Mała ojczyzna – recenzja filmu „Długa droga do domu” – Berlinale 2021

Mała ojczyzna – recenzja filmu „Długa droga do domu” – Berlinale 2021

Berlinale przynosi nam nie tylko artystyczne fabuły ale także bardzo ciekawe dokumenty. Jednym z nich jest Długa droga do domu, czyli opowieść o patologiach amerykańskiej prowincji oczami artysty, który się z niej wyrwał. Film znalazł się w programie tegorocznego Krakowskiego Festiwalu Filmowego, a wcześniej umieszczony został na liście dziesięciu pełnosalowych pereł Berlinale. Czemu warto go zobaczyć?

O tym, że źle się dzieje w państwie amerykańskim nie trzeba nikogo przekonywać. Bieda, kryzys opioidowy, upadłe fabryki, bezwzględność korporacji, zawód instytucjami, iluzją american dream czy religii, to wszystko widzieliśmy już wiele razy. I amerykański artysta interdyscyplinarny Angelo Madsen Minax nie ma ambicji odkrywania, nomen omen, Ameryki. Zamiast tego w swoim pełnometrażowym debiucie postawił na osobistą perspektywę. Inaczej jednak niż autor niesławnej już (także przez fatalną adaptację) Elegii dla bidoków (AUDIO RECENZJA Z MOIM UDZIAŁEM) nie przedstawia swojej rodziny w opozycji do własnego sukcesu, a raczej pragnie stworzyć swoistą kolażową pocztówkę z prowincji.

Powraca z Nowego Jorku do rodzinnej miejscowości w stanie Michigan, by po dwóch latach przyjrzeć się sprawie śmierci swojej siostrzenicy, do której przyczynić miał się jego szwagier. Nie jest to jednak true crime, a raczej coś na kształt wideoeseju. Wspomniana tragedia i prowadzone przez policję dochodzenie są jedynie pretekstem do rozpoczęcia szerszej narracji, przedstawienia tego jak kolejne instytucje przeżarte korupcją, chciwością i kumoterstwem zawodziły i zostawiały rodzinę samą sobie.

Nie ma tu nadziei, nie ma dobra poza rodziną, a i ta ostatnia jest w permanentnym kryzysie. Minax przeprowadza wywiady z najbliższymi i stara się swoim filmem na nowo spoić familię.  Czy może to się udać, w świecie, który niemal wydaje się przedsionkiem piekła? Co istotne, omawiana pozycja w żaden sposób nie szantażuje widza, nie próbuje wymuszać uczuć ani edukować. Prawdopodobnie najbliższym odniesieniem dla Długiej drogi do domu jest Po drugiej stronie Roberto Minerviniego, jednak amerykańska produkcja jest dużo ciekawsza filmowo i przez osobiste zależności, wydaje się bardziej szczera i od serca

Marcin Prymas
Marcin Prymas
North by current

Długa droga do domu

Tytuł oryginalny: „North by Current”

Rok: 2021

Gatunek: dokument, wideoesej

Kraj produkcji: USA

Reżyseria: Angelo Madsen Minax

Ocena: 3,5/5