Drzwi Banmeia Takahashiego wracają po latach zapomnienia – odrestaurowane cyfrowo i dzięki festiwalowi Pięć Smaków trafiają wreszcie do polskiej publiczności. Horror z końca lat 80. ukazuje przerażenie kobiety, której codzienne rytuały zostają brutalnie zakłócone przez natrętnego domokrążcę, a każdy dźwięk zza drzwi wywołuje narastające poczucie niepokoju.
Akcja filmu rozgrywa się w wygodnym mieszkaniu w ogromnym, bezosobowym apartamentowcu w Tokio. Choć zakwaterowanie w eleganckiej okolicy wydaje się dla Satoru i Yasuko Hondów nobilitacją, zasada kolektywnego współżycia dawnych struktur lokalnych („chōnaikai”) zostaje na wyższych piętrach zakłócona. Wraz ze wzrostem zamożności, która spłynęła na Japończyków w latach 80. przyszła bańka spekulacyjna („baburu keiki”), powodująca m.in. wzrost cen nieruchomości. Miejski styl życia stał się demonstracją prestiżu. Nuworysze tej epoki kurczowo trzymają się zyskanego statusu, coraz chętniej zamieniając leciwą wspólnotowość na prywatność w swych nowych królestwach.
Nie inaczej czynią państwo Honda. Dla naszej bohaterki oznacza to jednak izolację. Podczas gdy mąż znika na całe dni (japońska branża technologiczna podbija świat!), na barki Yasuko (Keiko Takahashi) spada samotne wychowanie synka Takuto. Złamanie pisanych i niepisanych zasad luksusowego blokowiska, jak wyrzucanie śmieci w wybrane dni czy niezakłócanie spokoju sąsiadom, nie wchodzi tu w grę. Przekroczenie granicy może zostać natychmiast skarcone, czarny worek z odpadami wraca błyskawicznie na wycieraczkę nowych lokatorów, a szukanie pomocy w mieszkaniu obok staje się trudniejsze niż wydobycie wody na pustyni. Co dopiero szansa na pożyczenie szklanki cukru…
Takahashi bierze na warsztat podgatunek home invasion, tak ukochany przez kino amerykańskie, i filtruje go przez japoński lęk przed społeczną niedogodnością. Umiejętnie czerpiąc motywy z trylogii apartamentowej Romana Polańskiego (Wstręt, Dziecko Rosemary, Lokator), ale i innych dzieł zza oceanu, Japończyk analizuje własnych rodaków. Zagrożeniem nie jest diabeł czy inne monstrum, lecz napastnik wykorzystujący bierność Yasuko. Osamotniona kobieta, broniąc swego gniazda, musi najpierw porzucić wyuczone maniery, podpowiadające jej uległość wobec zasady „meiwaku o kakenai” (czyli głęboki lęk przed zrobieniem sceny i sprawieniem komukolwiek kłopotu). Bezczelny domokrążca (Daijirô Tsutsumi) wykorzystuje tę uprzejmość niczym klin do rozsadzenia granic prywatnej przestrzeni. Kamera śledzi tę powolną infiltrację domu z chorobliwą fascynacją – korytarze wydłużają się jak w złym śnie, każde wejście do kolejnego pokoju brzmi jak preludium do katastrofy.
Księżniczka na wieży zostaje zdana na siebie, zapracowany mąż na pewno nie będzie rycerzem w lśniącej zbroi i nie wybawi jej z opresji, nie pomogą też raczej zobojętniali sąsiedzi. Mieszkanie staje się polem walki, każdy pokój areną gry w kotka i myszkę. Przedpokój, gdzie znajdują się tytułowe drzwi: wrota do piekła – to tu zaczyna się prawdziwa groza, tuż za wycieraczką. W łazience dochodzi do kulminacyjnego starcia niczym z Kubrickowskiego Lśnienia, w kuchni rozgrywa się krwawe grande finale, a salon i pokój dziecięcy także świadkują scenom konfrontacji z agresorem. Takahashi pokazuje, że prawdziwy strach nie potrzebuje futurystycznych gadżetów i wymyślnej fabuły – wystarczy zderzyć samotność kury domowej z niekończącymi się telefonami od telemarketerów i pukającymi raz po raz do drzwi komiwojażerami.
Najmocniejsze w Drzwiach pozostaje tempo filmu: z tokijskiej obyczajówki przeradza się w mroczny spektakl podjudzania i zadręczania, dążąc do 20-minutowej rzeźnickiej jatki między wanną a zlewem. Szturm na mieszkanie bohaterki przypomina nie tyle klasyczne thrillery, ile perwersyjny, domowy teatr przemocy, w którym każdy element scenografii ma znaczenie – od mlecznych szyb po piłę tarczową z balkonu. Muzyka Gôjiego Tsuno ledwo się odzywa, a kiedy już to robi, brzmi jak jazzowy komentarz do sytuacji, podważający nasze poczucie komfortu. Efekt: zło nie przychodzi z zewnątrz – ono czekało za winklem, aż ktoś zapomni zatrzasnąć zasuwę.
Drzwi
Tytuł oryginalny: Doa
Rok: 1988
Kraj produkcji: Japonia
Reżyseria: Banmei Takahashi
Występują: Keiko Takahashi, Shirô Shimomoto, Daijiro Tsutsumi i inni
Ocena: 3,5/5