Pisząc recenzję Ojczyzny Pawła Pawlikowskiego, zwróciłem uwagę, że jego najnowszy film można rozpatrywać w kategorii greatest hits. Nie przypuszczałem, że w ciągu tygodnia zobaczę kolejną produkcję skrojoną według analogicznego klucza: powracający po wielu latach, uznany w europejskim kinie artystycznym reżyser tworzy bezpieczny obraz, który ma wejść w łaski krytyków, widowni i jury Konkursu Głównego. Zwiagincew ugrzązł z Minotaurem w wybudowanym przez siebie labiryncie i nie potrafił się z niego wydostać.
Wszystko zaczyna się od kadru, w którym podglądamy przez okno rodzinę kończącą jeść kolację. Cisza zabijana jest półsłówkami, mało kto nawiązuje tam kontakt wzrokowy, odpowiada się beznamiętniei, a wzrok nieustannie wbity jest w telefon – źle się dzieje w ognisku domowym Gleba i Galiny. Mężczyzna (Dmitriy Mazurov) wydaje się skrajnie apatyczny. Niedziwne, ponieważ w wyniku pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę został wrzucony na karuzelę: pracownicy chcą się zwalniać i uciekać z kraju, tranzyt produktów utrudniły blokady i sankcje, a uznany przez władzę za użytecznego musi przygotować listę pracowników, którzy pojadą na front. Na pierwszy rzut oka kobieta (Iris Lebedeva) wydaje się opiekunką ogniska domowego, lecz pamiętając o inspiracji Zwiagincewa – Niewiernej żonie Claude’a Chabrola, możemy się domyślać, że wysyłane ukradkiem wiadomości kierowane są w stronę kochanka.
Po obraz francuskiego twórcy Zwiagincew sięgnął jeszcze przed pandemią. Dostrzegł w nim, jak sam przyznał w wywiadach, lukę narracyjną: brak wymiaru zawodowego, społecznego lub politycznego głównego bohatera. Rzeczywistość wypełniła pustkę z naddatkiem – kiedy pracował nad filmem, wybuchła pełnoskalowa wojna. Z chabrolowskiego kosmosu odjął komizm i wstrzyknął jad rosyjskiej rzeczywistości. Mało rzucającą się w pierwszej chwili inspiracją jest Powiększenie Antonioniego. Łącznikiem staje się nie tylko profesja kochanka – fotografa. Kamera Zwiagincewa niczym szpieg grasuje po przestrzeniach z bohaterami. Zdjęcia są świadectwem utraconej czułości między małżonkami, ale też namacalnym dowodem na odzyskaną zdolność do szczęścia, zapisaną na polaroidach Galiny i Antona.
Czy Minotaur jest w jakimś stopniu odważną deklaracją polityczną? Wydaje mi się, że nie, gdyby chociażby porównać go z zeszłorocznym Tak Nadava Lapida. Izraelski twórca miał o wiele łatwiejsze zadanie – kręcił film w swojej ojczyźnie, co dodawało ładunku emocjonalnego. Żydzi zostali pokazani w nim jako obrzydliwe figury, podczas gdy rodaków Zwiagincewa, którzy w większej części nadal popierają działania Putina, obdarza się poniekąd mniejszym lub większym współczuciem. Na łotewskich ulicach imitujących rosyjski pejzaż znajdziemy pokazane mimochodem „jebać wojnę”, billboardy reklamujące pobór do armii lub weteranów wojennych bez różnych części ciała. Przez chwilę akcja zatrzyma się na krytyce skorumpowanych urzędników oraz nieudolnych instytucji. Wszystko to raczej działa jako ciekawostka oraz przerywnik do głównego wątku rozkładu małżeństwa. Komentarz w Lewiatanie, finansowanym wciąż za rosyjskie pieniądze, był odważniejszy i trafniej punktujący słabość oligarchicznego systemu.
W poprzednich produkcjach Zwiagincew słynął raczej z dosłowności – pierwszym lepszym przykładem jest Niemiłość i scena biegania w rosyjskim dresie na mrozie. Cały ciężar został skierowany w eksploatowaniu metafory mitologicznego potwora. Gleb ma wystawić taką samą liczbę pracowników, ile pochłaniał Minotaur. Ostatni kadr to również szczyt braku wiary w inteligencję swoich odbiorców, jakby było mało wcześniejszych wskazówek dotyczących wymowy filmu. Rosja znowu jest potworem, co nie zmieniło się od czasów Lewiatana. Ciała obywateli są ofiarą przeznaczoną na rzeź, a labiryntem cała struktura współczesnego życia: biurokracja, oligarchowie, korupcja, nacjonalizm, patriarchat i toksyczna męskość. Nie ma możliwości ucieczki, nawet samo bogactwo nie potrafi zapewnić do wolności.
Gleb uosabia kraj w mikroskali. Łączy przemoc, obojętność, beznamiętność i letarg. Zdecydowanie ciekawszą postacią jest Galina, którą można analizować pod wieloma aspektami. Jej rola nie sprowadza się do łatki niewiernej żony jak u Chabrola czy później u Adriana Lyne’a. Jako jedyna ma zdolność do stanięcia w prawdzie, gdy świat wokół niej zbudowany jest na kłamstwach i przymusie. Sprzeciwia się życiu w społeczeństwie odartym z intymności na rzecz strachu i zaborczości. Uosabia wyczerpanie – jej twarz często wydaje się wyssana z emocji, a kamera zatrzymuje się na jej milczeniu, wahaniach, drobnych pęknięciach. Jeśli Gleb reprezentuje autorytarną męskość, to Galina uosabia Rosję uwięzioną w przemocowym wzorcu: emocjonalnie zmaltretowaną, pragnącą ucieczki, ale niezdolną do całkowitego opuszczenia labiryntu.
Od poprzedniego filmu pod względem formalnym praktycznie nic się u Zwiagincewa nie zmieniło. Zdjęcia stałego współpracownika Michaiła Krichmana znowu kładą nacisk na zimne światło dzienne. Dominują sterylne, przytłaczające wnętrza, a bohaterowie często umieszczeni są w korytarzach czy we fragmentarycznych odbiciach, co podkreśla motyw labiryntu. Kadry więżą bohaterów, tworząc pocztówki utraconego szczęścia. Kamera nie porusza się, raczej pełni funkcję cierpliwego biernego obserwatora. W tym anturażu pokazywana przemoc, fizyczna czy psychiczna, wydaje się bardziej niepokojąca, ponieważ zaaranżowana zostaje w ramach estetycznych kompozycji. Znowu dominują odgłosy otoczenia: kroki, maszyny czy ruch uliczny, a dźwięki nabierają złowieszczego znaczenia. Kiedy pojawia się muzyka, pełni ona funkcję mniej emocjonalną, a bardziej kontemplacyjną, brzmiąc nieco jak żałobna rapsodia.
W 2026 roku reprezentacja rosyjskich reżyserów w przestrzeni filmowej jest mglista – ich produkcje praktycznie całkowicie zniknęły z radaru. Minotaur powinien położyć temu kres, ponieważ tak jak Thierry Fremaux tłumaczył w trakcie kwietniowej konferencji prasowej „Zwiagincew jest nasz”. Najnowszy projekt twórcy Eleny pozostawia jednak z uczuciem rozczarowania, mimo że to dalej dobrze zrealizowana produkcja – może to kwestia oczekiwań, poszukiwania wyrazistego głosu, dosłownych do bólu metafor jak ostatnia scena czy repetytywności względempoprzednich filmów. Liczę, że ktoś jeszcze dosadniej i z większym artystycznym spełnieniem rozliczy Rosję, tak jak z Izraelem zrobił to Nadav Lapid.
Minotaur
Rok: 2026
Kraj produkcji: Francja, Łotwa, Niemcy, Rosja
Reżyseria: Andriej Zwiagincew
Występują: Dmitriy Mazurov, Iris Lebedeva, Boris Kudrin i inni
Dystrybucja:
Ocena: 3/5