W poppsychologicznym obiegu, ale też w shitposterskich memach istnieje złośliwy frazes, według którego „chłopy zrobią wszystko, żeby nie iść na terapię”. Dario Russo, parodysta i twórca Italian Spiderman, zbudował na nim całą Lisicę – swój pełnometrażowy debiut w formie mroczno-zabawnej i miejscami zbereźnej satyry, w którym cwane gadające zwierzęta wodzą ludzi za nos, a tajemnicza dziura w ziemi okazuje się dużo wygodniejszym substytutem szczerej, partnerskiej rozmowy.
Tępawy antybohater Nick (Jai Courtney) darzy swoją wieloletnią partnerkę Kori (Emily Browning) uczuciem zaborczym i bezkrytycznym, które sam bierze za głębokie oddanie. Kiedy oświadcza się jej z rozpędem człowieka nieprzewidującego odmowy, twarz Kori zdradza raczej popłoch niż wzruszenie. Jej „tak” zostaje wyduszone z entuzjazmem kogoś, kto robi to z grzeczności, a nie podejmuje własną, autonomiczną decyzję. Wątpliwości te szybko dają o sobie znać: kobieta wdaje się w przelotny romans ze współpracownikiem, równie tępawym Derekiem (Damon Herriman). Ciężko mówić tutaj o potajemnych schadzkach, gdyż zdrada szybko wychodzi na jaw. Niewiele później podczas kumpelskiego polowania z ojcem Nick natyka się w lesie na horny lisicę (animatronicznemu stworzeniu głosu użycza Olivia Colman) – i przystaje na jej propozycję. W zamian za darowanie życia zwierzę obiecuje mu naprawę związku.
Zresztą tego typu transakcje to żaden red flag. Sroka o głosie Sama Neilla przehandlowuje zasłyszane plotki na resztki kurczaka, a drapieżniki – o których przyjęło się, że są niegodne zaufania – negocjują z farmerami warunki koegzystencji. Nikt nie wykrzykuje ze zdumieniem, że oto zwierzę przemówiło ludzkim głosem. Wszyscy są zbyt pochłonięci rujnowaniem sobie życia. Nick, powiedzmy sobie szczerze, nienależący do najbystrzejszych, bez wahania kupuje więc historyjkę o magicznej dziurze, która zwraca wrzuconą do niej osobę odmienioną – ukształtowaną wedle pragnień tego, kto ją tam strącił. Na tym etapie zapoznawania się z fabułą pewnie brzmi to jak specyficznie ubaśniowiona Obsesja lub tani bait pod furrasów.
Ten bajkowy sztafaż może odbierać powagi poruszanej tematyce, jednak wibrujące pod nim niepokoje są jak najbardziej współczesne – począwszy od panicznego strachu przed porzuceniem, a skończywszy na rynkowej kalkulacji, która przeniknęła nawet do najbardziej intymnej sfery życia. Jak pisała Eva Illouz w książce Dlaczego miłość rani? „życie uczuciowe zaczęło podlegać regulacjom dokonywanym przy zastosowaniu mnóstwa podważających [dis-embedding] je narzędzi, takich jak wiedza naukowa, techniki wyboru partnera oraz proceduralne zasady mające zapewnić symetrię zaangażowania, wzajemność uczuć i zgodność partnerów”. Kobieta, która wyłania się z jamy, okazuje się znacznie bardziej uległa od swojej poprzedniej wersji, a jej przemiana w potulny obiekt seksualny z czasem budzi dyskomfort nawet w mężczyźnie, który fantazjował o partnerce bez skazy. Dziura byłaby zatem skrótem, który omija całą procedurę „optymalizacji”, lecz jak wynika z filmu, kierowanie się przy miłości zgodnością, skrywa w sobie żądanie ślepego posłuszeństwa.
Cyt za: E. Illouz, Dlaczego miłość rani. Studium socjologiczne, przeł. M. Filipczuk, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016, s. 279.
Lisica
Tytuł oryginalny: The Fox
Rok: 2025
Kraj produkcji: Australia 🇦🇺
Reżyseria: Dario Russo
Występują: Jai Courtney, Olivia Colman, Emily Browning i inni
Ocena: 3/5