Bez znieczulenia, jak tu można żyć? – recenzja filmu „Gorączka” – Cannes 2021

Bez znieczulenia, jak tu można żyć? – recenzja filmu „Gorączka” – Cannes 2021

U progu trzeciej dekady XXI wieku coraz chętniej spoglądamy na (pozornie) niewinne czasy przeszłości. Próbujemy rozliczać to co nas, lub naszych rodziców budowało i co odpowiada za zastaną teraz, i często niezbyt wesołą, rzeczywistość. Z latami 90. łączy ludzi współczesnych pewna paradoksalna relacja miłości-nienawiści, kojarzymy z nimi zarówno biedę i desperację, jak i naiwną ideowość. Oba te odwołania znajdują swoje odzwierciedlenie w konkursie tegorocznego Cannes. Nostalgiczny obóz reprezentował Juho Kuosmanen ze swoim Compartment No. 6, całkiem inną drogę wybrał jednak najwybitniejszy rosyjski reżyser „młodego pokolenia” Kiriłł Sieriebriennikow w Gorączce.

Czasem trzeba trochę zaprzedać własne przekonania i styl by móc osiągnąć sukces. Sieriebriennikow jest tego najlepszym przykładem. Ten samouk i erudyta rozpoczynał przygodę z kinem od odważnych adaptacji Czechowa (Doktor Ragin), czy psychologicznego kina rozliczeniowego z rosyjską tożsamością (Dzień w Juriewie). Przyniosło mu to uznanie w Rotterdamie, Locarno, Karlowych Warach, czy u najbardziej wytrawnych krytyków artystycznego kina. Z drugiej strony w ojczyźnie przypięto mu łatkę pretensjonalnego autora, którego filmy są niezrozumiałe dla zwykłych ludzi. W towarzystwie zawirowań osobistych (więcej o pozafilmowej karierze Sieriebiernikowa piszę TUTAJ) złagodził ton, najpierw tworząc prostą przypowieść o konieczności poświęcania dzieciom uwagi (UczeńNASZA RECENZJA), która dała mu debiut w oficjalnej selekcji Cannes, a następnie zrealizował laurkę dla ukochanego zespołu Kino (LatoNASZA RECENZJA). Ten drugi film stał się ogólnoświatowym hitem, został wybrany do canneńskiego konkursu,  a w jego promocji na zachodzie niewątpliwie pomógł fakt toczącej się w tym samym czasie w Rosji sprawy sądowej przeciwko reżyserowi. Kiriłł dopiął swego, wkroczył na salony, stał się kojarzony nie tylko wśród fanów rosyjskiego arthouse’u, więc uznał, że już dość. I tak możemy podsumować okoliczności powstania Gorączki – najnowszego filmu Rosjanina.

Jako się rzekło we wstępie przenosimy się do lat 90. Chociaż wnętrza i kostiumy zostały odtworzone z dużym pietyzmem, a całość jest po prostu piękna, to błędem byłoby zakładać, że dostaniemy tu jedynie proste kino historyczne. Podobnie jak w swoim najlepszym dotychczasowym filmie – Grając ofiarę z 2006 roku, to co realne miesza się tu z wyobrażonym i fantastycznym. Zatem poza odwzorowaniem zastanej rzeczywistości oglądać będziemy także gorączkowe (grypa w tytule nie znalazła się przypadkiem) oraz alkoholowe majaki bohaterów, a także atakujące ich i widzów znienacka retrospekcje. By nie było zbyt łatwo, sceny realne i surrealne nie są nijak oddzielone – często przejście z jednego poziomu rzeczywistości na drugi odbywa się w ramach montażu wewnątrzkadrowego.

Adaptacja najgłośniejszej rosyjskiej powieści ostatnich lat The Petrovs in the Flu and Around It (Петровы в гриппе и вокруг него) Aleksieja Salanikowa nie ma linearnej fabuły w klasycznym tego słowa rozumieniu. To raczej zbiór impresji, rajd przez wyobrażenia, fantazje i tłumione potrzeby. Przez kilka dni towarzyszymy tytułowemu niezbyt zdrowemu Petrowowi, a także innym bohaterom, takim jak jego walcząca z maniakalną rządzą zabijania była żona, czy zmarły przed laty przyjaciel aspirujący pisarz, w podróży przez zaśnieżoną, targaną bolesną transformacją Moskwę. Przeżarty korupcją i bezradnością kraj nie wykazuje już żadnych śladów nadziei, nawet Woland popadł w alkoholizm i zabija czas w przypadkowych romansach, czy przejażdżkach kradzionym karawanem.

Petrov's Flu

Tytułowa grypa postsowieckiego jarzma, piętna kraju rozkradzionego z marzeń, dumy i aspiracji, wrzyna się w ciała i umysły bohaterów. Jeśli w tym czasie u nas „kraj wyszedł właśnie z dżumy i powodzi, Polak więc słaby jeszcze był i mokry”, to w świecie przedstawionym u Sieriebriennikowa powódź trwa, nawet jeśli poziom wody opadł do kostek, a chore szczury nauczyły się rozmnażać i przemieszczać pod wodą. Jedynym pierwiastkiem magicznej niepewności jest Śnieżynka, przed laty spotkana przez Petrowa na szkolnej uroczystości i wciąż powracająca w jego życiu postać na poły zainspirowana piosenką z Akademii Pana Kleksa (lub podobnego doń radzieckiego filmu).

Szczególnie mocno obrywa się tu literaturze. Poeci to grafomani, krytycy – ignoranci, wydawcy – perwersyjni zgrzybiali starcy.  Mimo miłości do Dowłatowa, wybitnej znajomości Płatonowa, czy Eckermanna, w tym świecie Petrow może być tylko mechanikiem samochodowym, którego kulturowe przyjemności ograniczają się do rysowania synkowi komiksów i słuchania spiskowych dysput przy wódce.

Błędem byłoby jednak postrzeganie Gorączki tylko przez pryzmat pesymizmu świata przedstawionego. To nie jest kolejny utopiony w bimbrze i cytatach z Tarkowskiego smęt Zwiagincewa, a dziki trip napędzany rosyjskim punkiem i wielką dawką czarnego humoru. Często na pierwszy plan wychodzą komiksowe ciągoty Sieriebriennikowa, którym dał już upust chociażby w Lecie. O jego najnowszym i prawdopodobnie najlepszym w dotychczasowej karierze obrazie najlepiej myśleć jako o brudniejszej i bardziej zbuntowanej wariacji Wojny polsko-ruskiej stworzonej przez reżysera o niesamowitym warsztacie. Na końcu jednak pozostaje gorzki posmak, bo Petrow idzie dalej, a jedyne co się zmienia w finałowej scenie to rap zastępujący najntisowy rock.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Petrov's Flu plakat

Gorączka

Tytuł oryginalny: „Petrovy v grippe” / „Петровы в гриппе”

Rok: 2021

Gatunek: dramat, sci-fi

Kraj produkcji: Francja, Niemcy, Rosja, Szwajcaria

Reżyseria: Kiriłł Sieriebriennikow

Występują: Jurij Borysow, Jurij Kolokołnikow, Julia Peresild i inni

Dystrybucja: Gutek Film

Ocena: 4,5/5