W kręgu zła  – recenzja filmu „Le Gang des Bois du Temple” – Berlinale 2023

Powolny i cichy, dopracowany w najmniejszych szczegółach francuski kryminał do perfekcji doprowadził w latach 60. i 70. Jean-Pierre Melville. Ambiwalentne moralnie, dystyngowane pojedynki między złodziejami i stróżami prawa w takich obrazach jak W kręgu zła czy Szpicel niczym wzorce z Sèvres, pokazały jak robić gatunkowe kino w kontrze do amerykańskiego pośpiechu. Algiersko-francuski, wciąż poszukujący reżyser Rabah Ameur-Zaïmeche w tym roku przywiózł do Berlina Le Gang des Bois du Temple, współczesną reinterpretację Melvillowskich wzorców.

Cisza. Wszechogarniająca i przytłaczająca cisza towarzyszy panu Ponsowi (Régis Laroche, stały współpracownik Ameura-Zaïmeche), emerytowanemu wojskowemu snajperowi, który – paląc papierosa – obserwuje z balkonu osiedle Grand Parc w Bordeaux. Mężczyzna w milczeniu czeka na ratowników, którzy zabrać mają ciało jego zmarłej przed chwilą matki i wpatruje się w zieloną trawę skweru między blokami. Gdzieś tam na dole grupa przyjaciół, jego sąsiadów planuje napad na konwój saudyjskiego księcia, by w końcu móc się wyrwać ze szponów ekonomicznego wykluczenia kapitalistycznej rzeczywistości. Ale tego nie wie jeszcze ani pan Pons, ani widzowie. Najpierw przenosimy się na pogrzeb nestorki, gdzie nieliczni zgromadzeni żałobnicy będą mogli wsłuchać się w słowa rozdzierającego La beauté du jour w wykonaniu bretońskiej szansonistki Annkrist, której akompaniować próbuje płaczące niemowlę. W końcu krąg życia trwa – ktoś się rodzi, ktoś umiera.

Działający od 2001 roku Rabah Ameur-Zaïmeche w 2015 roku doceniony został już na Berlinale, zdobywając nagrodę Jury Ekumenicznego za Historię Judasza, który w tej wariacji na temat Pasji przedstawiony został jako protagonista i najbliższy uczeń Jezusa. Na MUBI z kolei możecie oglądać jego Piosenkę przemytników z konkursu głównego w Locarno, osadzoną w połowie XVIII-wieku opowieść o przyjacielu legendarnego Francuskiego Robina Hooda Louisa Mandrina, który – pragnąc zachować pamięć o nim – pisze wychwalający go Lament Mandrina do fragmentu muzyki z opery Hippolyte et Aricie Jean-Philippe’a Rameau. W Polsce najbardziej znany jest Terminal Sud, inspirowany twórczością Costy-Gavrasa portret ciemiężonego przez wojnę domową miasta z perspektywy pragnącego zachować polityczną neutralność ideowego lekarza. Nic więc dziwnego, że tak zainteresowany przenikaniem się legend i rzeczywistości artysta ponownie sięgnął po mit. Le Gang des Bois du Temple jest inspirowane średniowieczną legendą z tytułowej miejscowości będącej aktualnie częścią gminy Clichy-sous-Bois wchodzącej w skład aglomeracji Paryża. W XIII wieku grupa arabskich kupców miała zostać tam zaatakowana przez bandytów, okradziona i związana, a następnie uratowana od niechybnej śmierci przez anioła.

Le Gang des Bois du Temple

Sąsiedzi po pogrzebie decydują się działać. W końcu niedawno urodzone dziecko zasługuje na lepszy los niż jego rodzice. Parę karabinów szturmowych, jedna furgonetka, szybkie zajechanie drogi w tunelu i lepsze jutro stoi otworem wraz z walizkami wypełnionymi twardą walutą, zegarkami, biżuterią i… niestety także tajnymi papierami, które mogą bardzo zaszkodzić monarsze. Gdy wiecznie spłukani sąsiedzi, zamiast zdać się na jego hojność, sami stawiają mu piwo w osiedlowej knajpce, Pan Pons zauważa, że coś jest nie tak i postanawia w ciszy ich obserwować. W tym samym czasie wściekły Monarcha i jego przerażona prawa ręka (w tej roli Lucius Barre, szef protokołu festiwalu w Locarno, wcześniej przez piętnaście lat robiący to samo w Rotterdamie, a w przeszłości szef marketingu przy takich filmach jak Ostatni cesarz) wzywają na pomoc Detektywa (Slimane Dazi, prawdopodobnie największe nazwisko w obsadzie).

Podobnie jak w niedawno zakończonej wybitnej trylogii Paula Schradera (Pierwszy reformowany, Hazardzista, Master Gardener) tu także nie uświadczymy żadnego pośpiechu. Krótkie sceny akcji i wymian ognia są jedynie mrugnięciami, przerwami od minut mijających w ciszy (pierwszy dialog pojawia się tu po ponad kwadransie). Reżyser zdaje sobie sprawę, że czy zbawienie, czy piekło, przyjdzie nam ono tak czy siak, a osiem sekund znaczącego milczenia może powiedzieć o statusie, opinii i sytuacji więcej niż tysiąc rzucanych na prawo i lewo słów. Jednak inaczej niż u Amerykanina we francuskim obrazie próżno szukać egzystencjalnych rozważań, poszukiwania wybaczenia i godzenia się z odchodzeniem. To obraz zimny jak rzeczywistość, uważnym okiem kamery Pierre-Huberta Martina zadający pytanie „kto tu jest prawdziwym złodziejem”, bez wypowiadania go na głos.

Pan Pons, nie przez przypadek nazywający się Most, niby powracający po ośmiu wiekach Anioł będzie niezauważony obserwował obie strony tej nierównej walki między ludem a kapitałem, między sprawiedliwością a prawem. Czy ponownie kogoś uratuje przed zagładą?

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Le Gang des Bois du Temple

Le Gang des Bois du Temple

Rok: 2022

Kraj produkcji: Francja

Reżyseria: Rabah Ameur-Zaïmeche

Występują: Régis Laroche, Philippe Petit, Marie Loustalot i inni

Ocena: 3,5/5

3,5/5