z córką z wakacji w latach 96/97 o nieobecności rodziciela w życiu dziecka, które zostaje połączone z archiwalnymi nagraniami z rodzinnej wideoteki.

Czym jest Moon, 66 Questions najlepiej podsumowuje tagline produkcji, pojawiający się na ekranie tuż po tytule: A film about love, movement, flow (and the lack of them). To poetycka impresja na temat tego, czym jest rodzina, bliskość, miłość i oddanie. Artemis po zagranicznych studiach powraca do Aten, by zająć się cierpiącym na ciężką chorobę neurologiczną ojcem Parisem. Małżeństwo jej rodziców rozpadło się przed laty, ojciec nigdy nie pełnił dużej roli w życiu naszej bohaterki, niczym marynarz niemal ciągle nieobecny. Teraz w chwili próby zostają sami ze sobą. Czy będą w stanie znaleźć nić porozumienia, odkryć wzajemne motywacje i pokonać uprzedzenia?

Marcin Prymas
Marcin Prymas

Moon, 66 Questions

Tytuł oryginalny: „Selene 66 Questions”

Rok: 2021

Gatunek: obyczajowy, psychologiczny

Kraj produkcji: Grecja / Francja

Reżyseria: Jacqueline Lentzou

Występują: Lazaros Georgakopoulos, Sofia Kokkali, Peter Rundle i inni

Ocena: 3/5