19. Lubelski Festiwal Filmowy – nasza zapowiedź

Już za tydzień, w czwartek dwudziestego listopada startuje 19. edycja Lubelskiego Festiwalu Filmowego, imprezy, którą postanowiliśmy po raz pierwszy objąć patronatem medialnym. Przez tydzień pokazane zostaną najlepsze krótkie metraże z całego świata, klasyczne adaptacje prozy Stefana Żeromskiego, a także konkurs nowych filmów fabularnych.

Solą każdego festiwalu jest jego konkurs. W Lublinie znajdziemy rywalizację zarówno wśród pełnych metraży, jak i filmów krótkich. Jury złożone z dyrektorki programowej Festiwalu Debiutów Filmowych Młodzi i Film w Koszalinie – Anny Serdiukow oraz osób reżyserskich: Nastii Naumenko i Balázsa Szövényi-Luxa wybierze spośród ośmiu fabuł i kilkudziesięciu shortów. Tematem tegorocznego konkursowego Focusu będą Granice, filmy zadające pytania na temat nie tylko narodowej tożsamości, ale także limitów w związkach, czy poszukiwaniu własnej tożsamości.

Znajdziemy tam m.in. Pod szarym niebem Mary Tamkowicz, zwycięzcę Wielkiego Jantara w Koszalinie, Złotego Anioła w Toruniu czy nagrody za najlepszy debiut w Gdyni. Ta opowieść o walce dziennikarzy o wyzwolenie ukochanej ojczyzny spod autorytarnego jarzma zachwyciła m.in. współpracującego z naszą redakcją Macieja Kędziorę, który pisał: „Dawno już – uwzględniając nawet świetną Zieloną granicę – nie było tak dobrego politycznego, dziennikarskiego filmu w polskiej kinematografii. Odwaga reżyserki i osób zaangażowanych w produkcję, ich szczerość i siła wyrazu rozbiły mnie w milion fragmentów, za pośrednictwem 82 minut filmu pokazując moc dzieła wychodzącego z bardzo silnej potrzeby ukazania historycznej prawdy”. Polskę, chociaż film Tamkowicz ze względu na temat i pochodzenie reżyserki przypisać raczej możemy Białorusi, reprezentować będą także, absolutnie przeciwnie inne Trzy miłości – opowieść o biseksualnym trójkącie miłosnym w konwencji pastiszu thrillera erotycznego. Na naszych łamach film recenzował Marcin Prymas:

Pod szarym niebem

Z zagranicy w Lublinie zobaczymy m.in. niezwykle ciekawy obraz systemu opresji ukazany poprzez metaforę szkoły podstawowej – Naukę Bálinta Szimlera (Węgry), która została nagrodzona m.in. w Locarno, Ljubijanie i Toruniu. Na Karaiby zabierze nas Oliwia i chmury Tomása Pichardo-Espaillata, owoc dziesięcioletniej pracy dominikańskiego animatora, który także otrzymał nagrodę w Locarno, jak i na poznańskim Animatorze.

Niedziela
Oliwia i chmury

Rzadką okazją będzie możliwość zobaczenia nowego kina uzbeckiego, w postaci Niedzieli Szokira Cholikowa. Film, który w Lublinie będzie miał swoją polską premierę, opowiada o zderzeniu czasów i pokoleń, które koncentruje się wokół walki o przebudowę tudzież pozostawienie rodzinnego wiejskiego domu. Produkcję tę doceniono m.in. w Szanghaju, czy na rozwijającym się festiwalu Red Sea.

Konkurs uzupełnią m.in. koreańskie Lilie Wodne coming of age osadzone w bezdusznym kapitalistycznym Seulu i irańskie Za miłość (oba będą miały polską premierę) oraz francuska drugowojenna animacja Memory Hotel, przedstawiana jako połączenie Wallace i Gromita z Underground Emira Kusturicy.

Niezwykle wiele świetnych produkcji znajdziemy wśród krótkich metraży, zarówno tych pokazywanych konkursowo – jak i w pokazach specjalnych. Wśród tych pierwszych warto polować na: Lift Lady wyjątkową opowieść o gruzińskiej windziarce, która otrzymała nagrodę publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Inną polską perła jest Bloodline Wojciecha Węglarza – opowieść o ludobójstwie dziejącym się na białoruskiej granicy z punktu widzenia tamtejszych żubrów. Zainteresowani najnowszą historią Europy powinni zobaczyć nominowanego do Oscara Człowieka, który nie potrafił milczeć – w miniaturze ukazującego dramat wojny domowej w Jugosławii. Spojrzenie na współczesną inwazję zapewni m.in. Granica Marii Margiel, doceniony na Ukraina! Festiwal Filmowy oraz wyróżniony nagrodą im. Jana Machulskiego portret bezsilności rodziny uchodźców zza wschodniej granicy pragnącej się dostać do polski.

Bloodline

Wyjątkowe znaczenie na festiwalach zawsze ma klasyka filmowa. W Lublinie m.in. będzie można jednego popołudnia porównać ze sobą dwie adaptacje Chłopów – tę Jana Rybkowskiego z 1973 roku z niedawną DK Welchman i Hugh Welchmana. Prawdziwą gratką dla kinomanów będzie jednak sekcja Filmowy Żeromski, w ramach której na wielkim ekranie pokazane zostaną trzy adaptacje naszego niedoszłego noblisty. Tę najbardziej znaną będą Dzieje grzechu Waleriana Borowczyka z 1975 roku. Świętujący w tym roku półwiecze obraz polskiego prowokatora wciąż dzieli, co owocuje m.in. zachwytem naszego redaktora Tomasza Poborcy oraz krytyką współpracującego z Pełną Salą Adriana Burza, który podsumowywał: „Pierwsza godzina pełna chemii, namiętności, dopieszczona formalnie. Druga godzina przeładowana wątkami, postaciami, zupełnie wytraca zaangażowanie”.

Róża
Dzieje grzechu

Dużo bardziej nieoczywiste będą dwie przedwojenne adaptacje, które zostaną zaprezentowane z odnowionych  kopii. Róża z 1936 to kolejne po Młodym lesie spojrzenie być może najwybitniejszego reżysera drugiej Rzeczypospolitej na temat Rewolucji 1905 roku. Adaptacja niescenicznego programowego dramatu Żeromskiego z 1909 roku zachwyca kreacjami Mieczysława Cybulskiego oraz Ireny Eichierówny, lecz przez lata pozostawał w tle bardziej rozrywkowych produkcji lat trzydziestych. Jeszcze głębiej w przeszłość udać się będziemy mogli za sprawą Roku 1863 Edwarda Puchalskiego. Niemal dwugodzinny film pioniera polskiej kinematografii na ekrany wszedł już w 1922 roku i luźno przenosił na taśmę Wierną rzekę. Ciekawym elementem formalnym jest tu inkorporowanie żywych obrazów Artura Grottgera oraz zaangażowanie w produkcję wciąż żyjących weteranów powstania styczniowego. Wszystkie adaptacje Żeromskiego zostaną poprzedzone prelekcjami Piotra Kotowskiego.

 

Festiwal to jednak nie tylko nowości oraz przeszukiwanie pereł z lamusa, lecz także wszelkie wydarzenia specjalne. Lubelskie święto kina rozpocznie się wraz z inną objętą patronatem Pełnej Sali imprezą – wrocławskim Festiwalem Korelacje sławiącym moc autorskich audiodeskrypcji. Wszystko zacznie się już w trakcie wieczoru otwarcia, gdzie pokazana zostanie kultowa Klątwa doliny węży, polsko-wietnamska koprodukcja Marka Piestraka. Nasza krajowa perła kina klasy B zostanie tego wieczoru wzbogacona o narrację rapera Łony, a po seansie publika będzie mogła brać udział w spotkaniu z reżyserem i muzykiem oraz zadawać pytania za pomocą Messengera, oraz specjalnego numeru WhatsApp.

Klątwa doliny węży

Ta sama kooperacja przyniesie także owoce w drugi weekend wydarzenia, gdy Lublin zobaczy zapomniany debiut Henryka Kluby – Chudy i inni opowiadany przez Artura Andrusa. Zanim Kluba stał się wielkim filmowym portrecistą polskiej wsi, za sprawą Słońce wschodzi raz na dzień, reżyser opowiedział w postsocrealistycznym duchu o tytułowych budowniczych zapory wodnej.

Wśród innych wydarzeń specjalnych LFF nie możemy także zapomnieć o debatach takich jak: Polskie kino – co to znaczy?, oraz Czy można zajmować się kulturą bez mecenatu państwowego?, które wezmą na tapet dylematy naszej krajowej kinematografii oraz jej tożsamości. Odbędą się także liczne warsztaty, poświęcone m.in. cyjanotypii, wypowiadaniu się przed mikrofonem oraz miejskiej ekologii, a także pub quiz, przegląd słuchowisk radia Lublin oraz improwizacja muzyczna Czułej Obserwacji do montażu filmów propagandowych.