W swoim najnowszym filmie Casting, Rafał Łysak prowokuje do stawiania pytań o granice autokreacji, dokumentując żmudny proces poszukiwania bohatera do filmu, bez stawiania wygórowanych warunków „na wejściu”. Postawieni przed onieśmielającą kamerą ochotnicy próbują odpowiedzieć na fundamentalne pytanie „kim jestem?”. Czynią to w przestrzeni kadru, która, chcąc nie chcąc, wymusza grę, selekcję wypowiedzi czy improwizację. Dokumentalista uchyla okno na chwilę, ale bez otwierania go na oścież. Jedni dzielą się doświadczeniem diagnozy onkologicznej, inni opowiadają o pasji, która stała się dla nich schronieniem, a jeszcze inni wracają do dzieciństwa, którego cień wciąż kładzie się na ich dorosłym życiu.
W akcie uważnego wsłuchiwania się twórca skupia się na tym, co zwykle umyka: drobnych tikach nerwowych, zająknięciach, zawieszonych spojrzeniach, bądź ciszy między zdaniami. To właśnie te pęknięcia w narracji dopełniają się nawzajem i dostarczają wglądu w autentyczne doświadczenie. Wciskane nam z każdej strony poradniki autoprezentacji instruują, jak w ciągu kilku sekund wywrzeć dobre pierwsze wrażenie. Podobno tyle czasu wystarczy, by uśmiechem, postawą czy tonem głosu zyskać aprobatę i społeczną legitymację. W myśl tej zasady kontakt wzrokowy należy przekuć w narzędzie wpływu, a każdy gest zmienić w starannie zaplanowany, perfekcyjnie wyreżyserowany komunikat. Fasadowość tychże komunikatów, obligująca człowieka do stylu oficjalnego jest przez reżysera celowo brana w nawias. Stawką Castingu jest więc wyciszenie odruchu oceniania ludzi na podstawie pierwszego wrażenia. Pozwolenie sobie, by ktoś kto „nie zna siebie sprzed kamery” mógł dojść do głosu na własnych zasadach. Zgoda na to, by deklaracja „muszę się rozkręcić” nie oznaczała sztucznego szczerzenia się do obiektywu, tylko pozwalała rozmowie znaleźć własne tempo.
Z różnorodnych i fragmentarycznych wystąpień powstaje portret zbiorowy ludzi próbujących nie tylko opowiedzieć światu kim są, lecz także oswoić się z samymi sobą i usensownić własne doświadczenie. Reżyser pozwala sobie na ingerencję: w Castingu raz słyszymy jego głos zza kamery, innym razem widzimy go, gdy przygotowuje się do wywiadu i półżartem zastrzega: „miało nie być o mnie”. Podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego twórca pokazywał również inny projekt Dwa papierosy, gdzie – podobnie jak w debiutanckiej Miłości bezwarunkowej – staje się pełnoprawnym bohaterem, rozgrzebując definiujący go epizod z przeszłości.
Film otwierają rodzinne nagrania z VHS-ów, które osadzają historię w prywatnym archiwum. Potem obserwujemy przeciągające się oczekiwanie pod zakładem poprawczym na odebranie dwudziestojednoletniego Daniela. Pierwsze słowa skracają dystans: „Palisz, Rafał?”. Bohater wychodzi po wyroku za nieumyślne spowodowanie śmierci. Jak mówi, wziął winę za kuzynów. Łysak jednak szybko stawia sprawę jasno: „Chciałem ci to powiedzieć później, ale powiem od razu, żeby była jasna sytuacja między nami. Nie chcę się mścić… To był mój tata”. Znika komfort anonimowości, kończy się „ściemnianie”. Od tej chwili każdy gest waży więcej, bo rozmowa wydarza się między synem ofiary a sprawcą.
Późniejszy utrzymywany z ostrożnym zaufaniem kontakt z młodym, pogubionym mężczyzną przybiera formę krótkich aktualizacji: zdalne rozmowy o wyjściu na prostą, prośby o pożyczkę, zniknięcia bez słowa i ponowne odzywanie się. Ich wspólny powrót na miejsce zbrodni nie ma służyć uzgadnianiu wersji zdarzeń, lecz spotyka ze sobą dwa życiorysy. Zmierzenie się z pytaniami o sens przebaczenia nie jest zadaniem łatwym, choć w toku narracji wciąż wraca fraza „Każdy zasługuje na drugą szansę”, oglądany proces pojednania zdaje się wymykać wszelkim prawidłowościom i domknięciom.
W obu dokumentach reżyser przełamuje dystans kamery, a czasem redukuje go niemal do zera: rozmawia z bohaterami, dopuszcza własne wahania i bardziej osobistą złość oraz odsłania szwy procesu. I choć szafuję tutaj dużymi słowami, to nie potrafię wyzbyć się przekonania, że w tym wypadku dążeniem dokumentalisty była wiara, że można uchwycić jakąś prawdę. Nie tę ostateczną, zamkniętą w definicjach, tylko sytuacyjną, która objawia się w relacjach, w odpowiedziach na najprostsze i najcięższe pytania, czy w reakcji na cudze (niekoniecznie oceniające) spojrzenia.
Pełna Sala objęła patronat medialny nad wydarzeniem _insider w trasie. Polskie dokumenty w kinach studyjnych.
O zbliżających się pokazach przeczytacie TUTAJ.
