Niech żyją Wolne Media! – recenzja filmu „Kolektyw”

Niech żyją Wolne Media! – recenzja filmu „Kolektyw”

Światowa pandemia bez cienia wątpliwości negatywnie odbiła się na branży filmowej. Są jednak pojedyncze produkcje, które dość przypadkiem na tych okolicznościach zyskały i dość nieoczywistym wygranym tej sytuacji jest nominowany do dwóch Oscarów rumuński Kolektyw. Obraz dobitnie pokazujący, jak ważna jest sprawnie działający system opieki zdrowotnej oraz transparentność decyzji polityków i dyrektorów, mające bezpośredni wpływ na zdrowie i życie obywateli. O czym, za sprawą pandemii koronawirusa przypomnieli sobie niemal wszyscy.

Reżyser Alexander Nanau rozpoczął pracę nad filmem po pożarze w tytułowym klubie Colectiv w Bukareszcie. Skutki zdarzenia okazały się tragiczne, między innymi ze względu na to, iż lokal, mimo posiadania wszystkich wymaganych certyfikatów bezpieczeństwa, nie miał odpowiedniej liczby wyjść ewakuacyjnych. Ostatecznie śmierć poniosło 27 osób, a kolejne 180 zostało hospitalizowane. Szpitale w stolicy Rumunii nie były przygotowane na leczenia tak dużej liczby poparzonych pacjentów i mimo sugestii o odesłaniu ich na leczenie do zagranicznych klinik, co wiązałoby się z dodatkowymi kosztami z budżetu opieki zdrowotnej, zostali rozesłani po okolicznych szpitalach, często z pominięciem wytycznych sanitarnych, tak by zmieścić jak najwięcej leczonych na dostępnej przestrzeni.

 

W kolejnych tygodniach w szpitalach zmarło aż 37 uczestników feralnego koncertu. Część z nich odniosła obrażenia, które nie powinny, przy odpowiedniej opiece, stanowić bezpośredniego zagrożenia życia, co zainteresowało dziennikarzy śledczych z, będącego rumuńskim odpowiednikiem Przeglądu Sportowego, pisma Gazetta Sporturilor. Odkryli oni, że używany w tamtejszych szpitalach, atestowany płyn, służący do odkażania powierzchni, marki Hexi Pharma posiada stężenie substancji aktywnej na poziomie dziesięciokrotnie mniejszym od zalecanego. Odkrycie to przyczyniło się do zdemaskowania szeroko zakrojonego procederu korupcji, ściśle powiązanego z partią rządzącą i zachęciło ludzi do udziału w antyrządowych manifestacjach. Uliczne protesty doprowadziły, chociaż z perspektywy mieszkańca Polski trudno w to uwierzyć, do dymisji premiera Victora Ponty i zarządzanej przez niego Rady Ministrów, a władzę objął rząd mniejszościowy pod przewodnictwem niezależnego technokraty Daciana Cioloșa.

 

W ostatnim akcie filmu przedstawiciele owego gabinetu ściśle współpracują z filmowcami, co może być odebrane zarówno jako wada, jak i zaleta filmu. Oczywiście należy docenić, że twórcom udało się dotrzeć do ludzi tak wpływowych i posiadających, przynajmniej teoretycznie, najlepszy możliwy dostęp do informacji o działaniu instytucji państwowych, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że reżyserowie musieli pójść na kompromis, tworząc ostatecznie partyjną laurkę. Minister zdrowia Vlad Voiculescu przedstawiony jest tam jako ostatni sprawiedliwy, który wbrew własnemu interesowi porzucił intratną posadę w austriackiej klinice, by ratować swój kraj. Mimo całej mojej dobrej woli ciężko mi uwierzyć w wyidealizowany obraz rumuńskiego polityka, przedstawiony przez twórców Kolektywu, zwłaszcza że o ich oponentach politycznych słyszymy niemal wyłącznie w kontekście ich najbardziej populistycznych postulatów.

Cieszy mnie rozgłos, jaki m.in. dzięki nominacjom do nagród Amerykańskiej Akademii towarzyszy dziełu Nanau, bo po prostu mamy do czynienia z filmem o bardzo pozytywnym wpływie na społeczeństwo. Dzięki takim produkcjom politycy i wysokiego szczebla urzędnicy wiedzą, że nie mogą się czuć bezkarni, a obywatele przypominają sobie jak ważne w procesie demokratycznym są wolne media, gotowe patrzeć władzy na ręce. Ponadto wybrzmiewa z niego silny przekaz o tym, że opieka zdrowotna jest jednym z ostatnich miejsc, na których państwo powinno oszczędzać, by nie mieć na rękach krwi obywateli. Niestety film nie jest pozbawiony, sporych wad. Zabrakło tu, wspomnianej już, politycznej niezależności, ale również doświadczenia filmowców. Przez co Kolektyw w swojej formie jest jedynie reportażem telewizyjnym podanym w nieszczególnie atrakcyjny sposób, a niektóre wprowadzone przez nich wątki, jak chociażby wystawa zdjęć jednej z ofiar pożaru, stanowią zupełnie zbędne tło, niepotrzebnie odrywające widza od głównego wątku.

 
Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Kolektyw Plakat

Kolektyw

Tytuł oryginalny: „Colectiv”

 

Rok: 2019

Gatunek: Dokumentalny

Kraj produkcji: Rumunia / Luksemburg

Reżyseria: Alexander Nanau

 

Występują: Razvan Lutac,  Vlad Voiculescu, Mirela Neag i inni

VOD: HBO GO

Ocena: 3/5