Rybak lubi pływać – recenzja filmu „Luzzu” – Nowe Horyzonty

Rybak lubi pływać – recenzja filmu „Luzzu” – Nowe Horyzonty

W nowohoryzontowej sekcji Odkrycia umieszczono nagrodzony wcześniej w Sundance maltański film Luzzu. Kinematografia z tego niewielkiego wyspiarskiego kraju została zdominowana przez superprodukcje hollywoodzkie, chętnie korzystające ze świetnie zachowanych twierdz oraz pięknego wybrzeża. Tym bardziej wart uwagi jest debiut Alexa Camilleriego, choć zawodowo związanego ze Stanami Zjednoczonymi, to jednak pochodzącego z byłej brytyjskiej kolonii. Młody twórca pracujący dotąd jako pomocnik montażysty (m.in. Fahrenheit 451 Ramina Bahraniego), postanowił, że jego pierwszy film zostanie nakręcony wyłącznie w języku maltańskim, a zamiast zawodowych aktorów zatrudni naturszczyków.

Sądząc po wspomnianych elementach, które już na starcie zostały wpisane w projekt Camilleriego, wydaje się, że zależało mu przede wszystkim na jak największej dozie realizmu i zachowaniu szczerości wobec portretowanego środowiska. W tym miejscu warto wspomnieć, że wybrani do odtwarzania ról rybaków robią dokładnie to samo w życiu prywatnym, a co więcej większość z nich pozostaje w zażyłych relacjach z twórcą. Samo powstanie scenariusza wynikało z licznych rozmów z przyjaciółmi na temat upadku tradycji i zmieniających się na niekorzyść warunków ekonomicznych. Camilleri będąc już rezydentem za oceanem, wciąż myślami i sercem pozostaje w swojej ojczyźnie, więc żywo interesuje go los rodaków.

Aby przyjrzeć się uważniej pogarszającej się egzystencji rybackiej braci, reżyser i scenarzysta w jednej osobie, postanowił opowiedzieć prostą, niemal dydaktyczną historię. Protagonistą uczynił Jesmarka (w tej roli… Jesmark Scicluna), którego jedynym źródłem utrzymania są morskie połowy. Od tego czy uda się schwytać w sieci dość lucjanów czerwonych, tuńczyków i dorad, a potem sprzedać ten towar na targu hurtownikom, zależy jego być albo nie być. Czasem w jego ręce wpadają takie gratki jak mieczniki (warte nawet 500 euro), ale nie może ich zabrać na brzeg z uwagi na ograniczenie związane z okresem ochronnym. Choć ten gatunek ryb dostając się w sieci, nigdy nie przeżywa, to Jesmark i jego koledzy muszą wyrzucać wyłowione osobniki do morza, inaczej narażeni będą na wysokie kary. Do mężczyzny powoli dociera, że uczciwą pracą nie będzie mógł zapewnić rodzinie dobrobytu, tym bardziej, że wokół widzi sporo przykładów podążania na skróty.

luzzu

Jego żona, Denise (​​Michela Farrugia), dorabiająca jako kelnerka, coraz bardziej naciska, żeby znalazł sobie inny fach i poświęcił się bardziej domowi. Ich kończący właśnie sto dni synek Aiden nie rozwija się jak powinien, więc potrzebuje dodatkowej opieki i droższego, nieuczulającego mleka w proszku. Teściowie Jesmarka, wywodzący się z wyższej warstwy społecznej niż on, od dawna uważają rybaka za niedojdę i nieodpowiednią partię dla swojej pięknej córki. Na niekorzyść jego dotychczasowego zajęcia działają także nieuczciwe praktyki nowego zarządcy targowiska oraz zachęty, aby się przebranżowić w zamian za dopłatę unijną, a także fakt, że dawny kolega po fachu, który z niej skorzystał, teraz radzi sobie znakomicie. Nasz bohater staje przed wyborem: nowoczesne, wygodne życie szczura lądowego czy kontynuowanie rodzinnej tradycji i poczucie wolności związane z morzem, choć okupione biedowaniem. Przed podobną decyzją stanął ‚Ntoni Valastro z pierwszego arcydzieła Luchina Viscontiego, pt. Ziemia drży. Oglądając Luzzu, nie można zresztą pozbyć się wrażenia, że Camilleri silnie inspirował się wieloma aspektami neorealistycznego filmu, tam także rybak musiał poradzić sobie z nieuczciwymi hurtownikami, a w obsadzie pojawili się naturszczycy (z Sycylii).

Upór i wątpliwości Jesmarka byłyby może w innym środowisku dziwną fanaberią, ale na Malcie, szczególnie w wielu wioskach położonych na wybrzeżu, rybołówstwo było kiedyś jedyną szansą na przeżycie. Dla bohatera było to zatem przedłużenie rodowego, czy wręcz narodowego dziedzictwa. Rybakiem był wszak jego ojciec, dziad, pradziad i tak można wymieniać aż do czasów fenickich. Symbolem tej chlubnej tradycji jawi się odziedziczona po przodkach łódź, czyli tytułowe luzzu, pomalowane na żółto i niebiesko oraz mająca na dziobie charakterystyczne oczy (najpewniej nawiązujące do oka Horusa ze staroegipskiej mitologii i mające chronić przed nieszczęściami na morzu). Emocjonalny stosunek bohatera do wysłużonej łajby imieniem Ta’Palma podkreśla to, że kiedyś odciśnięto jego niemowlęcą stópkę na burcie, a teraz planuje tak samo uczynić z kończyną własnego syna. Camilleri wspina się jednak na wyżyny subtelności, gdy okazuje się, że łódź przecieka i być może jej właściciela nie będzie stać na jej naprawę. W ten sposób jest nam wykrzyczane, że pewne profesje już nie mają racji bytu, że nowoczesność niszczy tradycję, że światem rządzi pieniądz.

Twórcom Luzzu nie można odmówić słusznych intencji oraz tego, że film ogląda się gładko dzięki trzymaniu się przez nich stylu zerowego. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że Alex Camilleri konstruuje ten świat aż nazbyt topornie i plakatowo. Jesmark, może na pierwszy rzut oka wygląda równie nieokrzesanie jak ex-napastnik Atletico Madryt, Diego Costa, ale pozostaje ostatnim sprawiedliwym w świecie, gdzie prawie wszyscy zapomnieli co to tradycja i poświęcenie dla swego fachu. Nawet gdy się potyka i zbacza z uczciwej ścieżki,  jego moralny kompas podpowiada mu, że najważniejszą wartością jest rodzina. Inne postacie występują w filmie tylko po to, aby stanowić przeszkody lub zachęty do działań protagonisty. Zupełnie jakby nie miały swoich żywotów, tylko jak w jakiejś prymitywnej grze czekały, aby wejść w interakcję z graczem. Obraz taki mógłby wyjść spod ręki Kena Loacha w jego słabszym okresie twórczym (Polak potrzebny od zaraz) czy naszych moralnie zaniepokojonych reżyserów. Jeśli więc nie macie nic przeciwko takiej dość łopatologicznej konstrukcji konfliktów ekranowych, a chcielibyście śledzić zmagania człowieka pracy w malowniczej scenerii (tu: słynna wioska Marsaxlokk, gdzie aż roi się od luzzu), to możecie śmiało się szykować do przyjemnego seansu. Ja wolałbym jednak powtórzyć sobie wspomniany film Viscontiego albo jakiś dokument Michaela Glawoggera.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
luzzu plakat

Luzzu

Rok: 2021

Gatunek: dramat

Kraj produkcji: Malta

Reżyseria: Alex Camilleri

Występują: Jesmark Scicluna, Michela Farrugia, David Scicluna i inni

Ocena: 2/5