Cannes 2022 – prognozy i oczekiwania

Od dziś do 28 maja potrwa festiwal w Cannes. Zespół selekcjonerów kierowany przez Thierry'ego Frémaux wybrał do konkursu głównego aż 21 filmów. O nagrody (Jury pod przewodnictwem Vincenta Lindona) powalczą w tym roku m.in. Park Chan-Wook, laureaci Złotej Palmy bracia Dardenne, Ruben Östlund, Cristian Mungiu i Hirokazu Koreeda, a także inni zasłużeni dla kina weterani tacy jak David Cronenberg, Claire Denis czy Jerzy Skolimowski. Przyjrzeliśmy się bliżej poszczególnym tytułom i ich twórcom, czego efektem jest nasz tradycyjny tekst omawiający najważniejszą sekcję festiwalu.

Na Lazurowym Wybrzeżu nie zabraknie innych polskich wątków, oprócz autora Na samym dnie, ze swoimi projektami przybędą także Agnieszka Smoczyńska (angielskojęzyczny debiut Silent Twins w konkursie Un Certain Regard) oraz studentka łódzkiej filmówki Olga Kłyszewicz (Jutro nas tam nie ma powalczy w Cinefondation, konkursie szkół filmowych). Ponadto Agnieszka Holland stanie na czele Jury przyznającego laury zaproszonym na festiwal dokumentom, a w składzie gremium sekcji Un Certain Regard zasiądzie Joanna Kulig.

Armageddon Time

Armageddon Time

reżyseria: James Gray

występują: Anthony Hopkins, Anne Hathaway, Jeremy Strong i inni

kraj: USA

Niezłomny klasycysta ze swoim ósmym filmem pełnometrażowym już po raz piąty będzie konkurował o Złotą Palmę. Obrazy Jamesa Graya niezmiennie wolne są od postmodernistycznej ironii i narracyjnych rewolucji — to bardzo tradycyjne, hollywoodzkie rzemiosło charakteryzujące się precyzją opowiadania, zainteresowaniem psychologią bohaterów i emocjonalną intensywnością rodem z klasycznych melodramatów. Dotychczasową filmografię reżysera można umownie podzielić na dwa etapy. Pierwszą były wczesne filmy silnie związane z Nowym Jorkiem (skąd pochodzi Gray, potomek ukraińsko-żydowskich imigrantów): od skromnego dramatu gangsterskiego Mała Odessa z 1994 (Srebrny Lew w Wenecji), przez schematyczne, acz introspektywne dwa kryminały z Markiem Wahlbergiem i Joaquinem Phoenixem (Ślepy tor z 2000 i Królowie nocy z 2007) oraz współczesny romans przerabiający Dostojewskiego Kochankowie (2008), po kostiumową Imigrantkę (2013) inspirowaną historią rodziny reżysera. Kolejne dwa projekty Graya zawędrowały już w zupełnie inne rejony — w epickim studium biograficznym brytyjskiego odkrywcy połączonym z refleksją na temat kolonializmu pt. Zaginione miasto Z (2016) zabrał nas do amazońskiej dżungli, a w Ad Astra z 2019 (NASZA RECENZJA) umiejscowił trawestację Jądra ciemności dla wrażliwców w przestrzeni kosmicznej.

Prezentowany na tegorocznym Cannes najnowszy film Graya, Armageddon Time, miał bardzo burzliwą historię produkcyjną naznaczoną utrudnieniami związanymi z pandemicznym reżimem sanitarnym — w ciągu trzech lat od pierwszych zapowiedzi z obsady zdążyli odejść Cate Blanchett, Robert De Niro, Oscar Isaac i Donald Sutherland. Ostatecznie gwiazdami filmu będą m.in. Anthony Hopkins, Anne Hathaway oraz znany z Sukcesji Jeremy Strong. Po raz kolejny reżyser powraca do Nowego Jorku, aby opowiedzieć osobistą historię dorastania w Queens lat 80. Twórcę będą interesować zawsze istotne dla niego tematy więzi rodzinnych oraz pogoni za amerykańskim snem, a tytuł sugeruje także niebagatelną rolę widma wojny ostatecznej w czasie prezydentury Ronalda Reagana.

Dawid Smyk
Dawid Smyk
Boy from Heaven

Boy from Heaven /
Walad Min Al Janna

reżyseria: Tarik Saleh

występują: Tawfeek Barhom, Fares Fares, Mehdi Dehbi i inni

kraj: Dania, Finlandia,  Francja, Szwecja

dystrybucja: M2 Films

Urodzony w Sztokholmie reżyser, pochodzący ze szwedzko-egipskiej rodziny w tym roku po raz pierwszy będzie miał przyjemność zaprezentować film na festiwalu w Cannes. Z pewnością ten zaszczyt może odebrać jako dowód na to, że jego prowadzona w dość nietypowy sposób kariera, łącząca autorskie projekty europejskie i komercyjną pracę w USA, zmierza w dobrym kierunku.

Fabularnym debiutem Tarika Saleha była dystopijna animacja Metropia, znana polskim widzom, gdyż była pokazywana na Warszawskim Festiwalu Filmowym w 2009 roku, a następnie za sprawą Gutek Film trafiła do dystrybucji kinowej. Szwed pokazał w tym dziele smutny postapokaliptyczny świat, w którym sprowadzeni do życia w podziemiu ludzie byli nieustannie manipulowani przez przydzielonych im agentów. Chociaż fabularnie historia nie odbiegała zbyt daleko od żelaznych klasyków science fiction, została dobrze przyjęta przez widownię i krytykę, czego owocem było między innymi zwycięstwo w sekcji Cinema Digitale na festiwalu w Wenecji. Na kolejny zauważony przez międzynarodową krytykę film Saleh musiał czekać aż 8 lat, a było nim Morderstwo w hotelu Hilton – kryminał, w którym policjant stara się znaleźć sprawcę zabójstwa prostytutki, do którego doszło w kairskim Hiltonie, w przeddzień wybuchu egipskiej rewolucji. Obraz ten został uhonorowany m.in. trzema statuetkami na festiwalu w Valladolid i aż pięcioma Złotymi Żukami, czyli „szwedzkimi Oscarami”. Po tym sukcesie reżyser zaangażował się w bardziej komercyjne produkcje za oceanem, gdzie miał okazję stać za kamerą wysokobudżetowych seriali (Ray Donovan, Westworld), a także zrealizować film akcji pt. Najemnik (od kilku tygodni dostępny na polskich serwisach VOD).

W swoim najnowszym dziele Tarik Saleh, podobnie jak w Morderstwie w hotelu Hilton, postanowił osadzić akcję w Kairze i ponownie wziąć na tapet zakulisowe rozgrywki egipskich elit. Zgodnie z dostępnymi materiałami Boy from Heaven opowiada historię dziejącą się na Uniwersytecie Al-Azhar, czyli najbardziej prestiżowej islamskiej uczelni teologicznej. Punktem zapalnym całej akcji ma być tu śmierć Wielkiego Imama, mająca miejsce na samym początku roku akademickiego i prowokująca zaciekłą walkę o wpływy, w której pionkiem stanie się Adam, syn rybaka i główny bohater tej produkcji. Po filmie tym można spodziewać się krytyki islamskich hierarchów i egipskich elit politycznych, jakiej  reżyser tak dobrze znający arabskie realia jest skory, a ze względu na niezależność od egipskiego przemysłu filmowego (finansowanie pochodzi ze Skandynawii) może sobie pozwolić. Spodziewam się tutaj szczerego przekazu na temat bolączek drugiej ojczyzny autora, stanowiącego rozbudowane tło dla głównej historii będącej czymś na kształt thrillera politycznego. Jeśli te przewidywania się sprawdzą, być może usłyszymy o Boy from Heaven w kontekście nagród na zakończeniu festiwalu, co dla Saleha ewidentnie byłoby wielkim krokiem naprzód w jego wciąż rozwijającej się karierze. Polskiej dystrybucji filmu możemy być pewni, prawa do niego zakupiło M2 Films.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Broker

 Broker / 브로커

reżyseria: Hirokazu Koreeda

występują: Song Kang-ho, Bae Doona, Lee Ji-eun Lee i inni

kraj: Korea Południowa

dystrybucja: Best Film

Hirokazu Koreedy nie trzeba specjalnie przedstawiać. To bodaj najczęściej nagradzany japoński reżyser ostatniego ćwierćwiecza. Od rewelacyjnego Maboroshi no Hikari, fabularnego debiutu z 1995 roku (Złota Osella za reżyserię w Wenecji), Koreeda należy do czołówki światowego kina, a każde jego dzieło dostaje się na czołowe festiwale. Dziennikarze z rozkoszą przypięli Japończykowi miano kontynuatora dorobku Yasujirō Ozu, z którym łączą go m.in. skupienie na rodzinnych fabułach i śledzeniu obyczajowych przemian w Kraju Kwitnącej Wiśni. On sam jednak chętniej czerpie z nauk innego mistrza tamtejszego kina, czyli Mikio Naruse, któremu zawdzięcza wyjątkową czułość na tematy społeczne, czy lekcji, jakich udzielił mu Hou Hsiao-hsien. Czuje także pokrewieństwo z eksploatującymi podobne rejony Kenem Loachem czy braćmi Dardenne. Krzysztof Loska w tekście Nietrwałość jako kategoria estetyczna w sztuce japońskiej („Studia Filmoznawcze”, tom 34, Wrocław 2013) zauważył, że w przeciwieństwie do Ozu autor Ciągle na chodzie (2008) skupia się na związku sztuki z naturą. Stąd jego częste decyzje, aby kręcić z wykorzystaniem naturalnego światła i w plenerach, ograniczając paletę barw, żeby zaangażować widza w przeżycia bohaterów. Jednocześnie kamera często jest oddalona, zachowując obiektywizm osoby zerkającej z boku na zdarzenia, co pozwala uniknąć w jego często melodramatycznych fabułach sideł sentymentalizmu.

Na łamach Pełnej Sali pisaliśmy o Koreedzie kilkukrotnie: recenzowaliśmy jego filmy dystrybuuowane w Polsce, nagrodzone Złotą Palmą w 2018 roku Złodziejaszki (https://pelnasala.pl/zlodziejaszki/) czy pierwszy zagraniczny projekt, kręcony we Francji z udziałem takich gwiazd jak Catherine Deneuve, Juliette Binoche czy Ethan Hawke, Prawdę (https://pelnasala.pl/prawda/), a dwa inne jego dzieła znalazły się w naszym top 30 kina azjatyckiego (https://pelnasala.pl/top-30-azja/). Dlatego cieszy nas, że kolejny projekt Japończyka znowu znalazł się w konkursie głównym w Cannes. Broker (Beu-ro-keo / 브로커) będzie drugim zrealizowanym poza Japonią filmem Koreedy. W całości powstał w Korei Południowej, po koreańsku i z koreańską ekipą. Autor Po burzy zaprosił do współpracy kompozytora Junga Jae-ila (Squid Game czy filmy Bonga Joon-ho) czy autora zdjęć Honga Kyung-Pyo (m.in. Lament, Płomienie, Parasite), a także aktorów: prawdziwą instytucję na Półwyspie Songa Kang-ho, ulubienicę sióstr Wachowskich Bae Doona (Atlas chmur, Sense8, u Koreedy grała już w Dmuchanej lali), idola publiczności Ganga Dong-wona (Zombie express 2: Półwysep), znaną z kariery muzycznej i występów w serialach (m.in. Persona) IU oraz ​​Lee Joo-young, którą polska publiczność może kojarzyć z Maggie i nowohoryzontowego Cichego snu.

Fabuła Brokera ma być skupiona wokół idei tzw. pudełek dla dzieci (baby boxes), które w Polsce i kilku innych europejskich krajach znamy jako okno życia. W prawodawstwie japońskim owa praktyka umożliwiająca anonimowe pozostawienie niemowląt instytucjom lub osobom praktycznie nie funkcjonuje – dopiero w 2005 roku pojawiła się tzw. bociania kołyska w szpitalu w prefekturze Kumamoto. Natomiast na gruncie koreańskim „szkatułka życia” działała tylko w Seulu, gdzie sierotki wbrew prawu przyjmował pastor ​​Lee Jong-rak. Liczba pozostawianych tam dzieci wzrosła po kontrowersyjnej ustawie o adopcji wprowadzonym przez rząd w 2012 roku (szczegóły TUTAJ). Koreeda mający na koncie już kilka filmów na tematy związane z porzuceniem potomstwa (Dziecięcy świat), zamianą niemowląt (Jak ojciec i syn, Życzenie) czy tworzeniem specyficznych więzów rodzinnych (Złodziejaszki), wydaje się idealnym kandydatem do poruszanie tej budzącej kontrowersję kwestii.

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Brother and Sister / Frère et sœur

Brother and Sister /
Frère et sœur

reżyseria: Arnaud Desplechin

występują:Marion Cotillard, Melvil Poupaud, Golshifteh Farahani i inni

kraj: Francja

Arnaud Desplechin to jeden z weteranów festiwalu w Cannes, gdzie po raz siódmy będzie rywalizował o Złotą Palmę, oraz ważna postać we francuskim kinie współczesnym. Liczba zdobytych przez niego nominacji do Cezara czy wspomnianych już wcześniej udziałów w najbardziej prestiżowym konkursie filmowym z pewnością budzi respekt, ale wystarczy szybki rzut oka, by zorientować się, że twórca ten praktycznie zawsze wraca do domu z pustymi rękami. A co za tym idzie, można wnioskować, że i tym razem jego udział jest raczej formą uzupełnienia składu dziełem rodzimego twórcy niż realną walką o najwyższy laur.

Śledząc filmografię Desplechina, łatwo można znaleźć analogię do Woody’ego Allena. Francuz ten tworzy z dużą regularnością, zazwyczaj prezentując widzom obyczajowe kino ze współczesną scenografią i kostiumami, które w całości ma wybronić się opowiedzianą historią, grą aktorów i portretowaniem skomplikowanych relacji między bohaterami, między innymi polegających na ich życiu seksualnym. Analogię między tymi reżyserami znajdziemy nawet w tytułach ich dzieł, wszak Allen tłumaczył nam Wszystko, co chcemy wiedzieć o seksie, ale baliśmy się zapytać, a Desplechin zapytał: O co chodzi w seksie?. Oczywiście sam fakt częstego pojawiania się na imprezach filmowych przy jednoczesnym braku sukcesów nie stanowi jednoznacznego przytyku w stronę twórcy. Wszak gdyby nie mógł zagwarantować nieschodzenia poniżej pewnego poziomu, organizatorzy szybko skreśliliby go z listy gości, można więc założyć, że dzieła Francuza są cennym uzupełnieniem programu. 

Frère et Sœur startujące w tegorocznym konkursie głównym to historia Alice (Marion Cotillard) i Louisa (Melvil Poupaud) – rodzeństwa, które ze względu na wzajemny konflikt nie widuje się już od 20 lat. Ona jest znaną aktorką teatralną, on nauczycielem i poetą. Kiedy ich rodzice znajdują się na łożu śmierci, obydwoje zjawiają się w szpitalu, co staje się okazją do konfrontacji i uporządkowania dręczących ich spraw z przeszłości. Wygląda na to, że możemy spodziewać się wrzucenia widza w sam środek rodzinnych sporów i powolnego wyciągania trupów z szafy, tak jak miało to miejsce w Świątecznych opowieściach tego samego autora. Jeśli Frère et Sœur, które dosłownie przetłumaczyć możemy jako „Rodzeństwo”, okaże się równie udane co wspomniany film, jestem spokojny o to, że jego seans nie będzie czasem straconym. Mimo to uważam, że każda nagroda dla obrazu Francuza będzie sporym zaskoczeniem, być może za wyjątkiem indywidualnego docenienia Marion Cotillard, wiadomo wszak nie od dziś, że tak wspaniałą aktorkę zawsze stać na to, by zachwycić nawet najbardziej wymagającego widza.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż
Close

Blisko / Close

reżyseria: Lukas Dhont

występują: Émilie Dequenne, Léa Drucker, Kevin Janssens i inni

kraj: Belgia, Francja, Holandia

dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Close Lukasa Dhonta jest dla belgijskiego reżysera drugim pełnometrażowym projektem fabularnym. Podobnie jak w debiucie – Girl (2018 / NASZA RECENZJA) – przy scenariuszu współpracował z Angelo Tijssensem. Po nagrodzonej Palmą Queer opowieści o transpłciowej dziewczynie kształtującej swoją tożsamość Dhont powraca na Lazurowe Wybrzeże z dramatem o przyjaźni pomiędzy dwoma trzynastolatkami – Leo i Remim – wystawionej na próbę przez wejście w okres dojrzewania. Ten pierwszy będzie starał się ratować znajomość przy pomocy matki Remiego. W swojej historii obsadził m.in. Émilie Dequenne (Rosetta (1999), Dyskretny urok niebezpiecznych myśli (2020)) oraz Léę Drucker (Jeszcze nie koniec (2017), My dwie (2019)). Jak informował w czerwcu 2020 roku belgijski portal „Nieuwsblad”, w rolach męskich na ekranie zobaczymy naturszczyków.

Wczesne informacje prasowe sugerowały, że ta francusko-niderlandzko-belgijska koprodukcja ma być utrzymana w stylu podobnym do poprzedniego projektu Dhonta. Sam reżyser przyznał zaś, że jest to opowieść „mająca szczególne miejsce w jego sercu”. Po niewątpliwym canneńskim sukcesie Girl (poza Palmą Queer do Belga powędrowała również Złota Kamera dla najlepszego debiutanta) można oczekiwać, że Close również przypadnie do gustu gremium tegorocznej edycji. Dla 31-letniego twórcy będzie to debiut w konkursie głównym francuskiego festiwalu.

Michał Konarski
Michał Konarski
Crimes of the Future

Crimes of the Future

reżyseria: David Cronenberg

występują: Viggo Mortensen, Léa Seydoux, Kristen Stewart i inni

kraj: Francja, Grecja, Kanada, Wielka Brytania

Najnowszy bękart Davida Cronenberga nazywa się Crimes of the Future. Jan Dąbrowski (Cronenbergalia) i i inni cronenbergolodzy zakrzykną, że przecież Kanadyjczyk miał już film o takim tytule w 1970 roku, nakręcony sumptem 20 tysięcy dolarów niemy science-fiction o dermatologu na tropie plagi wywołanej przez kosmetyki, która wyeliminowała wszystkie dorosłe kobiety. Jednak obraz z 2022 roku nie jest rimejkiem pracy Cronenberga nakręconej tuż po studiach. Niemniej jak sygnalizowały wywiady z twórcą oraz opublikowany już zwiastun canneńskiej premiery dla twórcy Nagiego lunchu będzie to powrót po 23 latach do swej bezpiecznej, acz nie dla jego widzów, przystani, czyli body horroru. Crimes of the Future zamierzał zrealizować już w 2003 roku (roboczy tytuł Painkillers), w głównej roli początkowo planując obsadzić Ralpha Fiennesa (współpracowali chwilę wcześniej przy Pająku), a następnie Nicolasa Cage’a.

Cronenberg sięgnął do swojej szuflady i przepisał scenariusz dawnego projektu, zachęcony przez starego znajomego z planu, czyli Viggo Mortensena (zrobili razem Historię przemocy, Wschodnie obietnice i Niebezpieczną metodę). Po ośmiu latach milczenia (Mapa gwiazd, 2014) i prawie ćwierćwieczu skupiania się na innych tematach niż cielesność Kanadyjczyk wraca z dziełem po brzegi wypełnionym gore i seksem (od Amerykanów już otrzymał kategorię R). Niewiele wiadomo o fabule produkcji: ze strzępków informacji można wnioskować, że traktować będzie o parze chirurgów-performerów (Mortensen i Léa Seydoux), którzy podczas swoich awangardowych spektakli prezentują metamorfozy ludzkich narządów. Ich kontrowersyjnym praktykom postanawia się przyjrzeć badaczka z Krajowego Rejestru Narządów (Kristen Stewart), która ma pozyskać dla rządu ową technologię w celu ewolucyjnych zmian rodzaju ludzkiego. Tradycyjnie o ścieżkę dźwiękową zadbał Howard Shore, a za kamerą stanął jeden z najzdolniejszych młodych operatorów z Kanady, Douglas Koch. A to zresztą nie koniec niespodzianek z głowy Szalonego Kapelusznika z Toronto, na przyszły rok zapowiedziano początek prac nad The Shrouds, w którym inny stary kumpel Cronenberga, Vincent Cassel zagra miliardera-wynalazcę Karsha, działającego w branży pogrzebowej; a co za tym idzie autor eXistenZ (1999) planuje złamać kolejne tabu: łącząc nekrofilię z technologią. Cóż, nie mogę się doczekać, co z tego wyjdzie… 

Maciej Kowalczyk
Maciej Kowalczyk
Decision to Leave

Decision to Leave / 
헤어질 결심

reżyseria: Park Chan-wook

występują: Tang Wei, Park Hae-il, Go Kyung-Pyo i inni

kraj: Korea Południowa

dystrybucja: Gutek Film

Park Chan-wooka nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Jeden z najsłynniejszych, obok Bonga Joon-ho, Lee Chang-donga i Kim Ki-duka, koreańskich reżyserów, specjalista od autorskich, wyrafinowanych stylistycznie przetworzeń kina gatunkowego, nakręcił dotychczas dziesięć pełnometrażowych obrazów; spośród nich niektóre zaliczają się już do klasyki kina współczesnego. Debiutował w 1992 kryminałem z elementami melodramatu The Moon Is… the Sun’s Dream. W 2001 Park po raz pierwszy zagościł na wielkim europejskim festiwalu – thriller J.S.A. znalazł się w konkursie głównym Berlinale. Jego kolejny pełny metraż, Pan Zemsta (2002), stał się początkiem słynnej, oryginalnie nieplanowanej, „trylogii zemsty”. W jej skład weszły również dwa kolejne dzieła Parka: nagrodzony w Cannes Grand Prix Oldboy (2003), najlepszy i najbardziej znany film twórcy (ponoć Quentin Tarantino, szef ówczesnego jury, chciał, aby to koreański obraz otrzymał Złotą Palmę, niestety reszta gremium wolała jednak Fahrenheit 9.11 Michaela Moore’a), oraz uhonorowana na Lido Pani Zemsta (2005). Następny utwór Parka, specyficzną komedię romantyczną Jestem cyborgiem i to jest OK (2006), wyróżniono w Berlinie nieistniejącą już nagrodą im. Alfreda Bauera, horror Pragnienie (2009) dostał Nagrodę Jury w Cannes, zaś zrealizowany wspólnie z bratem short Nocny połów (2011) otrzymał Złotego Niedźwiedzia dla filmu krótkometrażowego. Mieszane opinie wywołał natomiast anglojęzyczny debiut Parka Stoker (2013). Bez wyróżnień konkursowych Lazurowe Wybrzeże opuścił erotyczny thriller psychologiczny Służąca (2016), jeden z najlepszych obrazów Parka, nagrodzony jednakże BAFTĄ za najlepszy film nieanglojęzyczny. W trakcie następującej później przerwy od kręcenia pełnych metraży Koreańczyk wyreżyserował dobrze przyjęty szpiegowski miniserial Mała doboszka (2018) na podstawie powieści Johna le Carré. W tym roku, po sześcioletniej przerwie, Park Chan-wook powraca do Cannes z nowym dziełem – Decision to Leave.

Film opowiada historię detektywa (Park Hae-il, znany m.in. z Zagadki zbrodni Bonga Joon-ho) badającego sprawę śmierci mężczyzny, który zginął, spadając ze szczytu góry. Niedługo później zakochuje się we wdowie po zmarłym (Tang Wei, w której filmografii znajdują się takie obrazy jak Ostrożnie, pożądanie Anga Lee oraz Długa podróż dnia ku nocy Bi Gana [naszą recenzję tego drugiego możecie przeczytać TUTAJ]), co dysharmonizuje jego życie zawodowe, zwłaszcza że kobieta staje się podejrzaną o morderstwo. Dostępne materiały wskazują na dzieło charakterystyczne dla dotychczasowej twórczości Parka: wysmakowane wizualnie, nastrojowe, biorące na warsztat formułę gatunkową, łączące thriller i erotyzm. Pytaniem otwartym pozostaje, czy będzie to zaledwie powtórka z rozrywki, czy też kolejne zaskakujące, świetne dzieło w filmografii Koreańczyka. Już niedługo przekonają się o tym widzowie pokazów festiwalowych, wśród nich zaś członkowie jury, którzy zadecydują, czy może tym razem Park Chan-wook otrzyma z dawna zasłużoną Złotą Palmę.

Kacper Słodki
Kacper Słodki
The Eight Mountains / Le otto montagne

The Eight Mountains /
Le otto montagne

reżyseria: Charlotte Vandermeersch, Felix van Groeningen

występują: Alessandro Borgi, Luca Marinelli, Filippo Timi i inni

kraj: Belgia, Francja, Włochy

dystrybucja: M2 Films

Felix van Groeningen zasłynął na scenie kina artystycznego w 2009 roku filmem Boso, ale na rowerze, będącego adaptacją flamandzkiej powieści Dimitriego Verhulsta wyświetlaną w canneńskiej sekcji Directors’ Fortnight. W 2013 roku fabuła W kręgu miłości była nominowana do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W 2018 roku wyreżyserował Mojego pięknego syna ze Steve’em Carellem i Timothée Chalametem, na podstawie pamiętnika dziennikarza Davida Sheffa, który opowiada o swoich zmaganiach w obliczu uzależnień syna od metamfetaminy i prostytucji. Belg nie unika trudnych tematów i emocji, ujawniających się u postaci w momentach kryzysowych. Frapujący rozwój wypadków i bohaterowie z krwi i kości stanowią trzon, na którym wspiera historie o zmaganiach z losem. Widz nie spuszcza oka z ekranu, nieważne jak frustrujące czy destrukcyjne są wybory i jak dotkliwe straty ponosi dwójka braci o odmiennych charakterach w filmie Belgica (2016). Młody chłopak z Boso, ale na rowerze dźwiga pokornie brzemię niełatwego wychowania, które ma swoje konsekwencje w dorosłym życiu. Tymczasem w adaptacji W kręgu miłości osobliwy sposób, w jaki szczęśliwa para radzi sobie z zakrętami losu i ciężką chorobą dziecka, sprawia, że całość jest zdystansowana. W Boso, ale na rowerze nie brak zabawnych scen, jak np. tytułowy rowerowy maraton bez ubrania. 

Festiwalowi widzowie już wkrótce zobaczą adaptację bestsellera Le otto montagne Paolo Cognettiego, film podpisany nazwiskami Groeningena i jego partnerki, Charlotte Vandermeersch, wcześniej scenarzystki W kręgu miłości. Duet filmowców po roku intensywnej pracy nad scenariuszem zgodnie przeszedł do reżyserowania. Vandermeersch zagrała wcześniej we flamandzkich thrillerach Loft, Premier i nagrodzonym w Sundance w 2016 roku filmie Belgica. Za obiektywem Le otto montagne stanął Ruben Impens (operator Titane, zeszłorocznego zdobywcy Złotej Palmy). W obsadzie znaleźli się: Luca Marinelli (Martin Eden), Alessandro Borghi (Suburra), Filippo Timi (Amerykanin) i Elena Lietti. Le otto montagne to opowieść o Pietro, chłopcu z miasta, i góralu Bruno, którzy zaprzyjaźniają się, gdy mają jedenaście lat. Przez 30 lat intensywna przyjaźń jest jedyną stałą w ich życiu. Van Groeningen zdradził w jednym z wywiadów: „Czystość i prawdomówność, z jaką główni bohaterowie filmu przeżywają swoje życie i poszukują sensu i szczęścia, poruszają mnie głęboko”. Zaangażowanie i empatia, z jaką twórcy podchodzą do tematu, powinny przynieść owoce i uwydatnić autentyczność historii, która emanuje tęsknotą za prostym życiem.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
Eo

Eo / Io

reżyseria: Jerzy Skolimowski

występują: Sandra Drzymalska, Isabelle Huppert, Mateusz Kosciukiewicz i inni

kraj: Polska

dystrybucja: Gutek Film

Jerzy Skolimowski to jeden z najbardziej cenionych polskich mistrzów kina, zaliczany do czołowych twórców rodzimej nowej fali znanej również jako „trzecie kino polskie”. Jest nie tylko reżyserem, ale również scenarzystą, literatem, malarzem i aktorem. Swoje pokolenie próbował sportretować już w tworzonym wraz z Jerzym Andrzejewskim scenariuszu do Niewinnych czarodziejów Wajdy, gdzie pojawił się także na ekranie. W czasie studiów w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej i Filmowej w Łodzi realizował szkolne etiudy, które złożyły się następnie na pełnometrażowy debiut – Rysopis z 1964 roku. Był to pierwszy z czterech nakręconych w kraju filmów Skolimowskiego. Adaptowały one poetykę francuskiej nowej fali, stając się zarazem autotematycznym komentarzem do powojennej rzeczywistości PRL-u. Postawy bohatera oceniane jako indywidualistyczne, egoistyczne czy bezideowe budziły niechęć zarówno krytyki, jak i decydentów, jednak kino Skolimowskiego dostrzeżone zostało przez prestiżowe czasopismo „Cahiers du cinéma”, którego redakcja sklasyfikowała Walkower jako drugi najlepszy film roku tuż za Na los szczęścia, Baltazarze! Bressona. Z taką rekomendacją Skolimowski przystąpił do realizacji swojego pierwszego zagranicznego filmu, który tworzył równolegle z zatrzymanym przez cenzurę Ręce do góry. Konflikt z władzami PRL-u ułatwił reżyserowi decyzję o emigracji. Zagraniczny debiut Skolimowskiego Start z 1967 roku, przyniósł artyście główną nagrodę w Berlinie, a także Nagrodę Międzynarodowej Unii Krytyki Filmowej.

Pierwszym obrazem reżysera dostrzeżonym w Cannes była adaptacja powieści Nabokova Król, dama i walet z roku 1974 z Giną Lollobrigidą i Davidem Nivenem w rolach głównych. Oparty na prozie Roberta Gravesa horror Wrzask z 1978 roku uhonorowano Grand Prix festiwalu. Nagrodę za najlepszy scenariusz zdobył Skolimowski filmem Fucha z 1982. Jeremy Irons wcielił się tam w rolę polskiego robotnika pracującego nielegalnie w Londynie, podczas gdy w Polsce wprowadzono stan wojenny. W kolejnych latach w canneńskim konkursie głównym pokazano również Najlepszą zemstą jest sukces z 1984 roku, w którym Skolimowski w sposób śmiały powrócił do autotematyzmu swej twórczości, oraz Wiosenne wody z 1989 według opowiadania Turgieniewa. W roku 1991 zrealizował ekranową adaptację gombrowiczowskiego Ferdydurke, którą uznał za porażkę i porzucił na kilkanaście lat tworzenie filmów. Powrócił dramatem Cztery noce z Anną, jednak to Essential killing z 2010 roku przyniósł mu nagrody w weneckim konkursie i ponowny rozgłos.

W tegorocznym konkursie w Cannes Skolimowski zaprezentuje swój najnowszy obraz IO (lub EO w wariancie międzynarodowym). Intrygujące brzmienie tytułu nawiązywać ma do dźwięku, jaki wydają osły. W wersji roboczej film znany był pod tytułem Baltazar, co bezpośrednio zdradza inspirację arcydziełem Roberta Bressona. Historia zwierzęcia przekazywanego z rąk do rąk przez różne osoby na drodze z polskiego cyrku do włoskiej rzeźni ma być opowieścią o współczesnej moralności, etyce i stosunku do stworzeń ludzkich i nie-ludzkich. W filmie obok takich polskich aktorów jak Sandra Drzymalska czy Mateusz Kościukiewicz zobaczymy również Isabelle Huppert i Lorenzo Zurzolo. Na ekranie pojawi się też Tomasz Organek. Czy film okaże się triumfalnym powrotem polskiego mistrza kina po chłodno przyjętych 11 minutach z 2015 roku?

Mateusz Marcin Mróz
Mateusz Marcin Mróz
Forever Young / Les Amandiers

Forever Young /
Les Amandiers

reżyseria: Valeria Bruni Tedeschi

występują: Louis Garrel, Nadia Tereszkiewicz, Alexia Chardard i inni

kraj: Francja, Włochy

Valeria Bruni Tedeschi jest przede wszystkim wybitną włosko-francuską aktorką. Urodziła się 58 lat temu w Turynie, jednak już w 1973 przeprowadziła się do Francji razem z ojcem Albertem Bruni Tedeschim (przedsiębiorcą i kompozytorem), matką Marisą Borini (włoską pianistką o francuskich korzeniach) oraz młodszą siostrą Carlą Bruni (obecnie Sarkozy). Karierę aktorską rozpoczęła w połowie lat osiemdziesiątych, a pierwsze sukcesy zaczęła święcić 10 lat później, zdobywając Cezara dla najbardziej obiecującej aktorki w 1994 r. (potem była nominowana do tej nagrody jeszcze pięciokrotnie). Jest ponadto w posiadaniu aż czterech statuetek David di Donatello (na sześć zdobytych nominacji), dwóch nagród aktorskich z Festiwalu w Wenecji oraz laurów z festiwali w Salonikach i Valladolid. 

Występy u największych europejskich twórców, takich jak Claire Denis, Bruno Dumont, François Ozon, Paolo Virzì, Patrice Chéreau czy Sharunas Bartas, nie wystarczyły zdolnej aktorce, która postanowiła spróbować swoich sił po drugiej stronie kamery. Jej debiut reżyserski Il est plus facile pour un chameau… (2003) został ciepło przyjęty, kwalifikując się na kilka festiwali i zdobywając sporo laurów, m.in. na Tribeca Film Festival, Ankara Flying Broom Women’s Film Festival oraz francuską nagrodę Prix Louis-Delluc za najlepszy debiut. Aktorki z 2007 r. zakwalifikowały się do konkursu Un Certain Regard w Cannes, zdobywając Nagrodę Specjalną Jury, nic więc dziwnego, że w 2013 znów trafiła na Lazurowe Wybrzeże, biorąc tym razem udział w konkursie głównym z filmem Un Château en Italie (w którym obok wieloletniego partnera Louisa Garrela zagrała również jej matka Marisa). Po telewizyjnej adaptacji Trzech sióstr Czechowa (2015) i dokumencie Une Jeune Fille de 90 Ans oraz źle przyjętym Les estivants (2018) powraca filmem Les Amandiers.

Opowiada on historię grupy czworga młodych przyjaciół, którzy pod koniec lat osiemdziesiątych zdają egzamin wstępny do słynnej szkoły aktorskiej stworzonej przez Patrice’a Chéreau i Pierre’a Romans przy Théâtre des Amandiers w Nanterre. Ci piękni dwudziestoletni, czyli Stella, Victor, Adèle i Etienne wspólnie będą doświadczać pierwszych dorosłych dramatów, uniesień i tragedii, w punkcie zwrotnym swojego życia. W filmie wystąpili m.in. Nadia Tereszkiewicz (Tancerka, Tylko zwierzęta nie błądzą), Alexia Chardard (Mektoub. Moja miłość…, Benedetta), Micha Lescot (Saint Laurent, Ja, Godard), Zoé Adjani (Słodkie cygaro) oraz Louis Garrel w roli Patrice’a Chéreau. Za zdjęcia odpowiedzialny jest Julien Poupard (Nędznicy Ladj Ly).

Paweł Tesznar (Snoopy)
Paweł Tesznar (Snoopy)
Holy Spider

Holy Spider

reżyseria: Ali Abbasi

występują: Zar Amir-Ebrahim, iMehdi Bajestani, Arash Ashtiani i inni

kraj: Dania, Francja, Niemcy, Szwecja

dystrybucja: Gutek Film

Urodzony w Teheranie Ali Abbasi pokaże canneńskiej publiczności swój pierwszy pełny metraż rozgrywający się w ojczyźnie. Miejscem wydarzeń będzie położony na północnym wschodzie kraju Meszhed, jedno z najświętszych miejsc dla szyitów. W dwóch poprzednich fabułach – prezentowanym na Berlinale Shelley (2016) i nagrodzonej w sekcji Un Certain Regard Granicy (2018 / NASZA RECENZJA) – akcję umiejscowił w państwach skandynawskich. Sam reżyser zresztą przeprowadził się do północnej Europy na początku XXI wieku, gdzie zrobił licencjat z architektury na Królewskiej Szwedzkiej Akademii Nauk, a następnie zdobył dyplom Duńskiej Szkoły Filmowej w Kopenhadze shortem M for Markus (2011).

W walczącym o Złotą Palmę Holy Spider Irańczyk opowie o mężczyźnie imieniem Saeed (w tej roli Mehdi Bajestani), który prowadząc religijną wendettę, ma w zamiarze „oczyścić” miasto z pracujących na ulicy prostytutek. Jak sugeruje opis filmu prezentowany na stronie jednego z koproducentów, po zamordowaniu kilku pracownic seksualnych, frustracja Saeeda ma narastać w związku z brakiem zainteresowania społeczeństwa jego misją. Najnowszy projekt Abbasiego ma być utrzymany w konwencji thrillera kryminalnego; znając jednak jego wcześniejsze dzieła, można oczekiwać przekraczania konwencji gatunkowych. Scenariusz do filmu jest owocem współpracy reżysera i debiutującego w roli scenarzysty Afshina Kamrana Bahramiego.

 

Michał Konarski
Michał Konarski
Leila's Brothers

Leila’s Brothers / برادران لیلا

reżyseria: Saeed Roustayi

występują: Taraneh Alidoosti, Saeed Poursamimi, Navid Mohammadzadeh i inni

kraj: Iran

Irańczyk Saeed Roustayi (rocznik 1989) to twórca niepokorny, który zdradza podobne zamiłowanie do realistycznego filmowania co Abbas Kiarostami. W przeciwieństwie do swojego starszego kolegi po fachu, znanego z minimalistycznej narracji i lirycznych tonów, Roustayiego interesują jednak złożone fabuły i kino gatunkowe. Parę pomysłów z czasów studiów na teherańskim Uniwersytecie Soore, gdy kręcił krótkie metraże o narkomanach, wykorzystał w późniejszych dziełach. W debiutanckim Abad va yek rooz (2016) ukazuje, jak twarde narkotyki generują bezmiar problemów w sferze rodzinnej. Drugi pełny metraż w karierze Irańczyka, 30 gramów, wnika głębiej w temat uzależnień. Imponujące połączenie dramatu społecznego i thrillera narkotykowego prezentowane na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji w 2019 roku odkrywa przed widzem nieznany dotąd w irańskim kinie obraz społeczeństwa nękanego korupcją (co wywołało zresztą problemy z cenzurą). Samad Majidi (Peyman Moaadi), szef policyjnego wydziału antynarkotykowego, podejmuje wszelkie możliwe działania, aby postawić przed sądem jednego z największych dilerów cracku, Nasera Khakzada (Navid Mohammadzadeh) i tym samym dotrzeć do laboratorium zaopatrującego dilerów. Przedstawiciele prawa i porządku stopniowo znajdują kolejne osoby, z których każda stanowi jedno z ogniw w narkotykowym łańcuchu: od kurierów, mułów, połykaczy po krewnych zaangażowanych w cały proces. Zdeterminowany Samad stosuje intensywną przemoc psychiczną, aby dotrzeć do kolejnego pośrednika w przemytniczej hierarchii. W rezultacie widz otrzymuje przekrój poszczególnych warstw społeczeństwa: od obywateli najuboższych po najbogatszych. Reżyser kładzie nacisk na sugestywne ukazanie ubóstwa w świecie ukształtowanym przez nierówności klasowe, co widać m.in. w scenie, w której obiektyw kamery śledzi policyjny nalot na wegetujących na poprzemysłowym rumowisku bezdomnych narkomanów.

Najnowszy film Roustayiego, Baradarane Leila (Leila’s Brothers), fabułą zbliża się do debiutu Irańczyka, solidnie ilustrującego rodzinę pogrążoną w kryzysie. Podobnie jak w przypadku Somayeh z Abad va yek rooz, Leila (Taraneh Alidoosti) poświęciła całe swoje życie ojcu, matce i braciom. Mimo jej starań krąg rodzinny rozpada się pod wpływem zadłużeń. Leila chce zatem kupić sklep, aby rozpocząć biznes z braćmi. Ostatnie oszczędności, jakie idą na ten cel, są jednak niewystarczające. W obliczu narastającej potrzeby wsparcia finansowego, ku zaskoczeniu wszystkich, ojciec Esmail (Saeed Poursamimi) obiecuje swojej społeczności dużą sumę pieniędzy. Chce tym samym dostąpić najwyższego zaszczytu w perskiej tradycji – zostać nowym ojcem chrzestnym wspólnoty. Samowolne działania członków rodziny kumulują w nadwyrężonych strukturach familii napięcie, które z czasem stanie się nie do zniesienia i eksploduje. Znając wnikliwe podejście Roustayiego, portret kobiety w irańskim społeczeństwie w Leila’s Brothers ma duże szanse spotkać się z ciepłym przyjęciem w Cannes.

Anna Strupiechowska
Anna Strupiechowska
Un petit frère

Mother and Son /
Un petit frère

reżyseria: Léonor Serraille

występują: Stéphane Bak, Ahmed Sylla, Annabelle Lengronne i inni

kraj: Francja

Léonor Serraille nieco zaskakująco, nawet dla samej siebie, opuściła przed czterema laty Cannes ze Złotą Kamerą dla najlepszego filmu debiutanckiego. Paryż i dziewczyna stanowiło na poły osobisty zapis zmagań ze skazaną na porażkę próbą asymilacji w stolicy Francji. Produkcja często odbierana jako akt oskarżenia wobec tego miasta zarezonowała z krytykami z różnych części świata, nierzadko niezwykle zmęczonymi jego popkulturową fetyszyzacją. Takie podejście stricte łączyło się z pochodzeniem reżyserki, która urodzona i wychowana w Lyonie na poważnie skonfrontowała się z miastem stołecznym dopiero po wyjeździe na studia, gdzie podobnie jak bohaterka jej filmu, zamieszkała w dzielnicy Montparnasse.

Un petit frère, jej druga fabuła, tym razem rywalizująca już w najważniejszym konkursie Lazurowego Wybrzeża, ponownie podejmuje temat obserwacji Paryża przez przyjezdnego z zewnątrz. Tym razem zamiast stanowiącej odbicie samej autorki, pogubionej życiowo trzydziestolatki, Serraille zdecydowała się na przedstawienie życiowych dramatów i trudności imigrantów. Na przestrzeni trzech dekad – od końcówki lat 80. po dzień współczesny, widzowie śledzić będą kronikę konstrukcji i dekonstrukcji rodziny w niesprzyjającym i obcym miejscu. Rose z Senegalu (lub Wybrzeża Kości Słoniowej – internetowe źródła nie są tu spójne) przybywa z dwójką swoich synów – czy dla samotnej matki metropolitalne miasto okaże się piekłem czy ziemią obiecaną? Ujawnione materiały wskazują, że film (napisany osobiście przez Serraille bez żadnej kredytowanej kolaboracji z osobą imigrancką) ma stanowić swoisty kolaż wycinków z życia, zbiór scen codzienności, które wspólnie złożą się na obyczajowo-socjologiczną mozaikę. O ile cały projekt wzbudza sporo wątpliwości, tak pewność możemy mieć do jego warstwy wizualnej. Za zdjęcia odpowiada bowiem w Un petit frère sama Hélène Louvart, czyli jedna z najlepszych współczesnych operatorek, która na swoim koncie ma m.in. Niewidoczne życie sióstr Gusmao czy Szczęśliwego Lazzaro.

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Nostalgia

Nostalgia

reżyseria: Mario Martone

występują: Pierfrancesco Favino, Sofia Essaïdi, Tommaso Ragno i inni

kraj: Włochy

dystrybucja: Gutek Film

Neapolitańczyka Mario Martone prawdopodobnie powinniśmy już postawić na jednej półce z kultowymi „nijakimi wypełniaczami festiwalowych konkursów” takimi jak Amos Gitai, czy Nicole Garcia. W trzydziestą rocznice Srebrnego Lwa – Wielkiej Nagrody Jury dla debiutanckiego Morte di un matematico napoletano Włoch po raz ósmy staje w szranki konkursu głównego wielkiego festiwalu i prawdopodobnie po raz siódmy pojedzie do domu bez regulaminowej nagrody. Szerszy opis jego kariery i twórczości znajdziecie w zapowiedzi ubiegłorocznego konkursu w Wenecji – TUTAJ, gdyż pokazywał tam swoje Qui Rido Io.

W Nostalgii twórca ponownie opowiada o swoim rodzinnym mieście, tym razem skupiając się na przemianach ekonomicznych i społecznych, jakie zaszły w tym gigantycznym porcie w ciągu ostatnich czterech dekad. To adaptacja ostatniej powieści zmarłego w 2016 roku neapolitańskiego pisarza Ermanno Rei. Świadomy bliskości swojej śmierci pisarz (Nostalgia ukończona została na kilka miesięcy przed odejściem autora) w metaforyczny sposób podsumowywał w niej swoje wybory życiowe, a miejscowi krytycy literaccy wskazują że aż trzy główne postaci dramatu stanowią self-inserty różnych stron osobowości Rei. Historia opowiada o mężczyźnie w średnim wieku, który po czterech dekadach życia na emigracji w Libanie i Egipcie powraca do rodzinnego Neapolu na wieść o złym stanie zdrowia swojej matki. Tam nie tylko doświadcza na własnej skórze tego, że przez ten czas miasto zmieniło się nie do poznania, ale podsumowuje również własne wybory życiowe. W roli głównej zobaczymy czołowego włoskiego aktora, Pierfrancesca Favino (Zdrajca, Suburra).

Marcin Prymas
Marcin Prymas
Tourment sur les îles

Pacifiction /
Tourment sur les îles

reżyseria: Albert Serra

występują: Benoît Magimel, Sergi López, Montse Triola i inni

kraj: Francja, Hiszpania, Niemcy, Portugalia

dystrybucja: Stowarzyszenie Nowe Horyzonty

Kataloński reżyser Albert Serra uznawany jest za jednego z najciekawszych przedstawicieli współczesnego filmowego neomodernizmu. Urodził się w Banyoles w roku 1975. Studiował filologię hiszpańską i komparystykę na Uniwersytecie w Barcelonie. W swoim kinie, kojarzonym z poetyką slow cinema, chętnie sięga po kostium historyczny oraz po istotne dla Europejczyków teksty kultury. W debiutanckim filmie Crespià z 2003 przyglądał się życiu tytułowej miejscowości w Katalonii. Obraz, porównywany do Rzymu Federico Felliniego, swobodnie manewruje pomiędzy fikcją a dokumentem, odtwarzając realia lat osiemdziesiątych. Drugi film reżysera Honor rycerza z 2006 prezentuje już w pełni charakterystyczny styl twórcy i zdradza jego literackie fascynacje. Adaptacja fragmentów arcydzieła Miguela de Cervantesa skupiona jest na relacji Don Kichota z Sancho Pansą. Podobnie jak w późniejszych dziełach Serra skupia się bardziej na kreowaniu atmosfery i filmowego doświadczenia współistnienia widowni z ekranowymi bohaterami niż na budowaniu konserwatywnie rozumianej fabuły. Film wyświetlono w sekcji Directors’ Fortnight w czasie canneńskiego festiwalu. Pieśnią ptaków z roku 2008 Albert Serra kontynuował swoje artystyczne poszukiwania. Tym razem sięgnął po biblijne postaci mędrców zmierzających, by przywitać Nowonarodzonego. Minimalistyczne, statyczne i medytacyjne kino drogi staje się znów u katalońskiego autora okazją do refleksji nad przemijaniem świata, międzyludzkimi relacjami, bądź po prostu momentem odpoczynku i wyciszenia dla widza. Większy ciężar znaczeniowy zawarł Serra w Historii mojej śmierci z 2013. Nagrodzony w Locarno dramat zderza ze sobą postaci Giacomo Casanovy i Drakuli. W tym, jak i w kolejnych filmach reżyser chętnie będzie powracał do kwestii sprzeczności oświeceniowego racjonalizmu i libertynizmu epoki. Temat śmierci i przemijania powraca w bodaj najsłynniejszym i najbardziej przystępnym filmie Katalończyka – Śmierci Ludwika XIV z 2016 roku. Wyświetlany poza canneńskim konkursem obraz przedstawia kilka ostatnich dni Króla Słońce. W malarskich, wysmakowanych i statycznych kadrach Serra przedstawił chorobę i proces biologicznego wyniszczenia ciała monarchy uosabiającego idee absolutyzmu i majestat państwa. Współpracujący najczęściej z aktorami niezawodowymi autor obsadził w głównej roli ikonę nowej fali, Jean-Pierre’a Léauda. Film, pierwotnie pomyślany jako performance zamówiony przez Centrum Pompidou w Paryżu, zaintrygował canneńską krytykę i zapewnił reżyserowi większą rozpoznawalność wśród zainteresowanej kinem arthouse’owym publiczności. Zaowocowało to m.in. retrospektywą filmów artysty podczas 19. edycji festiwalu Nowe Horyzonty. Zaprezentowano tam również polskiej widowni kolejny obraz Alberta Serry, zdobywcę nagrody specjalnej jury w sekcji Un Certain Regard Liberté, w którym awangardowy twórca po raz kolejny w sposób radykalny testuje wrażliwość i cierpliwość kinomanów.

Najnowszym dziełem reżysera jest pokazywany w tegorocznym konkursie głównym w Cannes Tourment sur les îles (tytuł międzynarodowy Pacifiction). Tym razem Serra porzuca kostium epoki na rzecz tropikalnej atmosfery Polinezji Francuskiej. Fabuła koncentrować ma się wokół postaci francuskiego dyplomaty, zamieszkującego Tahiti i sprawującego urząd Wysokiego Komisarza, który stara się kontrolować nastroje mieszkańców wyspy w związku z pojawiającymi się plotkami o wznowieniu testów nuklearnych. W obsadzie złożonej z aktorów zawodowych i naturszczyków znalazł się nagrodzony w Cannes za swą rolę w Pianistce Benoît Magimel. 

Mateusz Marcin Mróz
Mateusz Marcin Mróz
PRZEŚWIETLENIE (R.M.N.)

Prześwietlenie / R.M.N.

reżyseria: Cristian Mungiu

występują: Marin Grigore, Judith State, Macrina Barladeanu i inni

kraj: Francja, Rumunia

dystrybucja: Gutek Film

Prawdopodobnie najsłynniejszy przedstawiciel rumuńskiej nowej fali to również weteran festiwalu w Cannes. Na Lazurowym Wybrzeżu rozpoznano go już za debiutancki Zachód (pokazywany w sekcji Quinzaine des Réalisateurs w 2002) opowiadający w realistyczny, acz pełen ironii sposób o młodej parze uciekającej z kraju w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Potem nastąpiło już w zasadzie nieustanne pasmo sukcesów: Złota Palma, nagroda za scenariusz, nagroda za reżyserię. 4 miesięcy, 3 tygodnie i 2 dni (2007) było porażającą naturalizmem, paradokumentalną ilustracją realiów rumuńskiego podziemia aborcyjnego u schyłku reżimu Ceauşescu. Za wzgórzami (2012) — opartym na reportażu wnikliwym dramatem psychologicznym o tragicznym w skutkach „egzorcyzmie” (de facto morderstwie) młodej dziewczyny dokonanym przez fanatycznych monastycystów w 2005 roku. Oba filmy cechuje, poza rygorystycznym realizmem, nietuzinkowe ukazanie bliskiej relacji dwójki kobiecych bohaterek. Najbardziej bezpośrednio współczesny i zaangażowany społecznie Egzamin (2016) to natomiast gorączkowy obraz zdesperowanego ojca walczącego z nieludzkim systemem, który zrobi wszystko, aby utorować swojej skrzywdzonej córce drogę na studia.

Tematem R.M.N., najnowszego filmu Cristiana Mungiu pokazywanego w konkursie głównym festiwalu w Cannes, będą podskórne uprzedzenia oraz irracjonalne lęki przed obcością, jakie według reżysera drzemią w nas wszystkich, mocniej zakorzenione niż empatia czy racjonalność. Główny bohater, Matthias, wraca na Boże Narodzenie do rodzimej, wieloetnicznej wioski w górach Siedmiogrodu. Pragnie odnowić kontakty z wychowywanym teraz głównie przez matkę synem (co budzi w mężczyźnie niepokój), własnym ojcem oraz dawną kochanką. Csilla, owa była partnerka, zarządza fabryką, w której od niedawna zatrudnia pracowników z zagranicy, co wywołuje wzburzenie mogące doprowadzić do poważnego rozłamu w pozornie spokojnej i wyrozumiałej społeczności. Rumuński reżyser ponownie więc podejmuje kwestie społeczne, jednak enigmatyczne opisy filmu i wypowiedzi twórcy wskazują, że tym razem nie będzie to jedynie dokumentalizowany portret ksenofobii w straumatyzowanym przez dyktaturę i transformację społeczeństwie, ale także coś na kształt powiastki filozoficznej o naturze zła.

Dawid Smyk
Dawid Smyk
Showing Up

Showing Up

reżyseria: Kelly Reichardt

występują: Michelle Williams, Hong Chau, Maryann Plunkett i inni

kraj: USA

Dla Kelly Reichardt jej najnowsza produkcja – Showing Up (2022) – będzie już drugą współpracą z brandem A24. Po ciepło przyjętym indie westernie kulinarnym o pierwszej krowie w Oregonie zdaje się nie wychodzić poza obrany kierunek i po raz szósty osadza fabułę w tym stanie. Twórczyni Wendy i Lucy (2008) w swojej ósmej fabule – jeśli wierzyć opisowi z IMDb – ma opowiedzieć o rzeźbiarce mierzącej się z próbą pogodzenia weny twórczej i codziennych problemów z bliskimi. Reichardt przy scenariuszu współpracowała z Jonathanem Raymondem; wspólnie stworzyli także Old Joy (2006), Wendy i Lucy (2008), Meek’s Cutoff (2010), Night Moves (2013) oraz Pierwszą krowę (2019).

Dla amerykańskiej reżyserki będzie to debiut w walce o Złotą Palmę (w 2008 rywalizowała w sekcji Un Certain Regard). Swoje projekty wielokrotnie pokazywała już europejskiej widowni – jej filmy chętnie prezentował festiwal w Gijón; pierwsze kroki w wydarzeniu najwyższej rangi stawiała natomiast w Wenecji – startując w konkursie głównym, zdobyła tam Nagrodę Katolickiej Organizacji Kinematografii i Sztuki Audiowizualnej (SIGNIS) za Meek’s Cutoff. Na Berlinale zaś debiutowała Pierwszą krową, za którą, niestety, nie zdobyła żadnego wyróżnienia. Showing Up będzie czwartym występem aktorskim Michelle Williams w filmie oregońskiej artystki. Jak pisze Mick McStarkey na łamach „Farout Magazine” – najnowsze dzieło Reichardt ma być odejściem od krytyki społecznej i zwróceniem obiektywu na problem jednostki: wspomnianej wcześniej rzeźbiarki.

Michał Konarski
Michał Konarski
Stars at Noon

Stars at Noon

reżyseria: Claire Denis

występują: Margaret Qualley, Joe Alwyn, John C. Reilly i inni

kraj: Francja

Stars at Noon to już drugi film prezentowany przez Claire Denis w tegorocznym sezonie festiwalowym. O Niewiernej, za którą twórczyni kilka miesięcy temu otrzymała podczas Berlinale Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą reżyserię, pisał na łamach Pełnej Sali nasz redaktor Tomasz Poborca (TUTAJ). Tym razem w obsadzie na próżno szukać ulubionych francuskich aktorów reżyserki. Pierwotnie miała przy nim kontynuować współpracę z Robertem Pattinsonem rozpoczętą znakomitym High Life (2018). Przez konflikt terminów został on zastąpiony wpierw przez Tarona Egertona (Rocketman, seria Kingsman), a ostatecznie przez Joego Alwyna (Faworyta, Harriet). Oprócz niego w filmie pojawią się także Margaret Qualley (Pewnego razu… w Hollywood, Nowicjat), Danny Ramirez (Assassination Nation, Falcon i Zimowy Żołnierz), Benny Safdie (współtwórca Good Time i Nieoszlifowanych diamentów, którego możliwości aktorskie mogliśmy obserwować w pierwszym z filmów czy Licorice Pizza oraz Cząstkach kobiety) oraz John C. Reilly (Rzeź, Magnolia). Do współpracy nad scenariuszem Denis zaprosiła Léę Mysius, autorkę Avy (2017) pokazywanej w Cannes w czasie Międzynarodowego Tygodnia Krytyki w 2017 roku, która była również współscenarzystką Paryża, 13. dzielnicy (2021) Jacques’a Audiarda czy Kobiet mojego życia (2017) Arnauda Desplechina. Mysius w czasie tegorocznego Quinzaine des Réalisateurs zaprezentuje również swój drugi film The Five Devils z Adèle Exarchopoulos w roli głównej.

Najnowszy projekt Denis to wynik jej zachwytu nad lekturą powieści o tym samym tytule z 1986 roku autorstwa Denisa Johnsona, zmarłego kilka lat temu amerykańskiego pisarza. Historia romansu między Amerykanką a Brytyjczykiem osadzona jest w Nikaragui w 1984 w czasie wieloletniej rewolucji przeprowadzonej przez Sandinistowski Front Wyzwolenia Narodowego. Ona, choć przybyła do kraju, aby obserwować działania antywojennej grupy, zdegustowana zżerającą od środka obie strony sporu korupcją, zdecydowała się na podjęcie pracy seksualnej w miejscowym Hotelu InterContinental. On jest businessmanem, który przebywa w Managui, stolicy państwa, w interesach. Para zostaje wplątana w sieć sekretów i spisków, utrudniających im opuszczenie pogrążonej w rewolucji Nikaragui.

Choć Denis pragnęła nakręcić Stars at Noon w faktycznym miejscu akcji, reelekcja prezydenta Daniela Ortegi uniemożliwiła jej realizację tego planu. Zdjęcia do filmu, których autorem jest Éric Gautier (znany z pracy przy Irmie Vep (1996) Olivera Assayasa, Pola X  (1999) Leosa Caraxa czy też wspomnianej wcześniej Niewiernej), musiały więc powstać w Panamie. Reżyserka powraca tym dziełem do znanego z jej twórczości tematu postaw białych mieszkańców krajów, w których stanowią oni mniejszość. Ostatni raz postawiła tę kwestię w centrum Białej Afryki (2009), gdzie Isabelle Huppert wciela się w rolę plantatorki kawy odmawiającej opuszczenia afrykańskiego kraju rozdartego przez rewoltę. Nic dziwnego, ponieważ to właśnie w koloniach francuskich w Afryce Denis spędziła dużą część swojego dzieciństwa, którym inspirowała się przy tworzeniu fabularnego debiutu – wybitnej, poetyckiej Czekolady (1988), jak dotąd jedynego filmu pokazywanego przez nią w canneńskim konkursie głównym.

Denis pozostaje jedną z najciekawszych europejskich reżyserek, zachwycających swoją wrażliwością i minimalizmem, dlatego też oczekiwania wobec Stars at Noon są dość wysokie.

Julia Palmowska
Julia Palmowska
Tchaikovsky's Wife

Tchaikovsky’s Wife /
Жена Чайковского

reżyseria: Kiriłł Sieriebriennikow

występują: Aljona Michajłowa, Odin Lund Biron, Miron Fiedorow i inni

kraj: Francja, Rosja, Szwajcaria

Canneński konkurs główny gości Kiriłła Sieriebriennikowa drugi rok z rzędu. W zeszłym roku na Lazurowym Wybrzeżu prezentował wybitną Gorączkę (NASZA RECENZJA). Tym razem reżyser może się już jednak pojawić na premierze swojego filmu, gdyż niedawno zakończył się jego trzyletni zakaz wyjazdu z Rosji i aktualnie przebywa w Hamburgu. Jako jeden z najciekawszych rosyjskich twórców nie tylko filmowych, ale i teatralnych (w latach 2012-2021 kierował nawet moskiewskim Centrum Gogola, jednym z najważniejszych teatrów awangardowych w kraju) Sieriebriennikow od lat ukazuje w swoich pracach ducha współczesnej Rosji wraz z jej bolączkami, moralną degrengoladą i tożsamościowymi zmaganiami. W Dniu w Juriewie (2008) przedstawił historię śpiewaczki operowej, która powraca po latach do swojego rodzinnego miasta Juriewa, a w Uczniu (2016) losy nastoletniego fanatyka religijnego. Za ten ostatni otrzymał na festiwalu w Cannes nagrodę im. François-Chalais za walory dziennikarskie filmu. Z drugiej strony reżyser ma również na koncie filmową biografię zespołu Kino, Lato (2018), pierwszy film prezentowany przez niego w konkursie głównym.

Tchaikovsky’s Wife zapowiada się jako dzieło, które łączy deliryczną narrację Gorączki z historiograficznymi aspiracjami Lata. To opowieść o nieszczęśliwym małżeństwie Antoniny Miliukovej z Piotrem Czajkowskim. To właśnie żona legendarnego kompozytora ma stanowić centrum tej historii skupiającej się na tym, jak zachowanie i niedostępność Czajkowskiego doprowadziła ją do szaleństwa. W rolach głównych zobaczymy Odina Birona, od lat występującego w Centrum Gogola oraz jednym z najbardziej znanych rosyjskich sitcomów, a także Aldonę Mikhailovą (Kochaj ich wszystkich). Trudno nie spoglądać na premierę filmu w kontekście agresji Rosji na Ukrainę. Dyskusja nad bojkotem twórców o narodowości agresora trwa już od kilku miesięcy i będzie trwać jeszcze pewnie długo. Sieriebriennikow zdaje się być jednak uznawany za reżysera antysystemowego ze względu na karę, jaką jeszcze niedawno odbywał, a dodatkowo Tchaikovsky’s Wife współprodukowana jest przez francuskie Charades, co najpewniej zdecydowało o włączeniu jego najnowszego dzieła do konkursu głównego.

Warto wspomnieć, że kolejny film reżysera będzie już anglojęzyczną wariacją na temat życia rosyjskiego pisarza Eduarda Limonowa (w tej roli Ben Whishaw), a przy jego scenariuszu twórca pracował z Pawłem Pawlikowskim (Zimna wojna, Ida) i Benem Hopkinsem (Szymon Mag, Dziewięć żywotów Tomasza Katza).

Julia Palmowska
Julia Palmowska
Tori et Lokita

Tori i Lokita /
Tori et Lokita

reżyseria:  Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne

występują: Charlotte De Bruyne, Tijmen Govaerts, Marc Zinga i inni

kraj: Belgia, Francja

dystrybucja: Gutek Film

Bracia Jean-Pierre i Luc Dardenne’owie to bodaj najwierniejsi bywalcy canneńskiego festiwalu. Każdy ich film trafia do konkursu głównego francuskiej imprezy (najnowszy obraz będzie dziewiąty z kolei), od kiedy po raz pierwszy przyjechali na Lazurowe Wybrzeże w 1999 roku, a ich Rosetta zgarnęła Złotą Palmę (notabene, dyrektorem jury był wówczas konkurent braci z tegorocznego konkursu, David Cronenberg). Belgowie są jednymi z najbardziej uhonorowanych twórców w historii Cannes. W 2005 roku trafili do wąskiego grona dwukrotnych laureatów Złotej Palmy, gdy Dziecko powtórzyło sukces Rosetty, zaś w kolejnych latach otrzymali również nagrody za scenariusz (Milczenie Lorny, 2008) i reżyserię (Młody Ahmed, 2019) oraz Grand Prix festiwalu (Chłopiec na rowerze, 2011). Ponadto za występy aktorskie u Dardenne’ów wyróżniono Émilie Dequenne (Rosetta) oraz Oliviera Gourmeta (Syn, 2002). Tylko dwa filmy braci (Dwa dni, jedna noc, 2014; Nieznajoma dziewczyna, 2016) wyjechały dotąd z Cannes bez żadnej nagrody.

Twórczość belgijskiego duetu cechuje stylistyczna, a zwłaszcza tematyczna konsekwencja. Najważniejsze wyróżniki ich kina wykształciły się jeszcze przed pierwszym canneńskim sukcesem. Już w dotykającej problemu wyzysku nielegalnych imigrantów Obietnicy (1996) bracia dali się poznać jako mistrzowie łączenia konwencji realizmu społecznego z fabułami osnutymi wokół etycznych dylematów (niektóre ich dzieła nazywano nawet współczesnymi przypowieściami). Bohaterowie Dardenne’ów balansują czasem na granicy moralności lub sami badają, gdzie się ona znajduje. Jednocześnie są zazwyczaj silnie determinowani przez trudną sytuację społeczno-ekonomiczną – większość z nich to ludzie niezamożni, często imigranci. Bracia zaś pozostają wobec nich empatycznymi obserwatorami, uciekając od sugerowania widzowi ich oceny. Służy temu naturalistyczny styl, oparty na radykalnym ograniczeniu środków wyrazu (np. muzyki) i rygorystycznej pracy kamery, trzymającej się blisko bohaterów, niemal „siedzącej im na plecach”.

Powyższa charakterystyka twórczości Dardenne’ów najsilniej dotyczy ich wczesnych dzieł. W filmach z ostatniej dekady styl braci, choć wciąż zachowujący wiele charakterystycznych cech i łatwo rozpoznawalny, uległ względnej liberalizacji. Jednak tematyczny zakres ich zainteresowań pozostaje podobny. Nie zapowiada się, aby najnowszy obraz, Tori et Lokita, przyniósł w tym względzie znaczące zmiany. Ma on opowiadać o przyjaźni tytułowych bohaterów, chłopca i nastolatki, stawiających czoła trudnemu życiu imigrantów w Belgii, do której wspólnie przyjechali z Afryki. Film wygląda zatem na swoiste odwrócenie swojego poprzednika, Młodego Ahmeda, w którym kontekst społeczny został zminimalizowany na rzecz opowieści o religijnym fanatyzmie nastoletniego muzułmanina, podczas gdy opisy Tori et Lokita zapowiadają powrót do wyeksponowania socjalno-ekonomicznych uwarunkowań. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie to także powrót Dardenne’ów do najwyższej formy (ostatnie dwa filmy braci należą do ich najsłabiej ocenianych) i może przyniesie im, jeśli nie historyczną, trzecią Złotą Palmę, to chociaż Nagrodę Jury, czyli ostatnie canneńskie wyróżnienie, którego nie mają jeszcze na półce.

Jędrzej Sławnikowski
Jędrzej Sławnikowski
Triangle of Sadness

Triangle of Sadness

reżyseria: Ruben Östlund

występują: Woody Harrelson, Harris Dickinson, Charlbi Dean i inni

kraj: Francja, Niemcy, Szwecja, Wielka Brytania

dystrybucja: Gutek Film

Gdyby sztuka rządziła się tymi samymi prawami, co sport, Ruben Östlund byłby absolutnym faworytem wyścigu o Złotą Palmę, przystępując do niego jako obrońca tytułu sprzed pięciu lat, który na Lazurowym Wybrzeżu po prostu nie zwykł przegrywać. Szwed po raz pierwszy na tej imprezie znalazł się, jeszcze jako mało znany twórca, w 2014 roku, kiedy jego Turysta otrzymał nagrodę główną w sekcji Un Certain Regard. Po wejściu tego obrazu do dystrybucji szybko okazało się, że Jury pod przewodnictwem Pablo Trapero nie było w swoich zachwytach osamotnione i dramat uwięzionych w alpejskim kurorcie turystów stał się jednym z najcieplej przyjętych filmów sezonu, co zaowocowało nominacjami do Złotego Globu, nagrody BAFTA czy Europejskiej Nagrody Filmowej, a także powstaniem hollywoodzkiego remake’u (Zjazd z 2020 roku). Sukces ten sprawił, że po 3 latach Szwed wracał do Cannes jako reżyser zupełnie innego kalibru, a najważniejszy laur festiwalu zdobyty za The Square – kąśliwą satyrę na sztukę nowoczesną – umocnił jeszcze jego pozycję w panteonie najważniejszych współczesnych reżyserów.

W swojej twórczości Östlund lubi pozwalać widzom śmiać się z samych siebie. Mając świadomość, że tworzy filmy, których grupą docelową jest europejska klasa średnia, przedstawicieli właśnie tej grupy umieszcza w centralnym punkcie swoich historii, a następnie obnaża ich hipokryzję, naiwność czy nieprzystosowanie do świata. Wszystko wskazuje na to, że nie inaczej będzie w jego najnowszym dziele. Następnym, po luksusowym górskim hotelu i centrum sztuki współczesnej, miejscem akcji będzie prywatny statek wycieczkowy, krążący wokół greckich wysp.

Dostępne w sieci opisy fabuły Triangle of Sadness ujawniają, że punktem zwrotnym opowieści będzie utknięcie przez pasażerów na bezludnej wyspie, co błyskawicznie odwróci hierarchię społeczną i pokaże, że bajecznie bogaci pasażerowie są w obliczu zagrożenia bezradni, w przeciwieństwie do obsługi statku. Wiemy również, że kluczową dla rozwoju fabuły będzie postać granego przez Woody’ego Harrelsona (Urodzeni mordercy, Skandalista Larry Flynt) kapitan o marksistowskich poglądach, chcący dopiec swoim pasażerom, oraz przeżywająca kryzys para zajmująca się modelingiem, w którą wcielą się Harris Dickinson i Charlbi Dean.

Wszystko wskazuje więc na to, że zdobywca Złotej Palmy za The Square postanowił pozostać na wodach dobrze sobie znanych, nie odbiegając tematem zbyt daleko od swoich najbardziej do tej pory docenionych filmów. Oznacza to prawdopodobnie, że jego fani nie będą rozczarowani. Pytanie, czy Szwed jest jeszcze w stanie zdobyć się na jakieś błyskotliwe obserwacje i czy zaprezentuje widzom cokolwiek świeżego. Ze względu na renomę twórcy nie spodziewam się, że Triangle of Sadness okaże się kompletnym niewypałem, ale obawiam się, że przez wtórność do poprzednich dzieł passa festiwalowych zwycięstw reżysera może się w tym roku zakończyć. Niezależnie od werdyktów jury jednego możemy być pewni. Obraz ten zobaczymy w polskich kinach, gdyż jeszcze na etapie produkcji prawa do niego nabył Gutek Film.

Marcin Grudziąż
Marcin Grudziąż