Wszędzie dobrze, ale w domu… – recenzja filmu „Dom Gucci”

Wszędzie dobrze, ale w domu… – recenzja filmu „Dom Gucci”

Kiedy Ridley Scott przypomina o sobie widzom kolejnym filmem, próbuje pokazać, że wciąż potrafi tworzyć oryginalne kino, pełne świeżości i finezji. Coś, co z łatwością udawało mu się w ostatnich dekadach dwudziestego wieku (np. w Thelmie i Louise czy w Łowcy androidów), dziś okazuje się niemalże niewykonalne. W tym roku gościliśmy w kinach aż dwie nowe produkcje reżysera – Ostatni pojedynek, czyli poprawne, lecz mało odkrywcze ćwiczenie warsztatowe na temat Rashōmona oraz Dom Gucci, dowód na to, że spadek formy reżyserskiej Scotta jeszcze się nie skończył…

Choć dom mody Gucci zaczynał jako włoska firma rodzinna, dziś wśród akcjonariuszy próżno szukać kogokolwiek z tym nazwiskiem. Po tym, kiedy władzę nad biznesem przejął wnuk jego założyciela, Maurizio, interesy wymknęły się spod kontroli, co skończyło się wykupieniem udziałów członków rodziny przez Investcorp w 1995 r. Nie było to jednak ostatnim etapem upadku wielkiego rodu. Ten nastąpił wraz z morderstwem Maurizia, zleconym przez jego byłą żonę Patrizię Reggiani. To wydarzenie stanowi klamrę kompozycyjną filmu Scotta, jedyny element noszący znamiona jakiejkolwiek spójności. Warto wspomnieć, że cała produkcja, jeszcze zanim na reżyserskim krześle zasiadł twórca Obcego, obrała sobie za bazę wydaną w 2001 książkę Dom Gucci: Potęga mody, szaleństwo pieniędzy, gorycz upadku Sary Gay-Forden (Wydawnictwo Marginesy). Treściwość pięćsetstronicowego materiału źródłowego czuć z kinowego ekranu na kilometr. Scenariusz Roberto Bentivegniego i Becky Johnston upycha w kolejne sceny coraz to więcej bohaterów, których przedstawia często za pomocą ekspozycji w dialogach i przerysowanych wręcz telenowelowo wybuchów emocji, męczy widza i ostatecznie pozostawia dość obojętnym wobec obserwowanych zdarzeń.

Mimo że film opowiada historię ostatnich Guccich rządzących słynnym domem mody, zostajemy w nią wprowadzeni wraz z pretendującą do wstąpienia do familii Patrizią Reggiani, graną przez Lady Gagę. Jesteśmy świadkami rozwoju prawdopodobnie jednego z najbardziej beznamiętnych związków, jakie widziało kino – Patrizii i Maurizia (Adam Driver). Kiedy para się poznaje, ona jest sekretarką w firmie swojego ojca, która zajmuje się wynajmem samochodów ciężarowych, a on – studentem prawa z jednej strony stroniącym od własnej rodziny, z drugiej nieukrywającym swojego słynnego nazwiska. Patrizia przechodzi do działania niewiarygodnie szybko – to ona, a raczej jej coraz większa żądza fortuny i władzy stanowi właściwą siłę napędową zmieniającą status quo. Podobne tempo ma w filmie jedynie przemiana Maurizia. W jednej scenie obserwujemy powściągliwego dwudziestoparolatka niechętnego na jakąkolwiek relację z dziewczyną, żeby chwilę później ten sam bohater bronił jej przed ojcem (którego zdaniem firma Reggianich prowadzi mafijne interesy), zrzekał się dziedzictwa na rzecz związku i poświęcał dla niego swój dotychczasowy porządek życia. Potem w ten sam sposób Maurizio staje się żądny władzy w rodzinnym biznesie i wyprany z moralności. Takim brakiem pieczołowitości i konsekwencji charakteryzują się również inne składowe Domu Gucci

Dom Gucci
Lady Gaga jako Patrizia Gucci

Co najmniej dwie osoby wypruwają sobie w tym filmie żyły, żeby w najbliższych miesiącach regularnie stawiać na swojej półce kolejne statuetki. Lady Gaga od jakiegoś czasu w każdym wywiadzie wspomina o swoich wyczerpujących przygotowaniach do roli Patrizii – procesie, który w języku angielskim określa się jako method acting. Technika pracy oparta na systemie Konstantina Stanisławskiego została rozwinięta w Stanach Zjednoczonych przez troje słynnych nauczycieli aktorstwa: Lee Strasberga, Stellę Adler i Sanforda Meisnera. Choć każde z nich podkreślało znaczenie innych aspektów metody, to podstawą dydaktyki wszystkich było zachęcenie do ekspresyjnych i szczerych występów aktorskich, które powinny wynikać z identyfikacji, zrozumienia i pełnej immersji w wewnętrzny świat granej postaci. Mimo licznych kontrowersji związanych z wpływem tej techniki na ludzką psychikę, na co zwracają uwagę zarówno aktorzy, jak i psychologowie, wiele gwiazd wciąż decyduje się opierać swoje występy na wykańczających przygotowaniach i niewychodzeniu z roli w czasie zdjęć również poza planem. Oprócz tego, że stanowi to dla nich odznaczające doświadczenie w pracy, to często daje się także wykorzystać w kampanii marketingowej czy później oscarowej. Metoda aktorska nie może jednak naprawić koszmarnego scenariusza i niespójnego prowadzenia przez reżysera. Patrizia Reggiani to w wykonaniu Gagi postać częściej wzbudzająca politowanie swoim komizmem niż życiową sytuacją, a rozprawiająca Mauriziemu na temat następnych kroków w swoim planie opanowania firmy Gucci przypomina mniejszego z bohaterów kultowej kreskówki Pinky i Mózg. Trudno więc zastanawiać się nad swoim ambiwalentnym stosunkiem do bohaterki, kiedy wpierw trzeba przebić się przez zestaw groteskowych ekspresji i manier.

Kroku dotrzymuje Gadze Jared Leto jako kuzyn Maurizia, którego występ sprawia wrażenie wyjętego ze skeczu Saturday Night Live. Kabaret o nazwie Dom Gucci trwa jednak prawie trzy godziny, a Leto w każdej sekundzie testuje swoją parodystyczną rolą granice wytrzymałości publiczności. Szkoda, bo postać Paola Gucciego ma wymiar tragiczny – to w końcu czarna owca rodziny, której wszyscy zarzucają albo brak talentu, albo niską inteligencję, kiedy on chce po prostu stworzyć coś swojego. Dramatyczna strona wydarzeń w rodzinie Guccich Scotta jednak nie interesuje. Stara się zaakcentować konflikt między Mauriziem a jego ojcem, granym przez nienaturalnie ucharakteryzowanego Jeremy’ego Ironsa, ale ich konfrontacje przebiegają ekspresowo, jakby sami aktorzy spieszyli się, aby zdążyć na kolejną scenę. Podobnie jest z Aldem Guccim, ojcem Paola. Oczywiście rola ta na tyle wpasowuje się w emploi Ala Pacino, że wypada w niej on niezwykle naturalnie, nawet bez pomocy reżysera. Problem w tym, że każdy aktor gra tu tak naprawdę w innym filmie. Gaga i Leto – w mafijnej komedii sensacyjnej o zamożnych Italiańcach, których włoskość opiera się na komicznym akcencie i manierach, Driver i Irons – w rodzinnym dramacie o konfliktach pokoleniowych, a Pacino balansuje na granicy między tymi dwoma płaszczyznami w zależności od tego, z kim akurat jest w scenie. Do pierwszej drużyny dochodzi jeszcze Salma Hayek występująca tu w roli Piny, wróżki i przyjaciółki Patrizii. Razem zajmują się one, parafrazując pewną polską komedię, knuciem, (ostatnio) knują bez przerwy. W jednej scenie dzwoni ona do Piny prowadzącej właśnie swój program telewizyjny, a w kolejnych spotykają się one już osobiście, chodzą do SPA i planują kolejne kroki w życiu Patrizii. Choć wydaje się, że bohaterka Hayek po prostu wykorzystuje finansowo swoją znajomą, nie ma tu miejsca, aby zasugerować to w więcej niż jednym zdaniu w krótkiej scence.

Dom Gucci
Jared Leto jako Paolo Gucci

Świat przedstawiony w Domu Guccich składa się z większej liczby elementów niż pozwala mu rozwinąć standardowy czas trwania mainstreamowych filmów. Ridley Scott podejmuje próbę stworzenia przestylizowanej, kiczowatej baśni o ambitnej dziewczynie wstępującej do bogatej rodziny i walki o dominację, która doprowadza familię Guccich do wielkiego upadku. Temu spektaklowi brakuje jednak spójności i konsekwencji, aby można było go odczytywać jako kampową wariację na temat ikonicznej rodziny. Nie wybrzmiewają również wątki dramatyczne, a kontekst kulturowy czy jakikolwiek komentarz społeczno-ekonomiczny twórcy odpuszczają już na starcie.

Wybory, jakich dokonał Ridley Scott w warstwie audiowizualnej, nie pozwalają zanurzyć się w historii, a w wielu scenach wzajemnie sobie szkodzą. Wyblakłe kolory sugerują niechęć do upiększania rzeczywistości i kreowania jej baśniowej wersji, kiedy narracja, inscenizacja kadrów oraz ścieżka dźwiękowa, wypełniona oczywiście po brzegi epokowymi przebojami, po prostu temu zaprzeczają. Ta ostatnia zresztą częstokroć skutecznie sabotuje jakąkolwiek dramaturgię, którą czasem cudem udaje się zbudować. Najlepiej charakter Domu Gucci obrazują sceny pokazów mody – w końcu to one są fasadą dla okrutnych porachunków między członkami rodziny. Wizualia według reżysera nie mówią tu chyba jednak same za siebie, bo przy każdym takim przypadku przeplata on ujęcia kolejnych kreacji przebitką na widownię reagującą na nie w tak karykaturalny sposób, aby nikt z widzów nie miał wątpliwości, jakie są jej odczucia. Film więc ani nie opowiada historii w ciekawy sposób, ani nie mówi o niczym odkrywczym, nie charakteryzuje go również jakość aktorska czy techniczna. Zatem spędzamy w kinie prawie trzy godziny na oglądaniu rodziny milionerów, która skacze sobie do gardeł, żeby w czasie napisów zapytać: po co nam to było i gdzie nasze stracone pieniądze?

Julia Palmowska
Julia Palmowska
Dom Gucci plakat

Dom Gucci

Tytuł oryginalny:
House of Gucci

Rok: 2021

Kraj produkcji: USA

Reżyseria: Ridley Scott

Występują: Lady Gaga, Adam Driver, Al Pacino i inni

Dystrybucja: Forum Film

Ocena: 0,5/5