Odmowa życia – recenzja filmu „Bedridden” – Tallinn Black Nights

Odmowa życia – recenzja filmu „Bedridden” – Tallinn Black Nights

Mongolia w kinie kojarzy nam się głównie z pustynią Gobi i koczowniczymi mieszkańcami prowincji, widzieliśmy to m.in. w Öndögu Wanga Quan’ana, czy bardzo dobrym Veins Of The World Byambasurena Davaaa. Rzadko mamy okazję zajrzeć do Ułan Bator, a przecież to metropolia wielkości Warszawy, z osiedlami, wieżowcami i korporacjami. Rzadką okazję spojrzeć na Mongolię poprzez film, który mógłby być zrealizowany w dowolnym innym kraju świata otrzymujemy poprzez poetycko-psychologiczne Bedridden.

Debiut fabularny Byamby Sakhyada p.t. Pilot był pokazywany w 2014 roku na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Autor, będący wcześniej dokumentalistą i operatorem opowiadał wówczas historię młodego bezdomnego sprzedawcy mleka, który mieszka na dachu stołecznego apartamentowca i przez lornetkę podgląda mieszkańców pobliskich budynków. W drugiej fabule ponownie skupia się na samotności. Tym razem jednak wchodzi w temat jeszcze głębiej, tworząc obraz, który bez dwóch zdań zrobiłyby furorę na festiwalu Nowe Horyzonty.

Głównym bohaterem jest tu pogrążony w depresji i walczący z twórczą niemocą dwudziestosześcioletni pisarz. Zamyka się on w swojej sypialni z MacBookiem i postanawia odciąć od rzeczywistości i nie wstawać więcej z łóżka. Czas nie ma znaczenia, wiatru nie słychać, jest tylko walczący z własnymi demonami człowiek i jego myśli. Trudno nawet wyróżnić konkretną fabułę tego filmu, całość ma raczej strukturę poematu z powtarzającym się refrenem w postaci wizji pustej kolejki górskiej, która wciąż jedzie wkoło.

Bezimienny protagonista, niczym wytrawny kinoman żywi się życiem, a przede wszystkim przezyciami uczuciowymi innych. Prowadzi rozmowy z ojcem, jest odwiedzany przez pokojówkę i siostrę, snuje wizje powstających romansów i nagłych uniesień próbując przelać je na cyfrowy papier. My jako widzowie nie mamy pojęcia, co dzieje się naprawdę, a co stanowi jedynie owoc wyobraźni lub urojeń bohatera. Nie wiemy ile czasu mija, lecz dajemy się unieść poetyckiej wizji. Wciąż powtarza się także pytanie, aktem czego jest rezygnacja z życia? Zdecydowania? Tchórzostwa? Egocentryzmu? Choroby? Czy możemy w ogóle to ustalić?

Sakhya wciąga widzów tak skutecznie w trans  dzięki świetnej pracy swojej ekipy. Piękne czarnobiałe zdjęcia w szerokim aspect ratio przygotował Tuvshintugs Bardal, a miał co kręcić dzięki ascetycznym, ale i bardzo wymownym scenografiom Ariunsaikhana Davaakhuu. Film jest adaptacją powieści mongolskiego poety Gunaajava Ayurzana pod tym samym tytułem – TUTAJ możecie przeczytać angielskie tłumaczenie jednego z jego wierszy, które pozwoli Wam wczuć się w atmosferę tej produkcji. 

Marcin Prymas
Marcin Prymas

Bedridden

Tytuł oryginalny: „Хэвтрийн хун”

Rok: 2020

Gatunek: poetycki, psychologiczny

Kraj produkcji: Mongolia

Reżyseria: Byamba Sakhya

Występują: Battulga Ganbat, Ariunchimeg Tumursukh, Dorjsuren Shadav i inni

Ocena: 3,5/5