Klasa umarła – recenzja filmu „Krwiopijcy” – Nowe Horyzonty

Klasa umarła – recenzja filmu „Krwiopijcy” – Nowe Horyzonty

Julian Radlmaier w swojej Samokrytyce burżuazyjnego psa (prezentowanej na Nowych Horyzontach w 2018 roku) pokazał się jako jeden z ciekawszych młodych głosów nie tylko niemieckiego, ale europejskiego kina. Niczym u Eugène’a Greena oszczędna scenografia i jeszcze bardziej minimalistyczna gra aktorska służyła uwypukleniu świetnych groteskowych dialogów będących satyrą z komunistycznych pozycji na współczesną Europę. W kolejnej fabule Niemiec pozostał wierny swojej – wypracowanej już wtedy – stylistyce, lecz rozgłos jaki przyniósł mu debiut pozwolił na zgromadzenie większego budżetu.

Tym razem akcja osadzona została w przeszłości – a dokładnie w sierpniu 1928 roku w inflanckim kurorcie, zapewne na terenie Łotwy. Podobnie jak w Lisztomanii Kena Russella lub Piłacie i innych Andrzeja Wajdy zachodzi brechtiański efekt obcości poprzez wprowadzanie w świat przedstawiony elementów współczesnych, jak nowoczesne samochody, puszki Coli, czy telefony komórkowe, co podkreśla umowność i teatralność całego świata. Głównym bohaterem jest Ljowuschka, aktor, który przez podobieństwo do Lwa Trockiego miał zagrać jego rolę w Październiku Siergieja Eisensteina, lecz przez wypadnięcie rewolucjonisty z łask Stalina, jego postać została wycięta z filmu, a sam aktor musiał uciekać z kraju. W Inflantach podając się za barona wkracza w życie dziedziczki okolicznych ziem panny Octavii Flambow-Jansen i zamieszkuje w jej luksusowej rezydencji. W tym samym czasie robotnicy i rolnicy z okolicy próbują rozwikłać zagadkę tajemniczych ugryzień na szyjach i w tym celu uważnie studiują Kapitał Karola Marksa.

Jak zawsze u Radlmaiera, wzorem twórczości Eisensteina, Bressona czy Greena, aktorzy profesjonalni mieszają się tu z naturszczykami. W głównej roli zobaczymy gruzińskiego reżysera Alexandre Koberidze, którego What Do We See When We Look at the Sky otrzymało nagrodę FIPRESCI na tegorocznym Berlinale (NASZA RECENZJA). Z kolei w Octavię wciela się aktorka Lilith Stangenberg, która lubuje się w odważnych projektach, wcieliła się m.in. w tytułową bohaterkę Orphei Alexandra Kluge i Khavna oraz jedną z głównych bohaterek Byłam w domu, ale… Angeli Schanelec. Z kolei na drugim planie przewijają się m.in. graficzka Darja Lewin, reżyser Daniel Hoesl (jego WinWin kilka lat temu gościło w programie Nowych Horyzontów, a w 2013 roku otrzymał nagrodę Tygrysa w Rotterdamie za Żołnierkę Jeannette) oraz laureatka 23 różnych nagród filmowych, m.in. dwóch Globusów w Karlowych Warach Corinna Harfouch (jej Larę znajdziecie na HBO GO; NASZA RECENZJA).

Julian Radlmaier to autor wszechstronnie wykształcony, przed studiami reżyserskimi ukończył filmoznawstwo i historię sztuki, tłumaczył z francuskiego teksty Jacquesa Rancière i asystentował Wenerowi Schroeterowi na planie jego ostatniego filmu. To wszystko procentuje i wyraźnie odbija się na ostatecznym kształcie Bloodsuckers, które jest przykładem kontrolowanego twórczego chaosu. To zbiór całkowicie nie pasujących do siebie klocków, które jednak okazują się tworzyć ostatecznie niezwykle przemyślaną konstrukcję. W efekcie powstał film, którego nie mógłby stworzyć jakikolwiek inny twórca, a zwłaszcza dla osób zainteresowanych historią i polityką – pozycja obowiązkowa.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Krwiopijcy plakat

Krwiopijcy

Tytuł oryginalny: Blutsauger

Rok: 2021

Gatunek: komedia

Kraj produkcji: Niemcy

Reżyseria: Julian Radlmaier

Występują: Aleksandre Koberidze, Lilith Stangenberg, Alexander Herbst i inni

Ocena: 4/5